Na pewno można go uzupełnić o dalsze punkty np. manipulacja mediów Polakami w ostatnich trzech miesiącach odnośnie katastrofy oraz wyborów... Może rzeczywiście jedyna nadzieja dla nas w tej futurologii, że w 2050 r. będą zamieszki na granicy polsko-chińskiej?
Dla mnie jest oczywiste, że Rosjanie zamierzyli przekazanie Polakom czegoś do rozszyfrowania, co da nam w końcu rozwiązanie, że to przecież nie zamach tylko wina pilotów i Kaczyńskich. TVN znowu kreuje rzeczywistość... skutecznie?
A tak poza tym jeśli Komorowski wygra, to będzie wybitnie kontynuatorem wszystkich trzech: Jaruzela, Wałęsy i Kwacha. Połączy w sobie wszystkie ich wady...
oby tak się nie stało...
Rzadko kto wymienia problem edukacji. Rzeczywiście PO bardzo ją niszczy wprowadzając idiotyczne nowości tylko po to, żeby coś pozmieniać (np. dodatkowe godziny, które muszą realizować nauczyciele lub obniżenie wieku szkolnego). No i oczywiście coraz niższe wymagania...
dodałbym jeszcze:
8. nie z powodu ignorancji Bronka oraz jego braku kultury osobistej a także jego nudnej i denerwującej mentorskiej gadki...
Przykro stwierdzić, ale Pani tekst jest zupełnie oderwany od rzeczywistości (tak jak dzisiaj teksty Sikorskiego w Trójce). Trzeba powiedzieć, że Bronek zdecydowanie wygrał, może ktoś, kto nie oglądał w to uwierzy.
Można tylko podejrzewać, że coś Pani paliła i stąd zaćmienie. Kolejny przykład beznadziejnej propagandy PO.
Pani teksty świadczą, że jest Pani całkowicie stronnicza. I tylko to jest tutaj FAKTEM.
Cienki ten Pana tekst. Pan i Panu podobni próbują wszystko zrelatywizować. To tak jakby po meczu Portugalia - Korea Płn. wmawiać widzom, że te 7-0 wcale nie świadczy o przewadze Portugalii. Komorowski był dzisiaj do bani i jestem przekonany, że Pan o tym wie, ale czy Pan potrafi to powiedzieć? Nachalne jechanie przez PO na antykaczyzmie w czasie całej kampanii oraz wypowiedzi specjalistów, że Komorowski wygrał debatę, na której zachowywał się jak cham i prostak, na której mówił ogólnikami i jak zwykle walił gafy - to wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że mamy do czynienia z demagogią i populizmem na niespotykaną od 1989 roku skalę. Jeśli Komorowski wygra, Polska przegra. Pana tekst jest cienki jak Polsilver, ale Pan przecież powie, że wszystko jest względne, a prawdy nie ma. Do prawdy - żałosne.
Logika głupia. Wszystko lepsze, niż Kaczyński, który się wcale nie zmienił. Burak na prezydenta! Nie sądziłem, że można tak zmanipulować opinię publiczną, żeby przez długi czas mieć poparcie nie za zasługi, ale za BYCIE ANTY-PISEM i ANTY-KACZOREM. Polacy widać do najinteligentniejszych nie należą. Ten wpis jest niestety tego świadectwem.
Najbardziej rozbawiło mnie to "wejście w rolę bez większych wpadek". Żal.
Po 7. prezydent powinien być dla ludzi, a nie dla własnego brzucha..., a Komorowski jest zapatrzony w siebie. Największym publicznym piewcą jego talentów jest on sam.
Warto poruszyć jeszcze kwestię, jak to się dzieje, że przy takiej kampanii Komorowskiemu w sondażach nie spada. Gdyby Jarkacz popełnił takie gafy, to by całe fakty na tvnie poświęcili temu, że osioł kandyduje na prezydenta i od razu pokazali by sondaż, że ma mniej niż 10%... A Komora ma cały czas 50%...
Oczywiście, że Prawo Boże nie jest argumentem dla osoby niewierzącej. Nie o to chodzi. Chodzi o sposób wypowiedzi autora, który nierzetelnie oddaje argumentację jednej ze stron: kościelna doktryna a Prawo Boże to dwie różne rzeczy...
Albo wykaże się, że cytowane dane są zafałszowane i nie ma żadnej korelacji między stosowaniem prezerwatyw a mniejszą szansą złapania HIV, albo kościelną doktrynę papież stawia ponad ludzkie życie - w imię walki z antykoncepcją.
1. Jak sam Pan podaje skuteczność prezerwatyw jest dość niska, a więc nie rozwiązuje problemu HIV i AIDS, może tam go jakoś ogranicza.
2. Alternatywa, którą Pan stawia, jest fałszywa. W zasadzie wiadomo, że dane nie są raczej sfałszowane. Natomiast, co najważniejsze, Pańska interpretacja jest bardzo na korzyść prezerwatywy. Proszę zwrócić uwagę, że można inaczej zinterpretować te dane, o czym za chwilę... Z postawionej alternatywy mamy więc sobie wyczytać, że papież stawia kościelną doktrynę ponad ludzkie życie. Nie jest to jednak kościelna doktryna, tylko Prawo Boże. Bardzo proszę uważać, jakich pojęć się używa, inaczej proszę się nie dziwić, że będzie się posądzanym o stronniczość...
3. Stosowanie prezerwatyw, które nie dają pewnego zabezpieczenia przed AIDS, jest po prostu igraniem z własnym życiem. Rozwiązanie problemu nie leży w dostarczaniu Afryce kondomów.
Potrzebna jest wstrzemięźliwość seksualna ludzi zdrowych poza małżeństwem. Problem AIDS wziął się przede wszystkim, jak wiadomo, z rozwiązłości. Kościół mówi ludziom Afryki: tylko w małżeństwie seks jest bezpieczny. Obawiam się, czy autor artykułu nie podczepi tego pod tytułowe hasło: zakazać seksu, i czy nie okrzyknie ludzi Kościoła fanatykami, no bo to przecież jakiś ciemnogród ograniczać seks do jednej osoby na całe życie.
A co, jeśli jeden z małżonków jest zarażony?
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu... dlatego jeśli jeden z małżonków jest zarażony wirusem HIV, jedynym rozwiązaniem jest trwanie zarażonego w czystości. I to jest ten właśnie moment, kiedy wyzwie się Kościół od fanatyków. "Zakazać seksu!". Oczywiście dla współczesnego świata jest to niezrozumiałe, bo zawsze ważniejsze jest JA od TY. A chrześcijanie wierzą, że Bóg uczy ich właśnie stawiać TY przed JA. Seks ma być wyrazem miłości JA do TY, a nie zaspokajaniem własnego JA przez TY. Jeżeli współżycie będzie związane z ryzykiem wyrządzenia zła drugiemu, to nie powinno mieć miejsca. A że to nie jest łatwe, to wiadomo. Chodzi jednak o to, co dobre dla TY.
4. Temat poruszany jest już od wielu lat. Benedyktowi XVI dostaje się, bo nie ma wyrobionej takiej pozycji, jaką miał Jan Paweł II. Świadczy to, że mamy po prostu do czynienia z atakiem na Kościół i na jego nauczanie. Atak oczywiście w lewicowym stylu: wyzwać od fanatyków i zacofanych. Zachęcam autora, żeby się pofatygował i dotarł do nauczania np. Jana Pawła II, dlaczego Kościół jest przeciwny antykoncepcji (także w przypadku zagrożenia wirusem HIV). Niestety w tym artykule nic o tym nie ma.
Myślę, że olimpiada jednak nie przepadnie. Za duże pieniądze za tym idą. Po prostu sytuacja w Chinach pokaże, że od praw człowieka ważniejsze są pieniądz i sukces za wszelką cenę. I Olimpiada zacznie coraz oficjalniej dryfować ku tym właśnie "wartościom". Kto wie, może i zmieni się "w końcu" polityka wobec nafaszerowanych sportowców. A niech się szprycują. Przecież liczy się sukces. A czym się różni naszprycowany człowiek od nienaszprycowanego? Naszprycowany może być bardziej efektywny. A skoro wartością już nie jest człowiek, to wszystko będzie OK. Bądźmy nowocześni...
Dzięki za ciekawy tekst. Na szczęście są jeszcze tacy, którzy próbują dostosować siebie do prawdy, a nie prawdę do siebie :)
A mi coś tak świta, że też Newman coś mówił o jakimś takim pierwotnym ukierunkowaniu, odczuciu, którego człowiek się trzyma przy podejmowaniu sądów... Doświadczenie zdaje się potwierdzać tę tezę...
Palenie papierosów nie jest promowane jako wyraz wolności. Palacze mają coraz gorzej w Europie. Pigułki i inne środki antykoncepcyjne stanowią jedną z wartości Europy. Co oznacza, że za chwilę znajdą się naukowcy z Holandii, którzy ogłoszą z niezbitą pewnością coś zupełnie przeciwnego, niż powiedzieli naukowcy belgijscy... Europa przyklaśnie i będą jeszcze bardziej reklamować...
"ALE W MIARĘ ROZWOJU NAUKI TEN BÓG JEST CORAZ BARDZIEJ NIEPRAWDOPODOBNY, ŻAŁOSNY, ŚMIESZNY. UMYSŁ ROZWINIĘTY NIE MOŻE JUŻ ZAAKCEPTOWAĆ PROSTACTWA RELIGII SPRZED 2 TYS.LAT."
Zdarza się, że umysł zachłyśnięty wiedzą i jej ogromem nie potrafi odkryć prawdy duchowej. Współczesna nauka daje człowiekowi tysiące powodów do zachwytu nad światem i sobą samym, a jednocześnie każdy ROZWINIĘTY UMYSŁ powinien wiedzieć, że NAUKA o Bogu nie jest w stanie nic powiedzieć, a więc miejsce na wiarę wciąż otwarte - może jeszcze bardziej, skoro tyle powodów do zachwytu! Rozwinięty umysł może czasem popaść w pychę (to już z dziedziny moralności i duchowości) tak, że wydaje mu się, że wie, tyle że nie wszystko wie i nie wie, jak wiedzieć powinien (parafrazując Tomasza a Kempis z ciemnego późnego średniowiecza). Jak ten ROZWINIĘTY UMYSŁ dojdzie kiedyś do pokory, to daj Boże, spotka Boga.
Niedość, że po pewnym czasie porządny Polak musi w ich kraju szukać polskiego sklepu z jedzeniem... to jeszcze tak wypadają w tego typu badaniach :) Moje spostrzeżenia: zanik religijności jest oczywisty, przede wszystkim wśród młodych, którzy prawdopodobnie często pytanie o Boga pozostawiają bez odpowiedzi i żyją jakoś dalej. Różnica z Polakami jest taka, że Anglicy bardziej konsekwentnie trzymają się swojego braku zdania lub ateizmu (mały przykład: gdy ich dziadkowie (rodzice) się modlą przed posiłkiem, oni w tym uczestniczą tylko biernie... (nie uczestniczą)). Wpływ współczesnej amerykańsko-europejskiej płytkiej kultury rozrywkowej jest bardzo wyraźny (Polacy oczywiście nie chcą być gorsi i ostro gonią zachód). Co ciekawe: młodzi stawiają wiele mądrych pytań. Gorzej z dobrymi odpowiedziami. I to jest chyba negatywny wpływ tej kultury. Zagłusza ona nie tylko myślenie, ale też tych, którzy rzeczywiście mają coś do powiedzenia, mają jakąś mądrość. Miejmy nadzieję, że małe ziarenka, których w Polsce niemało, ale też i w Wielkiej Brytanii, wykiełkują i urośnie więcej dobra (znam np. jedną Angielkę w średnim wieku, która non-stop wszystkim błogosławi... Bless him! Bless you! itp. (nie tylko, gdy ktoś kicha :)
Dobry tekst
ależ trzeba mieć pełne zaufanie do strony rosyjskiej
Niezłe
@Nygus
Przynajmniej byłoby wesoło pośmiać się z tego błazna.
Po poparciu widać, kto tak naprawdę po której stronie
oby tak się nie stało...
@autorka
dodałbym jeszcze:
8. nie z powodu ignorancji Bronka oraz jego braku kultury osobistej a także jego nudnej i denerwującej mentorskiej gadki...
@rx5vtx
Co autorka paliła w czasie oglądania debaty?
Można tylko podejrzewać, że coś Pani paliła i stąd zaćmienie. Kolejny przykład beznadziejnej propagandy PO.
Pani teksty świadczą, że jest Pani całkowicie stronnicza. I tylko to jest tutaj FAKTEM.
@autor
@autor
Najbardziej rozbawiło mnie to "wejście w rolę bez większych wpadek". Żal.
7.
Osioł na prezydenta
@ maruti
odnośnie Prawa Bożego jako argumentu...
Oczywiście, że Prawo Boże nie jest argumentem dla osoby niewierzącej. Nie o to chodzi. Chodzi o sposób wypowiedzi autora, który nierzetelnie oddaje argumentację jednej ze stron: kościelna doktryna a Prawo Boże to dwie różne rzeczy...
Brak logiki
Albo wykaże się, że cytowane dane są zafałszowane i nie ma żadnej korelacji między stosowaniem prezerwatyw a mniejszą szansą złapania HIV, albo kościelną doktrynę papież stawia ponad ludzkie życie - w imię walki z antykoncepcją.
1. Jak sam Pan podaje skuteczność prezerwatyw jest dość niska, a więc nie rozwiązuje problemu HIV i AIDS, może tam go jakoś ogranicza.
2. Alternatywa, którą Pan stawia, jest fałszywa. W zasadzie wiadomo, że dane nie są raczej sfałszowane. Natomiast, co najważniejsze, Pańska interpretacja jest bardzo na korzyść prezerwatywy. Proszę zwrócić uwagę, że można inaczej zinterpretować te dane, o czym za chwilę... Z postawionej alternatywy mamy więc sobie wyczytać, że papież stawia kościelną doktrynę ponad ludzkie życie. Nie jest to jednak kościelna doktryna, tylko Prawo Boże. Bardzo proszę uważać, jakich pojęć się używa, inaczej proszę się nie dziwić, że będzie się posądzanym o stronniczość...
3. Stosowanie prezerwatyw, które nie dają pewnego zabezpieczenia przed AIDS, jest po prostu igraniem z własnym życiem. Rozwiązanie problemu nie leży w dostarczaniu Afryce kondomów.
Potrzebna jest wstrzemięźliwość seksualna ludzi zdrowych poza małżeństwem. Problem AIDS wziął się przede wszystkim, jak wiadomo, z rozwiązłości. Kościół mówi ludziom Afryki: tylko w małżeństwie seks jest bezpieczny. Obawiam się, czy autor artykułu nie podczepi tego pod tytułowe hasło: zakazać seksu, i czy nie okrzyknie ludzi Kościoła fanatykami, no bo to przecież jakiś ciemnogród ograniczać seks do jednej osoby na całe życie.
A co, jeśli jeden z małżonków jest zarażony?
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu... dlatego jeśli jeden z małżonków jest zarażony wirusem HIV, jedynym rozwiązaniem jest trwanie zarażonego w czystości. I to jest ten właśnie moment, kiedy wyzwie się Kościół od fanatyków. "Zakazać seksu!". Oczywiście dla współczesnego świata jest to niezrozumiałe, bo zawsze ważniejsze jest JA od TY. A chrześcijanie wierzą, że Bóg uczy ich właśnie stawiać TY przed JA. Seks ma być wyrazem miłości JA do TY, a nie zaspokajaniem własnego JA przez TY. Jeżeli współżycie będzie związane z ryzykiem wyrządzenia zła drugiemu, to nie powinno mieć miejsca. A że to nie jest łatwe, to wiadomo. Chodzi jednak o to, co dobre dla TY.
4. Temat poruszany jest już od wielu lat. Benedyktowi XVI dostaje się, bo nie ma wyrobionej takiej pozycji, jaką miał Jan Paweł II. Świadczy to, że mamy po prostu do czynienia z atakiem na Kościół i na jego nauczanie. Atak oczywiście w lewicowym stylu: wyzwać od fanatyków i zacofanych. Zachęcam autora, żeby się pofatygował i dotarł do nauczania np. Jana Pawła II, dlaczego Kościół jest przeciwny antykoncepcji (także w przypadku zagrożenia wirusem HIV). Niestety w tym artykule nic o tym nie ma.
Olimpiada po prostu stanie się ostoją nowych wartości
Powodzenia
:) proroctwo się spełni :)
Jak to się dzieje, że takie buraki nami rządzą?
Takie coś raczej nie przejdzie...
W odpowiedzi Młotowi na katoprawicę
Ach ci Brytyjczycy