REM jest według mnie bardzo tendencyjna, gdyż zarzuty jakie stawia Panu Pospieszalskiemu nie stawiała i nie stawia innym, którzy dopuszczają się świadomych i celowych bardzo tendencyjnych i całkowicie jednostronnych ocen sytuacji. Kolejny raz widać jak świat mediów stanowi dla wielu zagrożenie. W dzisiejszych czasach to źródło władzy, dlatego taka walka o media. No właśnie, gdzie była REM, kiedy jawnie, publicznie i z premedytacją obrażano głowę Państwa, pana Lecha Kaczyńskiego??? Gdzie wówczas była wspomniana Rada. Siedziała cicho, a może nawet cieszyła się z ataków na Prezydenta.
Taką Radę powinno sie od razu rozwiązać.
Jakkolwiek by nie popatrzeć na wszelkie stworzone zasady osobiście uważam, że anonimowość niestety ale prowadzi do coraz większej swawoli ocen. Uczy tym samym bezkarności. Jeżeli ktoś temu zaprzeczy, to proszę mi podać ilu anonimowych internautów, którzy obrażają innych, zostało ukaranych? Jedne wpisy w blogach zastępują inne, a rzucona kalumnia została zasiana w ludzkich umysłach.
Anonimowość jest dla ludzi naprawdę dojrzałych i zdrowo myślących, którzy potrafią wyjść poza tylko swój poziom myślenia i którzy potrafią dyskutować na argumenty, a nie jedynie upadlać.
Myślę, że te wszelkie zapisy prawa i prasowego i ogólnego, mają też pewien służebny (aczkolwiek nikczemny) charakter dla polityków. Mogą bowiem, nie znajdując mertorycznych argumentów, po prostu obrzucać przysłowiowym błotem, a ludzie jak ludzie, lubią się w takich klimatach obracać.
Jestem za wolnością pisania czy mówienia swoich myśli, ale jednocześnie jestem za tym, aby dopkonywało się to na poziomie kultury. W przeciwnym razie jestem za naprawdę surowymi karami. Jakimi? Niech wrócą praktyki z dawnych lat. Niech ktoś chodzi np. przez tydzień w kamizelce z napisem "niesłusznie obraziłem drugiego człowieka. Przepraszam", itp. To byłoby bardziej skuteczne niż wszelkie obecne prawo pseudoresocjalizujące.
Ja chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że to wyssanie antysemityzmu wraz z mlekiem matki jest prawdą. Ale trzeba zadać pytanie skąd owa "substancja" znalazła się w mleku matki. Mleko matki daje zdrowie i bezpieczeństwo. Jeżeli więc owo mleko zawiera "substancje" odpychające od żydów to znaczy, że są oni niebezpieczni. To taka krótka logika ciągłości i konsekwencji pewnych zdarzeń.
Jednak chciałbym zwrócić uwagę na pewien fakt, tego nazywanego polskiego antysemityzmu, że jego istotą w gruncie rzeczy nie jest wrogość, ale wzbudzenie lęku. Obawiaj się żyda - tak bym to nazwał. Pamiętam ze swych dziecięcych lat, że ilekroć ludziom starszym przyszło mówić o zydach, to zawsze mówili o nich nie z nienawiścią, ale z lękiem. I tutaj jest przemilczanie czy świadomie przerzucanie winy. To nie Polacy są winni owego lęku, ale żydzi. Nawet jeżeli znajdziemy przykłady Polaków prześladujących żydów, to o wiele więcej znajdziemy przykładów i wspomnień ludzi starszych, którzy byli przesladowani czy doprowadzani do upadłości przez żydów.
Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o zdarzeniach, które sam przeżywałem w Leżajsku, gdzie leży żydowski cadyk. Pierwsze zdarzenie, to kiedy po raz pierwszy przybyłem tutaj idąc ulicą zatrzymał się obok mnie samochód i pan (z ubrania i pejsów poznałem, że to żyd) zapytał mnie gdzie jest cmentarz żydowski. Wówczas naprawdę nie wiedziałem, dlatego powiedziałem zgodnie z prawdą - nie wiem. Pamietam podniesiony głos i oburzenie tamtego żyda - jak to nie wiesz gdzie jest żydowski cmentarz!!! O, jakie kulturalne podejście. Ale to jest ich styl postępowania i kultury.
Drugie zdarzenie, to w jednym roku zdewastowana przez zydów szkoła (świeżo wyremontowana),którzy w niej nocowali podczas nawiedzenia grobu cadyka. A w kolejnym roku zdewastowany i sprofanowanay klasztorny dom pielgrzyma. Mam zdjęcia, a bracia bernardyni wiele mogą na ten temat powiedzieć. Obrazy Matki Bożej czy Pana Jezusa wyrzucone pod łóżka, zniszczony krucyfiks (Chrystus ma wykręconą rękę), żywność wyrzucona na podłogę, obsikane ręczniki, itp. itd. Na koniec chcieli wyjechać nie płacą za nocleg.
W zeszłym roku na ich spotkaniu pobili się dwaj rabini. A pretensje mieli do policji, że za późno interweniowała. Wina policji, a nie rabina czy rabinów, którzy między sobą wszęli burdę.
Ludzie w leżajsku wiele na ten temat mogą powiedzieć.
TO SĄ FAKTY!!!
Zakończę stwierdzeniem, a raczej podzieleniem się własnym odczuciem, zwłaszcza po wydaniu książki Grossa. Nie byłem antysemitą, ale patrząc na to wszystko i czytając takie teksty niestety, ale antysemitą staję się coraz bardziej.
A może właśnie żydom na tym zależy, żeby świat ich nienawidził???!!! Jeżeli tak, to tylko dlatego, że mają w tym jakiś swój perfidny cel.
Moim wpisem (komentarzem) chciałem jedynie zaznaczyć, że nie jest Pan odizolowany w takim spojrzeniu, bo wielu "światłych" ludzi z całą pewnością takie rozumowanie uzna za nienowoczesne, zacofane, ciemnogrodzkie, nieeuropejskie, itd., itd. Jak oglądam współczesne filmy to w 99% miłość utożsamia się w nich z seksem. A seks ukazywany jest jako jedynie rozrywka.
Widać komuś bardzo zależy, aby deprawować, niszczyć zdrowe spojrzenie, spłycać świadomość, a wartość czegoś uznawać jedynie w kategoriach przyjemności.
Nawet jako dorosły człowiek (41 Lat) przestaję oglądać taki film i zaraz robię sobie chociaż krótką chwilę przypomnienia czym jest miłość i jaka jest rola seksu, a w nim miejsce (nie pierwsze) przyjemności. To pozwala mi zachować godność człowieka i pozostać wiernym ukochanej osobie.
Pan profesor ma z całą pewnością pełny wymiar inteligencji, bo w przeciwnym razie nie mógłby wydawać tak dokładnych ocen. Szkoda tylko, że podzielił inteligencję na tylko cztery części. Jeszcze tak niedawno rozróżniano znacznie więcej poziomów owej inteligencji i nawet określono specjalna ich jednostkę jako - "cjant". Dlatego niektórych o poziomie jednej tysięcznej jednostki nazwano - miliCJANT.
Panie profesorze i Panie doktorze! Pokora wobec życia, wiedzy i ludzkich możliwości uczy, że nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć czy w jakiejść sprawie rację ma profesor czy przysłowiowy chłop. A posiadana nawet ogromna wiedza w jakiejś dziedzinie nieustannie uczy właśnie owej pokory i umiaru w ocenach, zwłaszcza jeśli chodzi o inteligencję. Zresztą zawsze mnie uczono, że inteligencja jest wrodzona, a nie nabyta. Sam tytuł np. profesora wcale nie znaczy, że to jest pełny inteligent.
Ubolewam, że niektóre środki masowego przekazu podając pewne oceny afiszują je nazwiskiem z odpowiednim tytułem naukowym. To dla pozornej większej wiarygodności. Mieliśmy już partię maksymalnych inteligentów, w postaci Uni Wolności. I co z nich zostało? Strzępy. I całe szczęście, bo oprócz SLD nikt tyle krzywdy nie wyrządził narodowi polskiemu, co wspomniane ugrupowanie UW.
Wolę inteligentów, których stworzyła natura, a nie inne czynniki.
Zawsze ubolewam, gdy ktoś nie potrafi popatrzeć na sprawę całościowo i z tego spojrzenia wyciągnąć wnioski, tylko wyciąga je na podstawie kilku, a może nawet tylko jednej, dostrzeżonej kwestii. Też nie wiadomo czy właściwie dostrzeżonej.
Szanowna Pani! Ubolewam nad Pani spojrzeniem na działalność Pana Ministra Ziobro. Spotkałem nawet niemało prawników, którzy myślą podobnie jak Pani, ale oni nie zauważają, że to właśnie ich oddolne działanie bardzo często niweluje założenia Pana Ministra (według mnie, chociaż nie prawnika, ale bardzo słuszne, bo bardzo logiczne). A to, że zmian wymaga w zasadzie całe to chore prawo, które mamy, a które (zwłaszcza karne) jest owocem Pana Zolla (nawiasem mówiąc Pan Zoll może spać spokojnie, bo wszyscy przestępcy są mu wdzięczni za jego wkład w system karny w Polsce), to nie wina Pana Ziobro, ale jedynie wyzwanie przed którym stanął. Bardzo trudne, bo jak widzimy nawet zapisy w Konstytucji są tak skonstruowane, żeby broniły przestępców. Dowodem jest choćby kwestia lustracji. Wszystkie ościenne kraje mogły przeprowadzić lustrację, a u nas jest niemożliwa, bo blokuje kontytucja. A niby dlaczego nie wszyscy mają podlegać lustracji. W końcu jest równość czy jej nie ma?
Powracając ściśle do Pani wątku chciałbym poza Pani zarzutami "usłyszeć" (przeczytać) Pani konkretne zarzuty, a przede wszystkim Pani rozwiązanie danego problemu. Ciekawe czy to, co Pani napisze będzie logiczne, zgodne z prawem, rozwiąże wszystkie problemy bez problemu i nie będzie nawet najmniejszą promocją Pani logiki myślenia. Podkreślam zwłaszcza to ostatnie, bo z Pani artykułu wnioskuję, że najbardziej razi Panią nie skuteczność czy logiczność działań Pana Ziobro, ile jego popularność. A to bardziej zakrawa mi na egoistyczną zazdrość niż jakikolwiek sens takiej oceny. No, jest jeszcze jedna możliwość, dość popularna w ocenie kobiet - po prostu Pan Minister Ziobro nie jest w Pani guście.
Niech też Pani tak nie szafuje kwestią przeszczepów, bo widocznie zbyt mało zna Pani okrutnych faktów na ten temat, i to nie tylko w naszej ojczyżnie. Zdaję sobie sprawę, że walka o życie jest czymś okrutnym, ale procedury ratujące życie jednej jednostce nie mogą dawać możliwości szkodzenia innej. Z przerażeniem czytam na temat co się dzieje w innych krajach Unii Europejskiej, czy w USA i te zagrożenia wkraczają i do Polski. Dlatego procedury muszą być jasne i ostre, bo tu chodzi o życie.
Chciałem jeszcze tylko odnieść się do Pani "reklamy" w swoim blogu - "...Piszę o tym, co lubią kobiety". Z jednej strony to niebezpieczne zdanie, bardzo zawężające pole widzenia nawet wobec samych kobiet. A z drugiej strony mozna popatrzeć na Pani tekst w świetle tego motta, że kobiety lubią Pana Ziobro.
Już w samym tytuowym stwierdzeniu zaznaczam, że jest mój osobisty pogląd, ale jednocześnie podkreślam, że wynika on z prawideł kształtujących w tym przypadku ludzką wrażliwość. Prawideł, które nie ukażdego człowieka potrafią się zrodzić same, oddolnie, wewnętrznie. Prawideł, które czasami trzeba wprowadzać, a tym samym uczyć, odgórnie, poprzez nawet wymuszenie. Niech ludzie nawet podświadomie widzą, że coś się dokonało przykrego skoro wprowadzono, nazwijmy to, swoisty smutek w narodzie. Ja się bardzo cieszę widząc w tych dniach na twarzach zabieganych za pieniądzem ludzi pewną zadumę, wyciszenie, itp. Przecież to bardzo potrzebne, nawet samej ludzkiej naturze. To pozwala nam odrodzić, czy przypomnieć sobie, że człowiek to nie tylko ciało, ale i cała sfera wewnętrznych przeżyć, które, jak to ktoś słusznie powiedział, czynią nas ludźmi. Nie uciekajmy więc od okazji do uczłowieczenia. No chyba, że chcemy wyzuć człowieka z człowieczeństwa.
Po pierwsze. Nie znoszę płycizny tak myślowej jak i logicznej. Albo sobie z osoby żartujemy, czy raczej jak to Pan robi - kpimy, albo piszemy o niej z powagą. Pan niby ceni Pana Fronczewskiego, a z drugiej strony kpi z tego co zrobił. To swego rodzaju schizofrenia publicystyczna, tak bym to nazwał.
Po drugie. Jako katolik, nie ukrywam tego mimo innych oczekiwań współczesnej poprawności politycznej, nie życzę sobie, aby ktoś używał terminologię religijną do ironicznych własnych ocen. Pan w ogóle nie rozumie słowa "ewangeliczny" i jemu pochodne. No chyba, że Pana celem jest właśnie spłycanie terminów religijnych do codziennych spraw, by ludzie przyzwyczaili się, że wszystkim można szafować jak się tylko chce. To bardzo perfidne, szanowny Panie.
Po trzecie. I tu widać kolejną Pana schizofrenię publicystyczną, a logicznie ujmując, totalną niekonsekwencję, gdyż z Pana opisu jednoznacznie wynika, że wszelkie zapisy w teczkach IPN są jeżeli nic, to co najwyżej mało ważne. Ja osobiście też tak sądzę. Ale skoro tak, to dlaczego w Pana kilku telewizyjnych wypowiedziach tak zdecydowanie występował Pan przeciwko niektórym osobom właśnie na podstawie zapisów z teczek IPN? A może jest to po prostu często dzisiaj spotykany tzw. relatywizm moralny - jedni coś mogą inni nie.
Cenię publicystów, którzy mają swoje zdanie, ale pod warunkiem, że są konsekwentni i tak samo sprawiedliwi wobec wszystkich.
Życzę szacunku do terminów religijnych i konsekwencji.
Rada Etyki Mediów - komórka walki z myślącymi inaczej niż oni!!!!
Taką Radę powinno sie od razu rozwiązać.
Anonimowość = lęk lub brak odwagii
Anonimowość jest dla ludzi naprawdę dojrzałych i zdrowo myślących, którzy potrafią wyjść poza tylko swój poziom myślenia i którzy potrafią dyskutować na argumenty, a nie jedynie upadlać.
Myślę, że te wszelkie zapisy prawa i prasowego i ogólnego, mają też pewien służebny (aczkolwiek nikczemny) charakter dla polityków. Mogą bowiem, nie znajdując mertorycznych argumentów, po prostu obrzucać przysłowiowym błotem, a ludzie jak ludzie, lubią się w takich klimatach obracać.
Jestem za wolnością pisania czy mówienia swoich myśli, ale jednocześnie jestem za tym, aby dopkonywało się to na poziomie kultury. W przeciwnym razie jestem za naprawdę surowymi karami. Jakimi? Niech wrócą praktyki z dawnych lat. Niech ktoś chodzi np. przez tydzień w kamizelce z napisem "niesłusznie obraziłem drugiego człowieka. Przepraszam", itp. To byłoby bardziej skuteczne niż wszelkie obecne prawo pseudoresocjalizujące.
"Z mlekiem matki"
Oburączny podpis
Profesor - pewny i pełny inteligent.
Krótkowidz(ka)
A ja jestem za żałobą!!!
Wredne ujęcie sprawy!