Wiekszość ludzi obsługujących akcję WOŚP to wolontariusze. Dotyczy to nagłośnieniowców, kwestujących czy grających artystów. Koszty są więc znikome. Pomyślmy teraz jakim kosztem dla budżetu Polski jest Kościół? Tysiące katechetów, którzy to na początku nauczania religii (początek lat 90tych) mieli działać za darmo, ale szybko zaczęli pobierać za to wynagrodzenie. Tylko ich utrzymanie jest zdecydowanie większym kosztem niż działanie WOŚP. Co dalej? Tysiące hektarów ziemii danej za darmo Kościołowi, dotacje pośrednie (jak na remont obiektów) czy bezpośrednie z tytułu na przykład zobowiązań konkordatowych czy na utrzymanie katolickich instytucji na przykład KUL. To co Cartitas oddaje potrzebującym to zaledwie ułamek tego co Kler jako całość zabiera z Państwa.
A jakie sa rzeczywiste koszty utrzymania Kleru?