Feterniak

komentarze użytkownika

  • 03.04.2011 12:40

    Co do Kongresu Kaszubskiego...

    Powiem szczerze przeczytałem tutaj ten wyimek z Albina Siwiaka i zdębiałem!

    Przecież tam nie tylko nic się nie zgadza (ktoś zna taką organizację "Związek Kaszubów Polskich"?), to jeszcze pełno tam takiego komunistycznego betonu, że naprawdę przykro czytać. Ta idea regionalizmu pomorskiego, to nie żaden wymysł jakiegoś Tuska, ale pomysł Lecha Bądkowskiego, legendy Solidarności, która legła m.in u podstawy dzisiejszej reformy administracyjnej! Pewnie Pan Siwak, nie ma pojęcia jakie kompetencję mają dzisiejsze Zarządy Województw.

    Kurcze za tyle rzeczy można skrytykować Tuska (także w kontekście Kaszubów) a wyciągacie narzekania starego komunisty....
    BUFON: Śląskość, kaszubskość, polskość i Tusk
  • 13.10.2009 14:55

    @ Kisiel

    A przepraszam mój błąd, po prostu przy przenoszeniu mojej wypowiedzi z worda na serwer tradycyjnie word okazał się mądrzejszy od autora, a ja nie sprawdziłem z pośpiechu

    Faktycznie chodzi o pana Marszałkowskiego (niestety nie ma opcji edytowania komentarzy) ząś cała ta część od tego miejsca jest polemiką właśnie z nim, nie z panem. Być może trochę za mało jednoznacznie to zaznaczyłem. Mój błąd.

    Natomiast co de meritum. W czasie gdy zajmowałem się tematem regionalizmu pomorskiego, czyli jakieś 6-8 lat temu LPRowcy i ZCHNowcy jak najbardziej byli aktywni, także w Zrzeszeniu.

    Co do reformy administracyjnej Buzka też nie jestem jej zwolennikiem, ale z powodów odwrotnych niż Pan. Według mnie stworzono zbyt małe i słabe województwa, które dziś są niestety zbyt często łupem centralistycznych partii.

    Natomiast, jak ktoś się tu wgryzie w temat może być bardzo zdziwiony jakie to środowiska najgłośniej protestowały przeciwko ruchowi regionalnemu. Podpowiem bynajmniej nie te, które w 1982, jak ZKP odmówiły wejścia do PRONu...

    Notabene zarzuty pana Marszałkowskiego są bardzo podobne do zarzutów jego ideowych pobratymców z połowy lat osiemdziesiątych publikujących w reżimowej prasie. Utworzono wtedy nawet antyzrzszeniowy Związek Przyjaciół Pomorza, głośno gardłujący przeciwko separatyzmowi Kaszubów. Zaś jak powiada profesor Andrzej Gąsiorowski lista doboru jego założycieli po otwarciu archiwów IPN stała się dość oczywista....
    LESTAT: Lubię Salon24
  • 13.10.2009 13:39

    @ Kisiel

    Ależ właśnie pisałem, że termin państwo regionalne w ustach Tuska w 1992 roku jest jasny jak słońce. Bo był to termin wielokrotnie używany w dyskusjach zrzeszeniowych wcześniej i później i zawsze był używany w opozycji do totalitarnego i centralistycznego PRL-u. Nic dziwnego, że dopiero w kilkanaście lat później, osoby które nie wywodzą się z tego środowiska które zgromadziło się na Kongresie zaczęły sobie tutaj szukać niestworzonych rzeczy. Jak ktoś na kilkudziesięciu spotkaniach wcześniej używa terminu państwo regionalne w odniesieniu do całej Polski, to naprawdę trzeba dużego kunsztu, by uznać, że kolejna taka wypowiedź (zresztą w której samej jest także mowa o całej Polsce) ma oznaczać coś innego.

    Jak już powiedziałem by nie mieć co do tego wątpliwości wystarczy zajrzeć do prac Bądkowskiego – zachęcam. Znajdzie Pan tam też dokładne odpowiedź na swoje pytanie jaki dokładnie charakter miała mieć ta autonomia. Tusk koncentrował się na dość dobrze zebranym (ze strony ZKP) kwestiom politycznym, nawiązując bezpośrednio do Bądkowskiego. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że dla samych Kaszubów, jak i ZKP była to jednak tematyka wtórna co do sprawy swobód językowych o które walczyli.

    To był niejako punkt wyjścia wystąpienia Tuska. Ciekawe jest też prześledzenie dalszej drogi rzuconego na kongresie hasał. Tu zachęcam do lektury biuletyny Pomorze Nadwiślańskie. Lektura numerów między 1992, a 1997 rokiem pięknie pokaże genezę reformy samorządowej z roku 1998.

    Co do Pana Adama Marszałka. Nie wiem jak pan, ale ja osobiście rozmawiałem z kilkunastoma uczestnikami tego spotkania z roku 1992 z ówczesnym prezesem ZKP Józefem Borzyszkowskim na czele i nikt z nich nie pamiętał żadnych wtrętów o potrzebie sformowania jakiejś armii kaszubskiej.

    Fatalnie też donieśli panu informatorzy o granicach owego „autonomicznego województwa”, o których wówczas (nie tylko na tym spotkaniu) mówił Tusk Ono nie miało być zbliżone do przedwojennego. Ono miało obejmować cały teren przedwojennego województwa a ponadto (Poza samym Gdańskiem przed wojna poza II RP) województwo elbląskie i słupskie – ni mniej ni więcej dziejesz województwa pomorskie i kujawsko-pomorskie, czyli tak jak przewidywał pierwotny projekt nowej reformy administracyjnej, gdzie te dwa województwa tworzyły Pomorze Nadwiślańskie. Notabene w czasie projektowania tej reformy jak najbardziej na serio rozważano ewentualność by stolice takiego regionu zlokalizować w Toruniu.

    To były oficjalne dyskutowane kilka lat projekty, które częściowo trafiły do Sejmu. Gdzie tu sensacja?

    Natomiast jak najgorzej o pańskiej wiedzy historycznej świadczy oburzanie się faktem, że ktoś mówi, że stolicą Pomorza był Toruń. Tak było przecież przed wojną a i sami torunianie, dzisiaj często wbrew geografii uważają się za Pomorzan!

    Ps. Żeby była jasność o kongresie rozmawiałem także z ludźmi z kręgów niegdysiejszego LPR-u, czy ZCHN, żeby nie było, że to kolegom Tuska padło cos na pamieć.
    LESTAT: Lubię Salon24
  • 12.10.2009 15:13

    @Kisiel

    Echh tak to jest jak się się ogranicza do jednej wypowiedzi w polemice która trwała 40 lat i w której uczestniczyło przynajmniej kilkanaście osób. :-)

    Dyskusje na temat idei krajowości (ni mniej, ni więcej idei federalistycznej Polski) zapoczątkował Już w 1941 roku w Londynie kawaler VM Lech Bądkowski. Czytając ten jego tekst było jasne, że wzorując się nieco na autonomii śląskiej proponował by po zwycięskiej wojnie przekształcić Polskę w państwo, gdzie duże regiony będą posiadać wewnętrzną autonomię. Widać też, że to nie jakaś koncepcja dla koncepcji, tylko próba odpowiedzi na pytanie - jak po wojnie sensownie włączyć do Polski takie zachodnie Pomorze, z ogromną większością niemiecką (bo wtedy nikomu się jeszcze nie marzyły przesiedlenia made in tow. Stalin). Ni mniej, ni więcej pisze tam wprost, że w obrębie autonomicznego kraju/województwa pomorskiego Niemców będzie łatwiej spolonizować (a dokładniej przywrócić do słowiańskich korzeni).

    Bądkowski zawsze podkreślał przewagę czynników politycznych nad etnicznymi. Kaszubskość, tradycja miały być ważnym spoiwem, ale nie fundamentem regionalizmu pomorskiego.

    Tusk to uczeń Bądkowskiego, który jako jeden z nielicznych na początku lat 90-tych próbował kontynuować wprost ideę mistrza. Pamiętajmy Bądkowski, rodem z Torunia to nie Kaszub, zaś Tusk o swojej kaszubskości dowiedział się właśnie od niego będąc już studentem - stąd praktycznie po kaszubsku nie mówi - a właśnie język jest dla większości Kaszubów fundamentem tożsamości.

    Stąd tak naprawdę niepowodzenie "koncepcji tuskowej" wśród Kaszubów. Woleli oni się skupić na walce o swoje prawa etniczne i językowe niż umierać za wielkie autonomiczne regiony dla Małopolan czy Mazurów, co proponował w 1992 Tusk.

    Piszę to, bo dla każdego, który czytał teksty Bądkowskiego, Borzyszkowskiego, Jabłońskiego, czy wreszcie Tuska. Jasnym jest, że cytat:


    2. "Tak długo bowiem, jak trwać będzie w Polsce centralistyczny model władzy, jak długo większość decyzji zapadać będzie w Warszawie - marzenie o państwie regionalnym pozostanie utopią."

    Odnosi się do państwa regionalnego = Polski podzielonej na regiony, a nie Pomorza (Kaszub). Dziwi mnie inna interpretacja, bo przecież o tym wprost powiedział w tym zdaniu.

    Od słynnej prowokacji NKWD z 1946 roku nawet najbardziej zaciekli narodowcy kaszubscy (w liczbie jakichś kilkunastu), słynący ze zdejmowania orłów ze szkół, nawet po pijaku nie ważą się mówić o jakiejkolwiek państwowości dla Kaszub.

    Jakby ktokolwiek tą wypowiedź zrozumiał tak jak kolega Kisel, to Tusk by bez szwanku z tej konferencji nie wyszedł - gwarantuje.

    Natomiast warto pamiętać, że właśnie jednym z głównych owoców II Kongresu Kaszubskiego jest reforma samorządowa z 1998 roku. Po kongresie powstało kilka ciał postulujących nową reformę administracyjna, których motorem był Józef Borzyszkowski - ówczesny wicewojewoda gdański. To one wypracowały koncepcję Polski 12 województw, która ostatecznie spartoliły targi z komunistami w Sejmie.

    By lepiej zrozumieć o czym pisze proponuję lekturę pism Bądkowskiego oraz dyskusji zrzeszeniowych z lat 1980-1981 (były publikowane na łamach "Pomeranii".

    Obrazowo rzecz ujmując wyglądało to tak, że wobec arcykaszubskiego gremium, zachłyśniętego możliwościami pisania po kaszubsku i wprowadzania kaszubskiego do szkół, wypchnięto takiego Tuska by przekonał zjazd do zaangażowania się na szczeblu ogólnopolskim w przebudowę ustrojową Rzeczpospolitej. Prawda jest taka, że to jego wystąpienie przyjęto dość chłodno, bo.... za bardzo koncentrował się na Polsce a za mało na ówczesnych problemach kaszubskich. Nie mniej dano wodzom ZKP zielone światło do dalszych działań.
    LESTAT: Lubię Salon24
  • 11.10.2009 23:24

    Uśmiałem się

    Primo - abstrahując od dzisiejszych "zasług" Jaśnie Oświeconego Premiera, to fakt faktem, że ma facet szczęście do wymysłów na swój temat.

    Ten słynny "obrazoburczy tekst" nie dość, że nie był żadną tajemnicą i został wydany drukiem z grubsza wnioskował o to, co dokonała reforma z 1998 roku. Wywołał naturalnie święte oburzenie komunistów, wróć nowo nawróconych narodowców. A pomysł z kaszubska armią... To mogli tylko narodowcy wymyślić.


    A tak na marginesie: tak za reformą z 1998 roku, jak i o ustawę o mniejszościach narodowych (gdzie ujęto Kaszubów jako mniejszość językową) z 2005 roku, walczyli (skutecznie) z ramienia Kaszubów i ZKP ci co w 1992 roku Tuskowi zarzucali zachowawczość, polonocentryzm i koncentrowanie się na samorzadności politycznej miast na autonomii etnicznej....
    LESTAT: Lubię Salon24
  • 08.08.2009 10:11

    hmmm

    Z całym szacunkiem Panie Redaktorze, zgadzając się, aż głównym duchem tego posta, apelowałbym jednak o umiar. Polska to nie tylko Warszawa, a "Gazeta Polska", to nie jedyne środowisko gdzie można aktywnie społecznie działać nie chadzając po sznurku jakimś lobby.

    W powiatowym mieście w mojej pomorskiej okolicy działa prężnie kilka różnych ngosów z którymi nie mają zamiaru zadzierać ani pełowcy, ani pisiarze, ani inne lokalne siły. I ludzie z tych organizacji od dobrych trzech dekad (spora ich część zaczynała w konspiracji stanowojennej) uczą ludzi społecznych działań.

    Więc... Jakoś nie mam zamiaru się czuć jak jakiś ciemny poganin z interioru, do którego przyjedzie ekipa z warszawy, uczyć go społeczeństwa obywatelskiego, Tym bardziej, że u nas kółka rolnicze zakładano, jak w Warszawie panowie szlachta jeszcze deliberowała, czy aby na pewno tych chłopów uwłaszczyć...
    TOMASZ SAKIEWICZ: Tabu w służbie totalitaryzmu
  • 07.08.2009 01:25

    @Autor

    Drogi autor zapomniał, że mamy Unię, a nie PRL. Jakieś 80% mleka w Polsce jest produkowane w gospodarstwach wysokotowarowych, gdzie rolników zmuszono do zainstalowania chłodni i różnych takich fikuśnych urządzeń.

    Abstrahując, więc od innych przeinaczeń ów cykl produkcyjny dziś wygląda tak: rolnik chucha i dmucha na krówkę (to nie jest tanie), po czym, codziennie 2x 10 minut włącza elektryczną dojarkę i odsysa mleko do podręcznej chłodni. Dwa razy w tygodniu znaczny odsetek rolników własnym transportem (coraz rzadziej mleczarni)odwozi mleko do mleczarni (cirkau 70-150 km). I za to wszystko dostaje te paredziesiąt groszy.

    Następnie mleczarnia - z 100 litrów mleka zrobić może tak (łącznie):
    - jakieś 2-3 kilo masła (takiego po 4,5 złotego za 400g )
    - jakieś 5 litrów śmietany (jakieś 1,80 zł za 200 ml)
    i (uwaga) dalej 100 litrów mleka (za jakieś 1,70 zł)

    Nie myślicie chyba, że w kartoniku jest tylko to, co krówka wyprodukowała po obróbce? Woda mineralna jest przecież bardzo zdrowa:-).

    Tak na marginesie jak wyliczyły mądre (bynajmniej nie PSlowskie) instytucje z Brukseli w przypadku gospodarstw wysokotowarowych (czyli de facto 90% tych co cokolwiek produkują, co trafia do sklepów) na wejściu do Unii straciło. Ot wraz z przydziałem dopłat środki ochrony roślin i pasze wzrosły o jakieś 150%...
    BUFON: Dlaczego mleko jest drogie czyli zagubiona logika.
  • 02.06.2009 21:35

    echhhhh

    Ja bym sugerował po prostu powrót do szkolnych lektur, bo tak niedługo się dowiemy, że pierwszym antysemitą był Tytus zdobywający Jerozolimę...

    Pierwsze primo ówczesne wojska (wszystkie) łupiły wszystko, co popadnie. Czy z tego, że wojska hetmana Koniecpolskiego, czy Panów Lackorońskiego, czy Czarneckiego masowo łupiły klasztory na Pomorzu (Żarnowiec, Pelplin, Oliwa...) wynika, że Polacy byli antyklerykalni?

    Drugie primo, to akurat Żydzi w tamtych czasach... Zdecydowana większość nich była w świetnych stosunkach z polską szlachtą i traktowana była często jak jej najwierniejsza służba. Stąd straszna danina krwi jaką Żydzi zapłacili w czasie powstania Chmielnickiego (za nic innego jak tylko służenie lachom właśnie).

    Trzecie primo potop szwedzki miał charakter wojny domowej, i Żydom bardzo daleko do tego jaką cenę (często niezasłużoną) zapłacili przy wypieraniu wojsk szwedzkich protestanci - zwłaszcza mieszczanie i chłopi.

    I tak na koniec: ciekaw jestem czy Sz. P. Autor wie, jak wyglądała sytuacja prawna Żydów na obszarach Rzeczpospolitej w XVII wieku. Myśle, że ta wiedza mogla by mu znacznie pomóc...

    Tak tylko napomykam, że w ówczesnym Wielonarodowościowym i różnowierczym państwie, Zydzi byli traktowani jako osobny stan! A nie naród czy religia!
    ELI BARBUR: POGROMCA OD POGROMÓW
  • 01.05.2009 09:53

    Hehh

    Generalnie cała sprawa jest dość zabawna, gdyby nie jedno ale...

    Nieco strzeliła Pani w płot znęcając się nad biednym, małym T., bo dowcip polega na tym, że nasz wojujący katolik zapodał tutaj całkiem niekatolicką argumentację, rzekłbym nawet liberalno-materialistyczną, starając się (jak rozumiem) tymże tekstem zachęcić do prokreacji) te osoby, dla których nieco obce są katolickie obowiązki małżeńskie.

    I nic bym nie pisał, gdybym na własne uszy na pewnej konferencji nie słyszał pewnego prominentnego i zasłużonego działacza partii nam onegdaj (przed 2005 r.) rządzącej, a jednocześnie profesora nauk społecznych, który właśnie takimi argumentami podsumowywał kwestie demograficzne:

    "Obywatelskim obowiązkiem jest posiadanie dzieci, by miał kto pracować na emerytury zasiłki itd....". Nie mówiąc, że jest to ulubione hasło demografów, bez względu na ich poglądy, czy wyznanie.

    Pozdrawiam
    MAGDA ZENA SADURSKA: rozterki małego T.
  • 20.09.2008 20:23

    Dziennikarze do pracy!

    A ja ciągle czekam, aż "Wprost" pociągnie dalej wątek agentów w gronostajach. Bo ogłosiło takich dwóch, że są bardzo brzydcy, bo uczynny pracownik IPN podesłał im informację (nie, żebym coś IPNowi zarzucał, ale znam osobiście pana, który się tym faktem chwali) , że coś ciekawego znalazł. I napisali parę fajnych artykułów. Ci się rzecz jasna bronili różnie, a sam IPN obiecał że prześwietli dokumentnie obie persony i.... rok mija a tu cisza. A gdańska wieść gminna niesie, że były jakieś procesy przegrane, nowe dokumenty się objawiały... Ja wiem, że zajmowanie się agentami z zeszłego roku jest mało trendy, ale tak dla ciekawości chciałbym wiedzieć..
    SOWINIEC: Ostatnie ostrzeżenie dla naukowców-donosicieli SB
  • 27.08.2008 20:11

    @Tytus Bazyli

    Szanowny Panie Tytusie! Mój poprzedni post był skierowany do niejakiego "Spiskowego", który chyba z rozpędu wyraził bardzo krzywdzący sąd względem pewnej zasłużonej (i to nie tylko dla Kaszubów ale i całej polskiej demokracji) organizacji oraz jeszcze bardziej zasłużonych jej członków nie-Kaszubów. W pańskiej wypowiedzi,jeżeli miało by mnie coś niepokoić, to reminiscencje antykaszubskiej (i jednocześnie antypolskiej) propagandy rodem jeszcze z czasów Bismarcka, a z takim wdziękiem podtrzymywanej i twórczo rozwijanej przez aparatyczyków PRL-u. Chodzi mi tu o dywagowanie na temat, że Kaszubi to nie-Polacy, którym jest o wiele bliżej do Niemców. A koronnym dowodem tych faktów zazwyczaj bywa świetna znajomość języka niemieckiego wśród większości (obecnie już starszego pokolenia )z nich. Trudno tego wymagać od wszystkich, ale od historyków chyba można oczekiwać wiedzy jak ogromną walkę stoczyć musieli Kaszubi o swoja polskość i możliwość nawet nie nauki, ale modlenia się po polsku. Nie mówiąc już o wiedzy, że w latach 1939-1945 na Pomorzu rozstrzeliwano ludzi nawet za to, że modlili się po polsku. Dlatego abstrahując od kaszubskości Tuska, naprawdę bym się wystrzegał opinii sugerujących, że skoro ktoś Kaszub to już nie prawdziwy Polak tylko jakieś europejskie nie wiadomo co... Ps. Nie chcę braci Kaszubów martwić, ale moim osobistym zdaniem Tusk ma prawo uważać się za Kaszubę. Abstrahując już od obowiązującej w naszym kraju zasady, że każdy sam ma prawo określić swoją przynależność (etniczną, narodową, religijną, a wiec i regionalną). Losy jego rodziny są analogiczne do losów wielu rodzin. np. z takiej Gdyni, gdzie wiele osób, których rodzice już nie mówili po kaszubsku (czy nawet dziadkowie) i nie mają nic wspólnego z kulturą ludową Kaszub, twardo obstaje przy tym, że są Kaszubami, co notabene daje Gdyni rangę najbardziej kaszubskiego miasta (jak pamiętam gdzieś około 80 tys jej mieszkańców uważa się za Kaszubów).
    TYTUS BAZYLI: Czy premier RP, Donald F. Tusk jest jeszcze Polakiem?
  • 27.08.2008 15:01

    @spiskowy

    Odczep się waćpan od Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, bo zarzucanie jego działaczom, że to nie-Kaszubi i się w duchu śmieją z Kaszubów świadczy tylko i wyłącznie o pańskiej wiedzy na ten temat. Jakby nie to ZKP (co ciekawe ta organizacja powstała już w 1956 roku, w której działało wielu partyjnych była do 1980 roku wrogiem publicznym nr 1 gdańskiej SBcji. A czemu-najlepiej świadczy fakt, że jako jedyna organizacja społeczna w Gdańsku nie przystąpiła do PRONu) to by Kaszubów pewnie spotkał los Warmiaków, Mazurów albo Słowińców. Czyli, część by jak najszybciej zapomniała, że ma jakichś kaszubskich przodków, a resztę komunistyczne władze przekonały by, że są Niemcami i ich miejsce jest za Odrą. To dzięki ZKP Kaszubi potrafili wypracować swój model tożsamości, gdzie zdecydowana większość z nich czuje się Polakami (i głosuje na PIS), a jednocześnie bardzo ceni i chroni swoją odrębność językową. Notabene to właśnie w marginalnej grupie tzw "narodowców" głoszących, że Kaszubi to odrębny naród i kontestujący stanowisko i zachowanie ZKP, jest sporo "Kaszubów z wyboru" rodem z głębi Polski, ale to całkiem inna bajka. Dlatego obrażaj pan takich osób jak śp. Lech Bądkowski (rzecznik strajku sierpniowego w stoczni i redaktor solidarnościowej kolumny w Dzienniku Bałtyckim pt. Samorządność), śp. Izabela Trojanowska (gdańska dziennikarka), czy więźnia Oświęcimia prof.Mariana Kołodzieja (artystę i scenografa). Wszyscy oni, nie będąc Kaszubami bardzo aktywnie w ramach, lub współpracując, z ZKP działali na rzecz Kaszubów, Kaszub, ich kultury i języka. Czy Tusk jest Kaszubem, czy nie to tak naprawdę głównie jego problem. Niestety obawiam się, że jak się uprze w twierdzeniu, że jest, to będzie go trudno przekonać, że się myli. Trafniejsze jest chyba stwierdzenie, że korzenie kaszubskie faktycznie ma i wykorzystuje to (mniej lub bardziej skutecznie) w swojej karierze politycznej. A, że większość "belnych Kaszebów" do niego mięty nie czuje, to oczywistość.
    TYTUS BAZYLI: Czy premier RP, Donald F. Tusk jest jeszcze Polakiem?
  • 31.03.2009 10:52

    Ech

    No cóż Lis, jaki jest każdy widzi. Natomiast jego wyskoki nie zmieniają faktu, że Zyzak spłodził książkę, której daleko do naukowych standardów, i ma rację Gontarczyk, ze grzmi.

    Pierwsza rzecz z brzegu: istnieje ściśle opracowany kanon metodologiczny, za pomocą którego wykorzystuje się świadectwa ustne. Wystarczy wziąć pierwszą z brzegi porządną prace socjologiczną, gdzie większość badań opiera sie przecież na anonimowych informatorach!

    Tylko, że trzeba najpierw skonstruować  długaśny kwestionariusz pytań, gdzie dobre 30% to tzw. pytania kontrolne dające informacje o wiarygodności informatora i próbujące z niego wyciągnąć jakieś ukryte motywacje. Zaś wszystkie wywiady spisane i w całości powinny znaleźć się w aneksie oryginalnej pracy dyplomowej (bo że w ewentualnej publikacji się mogą niezmieścić to oczywiste).

    A jak ja czytam, że promotor naszego bohatera, twierdzi, że całości tych wywiadów na oczy nie widział, tylko na słowo uwierzył, że są gdzieś tam nagrane, to mi szczęka opadła. To mniej więcej tak, jakby w pracy nie zamieszczać żadnych sygnatur archiwalnych, dając tylko słowo czytelnikom i promotorowi, że się je zna...

    Amatorski gniot i tyle. Szkoda spalonego tematu i szkoda zszarganej (metodologia tej pracy, a nie tematem, czy wnioskami) opinii UJ.

    JANINA JANKOWSKA: 'Tomasz Lis na żywo" - kontynuacja najgorszych tradycji TVP
  • 12.03.2009 10:39

    W końcu puścili.....

    Powiem jednak szczerze nieco się zawiodłem. Program fajny, tylko niestety wielkomiejski, aż do bólu.W drugim odcinku to neistety bardzo raziło. Wystarczy zadać proste pytanie jaki procent młodych ludzi, którzy powiedzmy skonczyli osiemnaście lat po 1990 roku pracowało w korporacjach? 5% 7%? Albo mniej...

    Z perspektywy Polski powiatowej były to rozważania juz nie młodych i bogatych dlaczego nie sa już młodzi i niedostatecznie bogaci...

    Dlaczego nie było ani słowa o perspektywach po 1990 roku chłopków i dziewczyn po zawodówkach? Technikach? O milionach młodych pracujących przy taśmach w wielkich fabrykach tychże korporacji? Którzy maja taką zdolnośc kredytową, że co najwyżej moga sobie telewizor na raty kupić.

    Czemu ani słowa nie było o setkach tysiecy przedsiębiorstw i prywatnych firm, często jednoosobowych założonych przez to pokolenie?

    Niestety sadzajac przy jednym stole kwiat polskiej "młodej inteligencji", wyrażnie sie ukazał fakt, że wszelkie "Krytyki" "Teologie" i inne "Obywatele" mają ogromny problem ze zrozumieniem zjawisk które zachodziły zachodzą poza wielkimi metropoliami, a juz całkowicie nie mają pojęcia, że jakieś 50-70% ich rówieśników pracują jednak w innych warunkach niż bohaterowie tvnowskich serialów....

    Pozdrawiam

    Feterniak

    CZASAMI: System 09
  • 15.01.2009 10:16

    @Wojtek

    Jak juz mowa o ściłości, to nie jakies lenno, ale ziemie tereny wokół dzisejszego Malborka naleząły do XIII wieku do ksiażąt pomorskich, którzy tamtejszy gród Zantyr oddali biskupowi Chrystianowi na porzeby akcji chrystianizacyjnej Prusów. Krzyżacy zajęli ten teren dopiero po wojnie ze Świętopełkiem Wielkimw w latach 40 XIII wieku i rządzili nimi do 1462, gdy Malbork ostatecznie przejeli (dokładniej kupili od nieopłaconej załogi) Polacy.

     

    Przez koljene 310 lat Malbork był stolica województwa  i jednoczesnie starostwa grodowego, które nalezało do dóbr stołowych królów polskich. W tym okresie zasłynał między innymi klkumiesięczna obroną przed Szwedami w czasie Potopu (pisał o tym nawet Sienkiewicz),  zdradzona przez elektora brandeburskiego załoga po śmierci swojego dówdcy- z rodu Wejherów, poddała honorowo twierdzę, odchodząc z bronią i sztandarami do Gdańska.

     

    W 1772 I rozbiór i dopiero wtedy miasto trafiło do Królestwa Pruskiego. Choć same miasto u progu XX wieku było silnie niemieckie, jednak w okolicznych wsiach mieszkało sporo Polaków (ukuto wtedy nawet dla nich nazwę - Powiślanie), w zwiazku z tym, także w Malborku odbywał sie plebiscyt w 1920 roku, przegrany bardzo wyraźnie przez strone polską. Miasto jednak znalało sie na nowej granicy. Zachodnie przedmieście - Kałdowo nalezało do WM Gdańsk, zaś reszta pozostała w Rzeszy.

     

    Abtrahując od drugowojennych wydarzeń, Malbork nie jest najlepszym przykładem, na wykazywanie odwiecznej niemieckości, sięgajacej Gotów.

     

    Pozdrawiam

    1MAUD: Malbork –to dla Niemców polski Katyń
  • 14.01.2009 22:33

    Mnie dziwi tylko jakaś

    Mnie dziwi tylko jakaś kompletna niewidza i brak informacji w relacjach z tej ekshumacji dotycząca losów Malborka w 1945 roku. A wszelkie rozważania należy zacząć od tego, że przez dwa miesiące - od konca lutego do kwietnia Malbork był miastem frontowym - konkretnie Sowietom udało się zając miasto, a Niemcy trzymali sam zamek, z mostami na Nogacie. Skończyło sie tym, że jakieś 80% miasta zrónwane zostało z ziemią, a w miejscu malborskiej starówki stoją dziś dziwne gomółkowskie bloki.

    Każdy kto był na Zmaku w Malborku pamięta pewnie liczne zdjęcia dotyczące właśnie zniszczeń z tgego okresu.

     

    Śmiem twierdzić, że jak w lutym 1945 został ktoś w mieście, to miał marne szanse na przeżycie niezależnie od znanych nam upodoban Armii Czerwonej. Jak ktoś nie zginał od kul i pocisków, to miał marne szanse na przeżycie dwóch miesięcy wmieście pod ciałgłym, duwmiesięcznym ostrzałem. Podejrzewam więc, że zdecydowana większość to ofiary właśnie działań wojennych, plus pewnie niemała liczba zwycięskiego pochodu Armii Czerwonej.

    Zarzuty o polskich mordach sa o tyle nie na miejscu, że Armia Czerwona zarządzała miastem jeszcze długo po maju 1945 roku, zaś polska milicja przez długi czas nie była w stanie nawet zapewnić bezpieczeństwa (przed bratnią armią właśnie) samej sobie, a co dopiero poslkim osadnikom, nie móiwac juz o niemieckich mieszkańcach. To wyjaśnia też oczywista zagadkę (tylko, że nikt jej nie zwerbalizował), jak to się stało, że Polacy nic nie wiedzieli o tej masowej mogile, która powstałana pewno dopiero po kwietniu 1945 roku.

     

    Pozdrawiam

    1MAUD: Malbork –to dla Niemców polski Katyń
  • 22.04.2008 18:18

    @despair

    Wieluń też nie był pierwszym miejscem zaatakowanym przez regularne wojska niemieckie 1 września, co nie zmienia faktu, że symbolem tej agresji było Westerplatte. Jak widać z takich komentarzy wielu dziś już zapomniało, że głównym formalnym powodem agresji III Rzeszy był brak zgody władz RP na włączenie do niej Wolnego Miasta Gdańska. Westerplatte, na którym stacjonował polski garnizon, był symbolicznym dowodem na "polskie prawa do Gdańska", wynikające z traktatu wersalskiego. Stąd też fakt zaatakowania i siedmiodniowej obrony, był tak podnoszony przez polskie media w trakcie kampanii wrześniowej, bo był to żywy dowód na to, że wojna ta, to nie tylko polsko-niemiecki konflikt o jakąś tam eksterytorialna autostradę. Dlatego też dziwię się toczącej się ostatnio walce o odebranie Westerplatte tego symbolicznego znaczenia. Historycy już dawno ustalili, w jakich miejscach i o której niemieckie wojska szybciej zaczynały działania i nie budzi to niczyjej kontrowersji. Jednak żadne z tych miejsc nie dorównuje swoim znaczeniem, zwłaszcza dla Polaków we wrześniu 1939 roku, gdańskiemu półwyspowi i tyle. Nikt o Wieluniu, Tczewie, czy Chojnicach w czasie okupacji wierszy nie układał. Pozdrawiam
    POLSKA XXI: Jarosław Sellin: Polityka pamięci jako fundament wspólnoty i pań
  • 17.05.2008 14:46

    @antoni

    Kuroń i spółka vel rewizjoniści to byli niby staliniści??? Hehh powiedz to Sławomirowi Cenckiewiczowi, temu od książki o Wałęsie, u którego miałem kiedyś przyjemność zdawania egzaminu z tej epoki. Wyrzucenie za drzwi gwarantowane:-). Oni właśnie dlatego byli rewizjonistami, bo chcieli walczyć z wypaczeniami kultu jednostki (czyli właśnie stalinizmem) i jego pozostałościami w PZPR)o "czysty komunizm". Zaś co do spisków, to czasem to bzdury, a czasem może być coś na rzeczy, tylko... Przypomnę, że według Anglików w listopadzie 1918 roku w Warszawie zaczął rządzić austriacki agent i niemiecki najemnik - Józef Piłsudski, który w zamian za to, że miał sie zgodzić na niemiecka koncepcję zagospodarowania Europy Środkowej, został obdarzony przez nich władzą... i co? Fakty w 100% się zgadzają, ale ciemnym Polakom do dziś sie wydaje, że to Piłsudski, wykorzystał okazje i wykiwał wszystkich dla dobra Polski. Jak czytam o spisku okragostołowym, to sie tylko zawsze zastanawiam, czy na pewno było by fajniej, jakby na wzór takiej Rumunii, to nie generałowie, a taka Sierakowska z Rakowskim i Cioskiem dogadała się z opozycją, wyszli na ulicę, zastrzelili Jaruzelskiego z Kiszczakiem a potem sami rządzili do połowy lat 90-tych?
    HARRY HALLER: W odpowiedzi Heretykowi o Spiskach Wszelakich
  • 24.04.2008 17:41

    Hmmmmmmmmm

    Bardzo fajny post ale jedna zasadnicza uwaga! Polska historiografia tymi problemami zajmuje sie od czasów Jana Długosza, więc o jakim przemilczeniu tu mowa? Kilka z poruszanych tu faktów przedstawiało się już kilkanaście lat temu na zajęciach historii w szkołach średnich. Bo na studiach, zwłaszcza z zakresu historii średniowiecznej te sprawy są analizowane o wiele dogłębniej z przedstawieniem wszystkich najważniejszych hipotez dotyczących początków państwa Polan. No i warto pamiętać, że omówione powyżej "fakty" to też głównie hipotezy interpretacyjne, z których praktycznie każda ma mocną konkurencję... Pozdrawiam
    POLSKALIBERALNA.NET - MERKURIUSZ POLSKI: Wczesna historia Polski wolna od nacjonalistycznej polityki hist
  • 25.02.2008 18:56

    Ach to dyletanctwo...

    Serbowie Łużyccy koegzystują z Niemcami od ponad tysiąca lat. Nigdy nie mieli swojego państwa a praktycznie jedynym momentem gdy zaistniał głębszy konflikt na tle narodowym to był okres III Rzeszy. Efekt jest taki i piszą o tym naukowcy, że dziś nie ma praktycznie Łużyczan którzy nie uważali by się także za Niemców, ewentualnie Saksończyków (bo Górne Łużyce leża w Saksonii). Mówienie o jakimkolwiek konflikcie, słowiańsko-niemieckim na ich przykładzie to całkowite nieporozumienie. Inna sprawą jest natomiast nieuznawanie Polaków za mniejszość narodową. Co ciekawe Związek Polaków w Niemczech -organizacja spod znaku Rodła wielce zasłużona w naszej historii, potrafił nawet od władz III Rzeszy wynegocjować formalną ochronę polskiej mniejszości. m.in w połowie lat trzydziestych powstała słynna szkoła w Płotowie na Bytowszczyźnie, czy gimnazjum polskie w Kwidzynie (choć naturalnie praktyka w terenie była skrajnie odmienna). Jakby nie patrzeć Polacy w Państwie niemieckim są przynajmniej od 1772 roku. Gdyby nawet rzecz ograniczyć do dzisiejszych granic, to jak pamiętam pierwsza fala masowej emigracji zarobkowej do Westfalii zaczęła sie w latach osiemdziesiątych XIX wieku,wiec grubo ponad sto lat temu. Prawda jest taka, że tylko minimalny odsetek Polaków w Niemczech chce być postrzegana jako mniejszość. Inni już w tydzień po wyjeździe deklarują sie jako stuprocentowi Niemcy... I dopiero takie sprawy jak sądowe spory o wychowanie dzieci otwierają im oczy...
    SUFI Z SUFITU: Kosowo? Wolność dla Słowian połabskich!

123456 następna



zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij