mzak81

Komentarze autora

  • 30.01.2013 14:25

    @ArturZ

    Tak, ogólnie nie ma co narzekać. Biurokracja w Chinach i tak nic nie ma do tej z UE. Natomiast chciałbym widzieć postęp w dobrym kierunku. Czemu mają wszyscy popełniać te same błędy? Będę rad, jeśli Chińczycy się ich ustrzegą. Poniekąd mam na to nadzieję. Singapur, Tajwan, im się udało, więc wierzę że i na kontynencie się to uda. Te małe sklepiki, stragany, życie uliczne, "renao", to piękna rzecz. Niestety u nas już zniszczona. Ostatni kupcy odzeszli razem z KDT i Stadionem Dziesięciolecia a jakieś niedobitki ulicznych sprzedawców są ciągle ścigani i gnębieni przez straż miejską. Szkoda gadać.

    Pozdrawiam,

  • 29.01.2013 17:29

    Niestety,

    Z przykrością ostatnio obserwuję, jak chińska biurokracja ostatnio zabiera się za regulowanie tych drobnych usługodawców, sklepikarzy, straganiarzy. Czy słyszał Pan przypadek miasta Shenyang, gdzie ostatnio ponad połowa sklepikarzy zamknęła na kilka tygodni swoje biznesy w strachu przed zapowiedzianymi kontrolami. Kiedyś na Pana blogu napisałem, że Chińczycy często biorą zły przykład z nas Europejczyków. To między innymi miałem na myśli. To właśnie takie zachodnie, nie chińskie. Mam nadzieję, że to przejdzie. To co piękne w chińskiej gospodarce, to ludzka nieskrępowana wolność, gdzie każdy stara się otworzyć własny biznes. Mam nadzieję, że chińska biurokracja pójdzie po rozum do głowy w tym względzie i przestanie naśladować popadający w stagnację Zachód.

    Pozdrawiam,

  • 21.10.2012 22:16

    @Wiesław Pilch

    Nie sądzę, by był jakiś sposób na obronę przed tym w 100%.
    Myślę jednak, że mandaryni z Pekinu wiedzą co robią.
    Jeśli flirtują z tym draństwem to tylko dlatego, że muszą. Myślę, że tu wchodzi w grę tak wiele kwestii, że niemożliwe jest całkowite odcięcie się od tego. Np niemożliwe jest teraz odrzucenie dolara zupełnie, bo doprowadziłoby to do nieprzewidzianych skutków, finansowych i politycznych. Wszystko w swoim czasie, na spokojnie, zgodnie z zasadą harmonii.
    Nie mam wątpliwości, że przy tym jednak wiedzą swoje i ubezpieczają się:
    Przechodzenie z gospodarki eksportowej na krajową, które już się dzieje i to szybko. Mam wrażenie, że Ci w naszym nieszczęśliwym kraju, którzy teraz narzekają na tanie chińskie wyroby, niedługo bardzo za nimi zatęsknią.
    Samowystarczalność żywnościowa - to jest jeden z żelaznych elementów polityki Chin. Chińskie rolnictwo jest w stanie pokryć 100% zapotrzebowania ludności na wypadek kryzysu.
    Juan - powoli, ale stanowczo idzie ku umiędzynarodowieniu.
    Myślę mandaryni z Pekinu robią co mogą, tylko nie na wszystko pozwala im sytuacja międzynarodowa.
    A tak na marginesie, Chińczycy mają w zwyczaju flirt z różnymi, często nienajlepszymi, zwyczajami Zachodu. Niestety czasem muszą pobłądzić, ale w końcu zawsze zostawiają dla siebie to co im się przyda, a odrzucają to co im niepotrzebne. Chiński pragmatyzm.

    Pozdrawiam,

  • 21.10.2012 21:43

    @Don Farmazon

    I właśnie to jest głęboko niemoralne. Jeden wygrywa, drugi przegrywa, przy okazji doprowadzając do wariujących cen towarów dla całej reszty. Taka spekulacja nie tworzy żadnej wartości dodanej. To, jak sam Pan powiedział, gra w ruletkę, czy pokera, tylko przedmiotem tej "zabawy" są ceny towarów. Na razie "bawią się" cenami ropy, ale jak się wezmą za ceny żywności to biada nam wszystkim i rzeczywiście inflacja będzie najmniejszym problemem.

  • 09.10.2012 09:55

    @Wiesław Pilch

    Tak, bardzo dobrze Pan to ujął w przytoczonych artykułach. Czytałem już je kiedyś, ale w kontekście dyskusji jaka się wywiązała warto było jeszcze raz.

    Co do samego artykułu - trudno mi cokolwiek powiedzieć, gdyż kompletnie nie mam pojęcia na temat fuzji termojądrowej, kto, co kiedy i dlaczego. Jestem na to za "mały".

    Pozdrawiam,

  • 09.10.2012 04:54

    @Grzegorz Gozdawa

    Panie Grzegorzu,
    1. Proszę podziękować Unii Jewropejskiej, że wprowadziła cła antydumpingowe na porcelanę chińską. Teraz dostawca musi kupić towar dwa razy tańszy niż poprzednio, żeby jakoś to sprzedać. I traci na tym Pan. A Chińczyk tylko robi to, za taką cenę, jaką klient (pośrednik) chce płacić. Jeśli nie chce płacić więcej to dostanie towar takiej jakości. Proste.
    2. Co do zubożenia Polaków, nie miałem na myśli nieudacznictwa Pana, tylko celowe i planowe działania naszego rządu i rządu ZSRE. Nie było to nic osobistego do Pana.
    3. Towarów produkowanych w Chinach wysokiej jakości jest tyle, że nie sposób zliczyć: cała elektronika (giganci jak Samsung, Apple, setki średnich i tysiące małych producentów), armatura (krany nie cieknące), której blisko 100% światowej produkcji jest produkowanych w Chinach, LED - całkiem 100%, nikt inny nie jest w stanie konkurować, ceramika - ponad 50% światowej produkcji, i tak dalej, nie sposób tutaj wyliczać. Chińczycy produkują ponad 50% światowej produkcji w prawie każdej dziedzinie. Z tego jakiś margines na Allegro jest kiepskiej jakości. Szkoda gadać.

    Pozdrawiam,

  • 08.10.2012 19:37

    @mzak81

    Miało być: "Wszystkie CHIŃSKIE firmy na rynku polskim dostarczające towar bezpośrednio hurtownikom to towar wysokiej/najwyższej klasy."
    Przepraszam, coś nie mogłem znaleźć przycisku do edycji.

  • 08.10.2012 19:34

    @Grzegorz Gozdawa

    Chińczycy potrafią wyprodukować bubla. Potrafią też wyprodukować towar najlepszej jakości na świecie. Wszystko zależy od ceny. Jeżeli 3 razy taniej niż w Europie to za drogo, jeżeli 5 razy to wciąż za drogo, a klient chce cenę 10 razy niższą, to w końcu znajdzie firmę, która mu to zrobi. Chiński producent jest tylko usługodawcą. Za badziewie dostępne w Polsce proszę podziękować naszym pośrednikom, a często jest ich kilku po drodze zanim towar trafi do odbiorcy i każdy z nich musi nałożyć słoną marżę (podatki podatki).
    Wszystkie firmy na rynku polskim dostarczające towar bezpośrednio hurtownikom to towar wysokiej/najwyższej klasy. Cała tandeta jest zamawiana przez polskich pośredników, zwykle na podstawie jedynego kryterium – ceny.
    Niestety przy takim planowym i celowym zubożaniu ludności i niszczeniu klasy średniej, Polaka często po prostu na nic porządnego nie stać. Taka smutna prawda.

  • 19.09.2012 16:04

    @Wiesław Pilch

    Trudne zadanie, biorąc pod uwagę, że na jeden post na Pana blogu przypada pięćdziesiąt? sto? artykułów w różnej prasie oczerniających Chiny pod każdym względem. W większości zresztą są to przedruki z zagranicznych serwisów, niestety najczęściej tych najbardziej sensacyjnych i szmatławych, w których Polski dziennikarz wykazuje się inwencją tylko taką w którym miejscu postawić swój podpis.
    Vide - ostatnia olimpiada i panika jaka się podniosła kiedy zanosiło się, że Chiny będą miały więcej medali niż USA i trzeba było na gwałt wyprodukować stos artykułów oczerniających chińskich sportowców i Chiny w ogóle.

    Pana blog jest tym bardziej potrzebny, gdyż jako jedyny prezentuje chiński punkt widzenia. Ale jak widzę po komentarzach, niektórzy są już tak zacietrzewieni i jest w nich tyle nienawiści do Chin, że nie sposób z nimi dyskutować. Ich Pan nie przekona.

  • 19.09.2012 14:24

    @Siukum Balala

    Nie męczyło mnie pisanie, a wręcz przeciwnie, męczyło mnie czytanie i nie pisanie, więc pozwoliłem sobie się wtrącić. Nie mnie oceniać które komentarze autor wycina. Każdy ma prawo na swoim podwórku utrzymywać porządek, a nie śmietnik.
    Zresztą apropos wyciętego komentarza, każdy kraj ma departament propagandy, to jest oczywiste, tylko w różnych krajach różnie się to nazywa. U nas, w cywilizacji zachodniej, słowo "propaganda" ma ewidentnie złe skojarzenia, dlatego trzeba taki urząd zakamuflować pod inną nazwą. A w języku chińskim to słowo, które tłumaczymy jako "propaganda" ma nieco inne znaczenie i wcale nie ma złych konotacji. Zresztą za angielską wersją Wikipedii:

    "Name

    The Chinese word xuānchuán (宣传) means "to propagate" or propagandize or publicize information. Although sometimes translated as "propaganda", it does not have the negative connotations of the English word and is commonly used in phrases such as chǎnpǐn xuānchuán (product promotion). The Propaganda Department of the CPC engages in xuānchuán activities in a broad sense, not limited to political propaganda. For example, together with government agencies, the Propaganda Department is responsible for the publication of National Fire Safety Xuānchuán and Education Program (全民消防安全宣传教育纲要).[5]"

    Pozdrawiam,

  • 19.09.2012 13:55

    Kilka odpowiedzi

    Panie Wiesławie,
    Tak sobie czytam Pana bloga od dłuższego czasu, dziś wyjątkowo się zalogowałem i pozwoliłem sobie wtrącić swoje 3 grosze.


    @ Stary Wiarus
    „Nie posiadam się z ciekawości, jaką definicję świętości wyznaje Biuro Polityczne KC Chińskiej Partii Komunistycznej, z definicji ateiści. Czy pan, jako sinolog, mógłby mnie skierować do odpowiednich tekstów źrodlowych? Bo jak by jakaś wojna miala być z tego, to ja chcę wiedzieć, za jakie świętości.”

    Wedługo słownika języka chińskiego:
    «szczytny, godny szacunku, dostojny, taki, którego nie wolno zbeszcześcić»
    Identyczną definicję w języku polskim podaje też Słownik Języka Polskiego PWN.
    «godny czci i szacunku»


    „Kiedyś, dawno temu, uczęszczałem na zajęcia Studium Wojskowego pewnej PRL-owskiej uczelni.Tam też się dużo mówiło o najświętszym obowiązku obrony socjalizmu i świętym braterstwie broni z Armią Radziecką. Za każdym razem kiedy usiłowałem uściślić komunistyczną definicję sacrum, to major się robił fioletowy na twarzy, zaczynał krzyczeć i wyrzucał mnie za drzwi przy akompaniamencie brzydkich wyrazów kierowanych pod adresem mojej mamusi, więc niestety nie udało mi się tego dowiedzieć przed końcem studiow.

    Może pan mi pomoże?”

    Proszę nie demonizować. Wzruszająca historia, jednak nijak ma się do tematu. Nie chodzi tutaj o obronę socjalizmu, tylko o obronę suwerenności kraju. „Najświętszy obowiązek obrony Ojczyzny” już nie brzmi tak złowieszczo, prawda? Chyba, że dla Pana jednak tak, w takim razie przepraszam. A gdyby je wypowiedział Polak w kontekście Polski to też źle? A Chińczyk? Wolno mu, czy nie?

    „Czy pam mógłby nie uchylać się od odpowiedzi, tylko, tak jak prosilem, podać chińska socjalistyczną definicję świętości, którą kieruje się tamtejsze Biuro Polityczne, oraz źródło tej definicji. Dziękuję”

    Nie „chińską socjalistyczną”, tylko „chińską” kropka. Użycie słowa „święty” jak w oryginale oświadczenia (神圣) pojawia się w tym znaczeniu już u Zhuangzi, więc ma co najmniej 2300 lat.

    @Siukum Balala
    „Pokojowo to nie wygląda,chyba że oni tylko tak się lubią bawić w wojsko”

    Panie Balala, to parada wojskowa a nie parada równości, więc tak, są tam żołnierze i sprzęt wojskowy. Po drugie, gdyby nie było złowieszczej muzyki w tle i film by nazwać inaczej niż „hell march”, robiłby zupełnie inne wrażenie. No ale cóż, tak to się właśnie manipuluje odczuciami.

    @Stary Wiarus
    „Tak samo jak w PRL nie mogło z definicji być mowy o żadnym najświętszym obowiązku obrony programowo ateistycznego ustroju, ani o żadnym świętym przymierzu z ateistyczną armią ZSRR, tak nie ma takiej rzeczy jak święte terytorium komunistycznego mocarstwa.”

    To już terytorium ojczyny nie może być dla jej obywateli święte? Czy dla Chińczyków ojczyzna nie może być święta, dlatego, że w nazwie ich kraju występuje słowo „ludowa” (bo tyle ma obecny ustrój chiński wspólnego z komunizmem). Bo gdzie jest więcej socjalizmu, w Chinach, czy w Polsce (o przepraszam, w ZSRE, bo Polska już formalnie niepodległym państwem nie jest) to chyba nie trzeba mówić.

    „Nie istnieje czerwone sacrum. Niech pan zapyta półpodziemnych chrześcijan w Chinach, których matka partia ma na zębie.”

    Półpodziemnych? W każdym dużym mieście jest dobrych kilka-kilkanaście kościołów, a w niektórych rejonach Chin w każdej wiosce widać krzyże na kościółkach. Protestanckie, więc skromniejsze niż nasze katolickie, ale jednak. I proszę sobie wyobrazić nikt Chrześcijan nie goni, tak samo jak nie goni Buddystów, Muzułmanów, Judaistów. O sektach proszę mi nie wspominać bo są one nielegalne również w Polsce i nie bez przyczyny.

    „Tyle tylko chciałem powiedzieć, a panu zaraz gęba się robi fioletowa jak nie przymierzając tow. mjr Pietrzykowi ze Studium Wojskowego, świeć panie nad jego niewierzącą duszą. Niepotrzebnie. Inwektywy są doswodem braku argumentow.”

    Ktoś do Pana „Miły Panie” a Pan „fioletowa gęba”. I jeszcze Pan się czuje obrzucony inwektywami. Musi być Pan bardzo sympatyczny.


    @ArturZ
    „Stanowisko Chin popiera Tajwan. Wiadomo, blizsza koszula cialu - Tajwan to w koncu Republika Chin, nie Japonia-bis.
    Oprocz sporu z Chinami, Japonia ma tez spory terytorialne z Korea Pd. i Rosja. Nie bez przyczyny Japonczycy sa nacja niezbyt lubiana przez sasiadow. Np. dla Koreanczyka nie ma wiekszej obelgi niz powiedziec, ze wyglada jak Japonczyk. Innymi slowy, ze jego matka lub babka byla zgwalcona przez japonskich zoldakow.
    Klaniam sie i pozdrawiam.”

    „Nacja niezbyt lubianą” to oczywiście taki eufemizm. Japończycy najeżdżali wielokrotnie swoich sąsiadów i byli przy tym brutalniejsi niż Hitler i Stalin razem wzięci. Proszę sobie wyobrazić co by było gdyby niemiecki prezydent odwiedzał świątynię poświęconą Himmlerowi, Georingowi, Mengelemu i czcił ich do dzisiaj jako bohaterów narodowych? A tak postępuje rząd japoński. Dlatego komuś z zewnątrz tak trudno jest zrozumieć emocje zawarte w tym sporze (tak samo rzecz ma się w przypadku sporu Korei z Japonią o wyspy Dokdo).

    @Siukum Balala
    „Oczywiscie, ze maszeruja, bo historia tysiace lat toczy sie wedlug tych samych regul, czy pan chce mi wmowic, ze w Chinach mieszka 1,5 mld Swiadkow Jehowy, ktorzy niosa gałązkę oliwna i wolaja " kochajmy sie bracia i siostry". Ja takiej propagandy nie łykam, pdobnie jak nie łykam oswiadczenia chinskiego MSZ , ktore poziomem i rodzajem argumentacji przypomina wystapienie Hitlera w Reichstagu we wrzesniu 1939 r.”

    Ojojoj, to już Pan pojechał. Jak ktoś nie ma argumentów to porównuje do Hitlera, albo nazywa faszystą i koniec dyskusji. Wystarczy jakiekolwiek bezmyślne stwierdzenie, byle użyć słowa Hitler i już wystarczy. A Pan ma grzywkę jak Hitler. Żenujące to jest. W obu przemówieniach oczywiście nie ma najmniejszych podobieństw, ale to już nieważne, ważne że Pan w jednym zdaniu użył słowa Chiny i Hitler. Książkowy przykład propagandy i dezinformacji. Nie na darmo ktoś tu wspominał o oficerach politycznych.