A tymczasem nasz noblista wylądował w klinice w Hamburgu.
Jak stwierdziła jego rzeczniczka: "Frau Grass hat heute ihren Mann zu einer lange geplanten Untersuchung in ein Hamburger Krankenhaus gefahren."
Taktyczny odwrót na z góry upatrzone pozycje?
Całość tutaj: Zeitonline
Zastanawiałem się kiedyś czym była ta maska wzięta z antycznej galerii. A właściwie, kim była?
Dopadły nas dziwne dni...
Strange days have found us
And through their strange hours
We linger alone
Bodies confused
Memories misused
As we run from the day
To a strange night of stone
I could live a little better with the myths and the lies
When the darkness broke in I just broke down and cried
I could live a little in a wider line
When the change is gone - when the urge is gone
To lose control
When here we come
A potem dowiedziałem się, że bohaterka utworu nie zdzierżyła życia.
Usiadłem i zapłakałem.
Ten mój bóg bawi się ze mną w okrutne elba-cwelba.
Piotr Macierzyński
***
w szkole odpytywano nas z antyku łaciny
i innych niepotrzebnych rzeczy
nie uczono nas jak się zachowywać
w obozie koncentracyjnym
zamieniłbym piątkę z geografii
na umiejętność kradzieży ziemniaków
wszystko co wiem jest tu niepotrzebne
albo rozumiane inaczej
lekarzy trzeba się bać
kryminaliści pełnią funkcję przełożonych
z inteligencją należy się ukrywać
jak z nieodrobioną lekcją
jedynie ciągle nadstawiamy drugi policzek
cali jesteśmy zbudowani z drugiego policzka
jeszcze przed wojną koledzy z Hitlerjugend ostrzegali
że nasz system nauczania jest do luftu
gdybym tak umiał kraść żywność na cztery z plusem
uciekać na dostateczny
bić się na piątkę
i unikać chorób zakaźnych
dostałbym promocję do jutra
na razie zdałem maturę z wywożenia trupów
i robię wszystko
żeby nie stać się przedmiotem
egzaminu
ci co dojrzeli do tej dojrzałości
za karę nigdy nie będą mogli zdawać
z religii etyki i piękna
A tu mój ulubiony:
Alicja Mazan-Mazurkiewicz
Biedronka
Na ruchliwym chodniku, tuż spod moich tenisówek, nagle zatrzymanych w biegu,
dziewczynka podniosła biedronkę.
Chwilę to trwało, nie widziałam buzi,
tylko, gdy się schylała, lśniły rudawo włoski z zieloną klamerką.
Niełatwo podnieść biedronkę z chodnika, gdy się nie ma liścia do pomocy.
Wyobrażam sobie, jak w bajce dawno czytanej:
niebo, a w nim biedronka szczęśliwie ląduje na tej samej rączce,
na rękawiczce zmarszczek:
– Hej, pamiętasz mnie jeszcze?
Zawdzięcza tobie dwa miesiące na pięknym świecie – kwiecień, maj,
bo w maju wpadłam do beczki z wodą. Nie było tam ciebie.
Ale te dwa miesiące... czy i dla ciebie były tak cudowne?
– Nie pamiętam, nie pamiętam... – kiwa głową siwowłosa.
– Wiesz, jakie tu są łąki? I żadnych chodników! Chodź!
Siwowłosa chwilę się waha, pochyla się z trudem,
zdejmuje buty ze spuchniętych stóp.
I zaraz trawa łaskocze bose nóżki,
a nad rudą czuprynką biedronka tak krąży,
jakby rysowała aureolę.
Pomników nie stawiajcie. Tylko róże
każdego roku niech mu rozkwitają.
Bo tym Orfeusz jest. I trwaniem i przemianą
raz w to, raz w to. Więc się nie troszczmy dłużej
o inne imię. Bo już raz na zawsze
Orfeusz jest, gdy śpiewa. Zjawia się i znika.
Czy to nie dosyć, gdy koronę róży
o parę dni przeżyje, kiedy ta usycha?
O jak on znikać musi, byście to pojęli!
Bo sam jest zatrwożony, że tak znika.
Gdy jego słowo wznosi byt tutejszy,
on jest już tam, gdzie wy go nie spotkacie.
Już krata liry dłoni mu nie więzi.
I pilnie nasłuchuje, gdy granicę mija
Napisał poeta, co od róży zmarł. Wybacz Teeso, ale dzisiaj jakoś smutny jest widnokrąg.
Niedobrze.
Bo pytań jest zawsze o jedno za dużo.
Króciutko o przemijaniu: Życie jest jak umiejętne wyrwanie zęba. Czekasz na ten najważniejszy moment, gdy nagle spostrzegasz, że jest już po wszystkim.
Zdażyło się życie i przegapiono je.
Voodoo... bardzo lubię. Za riffy gitarowe w końcówce utworu tytułowego, za kawał dobrego rhythm&bluesa w "You Got Me Rocking", za balladę "Out of Tears", no i za ten tekst z "Blinded by Rainbows". ...
Do you ever fear the night
Could it be the war is lost
Do you fear the final hour
Do you kneel before the cross
You're blinded by rainbows
And watching the wind blow
Blinded by rainbows
Do you dream at night
Do you scream at night
Do you smell of fear
Is your conscience clear
Are you caked in sweat
Are your clothes all wet
Do you see the light
Is the end in sight
See the face of Christ
Enter paradise
I doubt it...
P.S.
Z niecierpliwością czekam na nowy LP The Cult.
Hewsona szukałem. U Purcella, w "Coronation anthems" Haendla.
Bez rezultatu. Aż w końcu przypadek...
Jasieński Bruno. Z "Pieśni o głodzie".
a wieczorem
z czarnego oszalałego miasta,
z katedry,
ciemnymi zaułkami wśród śpiewów i świstu
w pole płaszcza kryjąc twarz
uciekał Chrystus;
gdy nagle tłum go na placu
dopadł.
pochwycili za ręce.
zawlekli.
czarni obdarci ludzie od kielni i łopat.
zaciągnęli krzyczącego,
boso,
na róg,
na miejscu samosąd.
kucharki zachrypnięte podnosiły pięści:
- za naszą krzywdę!
- za nasze córki, co się poszły po hotelach łajdaczyć!
- za nasze stare, zharowane matki!
- za naszą hańbę przepłakanych mąk,
- którąś dzwonkiem zagłuszał i karmił opłatkiem!
kułakami, laskami zabili, zatłukli.
poturbowane, umęczone ciało
upadło pod razami spracowanych rąk
"Cierpię, szaleję - a Ty mądrze i wesoło
Zawsze rządzisz,
Zawsze sądzisz,
I mówią, że Ty nie błądzisz!(...)
Odezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze,
Jeśli jej w gruzy nie zburzę,
To wstrząsnę całym państw Twoich obszarem,
Bo wystrzelę głos w całe obręby stworzenia
Ten głos, który z pokoleń pójdzie w pokolenia:
Krzyknę, ześ Ty nie ojcem świata, ale..."
Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal -- jak głuchy dzwon północy --
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król -- a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę --
ja piorun burz -- a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ochydę.
Ja -- otchłań tęcz -- a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach --
jam błysk wulkanów -- a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra -- kłębi się rajów pożoga --
i słońce -- mój wróg słońce! wzchodzi wielbiąc Boga.
Stanisław Przybyszewski "Na drogach duszy"
Szatan jest pierwszym filozofem i pierwszym anarchistą. Ale jest też przeznaczeniem nieukojonym, ciemnym, pełnym męczarni przeznaczeniem wydziedziczonych, przeznaczeniem, które się samemu sobie stało bolesnym przeznaczeniem: szatan cierpi, cierpi ustawicznie. 'Czemu przerywasz mi mój spokój!' - pyta tych, którzy go wywołują. Tak się już zagrzebał w swoim cierpieniu, że mu się spokojem wydaje. Szatan średnich wieków był zrozpaczony, a rozpacz jego wytwarza zło. Szatan dzisiejszy tworzy zło, bo je tworzyć musi i to cała jego rozpacz.
Clive Staples Lewis „Listy starego diabła do młodego”
W głębi serca Nieprzyjaciel jest hedonistą. Wszystkie owe posty i nocne czuwania, stosy ofiarne i krzyże są tylko fasadą, czymś na kształt piany u wybrzeży morskich. Im dalej na głębię, im dalej w Jego Królestwo, tym więcej radości, coraz więcej radości. On nawet z tego nie robi sekretu — u Swej prawicy ma w pogotowiu „radości wieczne”. Brrr. Nie sądzę, aby miał on najsłabsze pojęcie o tej wzniosłej i surowej tajemnicy, której my dosięgamy w Cierpiętniczej Wizji.
Stanisław Młodożeniec "Immunitet czyli katecheza z nutką żalu i dupy w tle"
"...Jest trochę nędzy i trochę żądzy
I są kalumnie światła nie ćmiące
A sprawiedliwość jest ponad prawem
Bóg trochę wypił i przysnął diabeł
Jest immunitet na tę zabawę
A alleluja tyłkiem po śniegu się buja
A alleluja gryzie korzonki
Misia przytula."
Politycznie:
O Panie, Panie! czemuś nas opuścił?
Gwiazdy nad nami zmgliły się żałobą,
Czemuż Ty, Panie, naszych łez nie uczcił.
Gdyśmy płakali przed Tobą.
Onego czasu było orle gniazdo.
Gniazdo zapaśne, szerokie a całe,
Orłowie z niego swą podniebną jazdą
Rozgłaszali Pańską chwalę.
Orłowie, skrzydła łamiąc w zawierusze,
Padli nieżywi na skały dalekie,
Czemużeś, Panie, ich dzieci bezpusze
Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic.
Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu,
rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy,
pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza,
lubieżne obmacywanie drażliwych tematów,
tarło poglądów – w to im właśnie graj.
A Baudelaire`a litanię zniesie blog ów i czytacze jego?
@Realny
Przepięknie napisane.
@Alex_Disease
@euro-exemplum
@waldburg
Jak stwierdziła jego rzeczniczka: "Frau Grass hat heute ihren Mann zu einer lange geplanten Untersuchung in ein Hamburger Krankenhaus gefahren."
Taktyczny odwrót na z góry upatrzone pozycje?
Całość tutaj:
Zeitonline
@teesa
Dopadły nas dziwne dni...
Strange days have found us
And through their strange hours
We linger alone
Bodies confused
Memories misused
As we run from the day
To a strange night of stone
@teesa
Ian, Jim, Janis.
http://www.youtube.com/watch?v=8C2W6cN19Cs&feature=related
Wklejam tak. Nie chcę spowalniać.
@teesa
When the darkness broke in I just broke down and cried
I could live a little in a wider line
When the change is gone - when the urge is gone
To lose control
When here we come
A potem dowiedziałem się, że bohaterka utworu nie zdzierżyła życia.
Usiadłem i zapłakałem.
Ten mój bóg bawi się ze mną w okrutne elba-cwelba.
@teesa
***
w szkole odpytywano nas z antyku łaciny
i innych niepotrzebnych rzeczy
nie uczono nas jak się zachowywać
w obozie koncentracyjnym
zamieniłbym piątkę z geografii
na umiejętność kradzieży ziemniaków
wszystko co wiem jest tu niepotrzebne
albo rozumiane inaczej
lekarzy trzeba się bać
kryminaliści pełnią funkcję przełożonych
z inteligencją należy się ukrywać
jak z nieodrobioną lekcją
jedynie ciągle nadstawiamy drugi policzek
cali jesteśmy zbudowani z drugiego policzka
jeszcze przed wojną koledzy z Hitlerjugend ostrzegali
że nasz system nauczania jest do luftu
gdybym tak umiał kraść żywność na cztery z plusem
uciekać na dostateczny
bić się na piątkę
i unikać chorób zakaźnych
dostałbym promocję do jutra
na razie zdałem maturę z wywożenia trupów
i robię wszystko
żeby nie stać się przedmiotem
egzaminu
ci co dojrzeli do tej dojrzałości
za karę nigdy nie będą mogli zdawać
z religii etyki i piękna
A tu mój ulubiony:
Alicja Mazan-Mazurkiewicz
Biedronka
Na ruchliwym chodniku, tuż spod moich tenisówek, nagle zatrzymanych w biegu,
dziewczynka podniosła biedronkę.
Chwilę to trwało, nie widziałam buzi,
tylko, gdy się schylała, lśniły rudawo włoski z zieloną klamerką.
Niełatwo podnieść biedronkę z chodnika, gdy się nie ma liścia do pomocy.
Wyobrażam sobie, jak w bajce dawno czytanej:
niebo, a w nim biedronka szczęśliwie ląduje na tej samej rączce,
na rękawiczce zmarszczek:
– Hej, pamiętasz mnie jeszcze?
Zawdzięcza tobie dwa miesiące na pięknym świecie – kwiecień, maj,
bo w maju wpadłam do beczki z wodą. Nie było tam ciebie.
Ale te dwa miesiące... czy i dla ciebie były tak cudowne?
– Nie pamiętam, nie pamiętam... – kiwa głową siwowłosa.
– Wiesz, jakie tu są łąki? I żadnych chodników! Chodź!
Siwowłosa chwilę się waha, pochyla się z trudem,
zdejmuje buty ze spuchniętych stóp.
I zaraz trawa łaskocze bose nóżki,
a nad rudą czuprynką biedronka tak krąży,
jakby rysowała aureolę.
Całość tutaj:
o liść dębu
@teesa
każdego roku niech mu rozkwitają.
Bo tym Orfeusz jest. I trwaniem i przemianą
raz w to, raz w to. Więc się nie troszczmy dłużej
o inne imię. Bo już raz na zawsze
Orfeusz jest, gdy śpiewa. Zjawia się i znika.
Czy to nie dosyć, gdy koronę róży
o parę dni przeżyje, kiedy ta usycha?
O jak on znikać musi, byście to pojęli!
Bo sam jest zatrwożony, że tak znika.
Gdy jego słowo wznosi byt tutejszy,
on jest już tam, gdzie wy go nie spotkacie.
Już krata liry dłoni mu nie więzi.
I pilnie nasłuchuje, gdy granicę mija
Napisał poeta, co od róży zmarł. Wybacz Teeso, ale dzisiaj jakoś smutny jest widnokrąg.
@Xipon Jan Itor
اعياد سعيدة
Bo świętować będziesz, cny Xiponie?
To nie szyderstwo, to wołanie mojej półkrwi.
@Xipon Jan Itor
Bo pytań jest zawsze o jedno za dużo.
Króciutko o przemijaniu:
Życie jest jak umiejętne wyrwanie zęba. Czekasz na ten najważniejszy moment, gdy nagle spostrzegasz, że jest już po wszystkim.
Zdażyło się życie i przegapiono je.
@Robred
...
Do you ever fear the night
Could it be the war is lost
Do you fear the final hour
Do you kneel before the cross
You're blinded by rainbows
And watching the wind blow
Blinded by rainbows
Do you dream at night
Do you scream at night
Do you smell of fear
Is your conscience clear
Are you caked in sweat
Are your clothes all wet
Do you see the light
Is the end in sight
See the face of Christ
Enter paradise
I doubt it...
P.S.
Z niecierpliwością czekam na nowy LP The Cult.
@teesa
oNat
Specjalnie taka wersja :)
@teesa
Bez rezultatu. Aż w końcu przypadek...
Jasieński Bruno. Z "Pieśni o głodzie".
a wieczorem
z czarnego oszalałego miasta,
z katedry,
ciemnymi zaułkami wśród śpiewów i świstu
w pole płaszcza kryjąc twarz
uciekał Chrystus;
gdy nagle tłum go na placu
dopadł.
pochwycili za ręce.
zawlekli.
czarni obdarci ludzie od kielni i łopat.
zaciągnęli krzyczącego,
boso,
na róg,
na miejscu samosąd.
kucharki zachrypnięte podnosiły pięści:
- za naszą krzywdę!
- za nasze córki, co się poszły po hotelach łajdaczyć!
- za nasze stare, zharowane matki!
- za naszą hańbę przepłakanych mąk,
- którąś dzwonkiem zagłuszał i karmił opłatkiem!
kułakami, laskami zabili, zatłukli.
poturbowane, umęczone ciało
upadło pod razami spracowanych rąk
@teesa
Pomyślałem o ilustracji muzycznej dla:
Taka pieśń jest siła, dzielność,
taka pieśń jest nieśmiertelność!
Hewson
@teesa
Cave
@teesa
"Cierpię, szaleję - a Ty mądrze i wesoło
Zawsze rządzisz,
Zawsze sądzisz,
I mówią, że Ty nie błądzisz!(...)
Odezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze,
Jeśli jej w gruzy nie zburzę,
To wstrząsnę całym państw Twoich obszarem,
Bo wystrzelę głos w całe obręby stworzenia
Ten głos, który z pokoleń pójdzie w pokolenia:
Krzyknę, ześ Ty nie ojcem świata, ale..."
@teesa
Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal -- jak głuchy dzwon północy --
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król -- a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę --
ja piorun burz -- a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ochydę.
Ja -- otchłań tęcz -- a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach --
jam błysk wulkanów -- a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra -- kłębi się rajów pożoga --
i słońce -- mój wróg słońce! wzchodzi wielbiąc Boga.
Stanisław Przybyszewski "Na drogach duszy"
Szatan jest pierwszym filozofem i pierwszym anarchistą. Ale jest też przeznaczeniem nieukojonym, ciemnym, pełnym męczarni przeznaczeniem wydziedziczonych, przeznaczeniem, które się samemu sobie stało bolesnym przeznaczeniem: szatan cierpi, cierpi ustawicznie. 'Czemu przerywasz mi mój spokój!' - pyta tych, którzy go wywołują. Tak się już zagrzebał w swoim cierpieniu, że mu się spokojem wydaje. Szatan średnich wieków był zrozpaczony, a rozpacz jego wytwarza zło. Szatan dzisiejszy tworzy zło, bo je tworzyć musi i to cała jego rozpacz.
Clive Staples Lewis „Listy starego diabła do młodego”
W głębi serca Nieprzyjaciel jest hedonistą. Wszystkie owe posty i nocne czuwania, stosy ofiarne i krzyże są tylko fasadą, czymś na kształt piany u wybrzeży morskich. Im dalej na głębię, im dalej w Jego Królestwo, tym więcej radości, coraz więcej radości. On nawet z tego nie robi sekretu — u Swej prawicy ma w pogotowiu „radości wieczne”. Brrr. Nie sądzę, aby miał on najsłabsze pojęcie o tej wzniosłej i surowej tajemnicy, której my dosięgamy w Cierpiętniczej Wizji.
Stanisław Młodożeniec "Immunitet czyli katecheza z nutką żalu i dupy w tle"
"...Jest trochę nędzy i trochę żądzy
I są kalumnie światła nie ćmiące
A sprawiedliwość jest ponad prawem
Bóg trochę wypił i przysnął diabeł
Jest immunitet na tę zabawę
A alleluja tyłkiem po śniegu się buja
A alleluja gryzie korzonki
Misia przytula."
Politycznie:
O Panie, Panie! czemuś nas opuścił?
Gwiazdy nad nami zmgliły się żałobą,
Czemuż Ty, Panie, naszych łez nie uczcił.
Gdyśmy płakali przed Tobą.
Onego czasu było orle gniazdo.
Gniazdo zapaśne, szerokie a całe,
Orłowie z niego swą podniebną jazdą
Rozgłaszali Pańską chwalę.
Orłowie, skrzydła łamiąc w zawierusze,
Padli nieżywi na skały dalekie,
Czemużeś, Panie, ich dzieci bezpusze
Trzem wężom oddał w opiekę?
Znikam.
:)
@teesa
Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu,
rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy,
pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza,
lubieżne obmacywanie drażliwych tematów,
tarło poglądów – w to im właśnie graj.
A Baudelaire`a litanię zniesie blog ów i czytacze jego?
@teesa