Reakcjonista44

komentarze użytkownika

  • 02.01.2012 18:22

    Tak dalej być nie może!

    Szanowny Panie Prezesie,

    Ten blog albo proszę zlikwidować, albo poważnie prowadzić. Przy obecnym podejściu, kolejne wybory będą znowu przegrane. Jako minimum proponuję, by nowy wpis Pana Prezesa pojawiał się tutaj przynajmniej co miesiąc i krótkie podsumowanie dyskusji przez Pana Prezesa, też co miesiąc, np. w dwa tygodnie po pojawieniu się wpisu.

    Proszę wybaczyć, ale wewnętrzne tematy Pańskiego stronnictwa nie za bardzo mnie interesują i jako takie powinny być omawiane na wewnętrznych forach PiS-u, a już na pewno Pański list w tej sprawie nie powinien być tematem wiodącym tego forum przez wiele tygodni. Jeśli to ma być forum przeznaczone dla ogółu internautów, proszę poruszać przede wszystkim tematy ogólnopaństwowe, czytać wypowiedzi internautów i jakoś je podsumowywać.

    Państwo polskie jako zorganizowana struktura praktycznie nie istnieje i praktycznie cały aparat państwa trzeba budować od zera. Krytykowanie poczynań PO - czym opozycja się obecnie prawie wyłącznie zajmuje - nie jest dzisiaj żadnym osiągnięciem. Weźmy choćby pierwszy z brzegu przykład: sprawę tych nieszczęsnych recept. Według mnie to tylko objaw choroby całego systemu, który trzeba zbudować na nowo, a nie przez jakieś retusze obecnych rozwiązań, czy - broń Boże - wpompowanie większych pieniędzy w obecne struktury. Co zatem PiS tutaj proponuje, ale tak naprawdę i z tym, by rzeczywiście to pacjent był podmiotem systemu opieki zdrowotnej, a nie armia urzędników, korporacja lekarzy, czy kartel firm farmaceutycznych? I tak by można o każdej dziedzinie życia. Czy zatem znajdziemy tutaj propozycje jakichś rozwiązań, wokół których można będzie gromadzić poparcie potencjalnych wyborców?


    Z wyrazami szacunku.

    [Reakcjonista]
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: List do członków Prawa i Sprawiedliwości
  • 20.11.2011 16:03

    Gdzie jest Pańskie expose, Panie Prezesie?

    Donald Tusk przedstawił swoje zamierzenia, poparte przez koalicję, a skrytykowane przez opozycję. I to jest logiczne, ale daleko nie wystarczające, ponieważ - jak sądzę - poważna opozycja na tym nie może poprzestać. Od Pana Prezesa, jako premiera gabinetu cieni, oczekiwałbym przedstawienia alternatywnej wersji działań i zobowiązań rządu, na 'tu i teraz'. Wbrew temu, jakie można odnieść wrażenie, to nie Donald Tusk i PO są głównymi przeciwnikami PiS-u. Przeciwnikiem PiS-u jest brak jego przesłania w świadomości Narodu, powodowany już to słabością owego przesłania, już to skutecznym zagłuszaniem owego przesłania. Donalda Tuska i PO do władzy powołał Naród i tylko Naród może go tej władzy pozbawić. Trzeba tylko, by naprawdę w miarę precyzyjnie było wiadomym, jaka jest dla rządów obecnej ekipy alternatywa: programu, decyzji, działań, czy nawet kadr. Zatem, Panie Prezesie, pozwolę sobie zapytać: jakie by były, gdyby były, zasadnicze zamierzenia, decyzje i działania Pana i Pańskiego rządu, gdyby to Pan zaczynał teraz kadencję rządu? Jakie by były spodziewane efekty Pana zamierzeń w czasie krótkim i w perspektywie całej kadencji?
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: Są nas miliony, przekonajmy następnych
  • 07.11.2011 20:24

    Powstał nowu klub parlamentarny

    Prawdziwy test dopiero przed politykami PiS i tymi z nowego klubu. Są teraz - PiS i twórcy nowego klubu - potencjalnymi sojusznikami i jako wyborcy to chcemy zobaczyć w ich postawie i w ich działaniu. Różnice, jakie ich dzielą, są znikome wobec tych, które dzieliły - proszę wybaczyć porównanie - Piłsudskiego i Dmowskiego, a przecież wobec dobra Polski obie te postaci potrafiły współpracować. Jeśli zobaczymy kolejną walkę na wyniszczenie, kolejne we wrogich mediach próby dezawuowania drugiej strony - marne mamy szanse i marne są szanse polityków. Prawdziwy wróg jest gdzie indziej. Każda sytuacja to nowe wyzwania i nowe szanse. To nie jest tak, że tylko z jednym ugrupowaniem możemy wygrać, a z dwoma na pewno przegramy, choć oczywiście może się i tak zdarzyć. W decydującym stopniu zależy to jednak od tego, kto tę rozgrywkę i jak poprowadzi, i komu Naród udzieli wsparcia...
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: Są nas miliony, przekonajmy następnych
  • 04.07.2011 20:09

    Jest konkretny problem

    Szanowny Panie Prezesie,
    Kilkaset tysięcy osób podpisało wniosek o anulowanie rozporządzenia czy wręcz ustawy wprowadzającej obowiązek szkolny dla sześciolatków. Celem tego rozwiązania - niezależnie od tego, kto się za tym opowiada - jest jedynie wcześniejsze poddanie dziatwy polityczno-poprawnej indoktrynacji. Czy Pańskie stronnictwo i Pan osobiście też uznaje, że te kilkaset tysięcy - głównie to rodzice - to osoby mniej kompetentne do wychowania dzieci niż pani, pożal się Boże, minister Hall.

    Z wyrazami szacunku,

    [Reakcjonista]
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: Z okazji zakończenia roku szkolnego
  • 15.03.2011 10:37

    Czy ktoś to czyta i analizuje dla Pana Premiera?

    W dniu 20 lutego br. napisałem pod blogiem o patriotyzmie gospodarczym:

    Umieszczony w tym miejscu tekst pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego może zatem być postrzegany jako jedna z prób zapoczątkowania publicznej debaty w Polsce. Wybrane miejsce publikacji nie jest najlepsze, ale lepsze to niż nic. O wiele lepszym rozwiązaniem byłaby publikacja szeregu artykułów (czy wręcz książek) przez polityków naznaczonych do przyszłego pełnienia stanowisk w naczelnych władzach i kierowania określonymi dziedzinami życia publicznego. W tym kontekście Polsce potrzebni są i to w większej liczbie politycy na miarę stojących przed nami wyzwań. To dobrze, że pan premier przywołał nazwisko Eugeniusza Kwiatkowskiego. Tylko wypadałoby pokazać w gronie swoich współpracowników kogoś z podobnym entuzjazmem i podobną fachowością. Proszę wybaczyć, ale tekst pana Premiera to nie jest całościowa analiza nawet tak okrojonego tematu, jak "Patriotyzm gospodarczy" - i nie od tego jest przyszły premier. I proszę wybaczyć jeszcze raz, gdy napiszę, że w gronie współpracowników pana Premiera nie widzę osoby choćby na miarę Mieczysława Wilczka, który jest autorem jedynej udanej reformy gospodarczej za ostatnie dwadzieścia lat. A gdzie potrzebni fachowcy od innych dziedzin: edukacji i nauki, zdrowia, infrastruktury, finansów, środowiska i rolnictwa, itd. Miernota obecnie rządzącej ekipy nie jest tutaj żadnym punktem wyjścia.

    W międzyczasie Donald Tusk zrealizował ten pomysł i napisał artykuł do Gazety Wyborczej. Nie żebym sobie przypisywał cechy wizjonera, ale gdyby ktoś, w roli asystenta Pana Premiera, ten blog uważnie śledził, to po odsianiu 99% jałowej dyskusji, na biurku Jarosława Kaczyńskiego powinna się pojawić synteza wypowiedzi internautów, z najważniejszymi uwagami i najciekawszymi pomysłami, z następującą odpowiedzią Pana Premiera. Inaczej prowadzenie tego bloga straci sens.

    Gdyby zatem jakimś cudem ktoś to przeczytał, mam kolejną propozycję, którą w skrócie można określić "gabinetem cieni". Uważam, że w otoczeniu kandydata na premiera powinny się znaleźć osoby kompetentne i komunikatywne, teoretycy i praktycy jednocześnie w określonej dziedzinie polityki i gospodarki. To te osoby powinny się pojawiać w mediach, gdy dyskusja tyczy tematu z nimi związanego, a z każdego ugrupowania (z PiS też) widzimy kilku "strzelców", którzy robią za "ekspertów" w każdej dziedzinie. Tutaj jeszcze tylko dwie uwagi szczegółowe. W gronie obecnych współpracowników Pana Jarosława Kaczyńskiego jest co najwyżej kilka - ale nie więcej, moim skromnym zdaniem - takich osób. Mam na myśli przede wszystkim pana posła Antoniego Macierewicza, który w kwestii szeroko rozumianego bezpieczeństwa jest osobą ze wszech miar kompetentną, na dodatek bardzo dobrze formułującą swoje myśli. To naprawdę znakomity kandydat na przyszłego ministra spraw wewnętrznych czy obrony narodowej. Właściwie, drugiego tej miary fachowca, w dobrym znaczeniu tego słowa, nie widzę w prezentowanym garniturze polityków PiS. Z nieco niższej, ale ciągle przyzwoitej półki wymieniłbym jeszcze panią Zytę Gilowską, panów Piechę, Polaczka i Szyszkę, i to właściwie koniec tej listy, choć nie zdziwię się, gdym jedno czy dwa nazwiska pominął. I uwaga druga. W Japonii miała miejsce awaria elektrowni atomowej. Przy okazji rozgrywa się debata i Polsce, w której obie strony - zwolennicy i przeciwnicy budowy takich elektrowni w Polsce - nie wychodzą poza zestaw sloganów i haseł propagandowych; no jeszcze elementy lobbingu się pojawiają z obu stron i tyle. Aż się prosi, by ktoś kompetentny i spokojny Polakom ten problem przedstawił, z całą jego złożonością, z uwarunkowaniami poszczególnych opcji, z wadami i zaletami każdego rozwiązania, etc. Sprawy szeroko rozumianej energii to sprawa tak kluczowa, iż nie należy przyszłego ministra za to odpowiedzialnego szukać, gdy pojawi się do obsadzenia stosowne stanowisko. Jest ktoś taki Panie Premierze?


    Z wyrazami szacunku.
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: Nasza Prezydencja w Unii
  • 14.03.2011 09:31

    Polska ginie od środka

    Zgodnie z klasycznym rozumieniem polityki jako całości, polityka zagraniczna państwa ma być przedłużeniem polityki wewnętrznej, a nie odwrotnie. Obecnie to polityka zagraniczna takich krajów jak Niemcy, Rosja, USA czy Izrael określa dość znaczną część polityki wewnętrznej Polski.

    W powyższym kontekście trudno oczekiwać, by bez zasadniczego odrodzenia społeczeństwa i wzmocnienia państwa, polskie przewodnictwo w Unii Europejskiej mogło w jakiś istotny sposób zmienić nasz polityczny, społeczny, czy ekonomiczny byt. Przy czym przez wzmocnienie państwa nie należy rozumieć kolejnego wzrostu liczby urzędników i regulowania przez państwo kolejnych dziedzin życia obywateli. Oczywiście, należy jak najlepiej i tę szansę wykorzystać, ale bez fałszywych nadziei na jakiś przełom co do naszej kondycji polityczno-gospodarczej.

    Mimo miliardów płynących podobno z Brukseli, mimo wzrostu gospodarczego, zadłużenie państwa, samorządów i obywateli rośnie w zastraszającym tempie, a żaden z zasadniczych problemów ekonomiczno-społecznych nie został choćby w miarę poprawnie rozwiązany. Dlaczego tak jest? Moim zdaniem jest tak m.in. dlatego, że po roku 1989-tym zostaliśmy ekonomicznie skolonizowani przez uprzemysłowione państwa Zachodu, a zwłaszcza przez międzynarodową finansjerę, również z udziałem służb specjalnych ze Wschodu i Zachodu. A dlaczego było to możliwe? Ano z powodu obojętności i apatii większości społeczeństwa, z powodu sprzedajności i agenturalności politycznych elit oraz z powodu prowadzonej przez sprzedajne media akcji demoralizacji, propagandy i dezinformacji. Oczywiście, rozkład społeczeństwa ma jeszcze przyczyny poza ekonomiczne, może nawet ważniejsze, ale to temat na osobną dyskusję.

    Co do Unii Europejskiej, to nawet będąc jej członkiem nie należy mieć złudzeń co do roli i perspektyw tego tworu. Podam tylko jeden argument. Otóż szefem Parlamentu Europejskiego jest Jerzy Buzek, moim zdaniem najgorszy premier po roku 1989-tym. To dzięki temu panu miliardy składek emerytalnych wpływają na konta międzynarodowej finansjery, która opanowała tzw. Otwarte Fundusze Emerytalne. Podobnie tragiczne efekty przynoszą inne, tzw. reformy, wprowadzone w życie za rządów tego premiera. Nie liczę na pozytywne motywy działań obecnego rządu, ale jeśli chcą w jakikolwiek sposób ograniczyć rolę OFE, należy ich w tym poprzeć. Oczywiście najlepiej byłoby zlikwidować OFE, wprowadzić jednolity system emerytur państwowych o niewielkiej rozpiętości przywilejów i wypłacanych świadczeń, plus możliwość dodatkowego ubezpieczenia w funduszach komercyjnych, co przy obniżonych podatkach powinno być dostępnym rozwiązaniem dla znacznej części społeczeństwa. W duchu podobnej filozofii należałoby wprowadzić system państwowej służby zdrowia, by wreszcie upodmiotowić pacjenta, jako zasadniczą osobę całego systemu. Generalnie należy dążyć do ograniczania liczby dziedzin, gdzie państwo opiekuje się obywatelami, ale tam gdzie to się dzieje, jakość państwowej opieki powinna być na najwyższym poziomie. Jak do tej pory wszystkie rządy - również rząd Prawa i sprawiedliwości - działały według zasady odwrotnej. W efekcie, państwo nie działa, jak powinno, zaś inicjatywa i poczucie odpowiedzialności obywateli są skutecznie tłumione. W tym kontekście miliardy euro z UE pełnią rolę niekoniecznie pozytywną.

    Premier Donald Tusk napisał artykuł w Gazecie Wyborczej, gdzie przedstawił swój pogląd co do problemów Polski i polityki polskiej. Kiedy taki tekst, o znacząco lepszej jakości ma się rozumieć, przedstawi szef głównej siły opozycyjnej, kandydat na premiera RP, Pan Jarosław Kaczyński? Czas na taki głos Panie Premierze, najwyższy czas...


    Z wyrazami szacunku.
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: Nasza Prezydencja w Unii
  • 20.02.2011 17:13

    Czy to początek realnej debaty publicznej, nie tylko o ekonomii?

    Truizmem będzie stwierdzenie, że polska klasa polityczna - bez wyjątku - nie prowadzi realnej debaty politycznej z aktywną częścią społeczeństwa. Przy okazji kolejnych kampanii wyborczych pojawiają się kolejne serie obietnic i sloganów - na każdy temat - wygłaszanych przez osoby kandydujące z czołowych miejsc na listach wyborczych. Mimo względnej bliskości ideowej do PiS-u, nie widzę, by i to ugrupowanie zdecydowanie odstawało "in plus" od reszty tzw. sceny politycznej. Brak debaty przekłada się później na brak zrozumienia i brak realnego poparcia rządzących przez społeczeństwo, co jest kluczowe zwłaszcza przy podejmowaniu trudnych i niepopularnych decyzji. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że skala problemów i trudności, które przed naszym krajem stoją, jest taka, że bez zasadniczego wzrostu aktywności i poczucia odpowiedzialności szerokich rzesz społeczeństwa - Naród i państwo skazani są na porażkę, czy wręcz na unicestwienie.

    Umieszczony w tym miejscu tekst pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego może zatem być postrzegany jako jedna z prób zapoczątkowania publicznej debaty w Polsce. Wybrane miejsce publikacji nie jest najlepsze, ale lepsze to niż nic. O wiele lepszym rozwiązaniem byłaby publikacja szeregu artykułów (czy wręcz książek) przez polityków naznaczonych do przyszłego pełnienia stanowisk w naczelnych władzach i kierowania określonymi dziedzinami życia publicznego. W tym kontekście Polsce potrzebni są i to w większej liczbie politycy na miarę stojących przed nami wyzwań. To dobrze, że pan premier przywołał nazwisko Eugeniusza Kwiatkowskiego. Tylko wypadałoby pokazać w gronie swoich współpracowników kogoś z podobnym entuzjazmem i podobną fachowością. Proszę wybaczyć, ale tekst pana Premiera to nie jest całościowa analiza nawet tak okrojonego tematu, jak "Patriotyzm gospodarczy" - i nie od tego jest przyszły premier. I proszę wybaczyć jeszcze raz, gdy napiszę, że w gronie współpracowników pana Premiera nie widzę osoby choćby na miarę Mieczysława Wilczka, który jest autorem jedynej udanej reformy gospodarczej za ostatnie dwadzieścia lat. A gdzie potrzebni fachowcy od innych dziedzin: edukacji i nauki, zdrowia, infrastruktury, finansów, środowiska i rolnictwa, itd. Miernota obecnie rządzącej ekipy nie jest tutaj żadnym punktem wyjścia.

    Wreszcie o samej gospodarce słów kilka, skoro taki temat pan Premier wyznaczył. Osobiście sadzę, że kluczem do dobrego działania systemu narodowej ekonomii jest klarowne określenie roli państwa w systemie gospodarczym. Nie podzielam zdania tych, którzy sądzą, że właściwą metodą jest tutaj zwiększanie roli państwa w gospodarce. Nie zgadzam się też z tymi, którzy państwo z gospodarki chcieliby wykluczyć. Gdzie więc jest ów złoty środek. W moim przekonaniu państwo powinno mieć w swoim monopolistycznym posiadaniu, utrzymaniu i zarządzaniu zasadniczą infrastrukturę ekonomii: narodowy bank, system policji i sądownictwa, energetykę, zasoby naturalne, szlaki komunikacyjne i telekomunikacyjne; do tego również system emerytalny i badania podstawowe w nauce. Dobre zarządzanie taką infrastrukturą wymaga od władzy wielkiej fachowości i właśnie tego, o czym dyskutujemy - patriotyzmu gospodarczego. Reszta ekonomii powinna być w prywatnych rękach, z równymi warunkami dla wszystkich polskich podmiotów gospodarczych i z wykluczeniem, by polskie firmy konkurowały w podmiotami państwowymi. W takich warunkach przedsiębiorczość Polaków daje nam wszelkie szanse pokonania obecnych trudności i wkroczenia na drogę rozwoju, nie tylko gospodarki. Trudno się z tym zgodzić, ale stosunkowo najlepszy system ekonomiczny w ostatnim okresie Polska miała dzięki decyzjom wspomnianego już ministra Wilczka. Od tej pory idzie tylko ku gorszemu, z patologiczną wręcz już rzeczywistością czasów obecnych.

    Na zakończenie drobny konkret, taki papierek lakmusowy. Dobrze pamiętam, jak kiedyś ówczesny premier Jarosław Kaczyński przywołał te trudności, jakie obywatel Polski ma przed sobą, gdy na swoim gruncie chce postawić budę dla psa. Zostawmy na boku budę dla psa, popatrzmy na kwestię budowy małego domu na własnej działce. Obecne procedury dla potencjalnych inwestorów są takie, że od momentu podjęcia decyzji do uzyskania łaskawej zgody agend i urzędów mija średnio jeden rok. I nawet rządy Prawa i Sprawiedliwości niczego w tej sprawie w sposób zdecydowany na lepsze nie zmieniły. Na zakończenie zatem mam dwa pytania. Jedno retoryczne: czy obywatel może szanować i uważać za swoje państwo, które tak go traktuje, gdy za własne pieniądze na własnej ziemi chce postawić sobie i swojej rodzinie dom? I pytanie drugie. Czy znajdzie się ekipa rządząca, która ten skrawek ekonomicznej rzeczywistości odmieni tak, by zgodę urzędu na budowę - jeśli juz ona musi być - otrzymywało się po, no bądźmy wyrozumiali, dwóch tygodniach od chwili, gdy właściciel gruntu dostarczy do urzędu projekt swojego domu? Dopóki to się nie stanie, nie uwierzę, że mamy jakąś narodową gospodarkę i aparat państwa dla obywateli, a nie obywateli w rękach i na łasce urzędników. Oczywiście, podobny opis można by powtórzyć do problemu uruchamiania działalności gospodarczej, ale pozostańmy na razie przy budowie domów, jako problemie tyczącym większej liczby osób.

    Z wyrazami szacunku panie Premierze.
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: Nowoczesny patriotyzm gospodarczy


zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij