Sporo lat temu, w początkach władzy PO, Piotr Semka ogłosił w Rzepie artykuł, którego cały sens streszczał się w tytule: "Szarość Tuska". Nieco później, red. Janke wlał w serca czytelników zrozpaczonych Semkowym pesymizmem odrobinę nadziei swoim z kolei tekstem, w którym dowodził, że Tusk dojrzał i stał się mężem stanu. Tą przenikliwą konstatacją, jak również następnymi publikacjami w rodzaju "Naród Kaczyńskiego", red. Janke dowiódł, że jest rzetelnym i głębokim obserwatorem krajowej sceny politycznej. Dlatego ja obdarzam go i jego diagnozy pełnym zaufaniem. No bo przecież jasne jest, że PiS powinien się zmienić i ucywilizować. Przede wszystkim przyłączyć się do PJN, bo z tymi ludźmi nareszcie da się rozmawiać. Wyeliminować ze swego przywództwa (najlepiej fizycznie, bo kompromis nie ma ceny) Największego Zbrodniarza Wszechczasów, którego nazwisko w poczuciu zgrozy i obrzydzenia nie chce mi nawet przejść przez klawiaturę. Na czele postawić osobę, której nieprzeciętne walory opiewane są już na skalę międzynarodową w piosence Chrisa De Burgh "Lady in red". Przeprosić Angelę i Putina za te zniewagi o kondominium i wszelkie inne. Przyciągnąć centrowych wyborców SLD i Ruchu Palikota. Zgoda, zgoda, a Bóg, red. Paradowska, Żakowski i Olejnik (o Lisie nawet nie wspominając) rękę poda.
Taki już, niestety, dziwny jest ten świat, że ważne sprawy ucieleśniają się w osobach a osoby są symbolami ważnych spraw. Sprawy tak ważne jak odzyskanie przez Polskę niepodległości po rozbiorach, rozpad ZSRR czy jeszcze parę innych pozostałyby zapewne punktami w katalogu pobożnych życzeń, gdyby nie charyzmatyczne osoby (nie wymieniam nawet ich imion, bo to zbyt oczywiste), które je sobą wyraziły a potem pchnęły do przodu. Zawołanie, że należy przywiązywać się do spraw a nie do osób jest nie tylko bałamutne, lecz wręcz nonsensowne, skoro jedne wiążą się nierozerwalnie z drugimi. Ważną sprawą na dziś jest np. odbudowa przez USA pozycji mocarstwa na arenie międzynarodowej i przeorientowanie przez to państwo swej polityki zagranicznej w kierunku, nazwijmy to sceptycznie-rosyjskim. Jeśli jednak za tą sprawą stać będą wyłącznie mydłkowaci oponenci polityczni Obamy, to sprawa najzwyczajniej nie przebije się na powierzchnię i przywiązanie się do niej choćby łańcuchami nic tu nie zmieni.
Zresztą Warzecha sam sobie przeczy. Gdy, skądinąd całkiem słusznie, odmawia zdolności honorowej wszystkim głosującym na, uczciwszy uszy dam, Palikota, to raczej nie z powodu szpetoty reprezentowanych przez niego spraw, lecz dlatego, że ów niedomyty penis przebrany za człowieka sam przez się jest skrajnie odrażający jako osoba.
Tak się składa, że w PiS najwyrazistszą osobą jest Jarosław Kaczyński. On ucieleśnia tęsknoty i pragnienia związane z silną konserwatywną i antykomunistyczną Polską, a tym samym wolę realizacji tych tęsknot. Można ubolewać, że takich osób nie ma w pisie więcej, ale stan faktyczny przyjąć trzeba. Jeśli więc red. Warzecha w imię konserwatyzmu chciałby się pozbyć przywództwa Kaczyńskiego, to faktycznie (choć może nie takie są jego intencje) działa na rzecz osłabienia jedynej siły polsko-konserwatywno-antykomunistycznej.
"Bombę" rozbroić bardzo łatwo. Wystarczy przyjąć postawę, że nic z tego co POwska hałastra podaje do wierzenia nie jest prawdą. Nic!!! Ani teraz ani kiedykolwiek. I już. To tak jak w tej baśni, w której chłopczyk idzie przez ciemny las pełen strachów, ale jest bezpieczny dopóki nie zwraca na nie uwagi, olewa je, bo ma ważniejsze sprawy na głowie. W ten sposób żadna ich "bomba" medialna nigdy nic nam nie zrobi.
Rzepy nie kupuję od dawna. Przynajmniej od czasu wiadomego dealu z krakowskim figurantem stała się ona zupełnym badziewiem. Nie mam więc w tym punkcie czego bojkotować. Pozostaje jednak tygodnik "Uważam Rze", który kupuję (choć też nie każdy numer, ale większość). Mam wrażenie, że toczy się jakaś niby-cwana gra oboma tytułami, mająca stwarzać pozory ich zróżnicowania. Rzepa prostytuuje się na ostro, natomiast Urz nadal udaje cnotliwą pannę z dobrego domu. Tyle że oba tytuły firmuje ta sama postać - pan Lisicki, którego i ja mam serdecznie dosyć, którego gierkami, niejednoznacznością, zwodami jestem zwyczajnie zmęczony. Pytanie: czy to ma być bojkot gazety, czy też krętackiej postawy tego osobnika lansowanej w życiu publicznym i tak samo szkodliwej, ale bardziej podstępnej, niż działania jawnych apologetów systemu? Moim zdaniem tego drugiego. Powinno się pokazać, co się tak naprawdę myśli o kimś, kto polskim czytelnikom próbuje zaszczepiać osobliwy medykament: oportunizm w opakowaniu buntu. Dlatego do listy tytułów, z którymi się rozstaję, obok dziennika dorzucam też tygodnik.
Dlaczego ciągle o tym Tusku na miły Bóg? Przecież to można rozszerzyć. Na przykład:
Zamiast armii wielka kicha – ale to nie wina Klicha
Maszyniści krzywo jeżdźą – winni oni są, nie Cezio
że na torach bomba tyka – kwiaty kup dla Grabarczyka!
Raport kłamstwem się podpiera – nie ma winy w tym Millera
Taki mus a może Rus – los tak zrządził, lecz nie Tusk.
PS. Żeby nie wyjść na oszołoma od teorii zamachów wyjaśniam, że ta bomba na torach to po prostu stan torowisk w Polsce, a w tym wypadku ów rozjazd w Babach wymuszający ograniczenie prędkości ze 120 do 40 km. Którego istnienie potwierdzam, bo jestem dość częstym pasażerem na tej trasie. To już jakiś czas temu powinno być zmienione, bo stanowi zagrożenie dla płynności ruchu, ale nie ma na to szans, gdy szefem transportu pozostaje pierwszy spółdzielca III RP.
W jakiejś migawce telewizyjnej pokazano pasażera feralnego pociągu, który mówił, że pociąg był do ostatniego miejsca nabity ludźmi, bo jadąc przez pół Polski (Warszawa - Katowice) ciągnął zaledwie cztery wagony. Gdyby tych wagonów było więcej - mówi ciągle ten sam pasażer - ludzie inaczej by się rozmieścili i ofiar w tej katastrofie byłoby mniej. Oczywiście, skoro, jak podawały serwisy informacyjne, najwięcej poszkodowanych było w przedziałach blisko lokomotywy. Że takie kadłubowe 3 lub 4-wagonowe pociągi dalekobieżne jeżdżą na tej trasie sam mogę potwierdzić, bo często podróżuję właśnie zahaczając o Piotrków, znam to miejsce i wielkość składów, jakie tamtędy przejeżdżają. Czyli - kolejne kwiaty dla Cezarego Grabarczyka!!!
Oczywiście, to wszystko kupy się nie trzyma. Chrześcijański fundamentalista, i do tego podobno jeszcze typowy, który morduje na skalę masową - a gdzie takich szukać? To jak typowy słowik z kłem nosorożca. Kim dokładnie były ofiary? - bo to, że uczestnikami jakiejś młodzieżówki nic mi nie mówi. Zakładam jednak, że to także Norwedzy,młodzi Norwedzy, a w każdym razie biali. A osobnik, który, walcząc z islamizacją Europy, strzela do tejże Europy rdzennych mieszkańców i w dodatku do jej "młodego narybku", to tak logiczne, jak w ogóle logiczna jest walka z wrogiem przez zabijanie sojuszników. Jedyny sens, który mi się jawi w tym bełkocie faktów, to kartka przylepiona na czole mordercy: "prawicowy ekstremista". Już słyszę te komentarze: patrzcie do czego taka postawa prowadzi... A to, że komuś zależy na skierowaniu histerii i żądzy mordu w tę właśnie stronę - już wcale absurdalne mi się nie wydaje.
Tu nie ma co przewidywać, to już się dzieje. Rz i Urz są coraz bardziej anemiczne, jak oblicze gruźlika z dawnych czasów w ostatnim stadium choroby. Zwłaszcza w tygodniku zaczyna dominować jakaś odzieżowo-turystyczno-kulinarna konfekcja, żeby tylko nie podejmować drażliwych tematów. A to, że Hajdarowicz to niby biznesmen liczący tylko na zysk - he he, to dlaczego zdycha mu Przekrój i to mimo obniżonej ceny? Przecież rachunek ekonomiczny podpowiadałby w takim wypadku przeorientowanie pisma na prawo i czerpanie z tego krociowych zysków, skoro to takie modne. Ale widocznie wybitny biznesmen Hajdarowicz stawia wyżej inne rachunki, bo prawicowej żyły złota boi się jak diabeł święconej wody.
no przecież jasne, że tak
sprawy czy osoby - fałszywy dylemat
Zresztą Warzecha sam sobie przeczy. Gdy, skądinąd całkiem słusznie, odmawia zdolności honorowej wszystkim głosującym na, uczciwszy uszy dam, Palikota, to raczej nie z powodu szpetoty reprezentowanych przez niego spraw, lecz dlatego, że ów niedomyty penis przebrany za człowieka sam przez się jest skrajnie odrażający jako osoba.
Tak się składa, że w PiS najwyrazistszą osobą jest Jarosław Kaczyński. On ucieleśnia tęsknoty i pragnienia związane z silną konserwatywną i antykomunistyczną Polską, a tym samym wolę realizacji tych tęsknot. Można ubolewać, że takich osób nie ma w pisie więcej, ale stan faktyczny przyjąć trzeba. Jeśli więc red. Warzecha w imię konserwatyzmu chciałby się pozbyć przywództwa Kaczyńskiego, to faktycznie (choć może nie takie są jego intencje) działa na rzecz osłabienia jedynej siły polsko-konserwatywno-antykomunistycznej.
bomba czy kapiszon
a Urz?
rymowanek cd
Zamiast armii wielka kicha – ale to nie wina Klicha
Maszyniści krzywo jeżdźą – winni oni są, nie Cezio
że na torach bomba tyka – kwiaty kup dla Grabarczyka!
Raport kłamstwem się podpiera – nie ma winy w tym Millera
Taki mus a może Rus – los tak zrządził, lecz nie Tusk.
PS. Żeby nie wyjść na oszołoma od teorii zamachów wyjaśniam, że ta bomba na torach to po prostu stan torowisk w Polsce, a w tym wypadku ów rozjazd w Babach wymuszający ograniczenie prędkości ze 120 do 40 km. Którego istnienie potwierdzam, bo jestem dość częstym pasażerem na tej trasie. To już jakiś czas temu powinno być zmienione, bo stanowi zagrożenie dla płynności ruchu, ale nie ma na to szans, gdy szefem transportu pozostaje pierwszy spółdzielca III RP.
Herbert o Niderlandach
4 wagony przez pół Polski
to się kupy nie trzyma
@ckwadrat już wiadomo