Rozumiem Pana żal. Jak to być może,iż ten opluwany przez wrogów i (pożal się Boże)dawnych przyjaciół,wróg publiczny nr 1,ta wg Pana "żałosna podróbka" cieszy się takim poważaniem? Przekonał się Pan, że my malutcy, niepoprawne oszołomy pokładamy w nim nadzieję na lepszą przyszłość. Nasze wpisy są emocjonalne, nie odnosimy się do treści zawartych w jego artykule, za co nas krytykują wytrawni blogerzy. My po prostu cieszymy, że możemy mieć z nim bliższy kontakt.A Pana, "prawdziwego blogera" nie traktują poważnie nawet koledzy z PJN, jeśli wierzyć słowom ŁŁ opisującego wizytę PP w siedzibie UPR. Pozdrawiam i współczuję.
Panie prawdziwy blogerze, nie żałosna podróbko
Życzę Panu dużo zdrowia,