Jak sie zaliczyło wpadkę, bo nie chciało się nawet otworzyć wskazanego linka przed napisaniem komentarza i wyszła głupota, to proponuję albo się do tego przyznać, albo nie odzywać w ogóle. Fajnie byłoby też przeprosić za "chyba z panią coś nie tak".
A tak jest malostkowość = podwójna wpadka.
Pozdrowienia także - domyślam się, że można za Pana pośrednictwem? - dla "uczciwych ludzi z WSI".
Podobne doświadczenia, podobne poglądy, mogę się podpisać, można sie policzyć.
A wśród komentarzy "niezadowolonych" znowu ten charakterystyczny rys - arogancja? poczucie wyższości?
Oni - naszym zdaniem lecą przez życie jak ćmy do ognia, mamy prawo mieć takie zdanie - medialnie i politycznie mają AD 2010 wszystko, ale nie odmówią sobie przyjemności drwiny, ironii, sadurszczyzny.
Czy przypadkiem od kilku dni nie nasiliło się u Pana przekonanie, że jest Pan Pępkiem Świata?
Przepraszam, że coraz trudniej mi pozbyć się tego wrażenia, ale z ostateczną diagnozą poczekam na kolejną serię Pana postów.
Po pierwsze, jako przedstawiciel partii o gospodarczych poglądach - podobno - liberalnych, wie Pan z całą pewnością, że "obniżyć komuś opłaty" oznacza de facto zmusić kogoś innego (via inne źródło) do finansowania akurat danego celu. Typowa zabawa partii socjalistycznych. SLD pomogło?
Po drugie, wraz ze zbliżającym sie terminem wyborów Pana notki, od poczatku z trudem mieszczące się w konwencji ogólnopolskiego forum "Salon24", coraz bardziej upodabniają się do jakiejś populistycznej agitki. Czy zechciałby Pan rozważyć możliwość przeniesienia na okres do wyborów swojej twórczości do jakiejś wewnętrznej gazetki PO, albo do jej przedwyborczych ulotek?
Jako mieszkańcowi Katowic przychodzi mi coraz mocniej się rumienić na Salonie24 po lekturze Pana kolejnych agitacyjnych notek i po dzisiejszej to już boję się pomyśleć co będzie w następnej.
Z całym szacunkiem dla Autora i jego sewowanego regularnie na Salonie24 optymizmu, ale kandydat akurat PO z "narracją" kładącą główny nacisk na NIESPEŁNIANIE OBIETNIC to brzmi trochę jak wisielczy humor.
A jeśli dodać do tego dotychczasowy staż pracy tego kandydata na stanowisku .... Wiceprezydenta Miasta to nic tylko usiąść na tym naszym Rynku i zapłakać ;(
Krzysztof Leski wie lepiej, myśli głębiej, analizuje precyzyjniej. Nie ma żadnych uprzedzeń do ludzi, a w dyskusji jest zawsze skromy, wyważony, uprzejmy i obiektywny.
A Wy tylko "udajecie, że z nim polemizujecie faktami -mającymi się do tematu jak pięść do nosa"
Najpierw - tak to oceniam - Pan sam opisuje (znacznie przejaskrawia) domniemane cechy przeciwnika, a potem się z nimi rozprawia siebie sytuując w roli Ostatniego Sprawiedliwego.
Wygodna pozycja, prosty zabieg i tyle.
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
@Francis.de = wpadka
A tak jest malostkowość = podwójna wpadka.
Pozdrowienia także - domyślam się, że można za Pana pośrednictwem? - dla "uczciwych ludzi z WSI".
@Ufka
A wśród komentarzy "niezadowolonych" znowu ten charakterystyczny rys - arogancja? poczucie wyższości?
Oni - naszym zdaniem lecą przez życie jak ćmy do ognia, mamy prawo mieć takie zdanie - medialnie i politycznie mają AD 2010 wszystko, ale nie odmówią sobie przyjemności drwiny, ironii, sadurszczyzny.
Pozdrawiam, ukłony
Naprawdę
Naprawdę.
Panie Krzysztofie
Ja Pana przepraszam, ale sporo osób jest już chyba zmęczonych. Czy byłaby szansa, że Pan na SG troszkę odpocznie - proszę poprosić Admina o urlop.
Dla obu stron tak bedzie lepiej.
P.S. Proszę przeczytać przed wykasowaniem. Dziekuję. A.
Panie Krzysztofie
Przepraszam, że coraz trudniej mi pozbyć się tego wrażenia, ale z ostateczną diagnozą poczekam na kolejną serię Pana postów.
@MARIO69
coraz gorzej :(
Po drugie, wraz ze zbliżającym sie terminem wyborów Pana notki, od poczatku z trudem mieszczące się w konwencji ogólnopolskiego forum "Salon24", coraz bardziej upodabniają się do jakiejś populistycznej agitki. Czy zechciałby Pan rozważyć możliwość przeniesienia na okres do wyborów swojej twórczości do jakiejś wewnętrznej gazetki PO, albo do jej przedwyborczych ulotek?
Jako mieszkańcowi Katowic przychodzi mi coraz mocniej się rumienić na Salonie24 po lekturze Pana kolejnych agitacyjnych notek i po dzisiejszej to już boję się pomyśleć co będzie w następnej.
Z ukłonami
Niespełnione obietnice
A jeśli dodać do tego dotychczasowy staż pracy tego kandydata na stanowisku .... Wiceprezydenta Miasta to nic tylko usiąść na tym naszym Rynku i zapłakać ;(
@Autor
"W medialno-salonowym amoku ..." i już dalej nie czytam, dobrze? Bowiem:
a) przesada
b) z góry ustawia Pan chłopca do bicia
c) i potem ładnie wypada na jego tle
Tak się nie da.
Hough!
Egzegeza Krzysztofa Leskiego
A Wy tylko "udajecie, że z nim polemizujecie faktami -mającymi się do tematu jak pięść do nosa"
Jasne?
@ Tomasz Wisła
Ukłony
Adrian Sklorz
Erystyka
Wygodna pozycja, prosty zabieg i tyle.
Ukłony.
Prognoza
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Zobaczymy
Prognoza a WSOP
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Zobaczymy
Prognoza
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Zobaczymy
prognoza
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Zobaczymy
prognoza
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Zobaczymy
Prognoza
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Zobaczymy
Prognoza
Przed chwilą pojawiły się ostatnie już sondaże przedwyborcze
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/komorowski-45-proc-kaczynski-37-proc,1501751
ewentualnie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ostatnie-sondaze-przed-wyborami---kto-wygrywa,wid,12439336,wiadomosc.html
Sondaż SMG/KRC pomijam bo:
a) są nieprofesjonalni (tendencyjni?), skompromitowali się w TVN24 20 czerwca
b) podają za mało danych aby poddać ich dzisiejsze wyniki analizie
Do analizy więc przyjmiemy wyniki TNS OBOP. Wedlug nich, w próbce 1000 osób ludzie 30.06-01.07 zadeklarowali
390 - idzie na wybory i zagłosuje na Komorowskiego
320 - idzie na wybory i zagłosuje na Kaczyńskiego
148 - (chyba?) idzie, ale jeszcze nie wie na kogo zagłosuje
142- nie idzie na wybory
Czyli - jak to np. przedstawia Interia - wśród zdecydowanych jest 390:320 tj. 55%:45% dla Komorowskiego.
Na zaburzenie wyników (niezgodność deklaracji z późniejszym faktycznym zachowaniem) wskazuje od razu frekwencja: rzekomo od 71,0% do 85,8% !
(to właśnie ten błąd metodologiczny - brak poprawek na nierealną frekwencję w badaniach - przyczynił się do tak wielkich błędów sondażowych w 2005 roku!)
Trzeba sparametryzować (niestety intuicyjnie) te wyniki, doprowadzając do realnej frekwencji rzędu od 50% do 55%.
Ja (subiektywnie, intuicyjnie) proponuję następujące parametry przeskalowania (tych co oddadzą nieważny głos traktuję jak nieidacych):
1) spośród 320 tu zadeklarowanych zwolenników Kaczyńskiego 70% faktycznie idzie na wybory czyli 224 osoby (mobilizacja większa)
2) spośród 390 tu zadeklarowanych zwolenników Komorowskiego 60% faktycznie idzie na wybory czyli 234 osoby (mobilizacja mniejsza)
3) spośród tych 148 osób, które "może" pójdą, ale "nie wiedzą na kogo" itd., pójdzie tylko 50% czyli 74 osoby (mobilizacja mała)
przy czym spośród nich
a) 70% czyli 52 osoby zagłosują na Kaczyńskiego (ten elektorat się bardziej maskuje)
b) 30% czyli 22 osoby zagłosują na Komorowskiego
Reasumując. W tym modelu i z tej próbki 1.000 osób do wyborów w rzeczywistości pójdą 532 osoby (frekwencja 53,2% bardzo realna), spośród których 276 (tj.224+52) odda głos na Kaczyńskiego, a 256 (tj.234+22) odda głos na Komorowskiego. Taki wynik 276:256 oznacza zwycięstwo Kaczyńskiego stosunkiem 51,9% : 48,1% głosów ważnych.
Oczywiście ten model zachowań wcale nie musi być prawdziwy, a parametry dobrane optymalnie (zmiana jednego z ww. arbitralnych parametrów natychmiast zmienia końcową proporcję - zaryzykuję twierdzenie, że błąd mojego powyższego typowania jest rzędu +- 3%?).
Trochę trudny do przewidzenia jest dodatkowy wpływ WŚOP 4 lipca.
Zobaczymy