Dla porządku: Jarosław Kaczyński mówił plus minus tak samo o Gierku już w książce "O dwóch takich. Alfabet braci Kaczyńskich", wyd. 2006. s. 105. Cytuję:
"Mówiąc o tym czasie nie można pominąć, że jednak wzrastała przez kilka lat stopa życiowa, wybudowano dużo większą niż przedtem ilość mieszkań, stworzono wiele miejsc pracy. Gierek był człowiekiem, który w ramach tego systemu, akceptując go całkowicie, chciał zrobić jednak coś dobrego dla Polaków i dla Polski. Podobno chciał nawet, żeby Polska miała bombę atomową."
To mówił Kaczor u szczytu władzy. Wygląda na to, że jednak nie zmienił za bardzo zdania.
Adamie, życzę powodzenia. Wnosiłeś do tej partii twórczy ferment. Akurat Twojego dresu będzie brakować.
Sprostowanie w sprawie depenalizacji posiadania narkotyków na własny użytek: właśnie przyjęliśmy na tym kongresie taki postulat, w uchwale o polityce zdrowotnej, w punkcie 12.
Niech będzie. A czy zauważył Pan ostatnio wysyp próśb o przekazanie 1 procenta na terapie, których państwo już nie funduje, lub nie funduje na czas? Ostatnio dostałem ze trzy takie mejle. Zamiast domagać się od rządu, zamiast wytknąć roszczeniowość pracodawców, przez których składka zdrowotna jest tak niska, jak jest, zamiast domagać się zmian systemowych - prosimy o wsparcie znajomych i nieznajomych. I rozumiem to, bo sam bym pewnie tak zrobił, gdybym, uchowaj B-że, był poważnie chory, i nie rozumiem - bo czemu Tusk, Bochniarz itp. mogą się migać, a niezamożni obywatele sypać groszem?
W trudnych czasach przyszło nam żyć, Panie Chevalier. Serdecznie,
Faktycznie mam raczej krytyczny stosunek do działalności charytatywnej, choć zupełnie nie z tych dwóch powodów, które Pan wspomniał :) Jestem nieufny wobec charytatywy przede wszystkim dlatego, że odsuwa uwagę od potrzeby rozwiązań systemowych, kierując ją na działania punktowe i doraźne, oraz dlatego, że za działania charytatywne służą państwu do "uwalniania" się od zajmowania się sprawami, które są jego psim obowiązkiem.
Nauka - światowa oczywiście - rozwija się już w zupełnie innych kierunkach. O tym pisaliśmy wcześniej m.in. tu: http://krytykapolityczna.salon24.pl/104106,klosowski-zanim-kupimy-atomowa-konewke Energia atomowa to dziś już - na świecie oczywiście - przeżytek. Ale zdaje się, że obowiązujące - w Polsce oczywiście - wyobrażenie o nowoczesnej nauce zatrzymało się niestety na epoce zimnej wojny.
@ august3
Limity nie są narzucane siłą, lecz negocjowane. I mają swoje racjonalne uzasadnienie. Naprawdę nie jesteśmy skazani na alternatywę "węgiel czy atom". Raz jeszcze odsyłam do cytowanego wyżej artykułu Wojciecha Kłosowskiego.
Odpowiadam, że gdy Was tak homoseksualizm nie uwodził, nie musielibyśmy się nim specjalnie interesować. Ale ponieważ wskutek osobliwego zainteresowania religijnej prawicy tym tematem osoby LGBT nie mają dziś równych praw, naszym obowiązkiem jest zadbać o przywrócenie sprawiedliwości.
Korzystając z tego, że tu jestem, red. Terlikowski miał szansę napisać prawdziwe i mądre zdanie. Powinno ono brzmieć: „Jeśli prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunku dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a heteroseksualną”.
Pytanie do red. Terlikowskiego: Jeśli prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunku dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, a zarazem czyni się różnicę między relacją homoseksualną a heteroseksualną, to na jakiej podstawie umysłowej się to robi? To jest ta jedna rzecz, której w stanowisku homofobów pozostaje niepojęta.
Do tego zdania bym dopisał drugie, jeszcze prawdziwsze: „Jeśli wzajemna opieka, zaufanie i wierność mają znaczenie w stosunku dwojga partnerów, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a heteroseksualną”.
"Naszej Polski" jeszcze nie było. Ale bez obaw, zbudujemy :)
Co do meritum zaś - pytanie "bary mleczne czy biblioteki" to fałszywy dylemat. Potrzebne jest jedno i drugie. Udział kulturze, dostęp do kultury, możliwość współ/tworzenia kultury to nieodzowny warunek ludzkiej wolności. A wolność, jak uczy tradycja socjalistyczna, nie jest mniej ważna od chleba.
Arystoteles powiedziałby, że od Pizystrata ;) Ale nie chodzi przecież o to, kto był pierwszy, tylko o to, co się teraz dzieje. A dzieje się, jak widać, nie za dobrze.
Wydarzenia te nie są dla Autora właściwym tematem, lecz pretekstem do rozważań ogólniejszych o sprawach bardzo ważnych - o Polsce, korupcji, walce z tąż, oraz o naszej kulturze gospodarczej. I te rozważania się nie zdezaktualizują w ciągu kilku godzin, ani, obawiam się, nawet w ciągu paru lat.
@ maia14
A czy Busch nie prowadził swoich wojen jako wielki groteskowy spaghetti western? Tak pytam, bo to ważne. Też z punktu widzenia autoreferencyjności kina.
@ Erneste
@ * nie. Nie, nie chodzi o rzeczonego feldmarszałka. I nie, w tytule nie ma literówki :)
@ Chevalier
Stawia Pan ważne pytanie. Otóż nikt tak nie musi explicite twierdzić. Jest to raczej przesłanie "podprogowe", domyślna przesłanka dużej części publicznego dyskursu o historii. Stałe nawiązywanie do ciągłości z II RP plus brak krytyki reżimu sanacyjnego plus daje właśnie taki efekt. Dodajmy do tego jeszcze dwa fakty: brak nawiązań do programu polskiego podziemia schyłku wojny oraz polityka nastawiona na systematyczne kasowanie tego, co owo podziemie postulowało (poczynając od prywatyzacji i reprywatyzacji). Przesłanie takie jest oczywiście tym silniejsze, im mniej je trzeba wypowiadać. Proszę się przejść po Muzeum Powstania Warszawskiego i zobaczyć, jaką wizję świata sprzed wojny ono przekazuje. Zapewniam, że przekazuje.
Z drugiej strony, kiedy pyta Pan "kto _poważny_", już Pan sobie udzielił odpowiedzi - otóż liczy się właśnie to, co myślą rzesze ludzi, których określa Pan tym samym jako "niepoważnych". To ich opinia decyduje o tym, co jest, a co nie jest "oczywiste".
@ stonoga
Czemu trudno nas wyczuć? Tradycja PPS, zwłaszcza z okresu Rewolucji 1905 r., to jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy punkt odniesienia w genealogii środowiska KP. Nigdy żeśmy tego specjalnie nie ukrywali :)
Ależ!, wiemy wiemy, co "drzemie w polskich sercach", przynajmniej niektórych... Nie tylko od Jana Tomasza Grossa, Joanny Tokarskiej-Bakir i Aliny Całej, ale od dzisiaj również od Pana. Bo to, co Pan tak pięknie napisał, doskonale potwierdza wnioski wspomnianych autorów.
Trudno rozpocząć dyskusję bez elementu prowokacji. Napisałem, jeśli dobrze liczę, kilkadziesiąt podobnych tekstów o problematyce społecznej, ekonomicznej, Europie socjalnej, ekologii itp. sprawach, które są dla mnie ważne - i żadnego Pan dotąd nie skomentował. To jak mamy prowadzić dyskusję o świecie, kiedy czytelnicy mają się tylko zgadzać albo nie zgadzać? Moim zdaniem zgadzanie się albo niezgadzanie samo w sobie niewiele wnosi.
A tak - napisałem prowokacyjny tekst, Pan napisał komentarz, a w nim jedno z podstawowych pytań: o strategię zmiany społecznej. I w ten sposób trafiłem na interesującego rozmówcę. Sam Pan widzi...
Do meritum: uważam, że są różne tony, jakimi można pisać. Nie uważam, żeby któryś z nich (łagodny, prowokacyjny, wojowniczy, ekspercki itp. itd.) był "z natury" i w każdych okolicznościach lepszy od innych. I tez nie myślę, że każdy tekst musi od razu wszystkich do czegoś przekonać. Nie musi chodzić o to, żeby się przypodobać, czasem trzeba po prostu powiedzieć prawdę.
zakładam, że czytelnika, bez względu na opcję polityczną, cechuje inteligencja i poczucie humoru. jeśli komuś brakuje jednej bądź drugiej cechy, to - wybaczy Pan - nie jest już efekt jakiejś mojej szczególnej złośliwości. w każdym razie nie byłbym skłonny wyróżniać jakiejś grupy "czytelników specjalnej troski", do ktorych trzeba się jakoś szczególnie zwracac. a już na pewno nie robiłbym tego wg kryterium poglądów politycznych.
jeśli chodzi o wybór tekstów - wstawiamy tu takie, które w naszym przekonaniu mogą być interesujące dla bywalców salonu. czasem można to rozpoznać po odzewie, jaki wzbudzają. i jeśli wolno spytać, które z poprzednich tekstów KP na salonie Pan komentował?
Bardzo ciekawe: http://www.guardian.co.uk/environment/2009/jul/27/world-warming-faster-study
W każdym razie w kryzysie klimatycznym nie chodzi tylko o ciepło-zimno, ale także o różne zmiany jakościowe: wzrost liczby powodzi, wichur, nasilające się pustynnienie itp. To jeden w widoczniejszych symptomów zmiany klimatu.
Bardzo mnie cieszy takie zainteresowanie tym, co piszę. Kiedy poprzednio pisałem o przyczynach sukcesu wyborczego BNP w Wielkiej Brytanii, były tu tylko 3 komentarze. Dziwi mnie to, bo sukcesy wyborcze faszystów uważam za temat ciekawszy. Ale Panowie widocznie nie...
Co do meritum - duża część "Brunona" to autentyczne nagrania dokumentalne. A propos "agresywnego heteroseksualizmu" polecam obejrzeć jedna z ostatnich scen nagranej na ringu wrestlingowym. Proszę również przyjrzeć się publiczności, która reaguje bardzo podobnie jak część szanownych komentatorów.
@ Lechu
Tokes wstąpił jednak do EPP (co jest do sprawdzenia na stronach europarlamentu).
W sprawach wolnego oprogramowania naprawdę wiarygodni są tylko zieloni i radykalna lewica. Liberałowie są nieco mniej wiarygodni od socjalistów, ale generalnie obie frakcje są w istotnych głosowaniach podzielone. Co ciekawe, socjaliści głosują konsekwentnie za wolną kulturą zawsze wtedy, kiedy głosowanie dotyczy raportu członka PES (np. raport Bono, raport Lambrinidisa - tu PES głosował w całości bardzo postępowo). Można to różnie interpretować, ale najbardziej prawdopodobne wydaje mi się, że głosują postępowo w sprawach, z którymi mają czas i okazję się dobrze zapoznać.
Inna rzecz, że w PES są także mroczne typy pokroju Arlene McCarthy z brytyjskiej Partii Pracy. Uważam, że PES mógłby bez żalu wywalić laburzystów.
o!
@ Chevalier
"Mówiąc o tym czasie nie można pominąć, że jednak wzrastała przez kilka lat stopa życiowa, wybudowano dużo większą niż przedtem ilość mieszkań, stworzono wiele miejsc pracy. Gierek był człowiekiem, który w ramach tego systemu, akceptując go całkowicie, chciał zrobić jednak coś dobrego dla Polaków i dla Polski. Podobno chciał nawet, żeby Polska miała bombę atomową."
To mówił Kaczor u szczytu władzy. Wygląda na to, że jednak nie zmienił za bardzo zdania.
@ autor
Sprostowanie w sprawie depenalizacji posiadania narkotyków na własny użytek: właśnie przyjęliśmy na tym kongresie taki postulat, w uchwale o polityce zdrowotnej, w punkcie 12.
@ Chevalier
W trudnych czasach przyszło nam żyć, Panie Chevalier. Serdecznie,
@ Autor
Pozdrawiam serdecznie,
odp.
Nauka - światowa oczywiście - rozwija się już w zupełnie innych kierunkach. O tym pisaliśmy wcześniej m.in. tu: http://krytykapolityczna.salon24.pl/104106,klosowski-zanim-kupimy-atomowa-konewke Energia atomowa to dziś już - na świecie oczywiście - przeżytek. Ale zdaje się, że obowiązujące - w Polsce oczywiście - wyobrażenie o nowoczesnej nauce zatrzymało się niestety na epoce zimnej wojny.
@ august3
Limity nie są narzucane siłą, lecz negocjowane. I mają swoje racjonalne uzasadnienie. Naprawdę nie jesteśmy skazani na alternatywę "węgiel czy atom". Raz jeszcze odsyłam do cytowanego wyżej artykułu Wojciecha Kłosowskiego.
@december1981
Korzystając z tego, że tu jestem, red. Terlikowski miał szansę napisać prawdziwe i mądre zdanie. Powinno ono brzmieć: „Jeśli prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunku dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a heteroseksualną”.
Pytanie do red. Terlikowskiego: Jeśli prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunku dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, a zarazem czyni się różnicę między relacją homoseksualną a heteroseksualną, to na jakiej podstawie umysłowej się to robi? To jest ta jedna rzecz, której w stanowisku homofobów pozostaje niepojęta.
Do tego zdania bym dopisał drugie, jeszcze prawdziwsze: „Jeśli wzajemna opieka, zaufanie i wierność mają znaczenie w stosunku dwojga partnerów, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a heteroseksualną”.
Czego nam wszystkim, przed nowym rokiem, życzę.
@giedro
Co do meritum zaś - pytanie "bary mleczne czy biblioteki" to fałszywy dylemat. Potrzebne jest jedno i drugie. Udział kulturze, dostęp do kultury, możliwość współ/tworzenia kultury to nieodzowny warunek ludzkiej wolności. A wolność, jak uczy tradycja socjalistyczna, nie jest mniej ważna od chleba.
Z pozdrowieniami,
@Chevalier
@Infidel.
re
A czy Busch nie prowadził swoich wojen jako wielki groteskowy spaghetti western? Tak pytam, bo to ważne. Też z punktu widzenia autoreferencyjności kina.
@ Erneste
@ * nie. Nie, nie chodzi o rzeczonego feldmarszałka. I nie, w tytule nie ma literówki :)
odp.
Stawia Pan ważne pytanie. Otóż nikt tak nie musi explicite twierdzić. Jest to raczej przesłanie "podprogowe", domyślna przesłanka dużej części publicznego dyskursu o historii. Stałe nawiązywanie do ciągłości z II RP plus brak krytyki reżimu sanacyjnego plus daje właśnie taki efekt. Dodajmy do tego jeszcze dwa fakty: brak nawiązań do programu polskiego podziemia schyłku wojny oraz polityka nastawiona na systematyczne kasowanie tego, co owo podziemie postulowało (poczynając od prywatyzacji i reprywatyzacji). Przesłanie takie jest oczywiście tym silniejsze, im mniej je trzeba wypowiadać. Proszę się przejść po Muzeum Powstania Warszawskiego i zobaczyć, jaką wizję świata sprzed wojny ono przekazuje. Zapewniam, że przekazuje.
Z drugiej strony, kiedy pyta Pan "kto _poważny_", już Pan sobie udzielił odpowiedzi - otóż liczy się właśnie to, co myślą rzesze ludzi, których określa Pan tym samym jako "niepoważnych". To ich opinia decyduje o tym, co jest, a co nie jest "oczywiste".
@ stonoga
Czemu trudno nas wyczuć? Tradycja PPS, zwłaszcza z okresu Rewolucji 1905 r., to jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy punkt odniesienia w genealogii środowiska KP. Nigdy żeśmy tego specjalnie nie ukrywali :)
@Balaam
Pozdrawiam,
@acmd
Trudno rozpocząć dyskusję bez elementu prowokacji. Napisałem, jeśli dobrze liczę, kilkadziesiąt podobnych tekstów o problematyce społecznej, ekonomicznej, Europie socjalnej, ekologii itp. sprawach, które są dla mnie ważne - i żadnego Pan dotąd nie skomentował. To jak mamy prowadzić dyskusję o świecie, kiedy czytelnicy mają się tylko zgadzać albo nie zgadzać? Moim zdaniem zgadzanie się albo niezgadzanie samo w sobie niewiele wnosi.
A tak - napisałem prowokacyjny tekst, Pan napisał komentarz, a w nim jedno z podstawowych pytań: o strategię zmiany społecznej. I w ten sposób trafiłem na interesującego rozmówcę. Sam Pan widzi...
Do meritum: uważam, że są różne tony, jakimi można pisać. Nie uważam, żeby któryś z nich (łagodny, prowokacyjny, wojowniczy, ekspercki itp. itd.) był "z natury" i w każdych okolicznościach lepszy od innych. I tez nie myślę, że każdy tekst musi od razu wszystkich do czegoś przekonać. Nie musi chodzić o to, żeby się przypodobać, czasem trzeba po prostu powiedzieć prawdę.
Serdecznie pozdrawiam,
@acmd
zakładam, że czytelnika, bez względu na opcję polityczną, cechuje inteligencja i poczucie humoru. jeśli komuś brakuje jednej bądź drugiej cechy, to - wybaczy Pan - nie jest już efekt jakiejś mojej szczególnej złośliwości. w każdym razie nie byłbym skłonny wyróżniać jakiejś grupy "czytelników specjalnej troski", do ktorych trzeba się jakoś szczególnie zwracac. a już na pewno nie robiłbym tego wg kryterium poglądów politycznych.
jeśli chodzi o wybór tekstów - wstawiamy tu takie, które w naszym przekonaniu mogą być interesujące dla bywalców salonu. czasem można to rozpoznać po odzewie, jaki wzbudzają. i jeśli wolno spytać, które z poprzednich tekstów KP na salonie Pan komentował?
serdecznie pozdrawiam,
z wczorajszego Guardiana
W każdym razie w kryzysie klimatycznym nie chodzi tylko o ciepło-zimno, ale także o różne zmiany jakościowe: wzrost liczby powodzi, wichur, nasilające się pustynnienie itp. To jeden w widoczniejszych symptomów zmiany klimatu.
Re:
Co do meritum - duża część "Brunona" to autentyczne nagrania dokumentalne. A propos "agresywnego heteroseksualizmu" polecam obejrzeć jedna z ostatnich scen nagranej na ringu wrestlingowym. Proszę również przyjrzeć się publiczności, która reaguje bardzo podobnie jak część szanownych komentatorów.
...
Tokes wstąpił jednak do EPP (co jest do sprawdzenia na stronach europarlamentu).
W sprawach wolnego oprogramowania naprawdę wiarygodni są tylko zieloni i radykalna lewica. Liberałowie są nieco mniej wiarygodni od socjalistów, ale generalnie obie frakcje są w istotnych głosowaniach podzielone. Co ciekawe, socjaliści głosują konsekwentnie za wolną kulturą zawsze wtedy, kiedy głosowanie dotyczy raportu członka PES (np. raport Bono, raport Lambrinidisa - tu PES głosował w całości bardzo postępowo). Można to różnie interpretować, ale najbardziej prawdopodobne wydaje mi się, że głosują postępowo w sprawach, z którymi mają czas i okazję się dobrze zapoznać.
Inna rzecz, że w PES są także mroczne typy pokroju Arlene McCarthy z brytyjskiej Partii Pracy. Uważam, że PES mógłby bez żalu wywalić laburzystów.
@ MacGregor
Z drugiej strony w kwestii np. dyrektywy patentowej Polska zachowała się wyjątkowo odważnie i progresywnie. Ale to już temat na inny felieton.
Pozdrawiam,
Pani Kataryno