caesar

komentarze użytkownika

  • 17.09.2008 22:35

    ech, szkoda gadać...

    jwt
    PIOTR ŚMIŁOWICZ: IPN się oczyszcza
  • 04.06.2008 07:08

    @ autor

    przestaję czytać odcink: znam już całość :)
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek dwudziesty czwarty
  • 27.05.2008 16:23

    @ Łażący Łazarz

    Moim zdaniem jednak głównie Maleszka: 1. pseudo "return"; 2. data urodzenia "siedem lat po wojnie"; 3. Maleszka przed dekonspiracją też był raczej aktywny medialnie (jeśli GW można obdarzyć tym zaszczytnym mianem); 4. pasja reżyserowania, panowania nad zdarzeniami (vide program TV gdzie wmanewrowano Wilczyńskiego): rys charakterystyczny Maleszki wyłaniający się z akt SB; 5. jeśli dodatkowo Wilczyńkiego mniej więcej przyrównać do Autora, to tym bardziej tego rodzaju skojarzenie (Returna z Maleszką) jest na rzeczy; zgoda jednak, że nie ma tu chyba ani jednej postaci jednoznacznie identyfikowalnej (może poza Urbanem po dzisiejszym odcinku); wobec czego na Maleszkę pewnie nakłada się dodatkowo Żakowski i Lis.
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek siedemnasty
  • 27.05.2008 13:59

    siedem lat po wojnie

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lesław_Maleszka
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek siedemnasty
  • 24.05.2008 19:37

    return

    czy to nie alias pracownika GW o pseudonimie "maleszka"?
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek czternasty
  • 24.05.2008 00:49

    Te, "Łojezu"

    podziwiam wnikliwość i dogłębność Twojej krytyki. Szkoła GW, czyż nie? Oni zawsze tak finezyjnie i z emfazą zarazem...
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek czternasty
  • 22.05.2008 11:41

    Czytam fragmenty od początku

    i tu i to, co się ukazało w Rzepie - z pewnością kupię książkę. jak słusznie zauważyła Venissa - to, co się dzieje teraz w kwestii książki, której nie ma (o Wałęsie), przeczytałem nieco wcześniej u Pana. Ciśnie się na usta określenie "rewelacja", ale to chyba niezbyt adekwatne słowo...
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek dwunasty
  • 12.01.2008 20:10

    Pomijam kwestię macy...

    http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=12612
    ELI BARBUR: Drugi strzał
  • 22.12.2007 21:27

    niemożliwe

    czyli wychodzi na to, że w Chorwacji mieszkają Polacy. Bo skąd taki zdziczały antysemityzm by się tam wziął?... A może jakieś ważne tematy dla odmiany Pan poruszy?
    ELI BARBUR: Kot wędrowniczek
  • 19.12.2007 18:42

    "Staram się gadać do rzeczy."

    widać trzeba się mocniej starać.
    ELI BARBUR: 50 km od Auschwitz
  • 21.01.2009 16:21

    OK - brzmisz wiarygodnie

    może poza zaleceniem google'a. Dziękuję. Czegoś się nauczyłem.
    PUBLICYŚCI RZECZPOSPOLITEJ: Ziemkiewicz: kolejowy przegląd prasy
  • 21.01.2009 14:49

    @ otto

     Po polsku można i tak, i tak mówić, ale "na uniwersytecie" pracują naukowcy, a "w uniwersytecie" kładzione są kafelki...

    Uwielbiam tych, co to poprawiają, sami nie wiedząc, co mówią...

    PUBLICYŚCI RZECZPOSPOLITEJ: Ziemkiewicz: kolejowy przegląd prasy
  • 02.02.2008 09:58

    @ autor

    Dlaczego "nikt nie wie, w jakim kierunku"? (Pomijając oczywisty kontekst niemożliwości wyrażania zdań o przyszłości z roszczeniem do logicznej wartości prawdziwości.) Nie wydaje się, by powrót PiS do władzy, kiedy już PO się w końcu skutecznie skompromituje, był czymś nieprawdopodobnym. Wysiłek PiS musi pójść w kierunku wykazania rzeczywistej wartości większości tych posunięć i zdarzeń z okresu ich rządów, które w prasie okołomichnikowskiej przedstawiane były i są jako kataklizm. A wysiłkiem jest to bodaj z tego jedynie względu, że nie jest niestety prawdą stwierdzenie, iż "prawda w oczy kole" (czemu zdaje się prostodusznie zawierzać J.Kaczyński wciąż odwołując się do oczywistości, z czego tak cynicznie nabijał się Kwaśniewski, co mnie zresztą nie dziwi).
    MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI: Czy można wyciągać jakieś wnioski z sondaży?
  • 14.08.2008 13:57

    Czy prezydent postąpił słusznie?

    Raczej nie ma co do tego wątpliwości. Kiedy Wielkie państwo napada na małe, nie można sobie wyobrazić bardziej odpowiedniej reakcji, niż solidaryzowanie się z ofiarą i potępienie najeźdźcy. Czy to wystąpienie przyniesie zaostrzenie polityki Rosji wobec Polski? Oczywiście. I - w sposób jawny dla posiadającego przeciętne wyczucie etyczne - warto narazić się na to, że kraj podły nie będzie nas lubił. Wstydził bym się raczej, gdyby nas lubił. Użytkownik "awersja" szafuje własną rzekomą wiedzą na temat stosunków Gruzja - Osetyńcy. Co prawda jest na tyle tajemnicza, że nam, szaraczkom, pozostaje wierzyć, że wie, o czym mówi, ale ponieważ nie mówi, co wie, to trudno to sprawdzić organoleptycznie. A potem się dziwi, że ją ignorują. Zdaje się jednak, że awersji prowokacyjne pytania sugerują, że to Gruzini są ci źli, a dobrzy Osetyńcy i - w konsekwencji - Rosjanie również nie tacy najgorsi. Otóż, gdyby Osetyńcy w ogóle mieli jakiekolwiek znaczenie w tym konflikcie, można by się się zajmować zgłębianiem ezoteryki wpisów awersji. Ponieważ jednak tzw. "Pd. Osetia" stanowi swoiste przedsiębiorstwo notabli tajnych służb wszelkiej maści dawnego imperium, trudno w ogóle dostrzec sens poruszania takiego tematu.
    TOMASZ P. TERLIKOWSKI: Koniec bierności
  • 25.05.2008 13:51

    @ kropka

    Porównanie z wirtuozem dobre. Sęk w tym, że w moim przekonaniu w momencie, kiedy zaczynamy mówić o wielości możliwych interpretacji, wykraczamy poza sferę tego, co łączy estetykę z etyką. Z odtwarzaniem dzieła muzycznego jest jak z tworzeniem a nie jak z działaniem. Tworzenie tym się różni od działania, że jego wytwór jest od samego tworzenia różny, podczas gdy w przypadku działania chodzi o samo działanie. to jak ze strzelaniem z łuku do tarczy: chybić można na nieskończenie wiele sposobów, trafić - tylko w jeden. (i dalej: w tworzeniu zamierzony błąd jest czymś dobrym, co świadczy o mistrzostwie twórcy - w etyce: czymś najgorszym) kwestia Boga. Można by oczywiście zbyć ten argument stwierdzając, że co innego Bóg, co innego człowiek, ba - różnica jest nieskończona. Ale to oczywiście byłby jedynie unik. Dlatego należy dookreślić, że mówienie o wielości możlwości w odniesieniu do człowieka dotyczy tego, co określamy słowem "niezdecydowanie". Leberał modelowy, to ktoś, kto ma tyle równoważnych możliwości działania, że nie może się zdecydować na żadną, opada na fotel i gapi się w telewizor. Otóż Bóg, posiadając nieskończenie wiele możliwości, podejmuje zawsze tylko jeden, konkretny wybór, a nawet zawsze już go podjął i nie zmieni: jest to zdecydowanie absolutne. Przekładając to na skończoność ludzką: nawet jeśli działanie z natury dotyczy tego, co może się mieć inaczej, to cnotliwy zachowuje się jak ten, kto wie, że mieć się inaczej nie będzie.
    PRESSJE: Wolność jako cnota, czyli przeciwko wolności negatywnej.
  • 25.05.2008 09:55

    Kilka kwestii

    1. Do krytyków spod znaku: "tekst jest do luftu, bo nie można go zrozumieć": otóż to, że ktoś nie rozumie tekstu, świadczy w pierwszym rzędzie o kondycji czytelnika raczej niż tekstu. Ja bym się tedy tak nie afiszował z tego rodzaju enuncjacjami. 2. Do autora: wydaje mi się, że w kontekście tego, o czym Pan pisze, warto byłoby dodać słowo o teoretykach polskiej wolności z okresu Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Choć, jak sądzę, autor te pisma zna, to jednak wydaje mi się, że mało kto dziś o nich wie, a warto tę wiedzę propagować. W końcu kiedy na osławionym Zachodzie z wywieszonymi jęzorami mordowano się pracowicie, w Polsce panowała wysoka kultura politycznej wolności, o czym dziś jeden z drugim Bendita ;) nie chce pamiętać. 3. Również do autora: warto dodać, że wolność jako cnota, oznacza utożsamienie wolności z władzą. Jeśli bowiem cnota, to pewnego rodzaju habitus polegający na trwałej zdolności do pewnego rodzaju zachowań, to już na poziomie semantycznym mamy do czynienia z "władzą" (choć w tym momencie raczej jako efekt przesunięcia semantycznego, aczkolwiek nie do końca chyba). Co więcej ogólna cnotliwość jako sprawiedliwość w znaczeniu ogólnym (u Arystotelesa), tożsama z dzielnością etyczną, polega w jakimś sensie na panowaniu nad sobą. Innymi słowy wolny jest ten, kto podlega w stopniu największym: sobie samemu mianowicie. Dalej: wolny jest ten, kto ma właśnie najmniej możliwości wyboru, to znaczy ten, kto w danych okolicznościach może postąpić tylko w jeden sposób - tak jak należy. Najwięcej możliwości wyboru ma ten, kto jest w najmniejszym stopniu cnotliwy. Zatem wolność w tym sensie, to pewnego rodzaju podleganie (vide wyżej). 4. I do autora: Jeśli w przypadku wolności negatywnej zarzutem wobec niej jest to, że jest de facto nadawana przez państwo, choć głosi się, że stanowi ona swego rodzaju brak zależności od państwa, to paradoksalnie wolność jako cnota nie spełniając warunku zależności od państwa staje się, by tak rzec, "ucieleśnieniem" wolności negatywnej. Nie chodzi, rzecz jasna, o to, że autor sobie przeczy, lecz raczej o to, że od samego początku postawienie sprawy było chybione: wolność pozytywna nie przeczy negatywnej. Wolność negatywna jest aspektem pozytywnej (na tej samej zasadzie, na jakiej stół jest nie-piłką, nie-samolotem itd.). Tym bardziej zatem unikałbym sformułowania tematu wystąpienia jako "przeciw czemuś". Takie postawienie sprawy - definiowanie się w opozycji do czegoś zamiast przez afirmację czegoś - właściwe jest resentymentowi (raczej zatem wolności liberalnej czyli negatywnej).
    PRESSJE: Wolność jako cnota, czyli przeciwko wolności negatywnej.
  • 24.05.2008 21:22

    @ kropa

    jeśli przyjmiemy, po liberalnemu, że wolność, to możność wyboru, to w konsekwencji dochodzimy do wolności jako możności, czyli czegoś nie-aktualnego. Innymi słowy wolność staje się tym, co może w jakiś sposób jest, ale de facto nie zachodzi. :)
    PRESSJE: Wolność jako cnota, czyli przeciwko wolności negatywnej.
  • 24.05.2008 19:32

    @ Autor

    Sformułowanie "wolność jako cnota", choć trudno odmówić mu słuszności, dźwiga w sobie ryzyko zawężenia dziedziny wolności do sfery czysto, wydawałoby się, prywatnej. Niebezpieczeństwo takie mogłoby wynikać z - nazbyt powierzchownego rzecz jasna - odczytania koncepcji Arystotelesa: cnota, jako kategoria etyczna, odnosi się do rządzenia samym sobą. W jakimś sensie owo zawężenie mogłoby dotyczyć (w podobnym trybie, co Arystotelesa) również stoików. Przecież jednak nie bez przyczyny odwołuje się Pan do "Polityki" Stagiryty. Czy mógłby Pan rozwinąć owo przejście od wolności jako cnoty, do wolności jako cechy ustroju państwa? W jakiej mierze wolność polityczna umożliwia, a w jakiej umożliwiana jest przez cnotę wolności? Szczególnie w kontekście krytyki wolności negatywnej jako (prócz tego, że nieistniejącej) dystrybuowanej przez państwo.
    PRESSJE: Wolność jako cnota, czyli przeciwko wolności negatywnej.
  • 10.01.2008 12:14

    skąd to cytat?

    "Ludzie uczeni zwą to mitem" coś mi świta, że z Platona, ale głowy nie dam, bo mi jej szkoda.
    WOJCIECH SADURSKI: Rip van Winkle
  • 13.12.2007 23:20

    @ Tomasz Sakiewicz

    Panie Tomaszu, do tego trzeba ze stoickim spokojem podejść - nie ma się wpływu na michnikowszczyznę: i tyle. Trzeba robić swoje.
    TOMASZ SAKIEWICZ: Totalna cenzura

12 następna



zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij