rado

komentarze użytkownika

  • 26.05.2012 11:47

    @Peemka

    "...to zdaje się mówił o tym prof. Czachor"

    Taka to dysputa z Tobą: "o ile dobrze pamiętam", "zdaje się, że mówił". Ćmoje boje, panie PMK. Zróżnicowanie gęstości siatki jest widoczne np. na slocie i wspomnianym pseudodźwigarze ale to jest szczegół bo ja widzę efekt końcowy tej symulacji i on jest istotny. Idąc moim tropem myślenia zdecydowanie możesz uznać, że cała ta praca Biniendy to jest jedno wielkie fałszerstwo. Oglądnij zachowanie się pseudodźwigara i podaj jakiś przykład z rzeczywistości, że tak się będzie odkształcać i niszczyć ustawiona pod kątem duralowa płyta po zderzeniu z czymkolwiek.

    Na razie w sprawie zderzenia skrzydła samolotu z pionowym drewnianym obiektem mamy: 1x teorię w postaci symulacji Biniendy oraz 2x praktykę w postaci crash testu DC-7 oraz katastrofy PLF 101. Praktyka obala teorię bez cienia wątpliwości.

    A tanie chwyciki erystyczne "na belfra" mnie nie ruszają, z tego co piszesz właśnie widać, że to Ty nie miałeś w życiu żadnego praktycznego kontaktu z MES-em. Podszkol się, zrozumiesz jakie uwarunkowania niesie ze sobą stosowanie MES oraz ile jest błędów w tej symulacji Biniendy, która żadną miarą nie uprawnia do ferowania jakichkolwiek autorytatywnych stwierdzeń o niezbitym udowodnieniu czegokolwiek.
    PEEMKA: Refleksje po prezentacjach prof. Wiesława Biniendy
  • 26.05.2012 11:29

    @Ford Prefect

    Ostatni raz już.

    Chciałbym wskazać na jeszcze jedną poszlakę braku wpływu zasilania na rejestrację parametrów lotu. Na rys. 23 w raporcie MAK jest zapis napięcia zasilania 27 V. O godzinie ~10:40:40 czyli ~20 s przed brzozą widać na nim jakiś chwilowy spadek napięcia jednak nie ma on żadnego wpływu na zapis parametrów lotu.

    To na razie tyle. Też muszę chwilę odpocząć od tych rozmyślań. :-)
    FORD PREFECT: Artefakty w czarnych skrzynkach - przechylenie
  • 26.05.2012 11:27

    @Ford Prefect

    Przechylenie

    "Obserwowany kształt wykresu roll nie mógł powstać w wyniku ruchów całego samolotu."

    Oczywiście, że nie powstał w wyniku ruchu całego samolotu. Powstał w wyniku zadziałania impulsu(ów) siły bezwładności na przyrząd, który jest źródłem sygnału tego parametru czyli sztuczny horyzont przed lewym fotelem. Jest to zwykły żyroskop, podatny na działanie takich impulsów, problem jest znany w lotnictwie:

    "Acceleration and deceleration also induce precession errors, depending upon the amount and extent of the force applied. During acceleration the horizon bar moves down, indicating a climb. Control applied to correct this indication will result in a pitch attitude lower than the instrument shows. The opposite error results from deceleration."


    A w przypadku żyrokompasów w anglojęzycznej nomenklaturze ten efekt jest opisywany jako „acceleration error”.

    Według mnie było tak, że ponieważ już przed brzozą (pik #1) samolot miał lekki przechył, uderzenie wytrąciło z równowagi żyroskop a przemieszczenie jego osi zaskutkowało tą fałszywą informacją o zwiększeniu kąta przechylenia. W przypadku piku #2 było identycznie ale być może doszło tu jeszcze coś innego. Pozwoliłem sobie skorzystać z Twojego rysunku:

    image

    Wydaje mi się, że:

    - przy pierwszym uderzeniu nastąpił pierwszy symptom problemu z żyroskopem, w miejscu oznaczonym na rys. jako „A” nastąpiło chwilowe zablokowanie jego osi

    - podczas drugiego (podwójnego) uderzenia doszło do trwałego uszkodzenia żyroskopu, co tłumaczy zatrzymanie się zapisu na wartości ok. 65°. Zieloną strzałką „B” zaznaczyłem miejsce, gdzie powinno się rozpocząć "wyjście" ze zdublowanego piku (o przebiegu takim jak np. dla przeciążenia pionowego), a w którym nastąpiła awaria żyroskopu i zablokowanie się jego osi
    FORD PREFECT: Artefakty w czarnych skrzynkach - przechylenie
  • 26.05.2012 11:17

    @Ford Prefect

    Wyposażeni w hipotezę o anomaliach/pikach/artefaktach jako wyniku mechanicznego oddziaływania uderzeń konstrukcji samolotu o drzewa na poszczególne źródła sygnału rejestrowanych parametrów lotu przystępujemy do analizy każdego przykładowego przypadku z osobna ale zaczniemy od sprawy ogólnej, temat notki czyli zapis kąta przechylenia znowu znajdzie się w osobnym komentarzu bo wymaga szerszego omówienia.

    Pik #1 vs. pik #2

    Na zapisach (KBWL – rys. 14 &16 i MAK – rys. 25) widać, że drugi pik dla wielu parametrów jest większy od pierwszego. Dla przypomnienia: pierwszy pik to oczywiście sławetna brzoza, drugi - jedno lub dwa drzewa z grupy drzew przed autokomisem (pkt. 8, 9 i 10 z Tab.2 Załącznika do Raportu KBWL). Drugi pik ma też niewątpliwy związek z alertem "Landing" co z kolei dowodzi, że samolot uderzył w jedno/dwa drzewa golenią lewego podwozia głównego. I to tłumaczy, moim zdaniem, dlaczego drugi był silniejszym impulsem niż pierwszy - w przeszkodę terenową uderzył masywny, sztywny i mocny element konstrukcji, silnie połączony z całością samolotu i z definicji przystosowany do przenoszenia dużych obciążeń. Natomiast uderzenie w brzozę nastąpiło na końcu skrzydła, którego sprężystość oraz fakt, że dodatkowo jest ono „nieciągłe” czyli w pewnym miejscu przykręcone do centropłata, spowodowało większe zamortyzowanie tego uderzenia.

    AOA

    Sygnał jest podawany przez znane skrzydełko, zapis parametru jest ciągły, pików brak. Trudno dać jednoznaczną odpowiedź dlaczego ich nie ma, można przypuszczać, że bezwładność masy samego skrzydełka wobec oporu łożysk i pozostałych elementów wewnętrznych przyrządu była na tyle mała, że impulsy siły podczas uderzeń nie spowodowały jego dodatkowego wychylenia.

    Pochylenie

    Sygnał jest podawany przez Гировертикаль МГВ-1СК czyli jedną z trzech zamontowanych w samolocie Tu-154M 2-osiowych żyroskopowych stabilizowanych dynamicznie platform. I ta stabilizacja jest właśnie odpowiedzią na pytanie, dlaczego zapis tego parametru jest także pozbawiony pików.

    Przeciążenie pionowe

    Punkt na skrzydle (pik #1) oraz na goleni podwozia (pik #2) w którym nastąpił kontakt z drzewem znajdował się za każdym razem (biorąc pod uwagę wertykalną płaszczyznę samolotu czyli jest uniezależnione od kąta jego przechyłu) poniżej środka ciężkości (na brzozie sytuacja była dodatkowo spotęgowana faktem pochylenia samolotu o ok. 13° w górę - końcówki skośnych skrzydeł się opuściły), na akcelerator zadziałała siła bezwładności, która wywołała lekkie wahnięcie dzioba w dół i chwilowe zmniejszenie wartości przeciążenia.

    Przeciążenie poprzeczne

    Tu z kolei sprawę należy rozpatrzyć w płaszczyźnie lateralnej czyli na widoku samolotu z góry. Jednak kwestia tego bocznego przeciążenia nie jest prosta do analizy w kontekście ewolucji wykonywanych przez samolot w trzech osiach. Jeżeli dobrze rozumiem konwencję znaków zastosowaną w raportach, to po przeprowadzeniu „obwiedni” filtrującej oba piki mamy do czynienia z przeciążeniem na lewą burtę, które rośnie od wartości ok. 0 g przed brzozą do ok. -0,34 przy końcu zapisu. Byłby to zatem zakręt z ześlizgiem, co się nie kłóci z intuicją. Według zapisu oba uderzenia wywołują pogłębienie ujemnego przeciążenia czyli impuls wzdłuż osi lateralnej następuje zgodnie z jej zwrotem czyli w prawo.
    FORD PREFECT: Artefakty w czarnych skrzynkach - przechylenie
  • 26.05.2012 09:42

    @ALL

    Dając Szanownym Państwu możliwość upuszczenia porannej dawki jadu, skreślę tu parę słów.

    Zapasy w błotku z fymowcami na temat maskirowki śmieszą mnie niezmiernie w kontekście tego, że sami Państwo - mam na myśli zwolenników ZP a zarazem przeciwników FYM-a - maskirowkę w swym scenariuszu zdarzeń zakładacie. Czym innym niż przygotowaną inscenizacją byłoby przecież poprzycinanie tych dziesiątek drzew i krzewów, z najważniejszym drzewem na czele, powbijanie szczątków samolotu w te drzewa, rozsypanie ich na ziemi i drogach, pozrywanie dachów na obu budkach stojących na wiadomej działce itd. itp.

    Każde pytanie na temat technicznej i logistycznej możliwości wykonania takiej inscenizacji i jakiekolwiek dowody na jej przeprowadzenie jest zbywane w stylu "jakoś to zrobili, co nas to obchodzi" więc brak tu dociekliwości identycznej jak przy badaniu rzekomych wybuchów jest zaskakujący i niezrozumiały.

    Hipoteza fymowców o maskirowce obejmującej oprócz wymienionych wyżej elementów także i podrzucenie szczątków samolotu to oczywiście bzdura na miarę urojeń pacjentów szpitala psychiatrycznego ale ja się pytam jaka jest niby różnica między wyznawcą maskirowki 100%-owej a maskirowki 60%-owej??? Nie ma żadnych dowodów ani na większy, ani na mniejszy stopień "umaskirowkowienia" otoczenia katastrofy PLF 101.

    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w błotnych zapasach.
    GINI: Wywiad z fymem kilka pytan do pana Bialasa
  • 25.05.2012 18:23

    @Peemka

    "...geometria (niektórych elementów) była odtwarzana przez parametryzację w oparciu o wymiary innych."

    A masło, tak ogólnie rzecz biorąc, jest maślane. Przy badaniu zachowania się skrzydła podczas takiego impaktu budowa (i poprawne jej odtworzenie w modelu) jego dźwigara/podłużnicy ma absolutnie krytyczne znaczenie dla wytrzymałości tegoż dźwigara. W realu to są dwie półki wykonane z duralowych teowników między którymi, za pomocą śrub, przymocowany jest środnik. U Biniendy to jest pionowa płaszczyzna z siatką MES o wielkości męskiej dłoni, której destrukcja następuje w ten sposób, że owa siatka rozrywa się w środku między elementami, a na górze i dole pozostaje jednak połączona. Dumne ogłaszanie na podstawie takiego modelu i takiej jego destrukcji, że się udowodniło cokolwiek niezbicie to jest kpina.
    PEEMKA: Refleksje po prezentacjach prof. Wiesława Biniendy
  • 25.05.2012 15:20

    @Peemka

    Komentarz 14:52 był zapewne do mnie skierowany:

    "...poczytaj fachową literaturę jak przygotowywano komputerowe modele samolotów dla modelowania przeprowadzonego przez badaczy z Purdue University (WTC i Pentagon) oraz National Institute of Standards and Technology (WTC) i gdzie tam widzisz użycie "rysunków konstrukcyjnych" "

    Pomysł że do wykonania modelu jakiegoś obiektu rzeczywistego w celu wykonania za jego pomocą dowolnej analizy MES zbędna jest znajomość geometrii tegoż obiektu to jest, chłopino, już nie tylko odwracanie kota ogonem, ale i sierścią do wewnątrz. Zanim zaczniesz pisać takie bzdury, to może sam się najpierw zapoznaj z tym, co w tej sprawie ma do powiedzenia sam bohater ostatnich dni:

    image

    Jeszcze tylko chwila i zaraz będziecie twierdzić, że Słońce wschodzi na zachodzie a Ziemia jest płaska, jak napisał powyżej n-t. Załamka, normalnie.

    "To już przecież było omawiane - kąt natarcia od 0 do 20 stopni o ile dobrze pamiętam."

    Źle pamiętasz, pojęcie "kąt natarcia" jest nieznane zarówno panu Nowaczykowi, jak i panu Biniendzie. To już było przecież wielokrotnie omawiane.
    PEEMKA: Refleksje po prezentacjach prof. Wiesława Biniendy
  • 25.05.2012 13:14

    @unukalhai

    "Niepotrzebna jest do stwierdzenia powyższego znajomość żadnych szczegółowych planów konstrukcyjnych ani jakichś detali."

    Oczywiście, wystarczy postrzelać galaretką. image
    PEEMKA: Refleksje po prezentacjach prof. Wiesława Biniendy
  • 25.05.2012 12:38

    @Peemka

    Jak wyglądałaby taka rozmowa?

    Ekspert (Millera): - Czy do wykonania komputerowego modelu skrzydła posiadał Pan dokładne i wymiarowane rysunki konstrukcyjne jego detali z weryfikacją tych wymiarów na obiekcie rzeczywistym?

    Binienda: - Yyyyyyyyy...

    Ekspert (Millera): - Czy to prawda, że zastosowany model 3D to jest zakupiony przez Pana w internecie za kilkadziesiąt dolarów powłokowy model samolotu Tu-154M, który służy jedynie do celów prezentacji wizualnej a z punktu widzenia analiz MES jest bezwartościowy?

    Binienda: - Yyyyyyyyy...

    Ekspert (Millera): - Czy w swojej symulacji uwzględnił Pan wzajemne położenie obu kolidujących obiektów zgodnie ze stanem rzeczywistym, jeśli chodzi np. o kąt natarcia?

    Binienda: - Yyyyyyyyy...
    PEEMKA: Refleksje po prezentacjach prof. Wiesława Biniendy
  • 25.05.2012 11:35

    @nudna-teoria

    A tymczasem ze strony niezależna.pl zniknęło już nawet te pięć nazwisk, które teraz też jedynie aprobują badania Biniendy. Tak że gremialne poparcie świata nauki dla Biniendy spadło chwilowo z 0,00001% do 0,0%.
    ALEX_DISEASE: Galaretka Biniendy
  • 25.05.2012 11:17

    @kaczazupa

    Idź się poskarżyć pani, że te niedobre chłopaki ze starszaków ciągle Ci dokuczają, bidulku Ty nasz pocieszny.
    FORD PREFECT: Badania Biniendy są perfect
  • 25.05.2012 11:12

    @pantryjota

    "Jak silna musiała być ich determinacja, skoro potrafili dostarczyć dynamit na pokład Tupolewa już w czasie jego lotu. No ale małą paczuszkę z dynamitem czy jakimś TNT znacznie łatwiej podać na pokład przez umyślnego, niż całą brygadę antyterrorystyczną."

    To zależy o którym wybuchu mowa. Pan Szuladziński ogłosił przecież, że był wybuch przed lewym skrzydłem. Są tu dwie możliwości:

    - w czasie lotu przez nikogo niezauważony komandos zeskoczył na skrzydło PLF101 i przyczepił do niego tobołek z dynamitem

    - samolot wystartował już z tym tobołkiem z W-wy ale go nikt zauważył przy starcie a podczas lotu coś tam się telepało na skrzydle ale nikt nie sprawdził co

    Później pozostało tylko wręczyć dziadkowi co to ma działkę z tą brzozą i dwiema budami (to chyba jasne, że tak naprawdę jest on funkcjonariuszem FSB w stopniu przynajmniej majora) detonator i zamach gotowy. Pan Szuladziński zdecydowanie "jest moim fanem" jeśli chodzi o profesjonalne podejście do wyjaśniania tej katastrofy.
    PANTRYJOTA: Dyna-mit i dwudziestometrowy model Tutki
  • 25.05.2012 10:55

    @kaczazupa

    Dzidziusiu, ta Twoja obsesja, że piszący tutaj Twoi adwersarze należą do jakiejś tajnej organizacji, są jedną osobą ukrywającą się pod wieloma nickami i dostają za każdym razem jakieś instrukcje ze szkoleń, żeby Cię "prowokować i doprowadzić do zablokowania na S24" to jest objaw megalomanii czy nie do końca stabilnej konstrukcji psychicznej? Jak słusznie zauważyłeś, był tu już jeden taki, niegłupi w sumie ale strasznie narwany, król turbin, który też za każdym razem jak nudna-teoria merytorycznie podważył jego zdanie, to ogłaszał, że nudna-teoria jest na niego "zadaniowany" i sam wiesz jak skończył. Albo dyskutuj jak facet z cojones, albo rzeczywiście zamilknij na S24 bo to, co pokazałeś powyżej jest śmieszne, żałosne i infantylne.
    FORD PREFECT: Badania Biniendy są perfect
  • 25.05.2012 10:23

    @Ford Prefect

    Na temat tych anomalii (pików) wiele myślałem (pewnie nie tylko ja :-) ), a po zasięgnięciu konsultacji z dziedziny elektryczno-elektronicznej mam ugruntowane zdanie na temat ich genezy. Podzielę się nim bo temat ciekawy, niewyjaśniony i frapujący wielu, może Tobie też to się do czegoś przyda.

    Na wstępie trzeba zaznaczyć, że do jakichkolwiek analiz przebiegu poszczególnych parametrów należy, tak jak to uczynniłeś w ostatnich notkach, zdecydowanie wziąć pod uwagę zapisy z raportu KBWL, one są podane jako zapisy "saute" (co widać na przykładzie AOA, który się już ostatecznie wyjaśnił), schodki wynikające z kwantyzacji są w pełni identyfikowalne i można zakładać, że sposób rejestracji sygnałów w skrzynce ATM czyni je mniej narażonymi na przekłamania spowodowane przez sam rejestrator (inna kwestia, że mniej się przy tym te zapisy nadają do odczytu konkretnych wartości na osiach rzędnych ale sam charakter przebiegu zmian danego parametru jest ok). Natomiast w raporcie MAK (np. rys. 25), jak wiadomo, mamy te zapisy podane już w formie przetworzonej z wygenerowanymi sygnałami ciągłymi. Ponadto zapisy w raporcie dają pewne złudzenie, o którym poniżej.

    A teraz już odniosę się do Twojego powyższego komentarza:

    "Elektronika nie wariowała sama z siebie. Mogła to robić w wyniku uderzania w drzewa..."

    To ja zadam podchwytliwe pytanie: dlaczego ta elektronika miałaby wariować tak wybiórczo przy tym traktując poszczególne kanały? Weźmy (konsekwentnie z raportu KBWL) pod uwagę takie podstawowe parametry jak: przec.pion., przec.lat., przechylenie, pochylenie oraz AOA. W zapisach trzech pierwszych piki występują, na dwóch ostatnich ich nie ma. Droga zapisu każdego kanału wygląda w uproszczeniu tak:

    Czujnik -> przetworzenie na napięcie z zakresu 0 do 6.3V -> Multiplekser analogowy -> Przetwornik A/C -> Rejestratory

    Zakłócenia (piki) zostały zarejestrowane na obu rejestratorach więc musiały powstać gdzieś wcześniej w pokazanym wyżej łańcuszku ale znowu ciężko przypuścić, że to np. multiplekser tak wybiórczo potraktował te sygnały, na jedne nakładając zakłócenia, a na inne nie.

    Dochodzimy do sedna: moim zdaniem te anomalie powstały w poszczególnych czujnikach/przyrządach/dajnikach sygnału czyli niezależnie od siebie w poszczególnych kanałach i są wynikiem ich reakcji na czysto mechaniczny impuls w postaci krótkotrwałego opóźnienia powstałego podczas uderzeń konstrukcji samolotu o drzewa. Nie miało tu miejsca żadne globalne zakłócenie elektryczne, ani w sieci zasilającej, ani w sygnałowej a zapisy poszczególnych kanałów należy rozpatrywać indywidualnie, biorąc pod uwagę potencjalne oddziaływanie ww. impulsu czysto mechanicznego na urządzenie/przyrząd, który jest pierwotnym źródłem sygnału dla danego kanału.

    Złudne wrażenie, że miały miejsce jakieś dwa "globalne" zakłócenia dają na pierwszy rzut oka wykresy z raportu MAK ale po bardziej szczegółowej ich analizie to wrażenie mija. Zrobiłem na swój własny użytek takie zestawienie danych z obu raportów: w wierszach parametry, w kolumnach pik #1 oraz pik #2 z zaznaczeniem "+" "-" oraz "0" jako skierowany do góry, na dół bądź nie występuje. Różnice między raportami są tu spore, w raporcie MAK przeważają pary (pik 1 & pik 2) "-" "-" ale jest też sporo "0" "0" oraz kilka "-" "0" / "0" "-". Zatem nawet tu nie widać jakiejś globalnej przyczyny anomalii, która spowodowałaby identyczny charakter zapisu zakłóceń dla wszystkich parametrów.

    O tym, jak wobec tego interpretować zapisy, przynajmniej tych pięciu podstawowych parametrów, które wymieniłem, napiszę w kolejnym komentarzu.
    FORD PREFECT: Artefakty w czarnych skrzynkach - przechylenie
  • 25.05.2012 09:14

    @kaczazupa

    "...to teraz sami uporajcie się z cosinusem większym od jedynki."

    Chłe, chłe, a ten dalej nie wie co z tym cosinusem zrobić. :-) Wstyd, panie kaczazupa, to jest matematyka i fizyka naprawdę na poziomie gimnazjum, a jej nieznajomość to kolejny dowód na to, ile warta jest ta Twoja sfałszowana trajektoria "26 metrów nad brzozą", którą pan Binienda wziął później do snucia swoich zabawnych teoryjek o locie końcówki skrzydła.
    FORD PREFECT: Badania Biniendy są perfect
  • 24.05.2012 20:25

    @Ford Prefect

    "Zwłaszcza MES jest dość zwodnicza nie można zmieniać parametrów według swojego widzimisię."

    Na tym jednak zasadza się całe to oszukaństwo z symulacją p. Biniendy. Wśród gawiedzi panuje powszechnie naiwne przekonanie (które swój początek bierze zapewne z czasów traktowania maszyn liczących jako "mózgów elektronowych"), że wynik takich obliczeń MES to jest jakaś jedyna możliwa do uzyskania, obiektywna i niepodważalna prawda naukowa. A jeszcze jak to jest zrobione w Ameryce, na tajemniczo ale mądrze brzmiącym oprogramowaniu, to już w ogóle klękajcie narody. Gdy tymczasem w MES kluczowe jest zarówno poprawne zamodelowanie obiektu rzeczywistego, nałożenie na niego najbardziej odpowiedniej siatki elementów skończonych, jak i sama interpretacja uzyskanych wyników. Pan Binienda nie spełnił już tych pierwszych warunków więc siłą rzeczy jego wyniki nie mogą być w ogóle traktowane jako miarodajne. Jego model w żaden sposób nie odpowiada rzeczywistości, a siatka np. na pierwszym dźwigarze jest kompromitacją. No ale strzelanie galaretką mu zapewne wyszło i tego niech się trzyma oraz w tym kierunku rozwija swoje badania. Może zamiast agrestowej zastosować np. truskawkową. Jest duże pole do rozwinięcia skrzydeł.
    FORD PREFECT: Badania Biniendy są perfect
  • 24.05.2012 20:05

    @nudna-teoria

    Stanowisko potwierdziło 5 (słownie: pięciu) profesorów co jest ogłaszane jako wielki zwrot w podejściu polskiej nauki do wiekopomnych prac pana Biniendy i sprawy Smoleńska. Żenada.
    ALEX_DISEASE: Galaretka Biniendy
  • 24.05.2012 15:23

    @Beem.Deep

    Pozdrawiam.
    WOJTEK24: Prof. Binienda wyjaśnia nieporozumienie.
  • 24.05.2012 14:53

    @Alex_Disease

    Jak się przyznał, że jakiś aspekt wypadku lotniczego badał za pomocą strzelania galaretką, to i tak dość łagodnie siebie potraktował asekuracyjnie stwierdzając, że może się mylić.

    Trzej wielcy badacze katastrof lotniczych - jeden nie wie co to jest kąt natarcia, drugi pokazuje samolot lecący w dwóch kawałkach a trzeci strzela galaretką.

    image
    ALEX_DISEASE: Galaretka Biniendy
  • 24.05.2012 14:25

    @Beem.Deep

    Wielu rzeczy nie rozumiesz. Nie znam zwyczaju, żeby producent samolotu udostępniał jego szczegółową dokumentację na prośbę jakiegoś rządu, a tym bardziej rządu kraju, którego niemała część społeczeństwa krzyczy, że władze kraju tego producenta samolotu to mordercy.

    Nasz rząd ani mnie specjalnie ziębi, ani grzeje ale z formalnego punktu widzenia, to dlaczego niby ten rząd ma kogokolwiek o cokolwiek prosić? Rząd powołał komisję ds. zbadania wypadku lotniczego, komisja swoją pracę wykonała, ogłosiła raport w którym wyszczególniła przyczyny tegoż wypadku i koniec kropka. A jeżeli ktoś się z tym raportem nie zgadza, to do niego należy wykazywanie, że te przyczyny były inne. Zatem niech o dokumentację konstrukcyjną zwróci się szef Zespołu Parlamentarnego bo to on stoi na czele konstytucyjnego gremium sceptyków.
    WOJTEK24: Prof. Binienda wyjaśnia nieporozumienie.

123456789... następna

Ulubione blogi i lubczasopisma



zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij