...i widzę? No, właśnie, nie mam pewności, co też tam się na dnie kołacze.
Panie Janie, rano wstań!... I przepisz, proszę, zakończenie, bo nijak nie rozumiem.
Andzia
Anna R. Burzyńska - teatrolog, od dłuższego czasu publikująca w TP (trudno nie zauważyć) to nie:
Anna Burzyńska - teoretyk literatury
Po to właśnie jedna z Pań używa inicjału drugiego imienia.
:-)
Pozdrawiam.
Po pierwsze - nieco Pan robi z igły widły, ale widać lubi Pan być na pierwszym miejscu w salonie.
Po drugie - niektóre z przytaczanych (niekoniecznie w tym poście) na Pańskim blogu opinii są co najmniej niepokojące. Jak ta dotycząca rzekomego niespełnienia obowiązku obywatelskiego przez Żydów wobec ich ojczyzny.
Po pierwsze postawy polityczne w dwudziestoleciu były różne - od ideologii syjonizmu przez doikajt ("tutejszosc" ) az po akulturacje i asymilacje. A Pan to sobie latwo sprowadza do jednego mianownika i stwierdza - no to przeciez powody dla antysemityzmu jak na dloni mamy.
Ciekawe co Pan powie o polskim emigrantach marzacych w XIX i XX wieku o własnym niepodległym Państwie, a mających obywatelstwo francuskie czy angielskie albo amerykańskie. Czy ich postawa winna być powodem antypolonizmu i nienawiści?
Inna zasmucająca rzecz - to cytaty z pseudonaukowej pracy pani Kurek. Takiej wybiórczości można istotnie pozazdrościć.
Wracając do posta:
Poza tym - pytam co ma piernik do wiatraka? Co mają ekscesy jakiegoś chłopca lub polityka/polityków a nawet posunięcia danego państwa do zbiorowej pamięci utrwalanej w języku. Jedno dotyczy kultury, drugie poszczególnych ludzi i instytucji. Oczywiście postawy ludzi i państw można i należy piętnować, krytykować, ale wnioski, które Pan z tego wysnuwa są zbyt daleko idące, poza tym - jak powiedziałam - dotyczą innej materii.
Pan chce wszystkie problemy wrzucić do jednego worka. Młodzież z Izraela zachowuje się różnie, jak każda młodzież. Dyskutuje się o tym wiele, bo często to, co im tu fundują ich nauczyciele funduje to jest prawdziwa trauma. Trzeba to zmienić. Ale nie każda grupa i nie ma co mieszać różnych zjawisk do dyskusji na inny temat.
To, że grupy polskich uczniów zachowują się niegodnie ma świadczyć - no nie wiem, o jakiej przewinie Polaków jako zbiorowości. Czy może po prostu o tym, że współczesna młodzież, w pewnym wieku, bywa naprawdę trudna?
Co do osławionej polskiej gościnności i należnej Polakom za to dozgonnej wdzięczności - znowu bywało różnie. Niech Pan sobie wyobrazi, że do dziś żyją w tym gościnnym kraju osoby, które się boją przyznać do swojego pochodzenia. Do dziś słowo "Żyd" jest obelgą, a na murach maluje się powieszoną na szubienicy gwiazdę Dawida.
Byli Polacy - jak Pan mówi - gościnni, ale byli i ludzie, o których trudno powiedzieć inaczej niż: świnie. Byli prawdziwi chrześcijanie i byli tacy, którzy mają wiele na sumieniu. Polaryzację tych postaw najlepiej uwidoczniła II wojna światowa. Nic Polakom - jako zbiorowości się nie należy i nie tylko Polakom. W każdym kotle są też szumowiny. Po prostu.
Ale to zupełnie inna sprawa niż dyskusja o pewnych wzorach kultury, odruchach językowych i stereotypach - niby niewinnie przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To chyba pod Pana blogiem ktoś wpisał historię o pomniku i panu, który twierdził, że "jakby oni wrócili", to on by ich spalił. Skąd to się bierze? Nawet nie można tego jakoś psychologicznie wytłumaczyć (nie: usprawiedliwić) ostrym konfliktem zbrojnym czy czymś podobnym.
To ogromny problem wymagający przepracowania.
Komentarz odpowiada na różne Pana posty, bo zbyt często przekracza Pan granicę między prawdziwą dyskusją na argumenty a połajanką i dyskusją nieuczciwą (vide: pani Kurek jako argument, to naprawdę dyskwalifikuje).
Pozdrawiam
W duszę Twą spoglądam...
Galicyjski siepacz, a pomyłki nie poprawi
Dane trzeba sprawdzać
Spokojniej