ale dzis poprosze tylko o dobre seriale. Takie jak ostatnio "Cranford" zrobiony przez BBC, ktory dostal kilka nominacji do Emmy. Ze swoim perfekcyjnym scenariuszem, aktorstwem, scenografią jest to serial, ktory pokazuje wazne dla ludzi wartosci - troske o blizniego, lagodnosc, poswiecenie, spojnosc lokalnej wspolnoty. Gdzie sa takie adaptacje literatury w Polsce? Pisarzy mielismy (Prus np.),zapewne nie tylu co Brytyjczycy, ale oni takze eksploatuja nielicznych, wielokrotnie interpretujac te same doskonałe klasyki, jak np.ksiazki J. Austen. Nieustajaco kochane przez widzow i cenione przez krytykow.
To dla mnie nowosc. Nie znam chemika, ktory nie zrobilby duzej i niezle platnej kariery. I u nas, i za granica - indywidualnie chemikom, ktorych znam, sie udalo. Podobnie jak innym reprezentujacym dziedziny mat-fiz-tech-biomed. Oczywiscie,ze zaklady chemiczne zniszczono, ale to bylo przed akcesja do UE. Czy w perspektywie akcesji, to dzis trudno udowodnic. Jakkolwiek by jednak nie bylo - inwestycje we wlasna glowe raczej nie zawioda, niezaleznie od polityki panstwa. Mozna byc rezerwuarem sily roboczej - nie tylko Polska nim jest, takze kraje Am. Pld., Azji, nie mowiac juz o Afryce - byle byla to sila z duzymi kwalifikacjami. Ta sila jest i bedzie mobilna, to nie tylko los Polakow. Dobrze wykwalifikowane, stosunkowo mlode kadry to jest takze przewaga konkurencyjna, kto wie czy nie najwazniejsza. A w Polse lokowane sa obecnie centra logistyczne czy call centres, wymagajace kwalifikacji o srednim stopniu zaawansowania. Ciezki przemysl raczej se ne vrati, nie ze wzgledu na zarzadzanie Brukseli,ale bo jest konkurencja (Chiny). O wiele bardziej niepokojacy i grozny jest spadek liczby studiujacych na tych kierunkach co wyzej, co wyglada gorzej niz w innych krajach UE, nie mowiac juz o Chinach.
Wracajac do przemyslu - w Polsce rozwiniete jest meblarstwo. OK, ale dlaczego nie stac nas na innowacyjne wzornictwo jak w Finlandiii czy Szwcji (Ikea)? Tego naprawde nikt nie zabrania!
przy pomocy rozumu,klow, pazurow i dyplomacji.
"stocznie, hutnictwo, przemysł włókienniczy" przeda tez cienko w innych krajach UE (konkurencja gdzie indziej). Polska energetyka jest i bedzie oparta na weglu, wiec z kopalniami nie jest tak zle (a rynek energii sie uwalnia i nie zalezy to tylko od samej Unii - ja takze obowiazuja umowy miedzynrodowe). Podobnie jak z rolnictwem (a to jest szczegolna i skomplikowana dziedzina, Unia sie cala broni przed zywnoscia skadinad, tez pod ostrzalem negocacji miedzynarodowych).Mimo to nasze produkty rolnicza sa sprzedawane wlasnie do krajow UE. Transport wymaga olbrzymich inwestycji - na infrastrukture sa pieniadze UE, jak wykorzystywane widac. Mozna dokapitalizowac prywatyzujac tabor, ale oznacza to wzrost cen dla pasazerow, czesto drastyczny. Najbardziej konkurencyjne sa dziedziny z duzym wkladem intelektualnym - jaka jest nasza pozycja w tej dziedzinie? I nie mowie juz nawet o zaniedbanej od wiekow nauce, ale chocby kultura? Jakie polskie"przemysly kultury" (film, muzyka, literatura, sztuka)sie licza? Malenka Dania ma filmy Dogmy, ktorych dystrybucja przynosci zyski przeciez nie tylko tworcom.
Zaden z krajow postkomunistycznych nie ma jakiejs wyrozniajacej sie specjalizacji i sukcesow w dziedzinach w tej chwili najbardziej konkurencyjnych (czyli wysokoinnowacyjnych,z duzym kapitalem intelektualnym), ale na ogol nie maja jej tez kraje starej Unii, poza kilkoma najpotezniejszymi. Mimo nieporownywalnie lepszej pozycji gospodarczej w roku 1989.
Jako lekture dodatkowa, acz obowiazujaca, polecam jeszcze lemingom haslo "cognitive biases", moze byc w wiki. Ambitniejsci sobie uzupelnia. Czytać w lengłydżu umieja, skoro Europejczycy. Chyba ze w ogole nie umieja czytac, tylko ogladac Szklo kontaktowe. A to przepraszam.
Lepiej z jabłkiem zjeść robaka
Niż pić kawę u Starbaka
Lepiej z fizy dostać zero
Niźli pijać kawę w Nero
Objaśnienia: Starbuck i Nero - sieciówki z kawą nie do przyjęcia.
Bo smak - to dla tych bez wyobraźni. Aperitif - czy to wino z chabrów, czy tarninówka czy inny pastis - to nastrój? klimat?(nie lubię) wspomnienie jak to wywołane przez proustowską magdalenkę? Na przykład tak: cichy, chłodny pokój ciotki Lusi. Zapach peonii i lilii, które stoją we wszystkich wazonach. Lipiec, może początek sierpnia. Gorąco. Mama i ciocia cicho rozmawiają, pochylając głowy. "Aresztowali go? No tak, i wiesz, ona została z tymi dwoma chłopakami, bez ojca." Dziewczynka jest senna po rosole, którym ją nakarmiono. Leży na wysokim łóżku cioci Lusi, z głową na haftowanej poduszce, pod Ostrobramską. Przed mamą i ciocią stoją ładne, wysokie kieliszki z czymś niebieskofiołkowym. Dziewczynka patrzy, jak prześwietla je słońce. Na ścianie, przy której stoi łóżko, tuż pod Ostrobramską, pojawia się mała tęcza. Chce ją dotknąć, ale zasypia.
Dla mnie aperitif z chabrów. Nie ma? To może jest ten różowy, z płatków maku? Też nie ma? Niech będzie wobec tego nalewka z tarniny. Kieliszeczek. I do tego herbata. Tak, moze byc oolung. Gruziński, bo mam dziś PRL-nostalgię. Ten, który uwazaliśmy za siano. Tak, w czajniczku, na dwie osoby. Czekam na ciocię Lusię, tę co umiała robić wino z chabrów. Córkę Cioci Zosi od Ogrodu. Tato nazywał ją boską ogrodniczką. Nie, o Ogrodzie Zosi opowiem kiedy indziej. Dziś spróbuję sobie przypomnieć ten przepis na wino z chabrów. Gdybym wtedy słuchała uważniej. Ale byłam zajęta Janis Joplin. Tak, prosze mi puścić "Me and Bobby McGee", może muzyka mi pomoże?
http://www.youtube.com/watch?v=WISX2oSExIA&feature=related
Nie, pamiętam tylko smak tego liliowego wina, wcale mocnego, co szybko szło w nogi, a głowa szukała najbliższej poduszki...
nie krojono sera i nie jedzono w Polszcze na sniadanie? A jeśli tak - to jaki to był ser? Czy nie ma o tym mowy w Panu Tadeuszu (niestety nie mam pod ręką)?
Chce Pan powiedziec, ze ewolucja przebiegala mniej wiecej tak pies....czlowiek? (w srodku powinna byc strzalka do gory)? Zartuje, oczywiscie. Jesli juz, to odwrotnie. Znow:) Ale niech Pan przyzna jedno: kto towarzyszy niewidomemu? Kto ratuje zagrzebanych w lawinach? Nana byla psem czy kotem?
Przyznaje, ze ostatnimi czasy nie czytam juz wiele na te tematy (nie tylko psie), gdyz, wzorem niejakiego znanego tu Nicponia, postanowilam sie wreszcie troche zabawic. Wiec nie bardzo znam sie na kociej psychologii, gdyz zatrzymalam sie kiedys na psiej, w poczuciu, ze jesli jestem swiadkiem jakiegos realnego cudu, to jest nim wlasnie istnienie psa w tym niezbyt cudownym swiecie. I juz chyba przy tym zostane, nie walczac, bron Boze, z milosnikami kotow czy, dajmy na to, szynszyli:)
Z tym byciem "panem "dla psa to naprawde roznie bywa. Jesli pies mial normalne dziecinstwo, odpowiednie geny, jest w przecietnej rodzinie (upraszczam, ale to wszak tylko koment)- to moze chciec wlasnie ON być "panem", czyli alfą w stadzie. Stad sztuka ukladania psa, zeby nas nie zdominowal(ktos tu pisal o kladzeniu sie w przejsciach - ano wlasnie, to jest wyraz checi kontrolowania jak stado chodzi i ma chodzic). Ja osobiscie nie walcze z psami o dominacje, tylko, jak pisalam - kochamy się, i jakos sie te relacje układają same. Do zadnych szkól lamania kregoslupa ich nie posylam, choc zgadzam sie, ze to moze byc konieczne w przypadku ras agresywnych - ale te mnie nie pociagaja (a niektorzy wlasnie lubia power games i m.in.dlatego takie psy sobie sprawiaja). Generalnie zgadzam sie na opieke ze strony psa (zawsze mialam osobniki typu alfa, choc czasem byly to dosyc paskudne kundliny - rzecz nie w wygladzie, jak widac), za co on oczekuje drobnych nagrod w postaci drapania itd.
Koty chyba tylko wyjatkowo, jesli w ogole, okazują zainteresowanie relacją (ten co sie podzielil nornica moze uznal Pana za kocię?)i dlatego mam je za takie same dzikie zwierzęta, jak inne (np.pyton, tak). O zwyczajach takich wole czytac czy ogladac na Animal Planet. W zwiazek z nimi nie wejdę, bo im to raczej do niczego (poza karmieniem)niepotrzebne.
Kiedy to pies bywa alfą (choc nie zawsze - to zalezy od tej wlasnie relacji z czlowiekiem) w stadzie, ktorego jestesmy czlonkami. W zwiazku z czym rowniez (choc nie tylko) opiekuje się nami (ja tam lubię). Pojęcia nie mam, czym jestesmy dla kota. Moze ogromną myszą?
Byc moze "trzymac" jest wlasciwym slowem w stosunku do relacji z kotem, choc juz niez psem. Nie wiem, bo nigdy nie mialam kota. Wydaje mi sie stworzeniem rownie dzikim, jak inne dzikie zwierzęta, dajmy na to daniele czy inne pytony. Ludzie "trzymają" te stworzenia i owszem, i nawet utrzymują, że je oswoili, ale mnie akurat zwiazki z nimi jakos nigdy nie pociagaly. Mozliwe, że da sie to to wyjasnic moim niskim IQ. (BTW - w ogole to mialam sporo do czynienia z roznymi zwierzetami w roznych laboratoriach).
Ja sie poniekad wychowalam na ksiazkach Lorenza, w tym na "Man meets dog" (czy polski tytul nie brzmial "I Bog stworzyl psa"? nie pamietam niestety), wiec ten szczegolny zwiazek psa z czlowiekiem mam jakos wdrukowany i nie chce go zastepowac innym (co skadinad czeste u osobnikow z niskim IQ).
ale DLACZEGO one uciekają? IQ to tylko narzedzie wspomagajace - no własnie, co? Popęd (dziewczyna się tam grzeje)? Zal jakis do Pana (to wtedy patrzy taki spode łba)? Głod zwyczajny (czasem moze byc brak jakich mikroelementow w diecie)?
Moje nie uciekaja/nie uciekaly, a jak sie zdarzy - bardzo rzadko - to szybciutko wracają i wyją nocą przed domem, żeby je wpuscić z powrotem. A różne bywały. Ale wszystkie najchętniej przewracają sie na grzbiet, z czterema łapami do góry i domagają się drapania. Ot - kochamy się.
Jest multum ruchow typu Ochrona Dziedzictwa Narodowego (w tym English Heritage)- nawet takie, ktore odbudowuja owe rodzime odmiany jablek czy ziemniakow, zarejestrowane jako charities (w tym wiele pod patronatem arystokracji). Takze oczywiscie dziedzictwo niematerialne, w czym - przy calej lewicowosci - ogromna role odgrywa BBC. Przy pomocy:
- dokumentu (np. serie wedrowkowe, serie pokazujace architekture, krajobraz naturalny, tradycyjne ogrodnictwo),
- rozlicznych produkcji edukacyjnych
- i oczywiscie fabuły (nieustajace adaptacje J.Austen czy chocby cudowne "Cranford" ostatnio z najlepszymi aktorkami starszego pokolenia,w ktorych owo dziedzictwo w kazdym wymiarze, np. jezykowym, traktje sie z wielka pieczolowitoscia).
Ludzie wydaja sie dosc powszechnie zdawac sobie sprawe z koniecznosci chronienia tego dziedzictwa, i materaialnego i niemateraialnego. Owszem, wiele zniszczono, ale mam wrazenie,ze ruch w przeciwna strone jest nieporownanie silniejszy niz w Polsce. To powinno byc o nas!
Do tej ceny nalezaloby doliczyc tzw. shadow costs. Czyli w tym wypadku szkody na zdrowiu. Typu alergie pokarmowe, ktore odbijaja sie na calym organizmie (bo go karmisz trucizną), zaburzenia hormonalne (wpływ na płodnosc i inne wazne funkcje organizmu),zmiany w opornosci na antybiotyki itp. Szansa, ze predzej czy pozniej te zaburzenia wystapia jest duza(choc prawdopodobienstwa nie potrafie w tej chwili okreslic). Mozna oczywiscie grac w totka i liczyc na szczescie.
Temat jak rzeka
Chemii nie warto bylo studiowac?
Domene trzeba sobie wywalczyc
12-latek
Tak jest
Niby espresso
W takim razie
2 lepieje
Prowincjałka
Prowincjałko
Dzień dobry
Czy do tej zupy (polewki)
Tichy
Koty vs. psy
Simbelmyne
Eine
Nie chce Panu zrobic przykrosci,
Lecz zarazem
lukaszzz
Suwnicowy