Po minięciu punktu C nie zdarzyło się nic niezwykłego.
Do normalnego i kontrolowanego (choć zbyt szybkiego) zniżania się samolotu (8-10m/s powinno być 3-4m/s) dodało się wznoszenie terenu (ok. 10m/s). W efekcie wysokość radiowa błyskawicznie wyparowała (w tempie max. 20m/s).
Amerykańska tzw. "gospodarka" oparta na wiedzy nie wyrabia. Dowodem tego jest gigantyczny deficyt handlowy USA. Dlaczego nie wyrabia? Gdyż nie sprzedaje owej wiedzy/usług. Dlaczego? Chińczycy, Hindusi i reszta świata nie jest tak głupia jak zakładali planiści z Wall Street i przejawia nadmierny pęd do wiedzy. Skąd pęd? Z podróbek i kradzieży IP na której można zacząć budować własne IP. Wniosek? Przykręcić śrubę, bo Silicon Valley płacze. Przejaw? ACTA, SOPA, PIPA.
W czasie gdy doszło do kontaktu z brzozą samolot wznosił się. Nawet gdyby modelować to co się stało za pomocą rzutu ukośnego (samolot traktujemy jak przedmiot bez siły nośnej) 1s, to za krótko. P. Nowaczyk zmyśla.
Napisałbym "marny rząd to wysoki VAT". A będzie jeszcze wyższy, gdyż Doni chce ujednolicić stawkę, co oznacza, że podrożeje chleb, a stanieją lokomotywy.
Żaden rozsądny "prezentator" nie planuje telekonferencji w momencie gdy całe USA rozpoczyna pracę. To się musiało tak skończyć. Trzeba było przełożyć telekonferencję minimum na 16 czasu polskiego, aby nie nadziać się na szczyt obciążenia sieci po drugiej stronie oceanu.
Zaproszenie p. profesorów przez p. Macierewicza jest przykładem propagandy metodą "argumentum ad verecundiam", co stawia obu "naukowców" w tym samym rzędzie co wymienieni przez p. Autora "eksperci".
Dokładnie. Zawodowe kabarety już się opatrzyły, a to co chciał pokazać Macierewicz było doskonale znane wszystkim, którzy interesują się problematyką smoleńską. Robiąc relację z konferencji przekaziory niczym nie ryzykowały.
"Walnęło, to się urwało". Otóż, to. Urwało, a nie złamało.
Dziś już wiadomo, że nie było czołówki skrzydła z brzozą. Niemniej jakiś kontakt drzewo-samolot był. Wygląda więc na to, że samolot zaczepił końcówką skrzydła o koronę drzewa. Drzewo złamało się, a końcówka skrzydła została naderwana. Wleczona przez samolot odpadła chwilę później. Binienda, żeby ratować twarz po publikacji swoich nikomu już niepotrzebnych bzdur powinien zrobić symulację zderzenia końcówki skrzydła z pniem. Powtarzam końcówki, samej końcówki, 0.5-1m od końca skrzydła. Założenie, że samolot uderzył w miejscu rozerwania skrzydła jest podstawową bzdurą symulacji tego "gieniusza".
Po badaniach IES obliczenia Biniendy można spokojnie wyrzucić do kosza. Trzeba być solidnie porąbanym, aby symulować zdarzenie, które nie miało miejsca.
@Henryk Urban
@Tornado
@Tornado 17:10
@Autor
Do normalnego i kontrolowanego (choć zbyt szybkiego) zniżania się samolotu (8-10m/s powinno być 3-4m/s) dodało się wznoszenie terenu (ok. 10m/s). W efekcie wysokość radiowa błyskawicznie wyparowała (w tempie max. 20m/s).
@Autor
@Autor
@Janosik
Tak trudno się domyślić?
@Autor
@wiesława 13:16
@Autor
@Autor
Jaki przeciętny inaczej wyznacza telekonferencję na moment, gdy całe USA zaczyna robotę i przeciąża sieć?
Odp:
Zespół Macierewicza.
@Ufka
@Autor
@Zet Over
@abdank7
Dziś już wiadomo, że nie było czołówki skrzydła z brzozą. Niemniej jakiś kontakt drzewo-samolot był. Wygląda więc na to, że samolot zaczepił końcówką skrzydła o koronę drzewa. Drzewo złamało się, a końcówka skrzydła została naderwana. Wleczona przez samolot odpadła chwilę później. Binienda, żeby ratować twarz po publikacji swoich nikomu już niepotrzebnych bzdur powinien zrobić symulację zderzenia końcówki skrzydła z pniem. Powtarzam końcówki, samej końcówki, 0.5-1m od końca skrzydła. Założenie, że samolot uderzył w miejscu rozerwania skrzydła jest podstawową bzdurą symulacji tego "gieniusza".
@Mordor
Ciebie też nosi. Tylko wpisy masz pan jakieś takie miałkie i krótkie. Zero głębszych myśli, zero wysiłku, samo szczekanie.
@opetani2010 21:48
@Marie 22:18
@gita2
@maccard