musi się kiedyś zawalić. Zawsze wtedy w d..pę dostają ci którzy nie zdążyli z niej uciec. Nie inaczej jest z piramidą zwaną "państwowe ubezpieczenia emerytalne". Niestety właśnie obserwujemy przedśmiertne drgawki i niestety jeśli chodzi o żywot tejże piramidy nie możemy nic specjalnie zrobić. Ponieważ jednak byliśmy do korzystania z usług tejże piramidy zmuszani możemy, a nawet bardzo powinniśmy powywieszać tych wszystkich którzy nakładając na nas ten przymus zgotowali nam ten los.
A potem strzelać z daleka do każdego kto by tylko spróbował bredzić o konieczności istnienia obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych. NIGDY WIĘCEJ.
Przez panią Joannę "zmień temat" Lichocką właśnie.
Rzeczywiście, walka o wolność w mediach idzie pełną parą - aż się cenzorskie nożyczki do pary z banem rozgrzały do czerwoności.
Ale ja chyba za taką wolność słowa z góry podziękuję.
"Grecy wcale specjalnych kłopotów by nie mieli, gdyby nie kilku ważnych ludzi na Wall Street albo w Londyńskim city, którzy w pewnym momencie spojrzeli w greckie papiery i pomyśleli: "oho, tu mogą być kłopoty, sprzedajemy greckie obligacje"
No to aleś pan amerykę odkrył. Przecież na tym właśnie polega istota KAŻDEJ piramidy zadłużeniowej: dłużnik mógłby spokojnie funkcjonować gdyby nie - ach ci wredni wierzyciele! - mówiący w pewnym momencie "sprawdzam".
I cała w tym głowa dłużnika, aby zachowywać się tak by wierzycielom do głowy takie dziwne ruchy nie przychodziły. A nawet jakby przyszły, to żeby wydawały im się kiepskim interesem.
A że to czasem bywa niesprawiedliwe? Że wierzyciele żądają kasy w najmniej dogodnym momencie i nie chcą słyszeć o prolongacie? Ależ pewnie że jest - ale kto ci się kazał zadłużać!?
> że również w nim nie ma najmniejszej potrzeby przypominania religii przodków Michnika
Nie taką miałem intencję. Mówiąc o jego nieprzeciętności chodziło mi o jego dorobek życiowy/zawodowy (wydaje mi się że następne zdanie to wyjaśnia dokładniej)
> "Nieznani sprawcy zniszczyli grób rodziców Adama Michnika na Starych Powązkach w Warszawie. Po raz trzeci w ciągu sześciu lat. Wyrysowali na nim gwiazdę Dawida na szubienicy".
Tylko pytanie jakie musimy sobie w tej sytuacji postawić brzmi czy ci sami nieznani sprawcy zniszczyliby grób rodziców Adama Michnika gdyby Michnik był zwykłym, przeciętnym Polakiem.
A nie redaktorem naczelnym gazety, której credo jest konsekwentna działalność na szkodę naszego kraju.
Nie pochwalam niszczenia niczyich grobów, ale zacznijmy może od rozróżniania faktycznych przyczyn od skutków.
"Nie wierzę że to widzę...Na S24 tylko piszesz? Nic nie czytasz?"
Radzę zacząć odróżniać antysemityzm od antysyjonizmu. Wydatnie w tym temacie może pomóc obejrzenie wspomnianego przez autorkę filmu "Zniesławienie" (ang. "Defamation").
"W normalnym kraju zwykły człowiek(...)oddaje mu swoje podatki, ale wzamian chce dróg, kolei, przedszkoli,opieki zdrowotnej, socjalu i Bóg wie czego"
To są dwudziestowieczne przesądy. Przesądy stare, szkodliwe i prowadzące nasz naród, ba, naszą całą cywilizację do ruiny. W normalnym kraju XXI wieku zwykły człowiek broni się przed płaceniem podatków rękami i nogami, a chciwych poborców podatkowych goni widłami. Bo człowiek XXI wieku doskonale wie, że za te podatki nie dostanie tego co mu obiecują - a już z całą pewnością nigdy nie tyle, ile nie mógłby sobie sam za te zrabowane pieniądze sam sprawić.
Dlatego elity dziwią się. I tu akurat mają rację, bo się dziwią iż są jeszcze ludzie którzy w XXI wieku naprawdę wierzą w te bajeczki o socjalu. Dziwią się i...doją te stado baranów ile wlezie. Skoro im na to pozwalają...
> Nie skopiował. Stworzył nowe. Był wszechmogący. Nie potrzebował jednego bochenka, by stworzyć inny. Mógł stworzyć wszystko z niczego.
Widzę że desperacja sięga zenitu :)
Niestety, skopiował. Skopiował, bo wpierw nawet się spytał co mają do jedzenia. A potem skopiował po wielokroć ryby i chleb. Skopiował to co miał pod ręką. Każdy teolog ci powie że to był cud ROZMNOŻENIA, a nie cud STWORZENIA. I na wszelki wypadek przypominam jeszcze że nie nakarmił ludu manną, figami, oliwkami ani innymi owocami mango...
> Całkiem OK. Prawo nie zabrania używania nowych technologii by wytwarzać więcej i taniej niż inni, pozbawiając innych w ten sposób zarobku.
Znaczy się, mogę używać nowej wspaniałej technologii internetu by stworzyć odpowiedni ciąg bitów i bajtów na moim komputerze który pozbawi innych w ten sposób zarobku (bo chcieliby za ten ciąg bitów i bajtów ode mnie pieniądze)? Dziękuję, nie mam już więcej pytań.
> Ciężko to Panu zrozumieć, ale powtórzę. Nie ukradł. Dokonał cudu.
Ciężko to Panu zrozumieć, ale powtórzę. Nie ukradł. Skopiował.
> Jeśli kupuje Pan bochenek chleba jest on Pana własnością.
No coś takiego?? A ja zawsze myślałem że to tylko piekarz udziela mi licencji na tego chleba zjedzenie (to miał być sarkazm, ale widzę że wysoce spóźniony...)
> Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że prawo własności nie jest takim zupełnie nowym prawem.
To zależy jaki weźmiemy punkt odniesienia. W kontekście istnienia naszej cywilizacji łacińskiej stosunkowo nowe. Dużo ciekawsze jednak są okoliczności jego powstania. A tak się składa że prawa autorskie mają swoje korzenie w XVI wiecznej Anglii i były one prywatyzacją rządowej... cenzury. Miłej lektury życzę: http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowied%C5%BA_%C5%9Bwiata_post-copyright
Aha, i wciąż jakoś nie mogę się doczekać odpowiedzi na pytanie czy straty (niewątpliwie poważne) poniesione przez rybaków i piekarzy w Galilei były ok.
> Jedyna strata z jaką mamy do czynienia, to fakt, że ten ktoś nie kupi już muzyki od jej twórcy / producenta.
...co wcale nie musi być prawdą. Ludzie również kupują to co wpierw ściągnęli. Z wielu powodów. Bo docenili produkt, bo teraz mają pieniądze (a wtedy nie mieli), bo stwierdzili że z oryginałem lepiej ze względu na support ze strony producenta chociażby.
To raz. Dwa - w swoich obliczeniach koncerny skrzętnie pomijają usług piratów w roli bezpłatnych agencji reklamowych, kto wie czy nie najbardziej skutecznych. Innymi słowy, nawet jeśli ktoś zassał, skopiował i nie zamierza kupić bardzo często skutecznie zareklamuje produkt znajomym osobom trzecim. Które to mogą go kupić. Każdemu kto krzyczy "pirat to złodziej" proponuję zrobić rachunek sumienia i zastanowić się ile z rzeczy które kupił (i dał zarobić autorom) zostały mu polecone przez ludzi którzy je posiadali "nielegalnie".
A kopiowanie plików kradzieżą oczywiście nie jest i nigdy nie było. Choćby z tej prostej przyczyny że pojęcie "własności intelektualnej" to kolejny humbug, ukuty właśnie tylko po to żeby normalnych ludzi można było wyzywać od złodziejów właśnie.
W praktyce "własność intelektualna" praktycznie nie ma nic wspólnego z normalną własnością, podobnie jak "sprawiedliwość społeczna" praktycznie nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, "poprawność polityczna" ze zwyczajną poprawnością a "krzesło elektryczne" ze zwyczajnym krzesłem. Warto o tym pamiętać.
Na zakończenie anegdotka: jeśli kopiowanie naprawdę byłoby kradzieżą, to Jezus smaży się w piekle. Dlaczego? Polecam rozważyć cud rozmnożenia chlebów i ryb którym nakarmił 5 tysięczny tłum słuchających go ludzi. Oraz oszacować straty tamtejszych piekarzy i rybaków. Prawdziwe złodziejstwo, czyż nie?
Zasłyszane i skopiowane, ale warte powtórzenia bo zwięzłe i celne do bólu:
"W Polsce NIE MA gospodarki rynkowej - jest ściśle koncesjonowana, dotowana i preferowana struktura wysysająca zasoby do monopoli, oligopoli, korporacji branżowych i pasożytniczych organizmów biurokratyczno-korupcyjnych przy jednoczesnym faszystowskim niemalże tępieniu drobnej przedsiębiorczości"
Dlatego krytykowany przez autora "liberalizm realny" ma tyle samo wspólnego z prawdziwym liberalizmem co krzesło elektryczne ze zwykłym krzesłem. W takim kontekście krytyka tego potworka jest oczywiście jak najbardziej słuszna - istotnie w naszym kraju nie będzie na jotę lepiej póki nie zawrócimy z drogi "liberalizmu realnego" na drogę prawdziwego liberalizmu.
Nie powiem, treść listu jak najbardziej słuszna.
Ale jego autorstwo powoduje że czytelnikom (w tym i lemmingom) mogą się co najwyżej zajady ze śmiechu po jego przeczytaniu porobić.
Gdzie pan był, panie Sakiewicz gdy PiS uczynił z liberalizmu słowo wytrych na wszelkie otaczające nas zło? A może wyjaśni nam pan, dlaczego w naszym kraju wciąż istnieją anachroniczne i już dawno skompromitowane przymusy państwowych ubezpieczeń zdrowotnych oraz emerytalnych? I jaka opcja polityczna je najgłośniej popiera?
Pan, panie Sakiewicz nie różni się NICZYM od tych lemmingów którymi pan tak gardzi. Ot, oni lubią kraść pieniądze i rozdawać im jakimś grekom, panu z kolei popiera kradzież pieniędzy na molochy pokroju ZUSu czy NFZu. W obydwu przypadkach clou problemu jest to samo: zupełnie nie przeszkadza wam (a czasem wręcz uwielbiacie) gdy państwowy aparat przymusu wyciąga coraz to większe pieniądze od zwykłych ludzi. Larum podnosicie tylko wtedy, gdy władzuchna lekką rączką przeznacza je (po obowiązkowym odłożeniu większej części haraczu dla siebie) nie na te cele, które wam akurat pasują.
Nie można być liberałem tylko wtedy, gdy jest nam to wygodne, panie Sakiewicz. Dlatego właśnie słowa wypowiedziane w pańskim liście powyżej to czysta kpina - i proszę nie mieć złudzeń, że zostaną odebrane przez kogokolwiek (spoza pańskiej opcji politycznej oczywiście) inaczej.
O boże...
Autor ani razu nie wspomniał o PiSie... tym razem. Bo mu się nie chciało. Bo nie musiał. Bo nie o tym była jego notka.
To, że skrytykował (m. in) premiera z PO, nie znaczy od razu że wychwala jego wszystkich oponentów. Elementarna logika się kłania. Proponuję więcej samodzielnego myślenia i mniej TVNu na codzień, a wtedy zaraz omamy o tym, jakoby tytuł "Brawo, towarzyszu premierze" cokolwiek mówił o PiSie błyskawicznie znikną.
Ooo, jeśli to prawda że będzie ciął becikowe, to uprzejmie proszę o od..stosunkowanie się od towarzysza Premiera.
Oczywiście pod warunkiem że mówimy tu o prawdziwym becikowym w wysokości 20 tys zł długu na łebka (oficjalnie, nieoficjalnie to cztery razy więcej).
Gdyby powstanie nie wybuchło wojska radzieckie do Warszawy (lewobrzeżnej) nie wkroczyłyby tym bardziej. Nie jesienią 1944 roku. Czy się to komuś podoba czy nie, letnia ofensywa 1944 sowietów na przedpolach Warszawy dogasała.
Oczywiście, takie powstanie na tyłach wroga (Niemców) z czysto militarnego punktu widzenia było świetną okazją aby popchnąć nawet już wyczerpane i mające kłopoty z zaopatrzeniem wojska dalej i miasto wyzwolić, jednocześnie chwytając przyczółek do przyszłej ofensywy - lecz z wiadomych powodów Stalin z tej okazji nie raczył skorzystać. Ale gdyby nie było powstania warszawskiego, nie byłoby w ogóle o czym gadać, bo nie byłoby żadnej okazji. Ba, śmiem twierdzić że bez powstania Warszawskiego Niemcy na froncie wschodnim pozbieraliby się jeszcze składniej i szybciej, co być może tylko PRZEDŁUŻYŁOBY walki tu w przyszłości - pozwalając jednocześnie zachodnim aliantom na zagarnięcie jeszcze większego kawałka Niemiec po wojnie (umniejszając tym samym działkę ZSRR).
Innymi słowy - w ostatecznym rozrachunku powstanie Warszawskie tylko pomogło sowietom rozprawić się z Niemcami na ich kawałku frontu, tym samym umacniając a nie osłabiając pozycję ZSRR u progu zimnej wojny.
> Swoją drogą już teraz dumają jak dobrać się do oszczędności ludzi.
Już się dobrali. Nazywa się to eufemistycznie podatkiem od zysków z oszczędności aka w Polsce podatkiem Belki.
Teoretycznie brzmi to względnie uczciwie (na tyle uczciwie, na ile uczciwy mogą być kolejne podatki w naszym raju): podatek ten ma być pobierany tylko od zysków, ale żadna ze świń przy korycie nawet nie zająknie się na temat strat jakie ponosi oszczędzający przez inflację. I że w związku z tym taki podatek musiałby być odliczony z uwzględnieniem inflacji za dany okres - a jeśli tak nie jest to w gruncie rzeczy podatek jest pobierany od oszczędności a nie tylko od zysków z tychże.
Każda piramida finansowa
A potem strzelać z daleka do każdego kto by tylko spróbował bredzić o konieczności istnienia obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych. NIGDY WIĘCEJ.
@Zygfryd
Pozwoliłem sobie skopiować oraz ująć w ramkę - aby wszyscy ku "walczący o prawdę" mogli zobaczyć za co dostaje się bana u pani Joanny Lichockiej:
http://i.imgur.com/hlw5u.jpg
Pierwszy raz zostałem na tym forum przez kogokolwiek zabanowany
Rzeczywiście, walka o wolność w mediach idzie pełną parą - aż się cenzorskie nożyczki do pary z banem rozgrzały do czerwoności.
Ale ja chyba za taką wolność słowa z góry podziękuję.
@autor
...aha! znaczy się: notka komediowo-satyryczna.
Niestety, kiepskie i czerstwe zapodaje pan te dowcipy.
@autor
No to aleś pan amerykę odkrył. Przecież na tym właśnie polega istota KAŻDEJ piramidy zadłużeniowej: dłużnik mógłby spokojnie funkcjonować gdyby nie - ach ci wredni wierzyciele! - mówiący w pewnym momencie "sprawdzam".
I cała w tym głowa dłużnika, aby zachowywać się tak by wierzycielom do głowy takie dziwne ruchy nie przychodziły. A nawet jakby przyszły, to żeby wydawały im się kiepskim interesem.
A że to czasem bywa niesprawiedliwe? Że wierzyciele żądają kasy w najmniej dogodnym momencie i nie chcą słyszeć o prolongacie? Ależ pewnie że jest - ale kto ci się kazał zadłużać!?
@giz 3miasto
Nie taką miałem intencję. Mówiąc o jego nieprzeciętności chodziło mi o jego dorobek życiowy/zawodowy (wydaje mi się że następne zdanie to wyjaśnia dokładniej)
@giz 3miasto
Tylko pytanie jakie musimy sobie w tej sytuacji postawić brzmi czy ci sami nieznani sprawcy zniszczyliby grób rodziców Adama Michnika gdyby Michnik był zwykłym, przeciętnym Polakiem.
A nie redaktorem naczelnym gazety, której credo jest konsekwentna działalność na szkodę naszego kraju.
Nie pochwalam niszczenia niczyich grobów, ale zacznijmy może od rozróżniania faktycznych przyczyn od skutków.
@Izza
Radzę zacząć odróżniać antysemityzm od antysyjonizmu. Wydatnie w tym temacie może pomóc obejrzenie wspomnianego przez autorkę filmu "Zniesławienie" (ang. "Defamation").
@autor
To są dwudziestowieczne przesądy. Przesądy stare, szkodliwe i prowadzące nasz naród, ba, naszą całą cywilizację do ruiny. W normalnym kraju XXI wieku zwykły człowiek broni się przed płaceniem podatków rękami i nogami, a chciwych poborców podatkowych goni widłami. Bo człowiek XXI wieku doskonale wie, że za te podatki nie dostanie tego co mu obiecują - a już z całą pewnością nigdy nie tyle, ile nie mógłby sobie sam za te zrabowane pieniądze sam sprawić.
Dlatego elity dziwią się. I tu akurat mają rację, bo się dziwią iż są jeszcze ludzie którzy w XXI wieku naprawdę wierzą w te bajeczki o socjalu. Dziwią się i...doją te stado baranów ile wlezie. Skoro im na to pozwalają...
@wojtek24
No dobrze, niech stracę.
Kopiować programów nie będę.
Będę je tylko ROZMNAŻAŁ. Teraz już lepiej? :)
@wojtek24
Widzę że desperacja sięga zenitu :)
Niestety, skopiował. Skopiował, bo wpierw nawet się spytał co mają do jedzenia. A potem skopiował po wielokroć ryby i chleb. Skopiował to co miał pod ręką. Każdy teolog ci powie że to był cud ROZMNOŻENIA, a nie cud STWORZENIA. I na wszelki wypadek przypominam jeszcze że nie nakarmił ludu manną, figami, oliwkami ani innymi owocami mango...
> Całkiem OK. Prawo nie zabrania używania nowych technologii by wytwarzać więcej i taniej niż inni, pozbawiając innych w ten sposób zarobku.
Znaczy się, mogę używać nowej wspaniałej technologii internetu by stworzyć odpowiedni ciąg bitów i bajtów na moim komputerze który pozbawi innych w ten sposób zarobku (bo chcieliby za ten ciąg bitów i bajtów ode mnie pieniądze)? Dziękuję, nie mam już więcej pytań.
@wojtek24
Ciężko to Panu zrozumieć, ale powtórzę. Nie ukradł. Skopiował.
> Jeśli kupuje Pan bochenek chleba jest on Pana własnością.
No coś takiego?? A ja zawsze myślałem że to tylko piekarz udziela mi licencji na tego chleba zjedzenie (to miał być sarkazm, ale widzę że wysoce spóźniony...)
> Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że prawo własności nie jest takim zupełnie nowym prawem.
To zależy jaki weźmiemy punkt odniesienia. W kontekście istnienia naszej cywilizacji łacińskiej stosunkowo nowe. Dużo ciekawsze jednak są okoliczności jego powstania. A tak się składa że prawa autorskie mają swoje korzenie w XVI wiecznej Anglii i były one prywatyzacją rządowej... cenzury. Miłej lektury życzę: http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowied%C5%BA_%C5%9Bwiata_post-copyright
Aha, i wciąż jakoś nie mogę się doczekać odpowiedzi na pytanie czy straty (niewątpliwie poważne) poniesione przez rybaków i piekarzy w Galilei były ok.
@autor
...co wcale nie musi być prawdą. Ludzie również kupują to co wpierw ściągnęli. Z wielu powodów. Bo docenili produkt, bo teraz mają pieniądze (a wtedy nie mieli), bo stwierdzili że z oryginałem lepiej ze względu na support ze strony producenta chociażby.
To raz. Dwa - w swoich obliczeniach koncerny skrzętnie pomijają usług piratów w roli bezpłatnych agencji reklamowych, kto wie czy nie najbardziej skutecznych. Innymi słowy, nawet jeśli ktoś zassał, skopiował i nie zamierza kupić bardzo często skutecznie zareklamuje produkt znajomym osobom trzecim. Które to mogą go kupić. Każdemu kto krzyczy "pirat to złodziej" proponuję zrobić rachunek sumienia i zastanowić się ile z rzeczy które kupił (i dał zarobić autorom) zostały mu polecone przez ludzi którzy je posiadali "nielegalnie".
A kopiowanie plików kradzieżą oczywiście nie jest i nigdy nie było. Choćby z tej prostej przyczyny że pojęcie "własności intelektualnej" to kolejny humbug, ukuty właśnie tylko po to żeby normalnych ludzi można było wyzywać od złodziejów właśnie.
W praktyce "własność intelektualna" praktycznie nie ma nic wspólnego z normalną własnością, podobnie jak "sprawiedliwość społeczna" praktycznie nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, "poprawność polityczna" ze zwyczajną poprawnością a "krzesło elektryczne" ze zwyczajnym krzesłem. Warto o tym pamiętać.
Na zakończenie anegdotka: jeśli kopiowanie naprawdę byłoby kradzieżą, to Jezus smaży się w piekle. Dlaczego? Polecam rozważyć cud rozmnożenia chlebów i ryb którym nakarmił 5 tysięczny tłum słuchających go ludzi. Oraz oszacować straty tamtejszych piekarzy i rybaków. Prawdziwe złodziejstwo, czyż nie?
@Trammer - blogerska tłuszcza
"W Polsce NIE MA gospodarki rynkowej - jest ściśle koncesjonowana, dotowana i preferowana struktura wysysająca zasoby do monopoli, oligopoli, korporacji branżowych i pasożytniczych organizmów biurokratyczno-korupcyjnych przy jednoczesnym faszystowskim niemalże tępieniu drobnej przedsiębiorczości"
Dlatego krytykowany przez autora "liberalizm realny" ma tyle samo wspólnego z prawdziwym liberalizmem co krzesło elektryczne ze zwykłym krzesłem. W takim kontekście krytyka tego potworka jest oczywiście jak najbardziej słuszna - istotnie w naszym kraju nie będzie na jotę lepiej póki nie zawrócimy z drogi "liberalizmu realnego" na drogę prawdziwego liberalizmu.
Ojczulek Putin
Ludzki pan!
@autor
Ale jego autorstwo powoduje że czytelnikom (w tym i lemmingom) mogą się co najwyżej zajady ze śmiechu po jego przeczytaniu porobić.
Gdzie pan był, panie Sakiewicz gdy PiS uczynił z liberalizmu słowo wytrych na wszelkie otaczające nas zło? A może wyjaśni nam pan, dlaczego w naszym kraju wciąż istnieją anachroniczne i już dawno skompromitowane przymusy państwowych ubezpieczeń zdrowotnych oraz emerytalnych? I jaka opcja polityczna je najgłośniej popiera?
Pan, panie Sakiewicz nie różni się NICZYM od tych lemmingów którymi pan tak gardzi. Ot, oni lubią kraść pieniądze i rozdawać im jakimś grekom, panu z kolei popiera kradzież pieniędzy na molochy pokroju ZUSu czy NFZu. W obydwu przypadkach clou problemu jest to samo: zupełnie nie przeszkadza wam (a czasem wręcz uwielbiacie) gdy państwowy aparat przymusu wyciąga coraz to większe pieniądze od zwykłych ludzi. Larum podnosicie tylko wtedy, gdy władzuchna lekką rączką przeznacza je (po obowiązkowym odłożeniu większej części haraczu dla siebie) nie na te cele, które wam akurat pasują.
Nie można być liberałem tylko wtedy, gdy jest nam to wygodne, panie Sakiewicz. Dlatego właśnie słowa wypowiedziane w pańskim liście powyżej to czysta kpina - i proszę nie mieć złudzeń, że zostaną odebrane przez kogokolwiek (spoza pańskiej opcji politycznej oczywiście) inaczej.
@kry50
Autor ani razu nie wspomniał o PiSie... tym razem. Bo mu się nie chciało. Bo nie musiał. Bo nie o tym była jego notka.
To, że skrytykował (m. in) premiera z PO, nie znaczy od razu że wychwala jego wszystkich oponentów. Elementarna logika się kłania. Proponuję więcej samodzielnego myślenia i mniej TVNu na codzień, a wtedy zaraz omamy o tym, jakoby tytuł "Brawo, towarzyszu premierze" cokolwiek mówił o PiSie błyskawicznie znikną.
@xsior
Oczywiście pod warunkiem że mówimy tu o prawdziwym becikowym w wysokości 20 tys zł długu na łebka (oficjalnie, nieoficjalnie to cztery razy więcej).
Dokładnie na odwrót
Oczywiście, takie powstanie na tyłach wroga (Niemców) z czysto militarnego punktu widzenia było świetną okazją aby popchnąć nawet już wyczerpane i mające kłopoty z zaopatrzeniem wojska dalej i miasto wyzwolić, jednocześnie chwytając przyczółek do przyszłej ofensywy - lecz z wiadomych powodów Stalin z tej okazji nie raczył skorzystać. Ale gdyby nie było powstania warszawskiego, nie byłoby w ogóle o czym gadać, bo nie byłoby żadnej okazji. Ba, śmiem twierdzić że bez powstania Warszawskiego Niemcy na froncie wschodnim pozbieraliby się jeszcze składniej i szybciej, co być może tylko PRZEDŁUŻYŁOBY walki tu w przyszłości - pozwalając jednocześnie zachodnim aliantom na zagarnięcie jeszcze większego kawałka Niemiec po wojnie (umniejszając tym samym działkę ZSRR).
Innymi słowy - w ostatecznym rozrachunku powstanie Warszawskie tylko pomogło sowietom rozprawić się z Niemcami na ich kawałku frontu, tym samym umacniając a nie osłabiając pozycję ZSRR u progu zimnej wojny.
@Alex_Disease
Już się dobrali. Nazywa się to eufemistycznie podatkiem od zysków z oszczędności aka w Polsce podatkiem Belki.
Teoretycznie brzmi to względnie uczciwie (na tyle uczciwie, na ile uczciwy mogą być kolejne podatki w naszym raju): podatek ten ma być pobierany tylko od zysków, ale żadna ze świń przy korycie nawet nie zająknie się na temat strat jakie ponosi oszczędzający przez inflację. I że w związku z tym taki podatek musiałby być odliczony z uwzględnieniem inflacji za dany okres - a jeśli tak nie jest to w gruncie rzeczy podatek jest pobierany od oszczędności a nie tylko od zysków z tychże.