Szanowałam i nadal szanuję Małysza, ale uważam, że jego wypowiedź była... cóż... żenująca. I bardzo przykra. Choćby z tego względu, że ten skromny i wrażliwy człowiek wykazał się w tym momencie kompletnym brakiem empatii. Ma prawo mieć dość szumu związanego z katastrofą - rozumiem, że niektórych może to męczyć. Ale krytykowanie kogoś, że nieodpowiednio obchodzi swoją żałobę... Gdyby moja siostra, mój ojciec zginęli (nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić!) i gdybym w pierwszą rocznicę ich śmierci usłyszała, że kwiaty powinnam składać tam i tam, a grób powinien być tam i tam, to... Wolę nie myśleć, co bym zrobiła. Dlatego podziwiam pana Kaczyńskiego, że wykazał się spokojem i godnością. To świadczy o klasie.
Najsmutniejsze jest to, że wielu ta historia po prostu nie obchodzi. Zwłaszcza młodych ludzi. Co więcej - można zauważyć pewną fascynację PRL-em zakrawającą niemal na kult. Mam znajomych, którzy wykrzykują hasła "komuno wróć!", kupują ZOMOwskie pałki i inne gadżety. Za mało mówi się o tym, dlaczego ważna jest wolna Polska. Za mało mówi się o tych, co poświęcili się walce o nową rzeczywistość.
Małysz -
Zbyt mało się o tym mówi