Szwedka:
+ .
to samo chciałem od razu napisać (acz mniej oględnie). Było też jasne, że zbiegną się bezmózgowi. Ale że tutaj przeczytam, iż 18letni gówniarz był konfidentem gestapo i wsypał oficerów AK (w 1940), nie oczekiwałem. Jednak w każde dno ktoś zapuka od spodu...
starszy pan:
90 / 100, tylko z tymi 30% to nieprawda. Ten procent zależy od skuteczności, może i wzrosnąć do 40, i (raczej) spaść poniżej 20. Np. ja sam już chyba odpadnę - popieranie pracujących na poparcie PO jakoś mnie nie bawi.
PS. a ci, co "stali i stać chcieli" (bo to tak chyba szło?), przynajmniej coś na tym skorzystali. Można by nawet twierdzic, że Polska też :)
Masz rację. Jaro strategiem jest takim sobie - dobitnie pokazał to jako premier - ale zagrywka taktyczna czasem wyjdzie mu ładnie. To był świetny pomysł.
(I plakaty też mają niezłe, choć hasło oczywiście zerżnięte).
PS. Ufka też słusznie prawi. Miło zobaczyć konkurencję gdzie indziej niż w tańcach z gwiazdami
Lato 1980 było wyjątkowo ch..we pod względem pogody. W nizinnej Polsce w lipcu były powodzie opadowe, jakich nie pamiętali najstarsi ludzie. Wisła w Warszawie była pod koniec lipca prawie tak wysoka jak w maju 2010. O katastrofalnych, najgorszych za całego Gierka zbiorach powinien pamiętać nawet Pan. Było to także najzimniejsze lato w ostatnim 40-leciu, bez żadnego porównania z tegorocznym. Dobrze to wszystko pamiętam (także to, jak wylała Nysa Kłodzka i jak wyjątkowo zimne były jeziora, w których pływałem), a dane meteo można sprawdzić na www.imgw.pl.
Przepraszam, że nie odnoszę się do reszty tekstu - jest lepsza ;) Ale ozdobnik na początku czasem decyduje o odbiorze całości...
Na razie "zgoda wyborcy katolika" jest na to by rządziła partia Klichów, Grabarczyków i Halli (? - jak to odmieniać?) Czy może Pana zdaniem wybrali ją do władzy mahometanie i żydzi?
Wynika stąd w szczególności to, że PiS powinien zabiegać też m.in. o mój (niekatolicki) głos. Akurat głosując specjalnie nie patrzę na to, kto jest na którym miejscu na liście. Byłbym jednak Panu wdzięczny za podanie przy okazji, dla których to kandydatów PiS w Warszawie "obrona życia jest absolutnym priorytetem, a nie utylitarnym dodatkiem", abym przypadkiem na nich nie zagłosował.
z jakiech "opowieści pana Radosława" wie Pan, że "dzielnie stawał w Afganistanie w zwycięskiej wojnie przeciwko Armii Czerwonej"?
Bo w jego książce o Afganistanie nic o tym nie ma. Więc albo ma Pan inne informacje (i wtedy chętnie bym je poznał), albo Pan konfabuluje (i wtedy tekst jest wiadomo o co potłuc).
to będzie interesujący eksperyment, zobaczymy, ilu jest w Warszawie (?) sympatyków wciągania w sukience. A że przy okazji oni nie oddadzą głosu na kandydata peowców? Przy obecnej ordynacji już się cieszę.
Czy są na sali osoby, które by na niego zagłosowały? Albo chociaz rozważyły zagłosowanie?
10 / 10.
Anegdota: jechaliśmy we czterech ekspresową w Holandii, było ciasno, sobota po południu, nie dało się wiecej niż 50. (Poprzedniego dnia imprezowalismy, nie żebyśmy sie nawalili, ale w kazdym razie bylismy mocno niedospani). Kierowca przysnął i zaczął brać pobocze, szybko go obudziliśmy i przy tej prędkości nic się oczywiście nie stało. Ale zaczęliśmy omawiać sytuację i wszyscy trzej zeznali, że już im się zdarzyło przysnąć za kółkiem. Z tego dwaj to młode chłopaki przed trzydziestką.
O statystykach:
największe łgarstwo medialne to chyba to o "pijanych kierowcach". Co to, qrwa, znaczy pijany? 0,4 czy 0,6 promila? Przepisy są jakie są, ale normalny człowiek po dwóch piwach nie jest ani "nietrzeźwy" ani "pijany" (i nawet nie jest zagrozeniem na drodze, chyba że w jakiejs ekstremalnej sytuacji), a do "statystyki" trafia.
bardzo Ci dziękuję za ten wpis, a zwłaszcza za jego część "ilościową". Nigdy nie miałem wątpliwości, że politycy i media w tej sprawie łżą jak psy, ale nie przypuszczałem, że aż tak.
Z drugiej strony, o ile łgarstwa ww. to w Polsce - powiedzmy - prawo fizyki, o tyle najbardziej uderzało mnie to co nazywasz dulszczyzną. Scenę, jaką z takim samozachwytem opisuje Środa, kilka razy widziałem na własne oczy i zdarzyło mi się też dobrze pokłócić w pociągu. Przy czym ten element to niekoniecznie nawet są sqrwysyny, raczej zmanipulowana bezmyślność. Choć ochota, z jaką daje ona sobie wkładać do głowy pogardę dla ludzi z prowincji, jest godna uwagi.
(Jako warszawiakowi od pokoleń przypomina mi się tu obserwacja bodaj Prusa, zadumanego nad tym, jak taki tłumok w rok po przeprowadzce do W-wy nazywa swego sąsiada ze wsi chamskim ryjem).
A nawiasem, dlaczego jeszcze nie ma peronów w Opocznie i Grodzisku Maz.?
Z teorii gier - dlatego że (potencjalni) startujący w rzeczywistości rozgrywają między sobą grę, bo przecież to, czy gość X dostanie zlecenie, zależy od tego, co on zaproponuje, ale też od tego, czy i co zaproponują inni. To jest najogólniejsza definicja gry. Ty też zgłaszając ofertę patrzysz na reguły rozstrzygania konkursu, ale też starasz się przewidzieć, jakich będziesz miał konkurentów i z jakimi ofertami. (Jeśli nie - czego Ci wcale nie imputuję - to powinieneś się starać). To zaś oczywiście zależy także od reguł gry, tu: wybierania oferty; przy zmienionych regułach oni pewnie zachowają się inaczej.
Zaś w tym wpisie projektujesz grę, bo proponujesz jej reguły. One prawie na pewno są lepsze od obecnych (choć trzeba by się zastanowić, co to znaczy lepsze - np. zwiększają szanse realistycznych ofert? Eliminują partaczy?). Mój komentarz wziął się stąd, że trzeba też spojrzeć na to, jak przy tych regułach postępowaliby ci pięć razy tańsi szwoleżerowie. Zapewne jakoś by się do nich dopasowali - jeśli np. rezygnując ze złożenia oferty, to dobrze :-) Z kolei w przetargu, w którym tacy będą w przewadze, Twój pomysł nic nie wniesie, bo "w miarę zbliżone" może też oznaczać "w większości zaniżone".
Najlepsza znana mi lektura, w większej części dostępna normalnemu w miarę wykształconemu człowiekowi: A. Dixit i B. Nalebuff, Sztuka strategii. (Jest też bardziej znane tychże autorów "Myślenie strategiczne", ale w "Sztuce" jest rozdział specjalnie o mechanism design).
To, że reguły powinny być ustalone zawczasu i znane wszystkim, postrzegam jako oczywistą oczywistość :-)) Czy praktycy mają inne doświadczenia?
i to przy okazji tekstu o księżach
(który jest ZNAKOMITY. "Szacun" od ateisty, i to nie za tytuł).
Natomiast Twój pomysł reguły wybierania ofert to ciekawe zadanko z teorii gier - a właściwie mechanism design, czyli projektowania gier - które mogę dać studentom albo w wolnej chwili sam nad nim usiąść. Jedną wątpliwość da się jednak wrzucić już na szybko:
"uczciwych (a więc w miarę zbliżonych)" - ale przecież nie odwrotnie.
Chyba sam widzisz, co będzie, jak większość Tobie podobnych się wycofa?
(choć świetnie, że o nim napisałeś, część Twoich uwag jest - poważnie - odkrywcza),
myślę, że Jaro może poczekać. Oczywiście nie cztery lata, ale o czterech latach mówią już chyba tylko dzieci (i może jeszcze bloger napastnik). Jeśli PO wygra wybory w jesieni, nie wyobrażam sobie, żeby w przyszłym roku nie doszło do kryterium ulicznego. Masowego, nie o politykę, Smoleńsk, zapaść wojska, polityki zagranicznej itp. - tylko einfach o michę.
I co więcej, obawiam się że Jaro będzie wolał poczekać. Nie lepiej patrzeć, jak ww. kryterium zmiata Tuska, niż ryzykować, że zmiecie jego? Ja bym wolał, żeby wygrali już w jesieni, bo to daje szansę odsuwania gangsterki, ratowania gospodarki i może uniknięcia ww. Ale czy polityk rozumuje w ten sposób? Oczywiste to dla mnie nie jest...
@Szpetna Szwedka, starszy pan
+ .
to samo chciałem od razu napisać (acz mniej oględnie). Było też jasne, że zbiegną się bezmózgowi. Ale że tutaj przeczytam, iż 18letni gówniarz był konfidentem gestapo i wsypał oficerów AK (w 1940), nie oczekiwałem. Jednak w każde dno ktoś zapuka od spodu...
starszy pan:
90 / 100, tylko z tymi 30% to nieprawda. Ten procent zależy od skuteczności, może i wzrosnąć do 40, i (raczej) spaść poniżej 20. Np. ja sam już chyba odpadnę - popieranie pracujących na poparcie PO jakoś mnie nie bawi.
PS. a ci, co "stali i stać chcieli" (bo to tak chyba szło?), przynajmniej coś na tym skorzystali. Można by nawet twierdzic, że Polska też :)
Piłsudski tylko (czasami) rozmawiał z dziennikarzami gazetowymi
Masz rację. Jaro strategiem jest takim sobie - dobitnie pokazał to jako premier - ale zagrywka taktyczna czasem wyjdzie mu ładnie. To był świetny pomysł.
(I plakaty też mają niezłe, choć hasło oczywiście zerżnięte).
PS. Ufka też słusznie prawi. Miło zobaczyć konkurencję gdzie indziej niż w tańcach z gwiazdami
@cienias
Co nie zmienia faktu że Twój komentarz jest bardzo celny :)))
Ciekawe, czy ja też na starość będę tak pitolić.
Przepraszam, że nie odnoszę się do reszty tekstu - jest lepsza ;) Ale ozdobnik na początku czasem decyduje o odbiorze całości...
Niby profesor, a nie wie
(Ale jedno Pan napisał do rzeczy. Bo z przypisaną Krasnodębskiemu konkluzją o "podstawowej linii podziału" trudno się nie zgodzić :) )
Real fun.
Wynika stąd w szczególności to, że PiS powinien zabiegać też m.in. o mój (niekatolicki) głos. Akurat głosując specjalnie nie patrzę na to, kto jest na którym miejscu na liście. Byłbym jednak Panu wdzięczny za podanie przy okazji, dla których to kandydatów PiS w Warszawie "obrona życia jest absolutnym priorytetem, a nie utylitarnym dodatkiem", abym przypadkiem na nich nie zagłosował.
"czysty matematyk" odpowiada na szybko
- bo nie widać powodu dla którego miałoby byc więcej albo mniej
(a teraz zaczynam czytać notkę :) )
A potrafi Pan napisać
Bo w jego książce o Afganistanie nic o tym nie ma. Więc albo ma Pan inne informacje (i wtedy chętnie bym je poznał), albo Pan konfabuluje (i wtedy tekst jest wiadomo o co potłuc).
Pozdrowienia
Niech startuje,
Czy są na sali osoby, które by na niego zagłosowały? Albo chociaz rozważyły zagłosowanie?
Jeśli tak, to czy mogą podać swoje argumenty za?
Niezły tekst.
10 / 10.
Anegdota: jechaliśmy we czterech ekspresową w Holandii, było ciasno, sobota po południu, nie dało się wiecej niż 50. (Poprzedniego dnia imprezowalismy, nie żebyśmy sie nawalili, ale w kazdym razie bylismy mocno niedospani). Kierowca przysnął i zaczął brać pobocze, szybko go obudziliśmy i przy tej prędkości nic się oczywiście nie stało. Ale zaczęliśmy omawiać sytuację i wszyscy trzej zeznali, że już im się zdarzyło przysnąć za kółkiem. Z tego dwaj to młode chłopaki przed trzydziestką.
O statystykach:
największe łgarstwo medialne to chyba to o "pijanych kierowcach". Co to, qrwa, znaczy pijany? 0,4 czy 0,6 promila? Przepisy są jakie są, ale normalny człowiek po dwóch piwach nie jest ani "nietrzeźwy" ani "pijany" (i nawet nie jest zagrozeniem na drodze, chyba że w jakiejs ekstremalnej sytuacji), a do "statystyki" trafia.
pozdr
Dębski akurat pisze prawdę
Natomiast Ty w ostatnim akapicie - wybacz - bredzisz.
Wstyd? U tej formacji?
Mieli dwadzieścia lat na pokazanie, że znane im jest to pojęcie.
powtórzę za moherową babcią
Z drugiej strony, o ile łgarstwa ww. to w Polsce - powiedzmy - prawo fizyki, o tyle najbardziej uderzało mnie to co nazywasz dulszczyzną. Scenę, jaką z takim samozachwytem opisuje Środa, kilka razy widziałem na własne oczy i zdarzyło mi się też dobrze pokłócić w pociągu. Przy czym ten element to niekoniecznie nawet są sqrwysyny, raczej zmanipulowana bezmyślność. Choć ochota, z jaką daje ona sobie wkładać do głowy pogardę dla ludzi z prowincji, jest godna uwagi.
(Jako warszawiakowi od pokoleń przypomina mi się tu obserwacja bodaj Prusa, zadumanego nad tym, jak taki tłumok w rok po przeprowadzce do W-wy nazywa swego sąsiada ze wsi chamskim ryjem).
A nawiasem, dlaczego jeszcze nie ma peronów w Opocznie i Grodzisku Maz.?
PS. Janke może już się odezwał?
no, jednak warto było
Jak to dlaczego? Przecież to oczywiste
http://amazonia.salon24.pl/316631,odsunmy-wreszcie-ten-pis-od-wladzy
Najpierw czytać, potem pisać ;-))))
pozdr
@mr off
(skoro Michnik ma rząd twojej duszy)
Kiedy, [...] ? W grudniu 1989?
To mnie Pan mimo wszystko poraził.
odp.
Zaś w tym wpisie projektujesz grę, bo proponujesz jej reguły. One prawie na pewno są lepsze od obecnych (choć trzeba by się zastanowić, co to znaczy lepsze - np. zwiększają szanse realistycznych ofert? Eliminują partaczy?). Mój komentarz wziął się stąd, że trzeba też spojrzeć na to, jak przy tych regułach postępowaliby ci pięć razy tańsi szwoleżerowie. Zapewne jakoś by się do nich dopasowali - jeśli np. rezygnując ze złożenia oferty, to dobrze :-) Z kolei w przetargu, w którym tacy będą w przewadze, Twój pomysł nic nie wniesie, bo "w miarę zbliżone" może też oznaczać "w większości zaniżone".
Najlepsza znana mi lektura, w większej części dostępna normalnemu w miarę wykształconemu człowiekowi: A. Dixit i B. Nalebuff, Sztuka strategii. (Jest też bardziej znane tychże autorów "Myślenie strategiczne", ale w "Sztuce" jest rozdział specjalnie o mechanism design).
To, że reguły powinny być ustalone zawczasu i znane wszystkim, postrzegam jako oczywistą oczywistość :-)) Czy praktycy mają inne doświadczenia?
Pozdrowienia
(przez majówkę poza siecią)
Dopiero przeczytałem
(który jest ZNAKOMITY. "Szacun" od ateisty, i to nie za tytuł).
Natomiast Twój pomysł reguły wybierania ofert to ciekawe zadanko z teorii gier - a właściwie mechanism design, czyli projektowania gier - które mogę dać studentom albo w wolnej chwili sam nad nim usiąść. Jedną wątpliwość da się jednak wrzucić już na szybko:
"uczciwych (a więc w miarę zbliżonych)" - ale przecież nie odwrotnie.
Chyba sam widzisz, co będzie, jak większość Tobie podobnych się wycofa?
Abstrahując od gazu
myślę, że Jaro może poczekać. Oczywiście nie cztery lata, ale o czterech latach mówią już chyba tylko dzieci (i może jeszcze bloger napastnik). Jeśli PO wygra wybory w jesieni, nie wyobrażam sobie, żeby w przyszłym roku nie doszło do kryterium ulicznego. Masowego, nie o politykę, Smoleńsk, zapaść wojska, polityki zagranicznej itp. - tylko einfach o michę.
I co więcej, obawiam się że Jaro będzie wolał poczekać. Nie lepiej patrzeć, jak ww. kryterium zmiata Tuska, niż ryzykować, że zmiecie jego? Ja bym wolał, żeby wygrali już w jesieni, bo to daje szansę odsuwania gangsterki, ratowania gospodarki i może uniknięcia ww. Ale czy polityk rozumuje w ten sposób? Oczywiste to dla mnie nie jest...
Pozdrowienia
Dość wybiórczo czytasz tę gazetę,
Ale mnie to nie przeszkadza, niech ludzie wiedzą, co te osoby mają do powiedzenia (pominę już to, że PiSowi - mówiąc w skrócie - to wręcz służy).
A Ty byś pewnie chętnie ocenzurował?