Aby uniknac subiektywnych wrazen i emocji zwiazanych z przypadkowymi wycinkami prasowymi, chcialem uzyskac odpowiedz na dwa proste pytania. Odpowiedz bynajmniej nie poetycko epicka lecz STATYSTYCZNA.
1.
Ile skradziono Espero w 1997, 1998, 1999 roku?
2.
Ilu zastrzelono kierowcow w trakcie kradziezy ich auta? W 1997r w 1998r w1999r. W nawiasie mozna podac przypadki uzycia broni z tlumikiem.
Koniec. Kropka. Chodzi tylko o Liczby.
Zadne tam filozofie o wyzszosci Espero nad BMW, czy teorii, ze im gorsze auto to tym chetniej kradzione.
Po prostu LICZBY.
A jezeli beda juz te liczby, to sobie wtedy pofilozofujemy i pointerpretujemy.
Moim znajomym też kradziono. BMW 5 - pełna wersja. Mieli małego peszka, gdyż spędzili na zakupach znacznie mniej czasu niż planowali i praktycznie wracali do samochodu z pustymi rękoma.
A w samochodzie - dwóch przystojnych dżentelmenów siedzi sobie z laptomem i nic nie wskazuje na to, żeby mieli zamiar oderywać się od pracy.
- Ależ panowie! To jest nasze auto - żona znajomego wykrztusiła z siebie.
- K... m.. - zaskakujaco niekulturalna odpowiedział jeden z dżentelmenów.
Konsternacja.
Panowie wysiadają z BMW i bez specjalnego pośpiechu przesiadają się do A6, po czym odjeżdżają. Bez palenia gum, bynajmniej.
Znajomi wsiadają do BMW, lecz nie odjeżdżają z powodu uszkodzonego programu stacyjki.
Tak sobie myślę teraz... Dobrze, ze nie mieli daewoo espero... Sprawcy mogliby być znacznie bardziej zdesperowani.
A BMW i tak zniknęło - parę miesiecy później i po cichu. Dobrze, że chociaż udało się wtedy uniknąć krępujących i nietaktownych niezręczności...
Rzeczywiście, nikt nie wierzy w ostatnie rewelacje naszej wysoce niezawisłej prokuratury. Prawie nikt. Nieco zadziwiła mnie liczba oficjeli i opozycjeli, którzy (niejako z ulgą, zmęczeniem?) zaczęli przychylać się do tej najnowszej, nieco rewolucyjnej, wersji śmierci młodego generała. Co zabawne ów chórek brzmi całkiem zgodnie w zakresie samego tekstu, chociaż melodia wypowiedzi snuje się po różnych tonacjach.
Mam jakieś podskórne uczucie, że doszło tu do jakiegoś tajnego porozumienia ponad podziałami, zarówno politycznymi, jak i gangsterskimi, typu: "Zamknijmy wreszcie tę sprawę, niech ten wrzód w końcu przyschnie. Potem odpadnie sam."
Problem oczywiście jest taki, że nikt w to nie wierzy. Ja jednak pragnąłbym w tym miejscu wykazać odrobinę wsparcie dla naszej drogiej prokuratury i zadać dwa pytania, na które odpowiedzi są proste i w dodatku przycznią się do zrozumienia powagi i głębii Nowej Koncepcji.
Pytanie 1
Ile używanych 2-3 letnich samochodów marki Daewoo Espero zostało skradzionych w Polsce w 1997 roku, ile w 1998 roku, ile w 1999 roku? Jaki to stanowiło procent ogólnej ilości tego typu kradzieży?
Pytanie 2
Ilu zostało zastrzelonych w Polsce kierowców podczas próby kradzieży ich samochodu. W roku 1997, w roku 1998, w roku 1999?. W nawiasie proszę podać markę samochodu, a po przecinku ilość przypadków użycia broni z tłumikiem.
Społeczeństwo czasem reaguje zbyt emocjonalnie i politycznie. To jest fakt niezaprzeczalny. Dlatego bardzo dobrze byłoby, gdyby najnowszą wersję prokuratury wsparł zbiorowy głos profesjonalistów.
Np policjantów.
Głos ten, wyrażony mógłby być w anonimowej ankiecie udzielającej odpowiedzi na proste pytanie:
CZY UWAŻASZ, ŻE gen PAPAŁA ZGINĄŁ Z RĄK ZŁODZIEJA SAMOCHODÓW, KTÓREGO WYŁĄCZNYM MOTYWEM BYŁA PRÓBA KRADZIEŻY POJAZDU DAEWOO ESPERO, BEDĄCEGO WŁASNOŚCIĄ GENERAŁA?
Myślę, że policjanci byliby właściwą grupą do przeprowadzenia takiego badania i myślę, że wyniki tychże trafiłyby do serc i rozumów naszych obywateli.
Drogi wielowiedzacy 'G-astronauto'. Odchodzenie w automacie dziala bez ILS-u. Oczywiscie. Pod warunkiem, ze ta opcaja bedzie aktywowana, a z zapisow 'skrzynkowych' wynika, ze aktywowana (uzbrojona) nie byla. Wiec na reczna korekte zabraklo tych pare sekund.
Naprawde nie bardzo zdaje sobie sprawe dlaczego z taka zawzietoscia niektorzy interlokutorzy zmagaja sie z faktami. Oczywiscie mozna przyjac, ze wszystkie niewygodne fakty zostaly zfalszowane w kooperacji z wiadomo kim i napisac calkiem nowa historie. Ale po co?
A sytuacja wydaje sie byc logiczna. Bardzo chcieli wyladowac, ale oczywiscie nie za wszelka cene. Wiedzieli, ze sa ponizej dopuszczalnych minimow, ale postanowili uelastycznic nieco reguly. Zalozyli, ze ze 100m bezpiecznie odejda (a kto wie czy czasem wczesniej nie zobaczy sie ziemi) i zalozenie bylo zapewne calkowicie sluszne. Mozna bylo z tych 100m spokojnie i bezpiecznie odejsc, a nikt tez nie moglby pozniej zarzucic, ze sie nie starali.
Na 100m prawdopodobnie nacisneli przycisk 'uchod' i nic... i nic sie nie stalo...
No a potem zabraklo czasu
Przecież stwierdził, że jeżeli nie będzie warunków do lądowania to "odchodzimy w automacie na drugi krąg".
W automacie...
Odchodzenie prawdopodobnie zaczęli w prawidłowym momencie, ale prawdopodobnie właśnie w automacie. A automat w tego typu warunkach sprzętowych nie działał.
I niestety na ręczną korektę zabrakło kilku sekund...
Tak wynikałoby z chłodnej analizy.
Przypomnij mi proszę... Ten armagnac to VS, VSOP, czy może XO?
W czasie Wlk. Postu zaniechałem tych przyjemności.
Ale już za parę dni, może właśnie armaniaczek zawita do mojego duchowego wnętrza :)
Pełne rodzinnego ciepła, sławiące skromność i godność prostego człowieka. W swoim klimacie przypomina lekturę obowiązkową (z dawnych lat) Arkadego Gajdara pt. "Timur i jego drużyna" (tyt oryg. 'Timur i jewo kamanda' rok wydania W-wa 1950).
W określonej sytuacji społeczno-politycznej Opowiadanie mogłoby stać się również lekturą obowiązkową w szkole podstawowej. Poza niewątpliwymi wartościami patriotyczno - rodzinnymi podprogowo przemyca ciche przesłanie anty-burżuazyjne. Bowiem nie do królów i magnatów, tudzież Piłsudskiego pojechał Jasiu, lecz do skromnego Prezydenta - obrońcy ubogich.
W opowiadaniu dodałbym jeszcze, że Jasiu po powrocie zanosi mleko staruszce na końcu wsi, a po jakimiś czasie tworzy drużynę, hmmm... woluntariuszy, opiekującą się starszymi, potrzebującymi i eliminującą patologie społeczne.
Wolne wybory? Demokracja? ha ha ha ha...
Raczej Ropokracja. Zyski będą czerpać, Jankesi, Francuzi i Anglicy.
Irak, Afganistan, teraz Libia. Kto następny? Iran, Jemen, Oman, Korea, Kuba, Wenezuela?
Sorry... Wenezuela powinna być tuż za Iranem.
A dlaczego to już dobrze wiemy...
Mam nadzieję, że nie wdepniemy w to g..., bo w innym wypadku, to jak znam życie, dostaniemy kawałek pustyni do nadzorowania, z gniazdami żmij i węży, gdzie nawet zapachu ropy nie poczujemy.
Zamordysta Kadafi w opałach. Oj, niedobrze, niedobrze...
Z jednej strony należało mu się, no ale z drugiej to był (jest) on zamordystą użytecznym, z wiadomych, przywołanych w artykule względów.
Tylko patrzeć, jak Algieria i Maroko dołączą do wrzącego tygla.
I powstanie jedna wielka Rewolucyjna Republika Islamu Afryki Północnej. Uboga, ale waleczna. I dobrze wiedząca, co jest przyczyną jej ubóstwa i wielowiekowych upokorzeń.
Niemożliwe?
Tak. Niemożliwe.
Już teraz bowiem CIA wie jak poróżnić idące do wolności narody, jak je zwaśnić i wplątać w wewnętrzne zwarcie, tak aby rewolucyjna idea się rozproszyła i wypaliła.
OK. Może troszkę przefantazjowałem. Ale czy na pewno?
popis, och ten popis...
Nie narodził się, choć poczęty próbował być...
Jednak obie 'kochające się' strony gwałtu i raptu się dopatrzyły i do poczęcia nie doszło, choć coś tam się działo.
A topór wbity w środek wielu rodzinnych stołów pozostał.
Może garnitury gabinetowe i pretendentowe trzeba wymienić, na takie co o drogi żelazne, autostrady z betonu i porządek publiczny zadbają...
A i topór trzeba by delikatnie wyjąć i zakopać.
Rozsądek przywrócić, a tych co ogień nienawiści wzniecają do politycznego piekła posłać, skądkolwiek by nie pochodzili i jakiekolwiek nazwiska by nie nosili. Do politycznego piekła, czyli publicznego niebytu, do pracy codziennej...
A nam dać szanse na lepsze życie, ceny niższe niż w centrum Londynu, wzajemny szacunek i uśmiech.
Za dużo?
Nie, to tylko normalność.
ps. Jakiś pomnik pod Warszawą? Hmm..., Nie, nie pod W-wą, to byłoby problemem, to 'pod Warszawą'. Musi być w centrum... Byle nie w środku bramy wjazdowej do wiadomego pałacyku...
Oj..., no tak
Może trochę się zagalopowałem z tą 'nową dynastią wawelską'...
Ale chyba nie aż tak, jak pomysłodawcy nieco kontrowersyjnej lokacji, hmmm
- pozostańmy przy stwierdzeniu - lokacji...
No cóż...
Żona Cezara i rodzina jego powinna być jak kryształ.
A cóż dopiero nowo wykreowana dynastia wawelska, przyćmiewająca imć Józefa Piłsudskiego.
Przepraszam za złośliwość.
Analizując na chłodno:
- nie powinniśmy się wściekać o przeszłość Pana Rajmunda. Tak na marginesie - to nie jest temat zgrany, to jest raczej temat tajemniczy i totalnie niewyjaśniony.
Znam realia branży projektowej z lat 80-tych, a w latach 50-60-tych było znacznie gorzej w tej branży. Nie ma takiej możliwości aby ktoś 'nie zaufany' mógł projektować instalacje we wrogiej ambasadzie' w latach 50-60-tych. Po prostu nie ma takiej możliwości.
Drogi Panie Bychawa, być może jest to trudne to politycznego przełknięcia, ale to są fakty. Suche inżynierskie fakty.
Obawiam się, że w tej kwestii pojawią się jakieś rewelacje.
Wiem co przechodził mój dziadek - Vkl. VM, i tata - karne bataliony górnicze...
A działo się to w porównywalnym okresie, szanowny Panie Bychawa...
To prowokacja. Jarosław nie wstawiałby czegoś takiego na poważnym forum.
Bizantyjski koloryt z odcieniem robotniczej czerwieni przypomina najlepsze przemówienia Władysława Gomułki i niektóre, słabsze - Edwarda Gierka.
To prowokacja. Ktoś robi Jarosławowi koło pióra.
Należy patrzeć szerzej. Na 'okrągło".
Prezydent Lech Kaczyński był porządnym człowiekiem. Był pod wielkim wpływem swojego brata, ale mimo wszystko udało mu się nie być jego kopią.
Prawdziwą osobowością była jednakże jego małżonka - Maria, która w cuglach pokonałaby w wyborach prezydencki i Lecha, i Jarosława, i Donalda, i Bronisława. Razem wziętych.
Tylko, że nigdy by nie startowała. A powinna.
Niestety Marta, córka Lecha i Marii nie jest tego typu osobowością. Pan Panie Tomaszu nigdy nie będzie w stanie zadać jej twardych pytań, ale jej przeciwnicy polityczni zrobią to na pewno.
"- Czy będąc żona swego pierwszego męża zaszła pani w ciążę z obecnym?"
Wredne, co?
Nie twórzmy więc mitów o nieskazitelnych dynastiach, bo w każdej znajdą się takie Marty, Rajmundy itd. Nazywając wprost: rozwódki i współpracownicy KC Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
Trochę gorzkie, prawda?
A tak z innej beczki, to bardzo chętnie zapoznałbym się z Pana opinią o działaniach prawnego przedstawiciela Pani Marty Kaczyńskiej - znanego adwokata Pana Marcina Dubienieckiego (tak na marginesie, to Pani Marta nie przyjęła nazwiska po którymś z mężów, jak to jest w Polsce praktykowane?).
Jego dynamiczne wypowiedzi zdają się kreować nowy nurt polityczny w obrębie wpływów Prawa i Sprawiedliwości.
I do tego wartki nurt.
Wartki i dziki, będący sygnifikacją konsumpcjonizmu politycznego.
To tylko moja prywatna opinia, ciekaw byłbym Pańskiej.
Nie sądzę. Raczej podejrzewam, że tzw. 'data druku' nie oznacza daty dostępności wydrukowanego egzemplarza, lecz datę rozpoczęcia procesu produkcji - w najlepszym przypadku, albo datę skierowania do procesu produkcji w najgorszym...
No ale te niuanse, to Pan już powinien znać lepiej...
@r306
1.
Ile skradziono Espero w 1997, 1998, 1999 roku?
2.
Ilu zastrzelono kierowcow w trakcie kradziezy ich auta? W 1997r w 1998r w1999r. W nawiasie mozna podac przypadki uzycia broni z tlumikiem.
Koniec. Kropka. Chodzi tylko o Liczby.
Zadne tam filozofie o wyzszosci Espero nad BMW, czy teorii, ze im gorsze auto to tym chetniej kradzione.
Po prostu LICZBY.
A jezeli beda juz te liczby, to sobie wtedy pofilozofujemy i pointerpretujemy.
@Ufka
A w samochodzie - dwóch przystojnych dżentelmenów siedzi sobie z laptomem i nic nie wskazuje na to, żeby mieli zamiar oderywać się od pracy.
- Ależ panowie! To jest nasze auto - żona znajomego wykrztusiła z siebie.
- K... m.. - zaskakujaco niekulturalna odpowiedział jeden z dżentelmenów.
Konsternacja.
Panowie wysiadają z BMW i bez specjalnego pośpiechu przesiadają się do A6, po czym odjeżdżają. Bez palenia gum, bynajmniej.
Znajomi wsiadają do BMW, lecz nie odjeżdżają z powodu uszkodzonego programu stacyjki.
Tak sobie myślę teraz... Dobrze, ze nie mieli daewoo espero... Sprawcy mogliby być znacznie bardziej zdesperowani.
A BMW i tak zniknęło - parę miesiecy później i po cichu. Dobrze, że chociaż udało się wtedy uniknąć krępujących i nietaktownych niezręczności...
Złodziej samochodów o nick'u "Lee Harvey Oswald" alias Patyk
Mam jakieś podskórne uczucie, że doszło tu do jakiegoś tajnego porozumienia ponad podziałami, zarówno politycznymi, jak i gangsterskimi, typu: "Zamknijmy wreszcie tę sprawę, niech ten wrzód w końcu przyschnie. Potem odpadnie sam."
Problem oczywiście jest taki, że nikt w to nie wierzy. Ja jednak pragnąłbym w tym miejscu wykazać odrobinę wsparcie dla naszej drogiej prokuratury i zadać dwa pytania, na które odpowiedzi są proste i w dodatku przycznią się do zrozumienia powagi i głębii Nowej Koncepcji.
Pytanie 1
Ile używanych 2-3 letnich samochodów marki Daewoo Espero zostało skradzionych w Polsce w 1997 roku, ile w 1998 roku, ile w 1999 roku? Jaki to stanowiło procent ogólnej ilości tego typu kradzieży?
Pytanie 2
Ilu zostało zastrzelonych w Polsce kierowców podczas próby kradzieży ich samochodu. W roku 1997, w roku 1998, w roku 1999?. W nawiasie proszę podać markę samochodu, a po przecinku ilość przypadków użycia broni z tłumikiem.
Społeczeństwo czasem reaguje zbyt emocjonalnie i politycznie. To jest fakt niezaprzeczalny. Dlatego bardzo dobrze byłoby, gdyby najnowszą wersję prokuratury wsparł zbiorowy głos profesjonalistów.
Np policjantów.
Głos ten, wyrażony mógłby być w anonimowej ankiecie udzielającej odpowiedzi na proste pytanie:
CZY UWAŻASZ, ŻE gen PAPAŁA ZGINĄŁ Z RĄK ZŁODZIEJA SAMOCHODÓW, KTÓREGO WYŁĄCZNYM MOTYWEM BYŁA PRÓBA KRADZIEŻY POJAZDU DAEWOO ESPERO, BEDĄCEGO WŁASNOŚCIĄ GENERAŁA?
Myślę, że policjanci byliby właściwą grupą do przeprowadzenia takiego badania i myślę, że wyniki tychże trafiłyby do serc i rozumów naszych obywateli.
Chyba się nie naraziłem ... ?
@godisanastronaut
Naprawde nie bardzo zdaje sobie sprawe dlaczego z taka zawzietoscia niektorzy interlokutorzy zmagaja sie z faktami. Oczywiscie mozna przyjac, ze wszystkie niewygodne fakty zostaly zfalszowane w kooperacji z wiadomo kim i napisac calkiem nowa historie. Ale po co?
A sytuacja wydaje sie byc logiczna. Bardzo chcieli wyladowac, ale oczywiscie nie za wszelka cene. Wiedzieli, ze sa ponizej dopuszczalnych minimow, ale postanowili uelastycznic nieco reguly. Zalozyli, ze ze 100m bezpiecznie odejda (a kto wie czy czasem wczesniej nie zobaczy sie ziemi) i zalozenie bylo zapewne calkowicie sluszne. Mozna bylo z tych 100m spokojnie i bezpiecznie odejsc, a nikt tez nie moglby pozniej zarzucic, ze sie nie starali.
Na 100m prawdopodobnie nacisneli przycisk 'uchod' i nic... i nic sie nie stalo...
No a potem zabraklo czasu
Tak. Kpt. Protasiuk chciał lądować. Ale nie chciał lądować za wszelką cenę!
W automacie...
Odchodzenie prawdopodobnie zaczęli w prawidłowym momencie, ale prawdopodobnie właśnie w automacie. A automat w tego typu warunkach sprzętowych nie działał.
I niestety na ręczną korektę zabrakło kilku sekund...
Tak wynikałoby z chłodnej analizy.
Drogi Ludwiku,
W czasie Wlk. Postu zaniechałem tych przyjemności.
Ale już za parę dni, może właśnie armaniaczek zawita do mojego duchowego wnętrza :)
BARDZO ŁADNE OPOWIADANIE!
W określonej sytuacji społeczno-politycznej Opowiadanie mogłoby stać się również lekturą obowiązkową w szkole podstawowej. Poza niewątpliwymi wartościami patriotyczno - rodzinnymi podprogowo przemyca ciche przesłanie anty-burżuazyjne. Bowiem nie do królów i magnatów, tudzież Piłsudskiego pojechał Jasiu, lecz do skromnego Prezydenta - obrońcy ubogich.
W opowiadaniu dodałbym jeszcze, że Jasiu po powrocie zanosi mleko staruszce na końcu wsi, a po jakimiś czasie tworzy drużynę, hmmm... woluntariuszy, opiekującą się starszymi, potrzebującymi i eliminującą patologie społeczne.
Świetna lektura dla młodych umysłów. Brawo!
A JAKI TO DŁUGOFALOWY PLAN DLA LIBII MAJĄ SZANOWNI AMERYKANIE?
Raczej Ropokracja. Zyski będą czerpać, Jankesi, Francuzi i Anglicy.
Irak, Afganistan, teraz Libia. Kto następny? Iran, Jemen, Oman, Korea, Kuba, Wenezuela?
Sorry... Wenezuela powinna być tuż za Iranem.
A dlaczego to już dobrze wiemy...
Mam nadzieję, że nie wdepniemy w to g..., bo w innym wypadku, to jak znam życie, dostaniemy kawałek pustyni do nadzorowania, z gniazdami żmij i węży, gdzie nawet zapachu ropy nie poczujemy.
KONSTERNACJA
Z jednej strony należało mu się, no ale z drugiej to był (jest) on zamordystą użytecznym, z wiadomych, przywołanych w artykule względów.
Tylko patrzeć, jak Algieria i Maroko dołączą do wrzącego tygla.
I powstanie jedna wielka Rewolucyjna Republika Islamu Afryki Północnej. Uboga, ale waleczna. I dobrze wiedząca, co jest przyczyną jej ubóstwa i wielowiekowych upokorzeń.
Niemożliwe?
Tak. Niemożliwe.
Już teraz bowiem CIA wie jak poróżnić idące do wolności narody, jak je zwaśnić i wplątać w wewnętrzne zwarcie, tak aby rewolucyjna idea się rozproszyła i wypaliła.
OK. Może troszkę przefantazjowałem. Ale czy na pewno?
Lampeduza będzie pierwsza... Zobaczymy.
@1832.v.m.
Nie narodził się, choć poczęty próbował być...
Jednak obie 'kochające się' strony gwałtu i raptu się dopatrzyły i do poczęcia nie doszło, choć coś tam się działo.
A topór wbity w środek wielu rodzinnych stołów pozostał.
Może garnitury gabinetowe i pretendentowe trzeba wymienić, na takie co o drogi żelazne, autostrady z betonu i porządek publiczny zadbają...
A i topór trzeba by delikatnie wyjąć i zakopać.
Rozsądek przywrócić, a tych co ogień nienawiści wzniecają do politycznego piekła posłać, skądkolwiek by nie pochodzili i jakiekolwiek nazwiska by nie nosili. Do politycznego piekła, czyli publicznego niebytu, do pracy codziennej...
A nam dać szanse na lepsze życie, ceny niższe niż w centrum Londynu, wzajemny szacunek i uśmiech.
Za dużo?
Nie, to tylko normalność.
ps. Jakiś pomnik pod Warszawą? Hmm..., Nie, nie pod W-wą, to byłoby problemem, to 'pod Warszawą'. Musi być w centrum... Byle nie w środku bramy wjazdowej do wiadomego pałacyku...
@1832.v.m.
Może trochę się zagalopowałem z tą 'nową dynastią wawelską'...
Ale chyba nie aż tak, jak pomysłodawcy nieco kontrowersyjnej lokacji, hmmm
- pozostańmy przy stwierdzeniu - lokacji...
@1832.v.m.
No nie...,
Raczej coś w stylu Mołojca, niejakiego..., albo w cóś w pobliżu...
@bychawa
Żona Cezara i rodzina jego powinna być jak kryształ.
A cóż dopiero nowo wykreowana dynastia wawelska, przyćmiewająca imć Józefa Piłsudskiego.
Przepraszam za złośliwość.
Analizując na chłodno:
- nie powinniśmy się wściekać o przeszłość Pana Rajmunda. Tak na marginesie - to nie jest temat zgrany, to jest raczej temat tajemniczy i totalnie niewyjaśniony.
Znam realia branży projektowej z lat 80-tych, a w latach 50-60-tych było znacznie gorzej w tej branży. Nie ma takiej możliwości aby ktoś 'nie zaufany' mógł projektować instalacje we wrogiej ambasadzie' w latach 50-60-tych. Po prostu nie ma takiej możliwości.
Drogi Panie Bychawa, być może jest to trudne to politycznego przełknięcia, ale to są fakty. Suche inżynierskie fakty.
Obawiam się, że w tej kwestii pojawią się jakieś rewelacje.
Wiem co przechodził mój dziadek - Vkl. VM, i tata - karne bataliony górnicze...
A działo się to w porównywalnym okresie, szanowny Panie Bychawa...
DŁUGIE, NUDNE, PATETYCZNE I TOTALNIE OGÓLNIKOWE
Bizantyjski koloryt z odcieniem robotniczej czerwieni przypomina najlepsze przemówienia Władysława Gomułki i niektóre, słabsze - Edwarda Gierka.
To prowokacja. Ktoś robi Jarosławowi koło pióra.
Panie Tomaszu. Prezentuje Pan koherentnie skoncentrowany, jednakże ciasny punkt widzenia
Prezydent Lech Kaczyński był porządnym człowiekiem. Był pod wielkim wpływem swojego brata, ale mimo wszystko udało mu się nie być jego kopią.
Prawdziwą osobowością była jednakże jego małżonka - Maria, która w cuglach pokonałaby w wyborach prezydencki i Lecha, i Jarosława, i Donalda, i Bronisława. Razem wziętych.
Tylko, że nigdy by nie startowała. A powinna.
Niestety Marta, córka Lecha i Marii nie jest tego typu osobowością. Pan Panie Tomaszu nigdy nie będzie w stanie zadać jej twardych pytań, ale jej przeciwnicy polityczni zrobią to na pewno.
"- Czy będąc żona swego pierwszego męża zaszła pani w ciążę z obecnym?"
Wredne, co?
Nie twórzmy więc mitów o nieskazitelnych dynastiach, bo w każdej znajdą się takie Marty, Rajmundy itd. Nazywając wprost: rozwódki i współpracownicy KC Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
Trochę gorzkie, prawda?
A tak z innej beczki, to bardzo chętnie zapoznałbym się z Pana opinią o działaniach prawnego przedstawiciela Pani Marty Kaczyńskiej - znanego adwokata Pana Marcina Dubienieckiego (tak na marginesie, to Pani Marta nie przyjęła nazwiska po którymś z mężów, jak to jest w Polsce praktykowane?).
Jego dynamiczne wypowiedzi zdają się kreować nowy nurt polityczny w obrębie wpływów Prawa i Sprawiedliwości.
I do tego wartki nurt.
Wartki i dziki, będący sygnifikacją konsumpcjonizmu politycznego.
To tylko moja prywatna opinia, ciekaw byłbym Pańskiej.
Wyrazy Szacunku i Pozdrowienia.
Czyżby antydatowali?
No ale te niuanse, to Pan już powinien znać lepiej...
pozdrowienia