ROTFL!
Dziękuję za notkę. Właśnie usiłuję mój komputer oprowadzić do porządku, bo się zbiesił i pracuję zastępczo na netbooku (po paru godzinach może człowieka coś nieprzyjemnego trafić). W związku z tym jestem zły jak rozwścieczona osa.
Ale po tej notce mi przeszło, omal nie spadłem z krzesła ze śmiechu. Dlatego dziękuję.
Pozdrawiam :-)
Ty bredzisz tak, że polemika nie ma sensu. Miełgo życia. Nie mam zielonego pojęcia kto to, czy co to JFL i RRK.
Wiszą mi Twoje poglądy polityczne. Ty po prostu jesteś ekonomicznym ignorantem.
Nie wiem ile procedur dotyczy rejestracji. Wiem, że kiedy niedawno ukradzino mi tablice, pojechałem na komisariat, gdzie całkiem uprzejmy komisarz w kilka minut wypełnił formularze i wydrukował zaświadczenie o kradzieży. Z tym i innymi dokumentami pojechałem do UM, żeby załatwić sprawę nowej rejestracji. OK, pewnie mogą poprawić procedury i obsługę klientów, ale gdy znalazłem się przy okienku sprawa została załatwiona w niecałe 10 minut (fakt, miałem już wszystko przygotowane, bo internetowa strona Krakowa podaje procedury do załatwienia sprawy, więc dokumenty i potwierdzenie przelewu - internetowego - miałem ze sobą). Z nowymi tablicami pojechałem do mojego ASO i w ok. 20 minut miałem przymocowane tablice. Za darmo. Ostatnio w sieci sprawdziłem, że nowy dowód rejestracyjny jest do odbioru, więc zgłoszę się wtedy kiedy będę miał czas. Może to masa biurokracji, ale ten sposób załatwiania sprawy to dla mnie jedynie drobna upierdliwość.
Nie zamierzam gloryfikować naszej biurokracji, ale powoli się to poprawia. Kiedy wymieniałem dow. rejestracyjny jakieś 7 lat temu (stare auto), to faktycznie było koszmarnie.
A co do kolegi - 30 tys. funtów w UK to właściwie nic. Dla ubogich. Mój kolega zajmujący się tam remontami (żaden manedżer, zwykły wykonawca) rocznie wyciąga 48-60 tys.
Wyluzuj. Autor zna gospodarkę jak eksperci z piosenki taty Kazika: "handel zagraniczni uprawiają zduni, znają koniunktury z gawędzeń babuni".
Jeśli jeszcze w poprzednim wpisie był choć cień zagadnień, o których można dyskutować (nie żeby autor je wyłapał i zrozumiał), to ten jest istnym kuriozum.
Jeśli chodzi o końcówkę wpisu, to klient nie musi się w ogóle przejmować - syfilis dziś leczy się z łatwością. Większe spustoszenie czynią takie prostackie alegorie. Bez względu na to, czy Pan ma rację, czy nie.
Pomijając niuanse, że Polska należała wtedy do Układu Warszawskiego, a więc pozostawała pod pełną kontrolą Związku Radzieckiego, ta katastrofa wydarzyła się na terenie Polski.
Jeśli Indonezja to potężny i bogaty kraj, to Polska jest światowym mocarstwem. Biorąc pod uwagę parytet siły nabywczej, PKB na głowę w Polsce jest pięciokrotnie wyższe niż w Indonezji. Biorąc pod uwagę realny pieniądz - dla Indonezji jeszcze gorzej.
Nie myl, proszę, możliwości wydatków budżetowych państwa, które ma ponad 6 razy więcej ludności z zamożnością obywateli.
Proszę Pana. Od ponad 20 lat pracuję na tzw. "śmieciowych" umowach - o dzieło z przekazaniem praw autorskich. I w życiu nie zamierzam tego zmieniać. Po pierwsze: gdyby moi kontrahenci mieli ponosić wyższe koszty, to po prostu bym mniej zarabiał. Po drugie: sam zbieram na emeryturę i to mnie motywuje - mam w D4 jałmużnę z ZUS-u. Po trzecie: sam decyduję kiedy i co robię. Po czwarte: na PIT-a małżeńskiego poświęciłem może pół godziny i to tylko dlatego, że e-Deklaracje trochę mulą przy wypełnianiu formularzy. (teraz tylko czekam na zwrot nadwyżki). A jak jakieś głąby tego nie potrafią, to już ich osobista tragedia. Trzeba się było uczyć.
Jeżeli masa Polaków nie chce by pracodawca wypełniał PIT-y za nich, to znaczy, że pewnie korzystają z ulg i wolą to zrobić samodzielnie. Ich sprawa, a nie Pana.
Zatem uprzejmie proszę, odczep się Pan od moich pieniędzy, bo są moje, pracą zarobione i nie życzę sobie, żeby jakiś polityk mniemany przy nich majstrował. Już wystarczająco dużo złego zrobili inni.
A rządy Pana partii już przeżyłem. I więcej nie chcę.
Zapytam mniej więcej jak Google: czy chodziło Panu o słowo entropia? Owa wyszukiwarka po wpisaniu hasła "entorpia" usilnie stara się nakłonić internautę do zgłębiania hasła "entropia". Poniekąd słusznie, choć Gombrowicz lub Mrożek mogliby się posunąć do słowotwórstwa.
Eine, zdaje się, trochę zakpił z Pana i nie zamierzał prostować ścieżek.
Dlatego, jeśli Gombrowicz lub Mrożek celowo wprowadzili pojęcie "entorpia", to proszę o podanie przykładu. Acz śmiem twierdzić, przy całym szacunku dla obu twórców, że raczej nie wiedzieli co to takiego entropia, a jeśli znali pojęcie, to niekoniecznie rozumieli definicję (co istotne, jeśli chcemy się bawić słowem).
Ale czemu w takiej sytuacji odbywa Pani dłuższe rozmowy? Wystarczyło powiedzieć, że Pani oddzwoni za chwilę lub poprosić o telefon później. Nie mówiąc o tym, że zostawiając "na kasie" sławetną pizzę utrudniała Pani życie następnej osobie w kolejce.
Skąd Pan wziął informację o rakotwórczości siarczanu sodu?
Według wszelkich klasyfikacji (od polskich, przez zgodne z dyrektywą unijną 67/548/EWG, po oznaczenia GHS stosowane przez ONZ) związek ten nie jest szkodliwy ani dla ludzi, ani dla środowiska.
Zdjęcia Justy już widziałem. Fajne.
W restauracji nie spodziewaj się dobrej obsługi (znudzona małolata lub autystyczny obsługant). Kieruj się kartą - szukaj tego, czego nie ma w typowych pseudoazjatyckich knajpach (bo to też mają, także na wynos). Ostatnio wpakowałem tam w siebie wołowy żołądek (w formie gulaszowej), w czymś przypominającym zupę, z prażonymi ostrymi papryczkami. Hardcore, ale było warto. Oni mają tę zaletę, że jeśli ma być pięć smaków po chińsku, to jest (chyba, że trafisz na gorszego kucharza - ma skłonność do przeważania słodkim).
@jozefmoneta
Całkiem możliwe. W końcu to prawdziwy polski kapitał.
@autor
Dziękuję za notkę. Właśnie usiłuję mój komputer oprowadzić do porządku, bo się zbiesił i pracuję zastępczo na netbooku (po paru godzinach może człowieka coś nieprzyjemnego trafić). W związku z tym jestem zły jak rozwścieczona osa.
Ale po tej notce mi przeszło, omal nie spadłem z krzesła ze śmiechu. Dlatego dziękuję.
Pozdrawiam :-)
@Wojtek
Wiszą mi Twoje poglądy polityczne. Ty po prostu jesteś ekonomicznym ignorantem.
@ViC-Thor
Nie zamierzam gloryfikować naszej biurokracji, ale powoli się to poprawia. Kiedy wymieniałem dow. rejestracyjny jakieś 7 lat temu (stare auto), to faktycznie było koszmarnie.
A co do kolegi - 30 tys. funtów w UK to właściwie nic. Dla ubogich. Mój kolega zajmujący się tam remontami (żaden manedżer, zwykły wykonawca) rocznie wyciąga 48-60 tys.
@sebj
Jeśli jeszcze w poprzednim wpisie był choć cień zagadnień, o których można dyskutować (nie żeby autor je wyłapał i zrozumiał), to ten jest istnym kuriozum.
@autor
@Miracle
@s.flores
Nie myl, proszę, możliwości wydatków budżetowych państwa, które ma ponad 6 razy więcej ludności z zamożnością obywateli.
@Autor
Jeżeli masa Polaków nie chce by pracodawca wypełniał PIT-y za nich, to znaczy, że pewnie korzystają z ulg i wolą to zrobić samodzielnie. Ich sprawa, a nie Pana.
Zatem uprzejmie proszę, odczep się Pan od moich pieniędzy, bo są moje, pracą zarobione i nie życzę sobie, żeby jakiś polityk mniemany przy nich majstrował. Już wystarczająco dużo złego zrobili inni.
A rządy Pana partii już przeżyłem. I więcej nie chcę.
@Bartosz Wiciński-STOPS
@dziadzioniunioo
Do Autora
Eine, zdaje się, trochę zakpił z Pana i nie zamierzał prostować ścieżek.
Dlatego, jeśli Gombrowicz lub Mrożek celowo wprowadzili pojęcie "entorpia", to proszę o podanie przykładu. Acz śmiem twierdzić, przy całym szacunku dla obu twórców, że raczej nie wiedzieli co to takiego entropia, a jeśli znali pojęcie, to niekoniecznie rozumieli definicję (co istotne, jeśli chcemy się bawić słowem).
Ukłony
@Sowiniec
@Autor
Ukłony
@kazef
Zaraz, zaraz. Sowite emeryturki dla UB i SB to już, zdaje się, przeszłość. Ucięli je zdrajcy z PO. I się ubeki żalą, że kasy im brakuje.
@Autorka
Ukłony.
@Stary
Tak przypuszczałem. To jest, niestety, problem z mediami (nie tylko u nas) za wszelką cenę poszukujących sensacji.
Pozdrawiam.
@Autor
Według wszelkich klasyfikacji (od polskich, przez zgodne z dyrektywą unijną 67/548/EWG, po oznaczenia GHS stosowane przez ONZ) związek ten nie jest szkodliwy ani dla ludzi, ani dla środowiska.
Ukłony
@Eternity
Nic w tym złego albowiem:
Wesołe jest życie staruszka
Gdzie spojrzy, tam bóstwo co krok
Tu biuścik zachwyci, tam nóżka
bo nie ten, bo nie ten już wzrok
@Panna Wodzianna
W restauracji nie spodziewaj się dobrej obsługi (znudzona małolata lub autystyczny obsługant). Kieruj się kartą - szukaj tego, czego nie ma w typowych pseudoazjatyckich knajpach (bo to też mają, także na wynos). Ostatnio wpakowałem tam w siebie wołowy żołądek (w formie gulaszowej), w czymś przypominającym zupę, z prażonymi ostrymi papryczkami. Hardcore, ale było warto. Oni mają tę zaletę, że jeśli ma być pięć smaków po chińsku, to jest (chyba, że trafisz na gorszego kucharza - ma skłonność do przeważania słodkim).