Mam podobne odczucia. Sam pewnie nie wymyślił bym Wawelu. Ale coraz bardziej przekonuję się do słuszności decyzji Kardynała Dziwisza. No bo cóż, jest to decyzja osoby, która miała wyłączne prawo do jej podjęcia. Sugestie że Kardynał uległ naciskom rodziny Prezydenta (w domyśle oczywiście Jarosława Kaczyńskiego) są raczej śmieszne - pewnie na palcach jednej ręki można by policzyć w Polsce ludzi o większym od Kardynała obyciu międzynarodowym i dyplomatycznym; nie ta liga drodzy Państwo - pewnie lista tych, których naciskom nie ulegał i którym odmawiał Kardynał, pełniąc swoje obowiązki przy Papieżu Janie Pawle II, jest dłuższa i bogatsza w osobistości światowe niż potrafili byśmy sobie wyobrazić. A i dla Jarosława Kaczyńskiego chyba nie jest to czas wywierania nacisków i prowadzenia gier, trudno tego nie zauważyć patrząc na niego.
Jestem więc głęboko przekonany, że jest to przemyślana i uzgodniona z władzami polskiego Kościoła decyzja Kardynała. A decyzje dotyczące katedry wawelskiej lepiej pozostawić Kościołowi niż Gazecie Wyborczej. Kościół polski potrafi podejmować decyzje i jak dotąd, w dbałości o narodowe symbole i patriotyzm nie zawiódł.
Ostatnia decyzja, po przemyśleniu też okazuje się być mądra i dalekowzroczna. I nie chodzi tu nawet o miejsce pochówku, bo dla rodziny pewnie lepsze byłyby Powązki; przy okazji doskonale że przypomniał Pan, to, że spoczywający na Wawelu niekoniecznie byli w swoim życiu jedynie symbolami polskości i wzorami do naśladowania, ich wad i grzechów sporo można by znaleźć, wystarczy trochę znajomości historii - podobnie o tym właśnie pomyślałem, kiedy usłyszałem że Lech Kaczyński "nie zasłużył" (no ale ja się pod Wawelem wychowałem...).
Warto jednak pomyśleć o samej ceremonii pogrzebowej: śmiem twierdzić, że takiej reprezentacji świata jeszcze w Polsce nie było. Dzięki Kardynałowi Dziwiszowi, te mające rangę międzynarodowego wydarzenia uroczystości pogrzebowe odbędą się na Wawelu. Godne miejsce.
No, z tym, że edukacja powinna być tylko i wyłącznie inwestycją studenta, a nie społeczeństwa, to nie sposób się zgodzić - bo ewentualne wyższe podatki od ewentualnych wyższych zarobkó, to korzyść społeczeństwa. Ale co do mieszkań i apeli - to bardzo celne. W zeszłym roku taki apel pisało kilku rektorów krakowskich i warszawskich uczelni. No to studenci czegoś się w końcu na tych studiach nauczyli - apele pisać ;)))
Tłuc w Kościół łatwo - do sądu nie pozywa, mówi o tym by być lepszym a tu co raz okazuje się że któryć z tysięcy księży nie jest ideałem, a nawet od tego ideału daleko. Jeden Pan dziennikarz z Przekroju wywnioskował z nauk kościoła (konkretnie o małej istotności dóbr doczesnych), że Kościołowi, a także księżom (konkretnie Biskupowi Hoserowi) nie przysługują prawa takie jak innym w Polsce, a w szczególności, że wolno im zabierać co tylko i kiedy się zechce. Przypomnę tylko, że w ustawie na podstawie której funkcjonuje Komisja jest zapis o tym, że wycofane zostają z Sądów wszelkie sprawy Kościelne o zwrot mienia. Nie wiem, czy ktoś z antykościelnych publicystów rozumie co znaczy taki zapis. Cała Komisja jest swoistą realizacją UGODY zawartej pomiędzy kościołem a Państwem Polskim.
A skandalem w całej tej sprawie jest tylko to, że do tej pory nie doczekaliśmy się reprywatyzacji powszechnej. Co oznacza, że nasze Państwo ufundowane jest w dużej mierze na kradzionym...
Dużo w tym racji, kościół unika przestawiania swoich racji i argumentów w mediach. Może szkoda. Ten kto nie broni swoich racji - przegrywa.
Ale z drugiej strony, patrząc na prasowe dyskusje, zauważam, że nikt z tych, którzy dyskutują nie pozostaje obiektywny. To w zasadzie nie dyskusje o konkretnych problemach, ale próby zdezawuowania przeciwnika, zniszczenia go ,ośmieszenia przy pomocy wszelkich znalezionych haków.
Niektórzy dyskutanci są przy tym faktycznie sprawni warsztatowo, błyskotliwi, inteligentni. Co nie zmienia faktu, że tych atutów używają do celów j.w., a nie do rzeczowej dyskusji. Więc może to i dobrze, że kościół nie daje się wciągnąć w te dyskusje?
Pzdr
Jak rozumiem, dowodem ostatecznym i niepodważalnym tez P. Orlińskiego jest fakt posiadania przez P.Orlińskiego znajomych, którzy przed ślubem nie teges, a potem się rozstali.
Wniosków stąd płynie wiele, nie dla śmiechu Wam, konserwy jedne:
1. P.Orliński ma nieliche doświadczenie, skoro do niego właśnie przychodzą rozstani znajomi, ażeby mu opowiedzieć o tym, że oni właśnie przed ślubem nie ten, a potem, no właśnie że właśnie ze względu na NIEDOPASOWANIE seksualne się rozstali, a nie z innych jakichś tam względów.
2. P. Orliński nie ma żadnych znajomych, którzy nie za bardzo religijni, a w każdym razie że przed ślubem teges, a potem żeby się rozstali. Jak przed ślubem teges - to są razem do dzisiaj, a nie osobno.
3. Moja logika tu zaczyna się wiercić, bo fakt, że P. Orliński takich zanjomych nie ma, to nie znaczy że w ogóle takich co przed ślubem teges a potem by się rozstali, to nie ma. O tego to nie znaczy. Choć mogło by znaczyć, że w otoczeniu P.Orlińskiego na rozstania bardziej są narażeni ludzie co przed ślubem nie teges, a w dodatku pofatygowali się powiedzieć o tym P. Orlińskiemu, podobnie jak o przyczynach rozstania (że to niedopasowanie właśnie). Choć zupełnie nie wiem o czym miało by to świadczyć.
4. A może też P.Orliński ma i takich znajomych co przed ślubem teges, a potem i tak się rozstali, ale wtedy to dowód P.Orlińskiego gucio byłby wart, więc pewnie tak nie jest oczywiście.
Ale na zakończenie to trzeba przyznać, że odwagi to P.Orlińskiemu nie brakuje. On przecież z racji miejsca pracy dla oświeconej części społeczeństwa pisze i nie boi się, że jego dowody uznane być mogą za sylogizm...
Ja doceniłem Pawlaka. Aż się dziwię, bo to zupełnie nie moja bajka. Jak wspomnę rządy Pawlaka, w tym np. "trójkąt Buchacza", to pamiętam dlaczego nie głosuję na PSL. Ale wczoraj Pawlak jako jedyny mówił tak, jak wypada w - jakby nie było - Parlamencie. Nie obrażał, nie krzyczał na innych. Mówił o tym, żeby się nie zaperzać, tylko załatwiać sprawy ważne dla kraju. I był dosyć obiektywny, w przeciwieństwie do WSZYSTKICH pozostałych, którzy czerpali radość z "dołożenia" przeciwnikowi.
Pomiędzy nie wypuszczać, a zabijać jest dość istotna różnica.
Jak mi się zdaje, dla chrześcijanina jest to różnica jak między świętością a grzechem.
No bo życie jest największą świętością, czyż nie?
Nic mi natomiast nie wiadomo, aby "udzielanie komuś śmierci" miało być sakramentem. Ba, trudniej powiedzieć coś prościej niż "Nie zabijaj".
Niektózy uwierzą, a inni będą próbowali dorobić do tego interpretację...
Odpokutuje w ten sposób, że ktoś go zabije? Wydawało mi się, że pokutuje się samemu, a nie że to ktoś nas pokutuje...
Czyli tak: jak ukradłem komuś 100 zł, a ktoś jeszcze inny ukradł mi 100 zł to odpokutowałem? Bo bilans jest na 0... no ale jeżeli ukradł tylko 50, to co? Odpokutowałem w połowie?
p o r a ż o n y jestem.
Tłumaczenie kary śmierci tym, że dopiero po życiu doczesnym osiągniemy spełnienie prowadzi do konkluzji że odbierając życie doczesne czynimy innym dobro...
W tym kontekście np. zrzucenie bomby atomowej na Japończyków było w zasadzie aktem miłości.
Dalej tym tropem - dopuszczając eutanazję dopuścilibyśmy czynienie dobra samemu sobie. Dlaczego więc nie podoba Ci się eutanazja?
Jeżeli jesteś chrześcijaninem, to pamiętaj - zabity już się nie nawróci, nie odpokutuje i nie zadośćuczyni. A w niebie przecież większa radość z jednego nawróconego...
- albo Ziobraki mają kłopoty z wykonywaniem kolejnych zadań wedle hierarchii wartości, albo porażającość tych dokumentów była mniejsza niż porażającość przekrętów Leppera we Mrągowie (których zresztą jeszcze nie zdążył się był dopuścić), boż dla wykończenia Leppieja przecież zdecydowali się na rozpad swojej (bardzo w niej zresztą im do twarzy było) koalicji, utratę rządów i zaprzepaszczenie możliwości doprowadzenia porażającej tej sprawy do końca, pod czujną opieką Zbigniewa Z., ministra, któen to by owym przestraszonym prokuratorom krzywdy nijak zrobić nie dał.
A pisz albo i nie pisz. Co to ma za znaczenie? (Zarówno to co napiszesz jak i to do czego Korwin dorósł albo i nie dorósł).
@ żółw
A no właśnie. z faktu że P. Korwin zainteresował się czym, czym nikt inny się nie zainteresował nie wynika ania żadna lekcja, ani nic. Ani nawet śmieszny happening to nie jest. Ani nikt nie zacznie czytać tych blogów za najlepsze ogłoszonych, ani nie przestanie tych które czytał zanim nie zostały najlepszymi ogłoszone. I tylko tyle chciałem powiedzieć.
Pzdr.
Najlepszym dowodem, że pomiędzy zasadami głosowania na blog roku, a zasadami demokracji ustrojowej jest różnica zasadnicza, jest to, że Pan Korwin dokonale radzi sobie w głosowaniu, a zupełnie nie radzi sobie w demokratycznych wyborach. Podobnie dowodem na to, że długotrwałe podbijanie futbolówki w powietrzu nogą i głową nie jest tym samym co wirtuozeria w grze w piłkę jest fakt, że Polak, który dzierżył (może nadal dzierży?) rekord Guinessa w podbjaniu owym, na nadmiar ofert - ze strony klubów rangi przynajmniej krajowej, nie mówię już europejskiej - narzekać nie mógł.
Ze strony P. Korwina nie jest to więc żadna lekcja demokracji, myślę, że w ogóle nie jest to żadna lekcja niczego, a nawet zaryzykowałbym, że to w ogóle nie jest nic więcej niż coś w rodzaju happeningu czy czy performansa. Przy czem znacznie bardziej podoba mi się pomysł owych czaskich performerów co to podpięli sioę do kamery z pogodynki ustawionej w górach i pokazali tam, ku przerażeniu społeczeństwa czeskiego wybuch bomby atomowej. Nie dość, że udowodnili rozdźwięk pomiędzy rzeczywistością telewizyjną a realną, to jeszcze postraszyli a taki Pan Korwin ani nic nie udowodnił, ani nie postraszył. A przecież fakt wzrostu jego popularności, gdyby potraktowany został poważnie, wywołał by przerażenie niewątpliwie.
pzdr
Pzdr.
... to już ponad rok temu były informacje, że PO bardzo chętnie widziała by go u siebie.
Trzeba po prostu dowiedzieć się kim jest Pan Mężydło. To nie takie trudne, bo jego "teczka" w IPN jest znacząco grubsza niż teczka Pana J.Kaczyńskiego, zawierająca jedynie "sfałszowaną" lojalkę. (wszystkie służby specjalne i prokuratura pracowały przez dwa lata nad tym, żeby okazała się sfałszowana - to największe osiągnięcie IV RP)
Chciałbym żeby wreszcie ktoś to wytumaczył. Ja ciągle nie wiem na czym miały polegać nielegalne działania P. Sawickiej, za które ona i burmistrz Helu wzięli pieniądze.
ZA CO BYŁY TE PENIĄDZE?!
Tylko błagam, nie piszcie, że za "załatwienie działki". Konkretnie, za co. Nie ogłoszenie przetargu tylko sprzedanie z wolnej ręki? A może właśnie ogłoszenie przetargu? A może odrzucenie ofert innych oferentów ze względów formalnych? A może nie wywieszenie ogłoszenia o przetargu na tablicy ogłoszeń, albo nie opublikowanie informacji o przetargu w prasie? A może podanie w informacji przetargowej fałszywej informacji o działce, tak, żeby inni oferenci nie wiedzieli prawdy?
O co tu chodzi?
Bo nie chce mi się zmieścić w głowie, że korupcja polega na tym, ze przystojny pan uwodzi jakąs panią, a ta na jego prośbę zdobywa numer telefonu do burmistrza Helu (sama go nie zna, bo przecież prosi o tę informacje Biernackiego), a następnie burmistrz organizuje przetarg (przy okazji - zazwyczaj o sprzedaży nieruchomości musi zadecydować Rada Gminy, a burmistrz tylko wykonuje tę decyzję, bo nie ma uprawnienia do samodzielnego dysponowania majątkiem gminy, szczególnie takim o dużej wartości) i za to biorą pieniądze.
Dla mnie taka Pani to akurat ofiara. Zarówno ofiara losu jak i ofiara owego przystojnego pana, który przecież ją wykorzystał, bo nie wierzę, że na polecenie służbowe naprawdę sie w niej zakochał.
Otóż niesłusznie się Pan dziwi. Socjalizm polega bowiem na tym, ażeby zabrać obywatelom jak najwięcej, ponieważ Państwo lepiej potrafi gospodarować pieniądzem aniżeli obywatel, któren być może nie ma nawet ekonomicznego przygotowania.
Dlatego też obniżenie podatków jest złe, a ich podwyższenie dobre.
Żona to te pieniądze wcale nie wiadomo na co przepuści, a nasz Pan Premier Miłościwy dobrze zna swój naród, wie komu co potrzeba i wydał by na same dobre rzeczy.
Pewnie odsunięcie w czasie emerytur pomostowych, przehandlowane obrzydliwie za poparcie czegoś co ma czelność używać nazwy Solidarność przyczyniło się do stabilizacji budżetu.
Więcej zabierać, po to, żeby móc więcej pńskim gestem rozdawać - to właśnie jest socjalizm. No ale przecież jest to rząd socjalistyczny, który usiłuje nieudoln ie słowo socjalizm przykryć słowem "solidarny".
Od kiedy to zabieranie ludziom mniej podatków jest socjalizmem?
Socjalizm - polega na tym aby zabrać ludziom jak najwięcej, a później "sprawiedliwie" to rozdzielać.
Jeżeli zaś zabiera się komuś mniej zamiast więcej, to nie jest to socjalzm, tylko wręcz przeciwnie. Im mniej pieniędzy w budżecie, tym lepiej.
Co zaś do becikowego, to jak zauważyłem w jakimś przemówieniu niedawno, premier wymienia je wśród sukcesów swojego rządu.
Ładne to: " wielka, niemal bezdenna musi być prawniczo-dialektyczna umiejętność Pana Ministra, gdyż zająć odmienne stanowisko w tej samej sprawie i za każdym razem mieć rację, to dotychczas udawało się tylko Panom Kaczyńskim i Panu Wałęsie"
Ale gdyby tak normą było, że minister sprawiedliwości nie wtrąca się do spraw prowadzonych przez poszczególnych prokuratorów, ba nawet rozliczanie ich z ewentualnych nieprawidłowości powierza ich organizacji, sprawując tylko nad tą organizacją nadzór ...
Eee.
Merytoryczna a nie polityczna prokuratura. Nawet w głowie nam się to nie mieści. A szkoda.
Pzdr
To nie wszystko. Tych dziesiątków lat więzienia nie zasądził by byle sędzia z układu.
Dlatego z Ministerstwa Sprawiedliwości delegowany zostaje w teren SĘDZIA KRYŻE.
decyzja Kardynała Dziwisza
Jestem więc głęboko przekonany, że jest to przemyślana i uzgodniona z władzami polskiego Kościoła decyzja Kardynała. A decyzje dotyczące katedry wawelskiej lepiej pozostawić Kościołowi niż Gazecie Wyborczej. Kościół polski potrafi podejmować decyzje i jak dotąd, w dbałości o narodowe symbole i patriotyzm nie zawiódł.
Ostatnia decyzja, po przemyśleniu też okazuje się być mądra i dalekowzroczna. I nie chodzi tu nawet o miejsce pochówku, bo dla rodziny pewnie lepsze byłyby Powązki; przy okazji doskonale że przypomniał Pan, to, że spoczywający na Wawelu niekoniecznie byli w swoim życiu jedynie symbolami polskości i wzorami do naśladowania, ich wad i grzechów sporo można by znaleźć, wystarczy trochę znajomości historii - podobnie o tym właśnie pomyślałem, kiedy usłyszałem że Lech Kaczyński "nie zasłużył" (no ale ja się pod Wawelem wychowałem...).
Warto jednak pomyśleć o samej ceremonii pogrzebowej: śmiem twierdzić, że takiej reprezentacji świata jeszcze w Polsce nie było. Dzięki Kardynałowi Dziwiszowi, te mające rangę międzynarodowego wydarzenia uroczystości pogrzebowe odbędą się na Wawelu. Godne miejsce.
@ autor
Moda taka...
PR kościelny
Łoj.
Jak rozumiem, dowodem ostatecznym i niepodważalnym tez P. Orlińskiego jest fakt posiadania przez P.Orlińskiego znajomych, którzy przed ślubem nie teges, a potem się rozstali.
Wniosków stąd płynie wiele, nie dla śmiechu Wam, konserwy jedne:
1. P.Orliński ma nieliche doświadczenie, skoro do niego właśnie przychodzą rozstani znajomi, ażeby mu opowiedzieć o tym, że oni właśnie przed ślubem nie ten, a potem, no właśnie że właśnie ze względu na NIEDOPASOWANIE seksualne się rozstali, a nie z innych jakichś tam względów.
2. P. Orliński nie ma żadnych znajomych, którzy nie za bardzo religijni, a w każdym razie że przed ślubem teges, a potem żeby się rozstali. Jak przed ślubem teges - to są razem do dzisiaj, a nie osobno.
3. Moja logika tu zaczyna się wiercić, bo fakt, że P. Orliński takich zanjomych nie ma, to nie znaczy że w ogóle takich co przed ślubem teges a potem by się rozstali, to nie ma. O tego to nie znaczy. Choć mogło by znaczyć, że w otoczeniu P.Orlińskiego na rozstania bardziej są narażeni ludzie co przed ślubem nie teges, a w dodatku pofatygowali się powiedzieć o tym P. Orlińskiemu, podobnie jak o przyczynach rozstania (że to niedopasowanie właśnie). Choć zupełnie nie wiem o czym miało by to świadczyć.
4. A może też P.Orliński ma i takich znajomych co przed ślubem teges, a potem i tak się rozstali, ale wtedy to dowód P.Orlińskiego gucio byłby wart, więc pewnie tak nie jest oczywiście.
Ale na zakończenie to trzeba przyznać, że odwagi to P.Orlińskiemu nie brakuje. On przecież z racji miejsca pracy dla oświeconej części społeczeństwa pisze i nie boi się, że jego dowody uznane być mogą za sylogizm...
@ dorosła
@ Zetor
@ cantor
@ autor
No bo to ciekawe
@ Lucf
Błądzisz...
co do P. Mężydło
Korupcja
@ autor
rozchwianie budżetu
socjalizm?
mini - ster
Mina wan zrzednie...
wóda i papierochy