Tak, to prawda. Już od dawna mam taką obserwację, że z polskich gazet tylko tabloidy są jako tako uczciwe. Pokażą cycki, celebrytę rozbiorą do rosołu, polityka objadą jak burą sukę - ale równo z trawą, jak leci. Bez wybiórczości i oglądania się na aktualne wytyczne. Tym się różnią od squrwionych intelektualistów, artystów, literatów, bla bla bla...
Rozmówcy poruszyli niezwykle ważną sprawę - znaczenie, formacja (fatalnie zapomniane w polskim systemie edukacyjnym słowo) szkoły średniej. Wiellu ludzi powie, że wszystko co intelektualnie, emocjonalnie, a nawet moralnie ważne w ich życiu ma swój początek w ich średniej szkole. Jak to się rozwali, to się rozwali i człowieka.
Nie ma co robić z tego wielkiego problemu. Pech Terlikowskiego polega na tym, że cała sprawa dotyczy Krakusów, a to są piąte, ostatnie stopnie chodzącego samouwielbienia. W każdej dziedzinie życia jest to wyczuwalne. Nie najmniej w Kościele.
Szczerze mówiąc nie wierzę, żeby Blumsztajn był tak głupi, żeby się afiszować z tym idiotycznym napisem. Podejrzewam, że ktoś go w to wżenił, a gostek nawet nie wiedział, co wziął do ręki. Mógł to zresztą nieść przez moment, ktoś mu to wcisnął na zasadzie "Trzymaj, a ja po pieniądze idę...".
Ja spędzam w ciągu dziennie 5 godzin (dwie i pół w każdą stronę), to mogę coś o tym problemie powiedzieć. Nie ma miesiąca, żeby na kolei nie było jakiejś większej draki - odwołania pociągu, dużego opóźnienia, awarii lokomotywy, awarii składu, jazdy okrężną drogą...
"Państwo polskie zdaje tu egzamin". Oczywiście nie jest to wina Tuska, czy Nowaka wziętych pojedynczo, jako takich, ale systemu patologicznych relacji, układu, który trwa dziesiątki lat i doprowadza to państwo do stopniowego, ale nieuchronnego upadku. A kto przykłada rękę do trwania tego układu, to już niech sobie każdy sam oceni.
Ale właśnie Pan sam ustawił proporcje i przyznał rację Cezaremu K :-) Ponieważ Hołdys ma zasłużoną przeszłość, nikogo nie zabił, a tylko plecie farmazony, dlatego bierze go na tapetę rysownik satyryczny, a nie sędzia, prokurator, czy jakiś płatny zbir.
Ks. Boniecki tak się już plącze, ze jeśli ta afera nie uświadomi mu, że przełożeni nie tyle mu coś nakazali, co raczej życzliwie doradzili, by się uciszył, to chyba gostek jest już stracony dla rozumu... Bo gdyby się z minutę nad sobą zastanowił, to by tego zamieszania nie było.
Nie mam znajomych w Dojczach. raz w życiu tam byłem, ale widzę, co się dzieje z polską piłką. lat mam już swoje i pamiętam jeszcze jako gówniarz aferę na Okęciu. Tomaszewski zawsze trochę szybciej mówił niż myślał, ale to, co powiedział w tym wywiadzie, jest po prostu słuszne i tyle (z małymi wyjątkami, o czym nadmieniłem. I guzik mnie obchodzi w jakich okolicznościach. Jakoś nikt się nie oburza, jak Wajda łazi po gazetach francuskich i nadaje na Polskę...
Zgoda. Nie powinien używać takich słów o pluciu... Ale niemieckiego piłkarza, który w Polsce miałby narzekać na DFB rzeczywiście sobie nie wyobrażam. Z tym, że nie dlatego, iżby miała istnieć jakaś symetria między "Tomkiem" a kimś tam - nie potrafię sobie wyobrazić dlatego, że nie potrafię sobie wyobrazić niemieckiego futbolu na tym samym poziomie, co polski.
A "Tomek" jest w Niemczech bardzo pamiętany jako sportowiec. Kiedyś we Włoszech zgadałem się z pewnym Niemcem czystej krwi(choć pewnie z korzeniami na Wschodzie) który z niejaką dumą powiedział, że "nazywa się jak..." No właśnie "Jak kto?", pytam, a on: "A pamięta Pan jak się nazywał bramkarz polski z roku 1974??? Ja się właśnie tak nazywam - Tomaszewski".
Przeczytałem ten wywiad i prawdę powiedziawszy poseł "Tomek" ma prawie całkowitą rację. W dwóch sprawach przesadził.
Po pierwsze - niesprawiedliwym jest obwinianie Piszczka o korupcję, bo ten miał wtedy coś z 18 lat i nic do gadania w drużynie, która mecz KUPIŁA, a nie sprzedała. To jednak jest pewna różnica: dać w łapę, a wziąć w łapę - symulować grę a grać wiedząc, że się przeciwnik podkłada i to nie ja podszedłem z forsą. Bardziej gęsto powinien się tu wytłumaczyć pan trener, a nie piłkarz - wtedy dziecko prawie.
Po drugie - reprezentanci polskiego pochodzenia akurat nie są winni temu, coś się przez dwadzieścia kilka lat dzieje w piłce polskiej (a jakby tak bezwzględnie policzyć, to od zawsze). Ktoś ich poprosił o grę, to grają.
Cała reszta - 100% zgody. Że Klose i inni, gdyby zostali w Polsce, nigdy by nie byli wielkimi piłkarzami, to przecież wszyscy wiedzą. Lewandowskiego jeszcze parę lat temu oceniono w Legii jako "nie nadającego się do I ligi". Irka Jelenia, czy Kubę Błaszczykowskiego Górnik Zabrze miał na wyciągnięcie ręki i puścił ich w diabły, że niby za słabi... Wymieniłem dwa największe polskie kluby, a takie przykłady można wyliczać w nieskończoność cofając się w czasie rok, pięć, dziesięć, dwadzieścia... A kto kiedyś zmarnował dla reprezentacyjnej piłki polskiej Nowaka, Okońskiego???
I nawet co do 3 lipca 1974 ma Tomaszewski rację. Salva reverentiae znakomitej drużyny Górskiego Niemcy mieli dojrzalszy zespół i gdyby nie ten deszcz, prawdopodobnie wygraliby wyżej ;-)...
Każdy sądzi wg siebie.
Nigdy
Kiedy Górnik w Lidze Mistrzów????
Cycki równo z trawą
Leszczyński, ach Leszczyński
Liceum - jak u Arystotelesa
Krakusy - towarzystwo wieczystej adoracji wzajemnej
Trzymaj, a ja po pieniądze idę...
Czyja wina - naprawdę nie wiecie???
"Państwo polskie zdaje tu egzamin". Oczywiście nie jest to wina Tuska, czy Nowaka wziętych pojedynczo, jako takich, ale systemu patologicznych relacji, układu, który trwa dziesiątki lat i doprowadza to państwo do stopniowego, ale nieuchronnego upadku. A kto przykłada rękę do trwania tego układu, to już niech sobie każdy sam oceni.
Co z tym Twitterem?
Idealne nazwisko
rysunek proporcjonalny
esy floresy księdza B.
@melgibson
profesor z peerelu
@alex.sorga
A mnie jest szkoda Laty
@alex.sorga
A "Tomek" jest w Niemczech bardzo pamiętany jako sportowiec. Kiedyś we Włoszech zgadałem się z pewnym Niemcem czystej krwi(choć pewnie z korzeniami na Wschodzie) który z niejaką dumą powiedział, że "nazywa się jak..." No właśnie "Jak kto?", pytam, a on: "A pamięta Pan jak się nazywał bramkarz polski z roku 1974??? Ja się właśnie tak nazywam - Tomaszewski".
Harry Potter i Platforma Obywatelska
99% racji posła "Tomka"
Po pierwsze - niesprawiedliwym jest obwinianie Piszczka o korupcję, bo ten miał wtedy coś z 18 lat i nic do gadania w drużynie, która mecz KUPIŁA, a nie sprzedała. To jednak jest pewna różnica: dać w łapę, a wziąć w łapę - symulować grę a grać wiedząc, że się przeciwnik podkłada i to nie ja podszedłem z forsą. Bardziej gęsto powinien się tu wytłumaczyć pan trener, a nie piłkarz - wtedy dziecko prawie.
Po drugie - reprezentanci polskiego pochodzenia akurat nie są winni temu, coś się przez dwadzieścia kilka lat dzieje w piłce polskiej (a jakby tak bezwzględnie policzyć, to od zawsze). Ktoś ich poprosił o grę, to grają.
Cała reszta - 100% zgody. Że Klose i inni, gdyby zostali w Polsce, nigdy by nie byli wielkimi piłkarzami, to przecież wszyscy wiedzą. Lewandowskiego jeszcze parę lat temu oceniono w Legii jako "nie nadającego się do I ligi". Irka Jelenia, czy Kubę Błaszczykowskiego Górnik Zabrze miał na wyciągnięcie ręki i puścił ich w diabły, że niby za słabi... Wymieniłem dwa największe polskie kluby, a takie przykłady można wyliczać w nieskończoność cofając się w czasie rok, pięć, dziesięć, dwadzieścia... A kto kiedyś zmarnował dla reprezentacyjnej piłki polskiej Nowaka, Okońskiego???
I nawet co do 3 lipca 1974 ma Tomaszewski rację. Salva reverentiae znakomitej drużyny Górskiego Niemcy mieli dojrzalszy zespół i gdyby nie ten deszcz, prawdopodobnie wygraliby wyżej ;-)...