Tak nazwał Michnika Herbert, wyjaśniając dlaczego usunął go z kręgu swoich przyjaciół.
Szkoda tylko, że wcześniej, wspólnym wysiłkiem stworzyliśmy z niego ikonę opozycji.
Tak, czy siak, dzisiaj Michnik tryumfuje. Nadzieja Polaków na odbudowę silnej, wolnej i sprawiedliwej Polski wygląda jak wrak tupolewa; ludzie, którzy ideę suwerennej Polski realizowali w polityce, a w każdym razie sztandarowe postaci - nie żyją.
Michnik nie próbuje przekonywać do siebie, bo już nie musi - osiągnął, co chciał. Tak w każdym razie, chyba, to czuje. Dlatego jego teksty i wypowiedzi brzmią jak kazania: ogłasza prawdy, które przeznaczył swoim wyznawcom do wyznawania i nawet nie sili się na uzasadnianie dlaczego owe prawdy są prawdziwe. Wystarczyć ma fakt, że on je za takie uznał.
Myślę, że w tym zadufaniu tkwi słabość Michnika. Michnika i innych wrogów polskości. Sęk bowiem w tym, że on kłamie. Kłamał od początku. Zawsze był człowiekiem "złych intencji". W końcu będą o tym wiedzieć wszyscy, a nie tylko pasjonaci bieżącej polityki.
Koszmar z tymi naszymi "elitami". Kolejny celebryta "dał głos" i znów się trzeba wstydzić.
Facet nie zrozumiał tekstu, nie wziął poprawki na felietonową formę, która polega właśnie na przerysowaniu i wyjaskrawieniu problemu, po czym złapał się kilku słówek (jak tonący brzytwy...) i napisał pompatyczny tekst, niczym ideową deklarację.
Ręce opadają.
"Otóż jest to postawa o wiele uczciwsza od red. Rzeczpospolitej, który w sferze osobistej robi dokładnie to samo"
No dobrze, ale...
Jeśli Ziemkiewicz "robi to samo", czyli grzeszy, to znaczy, że jest grzesznikiem. Sam zresztą nie ukrywa, że "spieprzył" pierwsze małżeństwo i że nie jest człowiekiem bez wad. Ale z tego powodu, że się sam na sobie zawiódł nie obraził się na kościół i religię odrzucając ich je i potępiając. Nie wyrzucił dotychczasowych wartości do kosza i nie dołączył do szeregów ich prześmiewców. Ta postawa moim zdaniem jest właśnie uczciwsza, bo wynika z niej że wyciągnął wobec samego siebie konsekwencje z tego co nabroił. Że wartości są dla niego dalej wartościami skoro stosuje je do oceny swojego życia. Z Michalskim jest najwyraźniej odwrotnie: on się sprzeniewierzył, ale nadal chce przemawiać z wyżyn nieskalanego autorytetu, którego sądy są niepodważalne. Dlatego "wypisał się" z katolicyzmu, tutaj autorytetem moralnym być już nie może, i teraz wyznaje jakiś nowy kościół. Taki w którym może dalej grać rolę proroka.
Tyle, że jest już zupełnie pozbawiony wiarygodności.
Tak to widzę.
Czy Pan naprawdę nie zauważa, że zaniża swoimi wpisami poziom salonu? Mógłby Pan być partnerem dla gimnazjalisty, aczkolwiek wcale nie mam pewności, czy nie obrażam statystycznego gimnazjalisty. Powinien Pan popracować nad sobą i czerpać wzory z jak najlepszych przykładów. W przeciwnym razie czeka Pana równia pochyła. Smutne.
Ciekawe z czyjej inspiracji powstał twój komentarz. Komu zależy abyśmy nie dostrzegali niebezpieczeństw dla naszej wolności i suwerenności.
Może zamiast wydawać pieniądze na wojsko i wywiad powinniśmy od razu odda się w opiekę Rosji. Czyje interesy Pan reprezentuje, na pewno nie Polskie.
Też uważam, że Rolex powinien był przypomnieć, że Tusk powiedział (przynajmniej sam tak twierdzi)do Putina, aby poczekać na Kaczyńskiego.
Wiemy, że nie poczekali...
Czy Tusk rzeczywiście powiedział, czy nie powiedział nie ma w tym kontekście znaczenia. Znaczenie ma to, że:
1. nawet jeżeli powiedział, to nikt go nie słuchał. Ale jeszcze większe znaczenie ma to, że :
2.Tuskowi się wydaje, że on - premier Polski - może się skutecznie wytłumaczyć z niestsosowności swojego postępowania tym, że chciał dobrze, ale ruscy mu nie dali: najpierw funkcjonariusz, którego sam wpuścił do swojego auta, a potem Putin, z którym sam chciał się spotkać. Ten gość, Tusk, nawet nie czuje jaka to wielka niestosowność, żenada, aby premier niepodległego państwa tak się tłumaczył!
Wszystkiego najlepszego dla Pana i całej rodziny.
"Odkryłem" Pana dla siebie kilkanaście miesięcy temu i śledzę od tego czasu Pana aktywność publicystyczną z nieustającą satysfakcją, że - choć nie we wszystkich ocenach się z Panem zgadzam - to odnajduję w Pana pracy wrażliwość na imponderabilia i intelektualną uczciwość. Serdeczne pozdrawiam.
Kukliński wpisał się w wyjątkowo dramatyczny sposób w ciąg polskich zmagań z nawałą ze wschodu. Będziemy go wspominać za 10 lat, za 50 lat i za 200lat. On już jest naszym bohaterem.
1. Dziękuję za tekst; dzięki niemu nie przeoczyłem tekstu Dawida Wildsteina w RP, przeczytałem go i zrobił na mnie duże wrażenie;
2. A co do Pańskiego wpisu: Pozycja mentora pouczającego ex cathedra młodszego i niedouczonego kolegę, może dać piorunujący efekt i przynieść erystyczny sukces tylko wówczas, gdy mentor rzeczywiście jest mądrzejszy; W przeciwnym wypadku jest tylko sztuczką dla sztuczki, obnażającą intelektualną jałowość i faktyczny brak merytorycznych argumentów. A że rzecz dotyczy profesora... cóż, wstyd.
3. Wstyd tym większy, że czytając Pański tekst nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przypisując Wildsteinowi cechy donosiciela i szpicla robi to Pan tak, jakby wspominał swoją młodość. No bo niby skąd ma Pan wiedzę, jakie uczucia miotają donosicielem, gdy pisze donos?
4. A jeśli jeszcze zważyć, że nie wydobył Pan z siebie żadnej reakcji gdy lewacka bojówka, której członkowie być może są znani bywalcom Nowego Wspaniałego Świata, może nawet się z nimi przyjaźnią, napadła i brutalnie pobiła sympatyków ONR jadących pociągiem na manifestację z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości, to nie pozostaje nic, tylko spuścić zasłonę politowania.
... ale czemu niby ma służyć wzywanie aby Michnik, Smolar, Łuczywo i inni pogrobowcy KPP wespół z antykomunistami przyszli pod dom Jaruzelskiego? A niby co oni mieliby pod tym domem manifestować? Z całą pewnością nie manifestowaliby, akurat w tym miejscu, swojego poparcia dla eutanazji. I co niby ich łączy z antykomunistami? Przecież wiemy, że... nienawiść. Oni są po drugiej stronie. A Pan niepotrzebnie legitymizuje te obłudne postaci.
Nie wiem dlaczego twierdzi Pan, że debata, która miała miejsce w 14-ce przyniosła "zwycięstwo" młodym lewakom. Obejrzałem tę debatę na stronie internetowej LO 14 i wyraźnie z przebiegu debaty i reakcji sali widać, że sympatia zgromadzonej tam młodzieży była jednoznacznie po stronie przeciwników zdejmowania krzyży.
Myślę, że na "rewoltę młodzieżową" nie ma Pan co liczyć.
Przynajmniej we wrocławskiej "14-ce"
A zachowanie prof Legutki jest jak najbardziej właściwe.
Nie ma najmniejszego sensu wdawać się w "dyskusję" z podpuszczonymi przez starszych wyjadaczy partyjnych młodymi lewakami, bo do nich argumenty profesorskie nie dotrą.
"Problem w tym, że prawicowi adwersarze Michnika permanentnie mylą krytykę z negacją, moralnym wykluczeniem z grona ludzi „dobrej woli”"
Ale mnie Pan wzruszył powyższym passusem!
Czy Pan jest szczerze przekonany, że ktokolwiek, kto żył w Polsce w minionym 20-leciu da sobie wmówić, że to Michnik był wykluczany?
Że to o Michniku wdzięcznie pisano: oszołom, jaskiniowiec ("jaskiniowi antykomuniści"), wścieklizna, ciemnogród, że przytoczę tylko kilka epitetów jakimi właśnie Michnik piętnował każdego, kto miał inny niż Michnika pogląd.
Jeśli Pan w to wierzy, to jest Pan kompromitująco naiwny.
Jeśli Pan nie wierzy, ale mimo to pisze takie bzdury, to jest Pan propagandystą rodem z czasów totalitarnych: kłamać, kłamać, kłamać aż wreszcie ktoś uwierzy.
Logika wywodu jest oczywista. Wiedza historyczna o przebiegu II Wojny i naszych stratach jest dodatkowym potwierdzeniem słuszności przedstawionych tez. Wiele wskazuje na to, że Piłsudski rozumiał zagrożenie i dlatego nie ufał Zachodowi. My natomiast padliśmy ofiarą "poprawności politycznej" końca dekady lat 30-tych. Jaki stąd wniosek wypływa dla nas dzisiaj? Moim zdaniem taki, że powinniśmy polegać na własnym instynkcie i popierać tych polityków, którzy taki instynkt mają. Katastrofa Smoleńska wielu z nich zabrała. Ale to jeszcze nie koniec. Pozdrawiam.
@Autor
autor
Pozdrawiam.
Człowiek złych intencji...
Szkoda tylko, że wcześniej, wspólnym wysiłkiem stworzyliśmy z niego ikonę opozycji.
Tak, czy siak, dzisiaj Michnik tryumfuje. Nadzieja Polaków na odbudowę silnej, wolnej i sprawiedliwej Polski wygląda jak wrak tupolewa; ludzie, którzy ideę suwerennej Polski realizowali w polityce, a w każdym razie sztandarowe postaci - nie żyją.
Michnik nie próbuje przekonywać do siebie, bo już nie musi - osiągnął, co chciał. Tak w każdym razie, chyba, to czuje. Dlatego jego teksty i wypowiedzi brzmią jak kazania: ogłasza prawdy, które przeznaczył swoim wyznawcom do wyznawania i nawet nie sili się na uzasadnianie dlaczego owe prawdy są prawdziwe. Wystarczyć ma fakt, że on je za takie uznał.
Myślę, że w tym zadufaniu tkwi słabość Michnika. Michnika i innych wrogów polskości. Sęk bowiem w tym, że on kłamie. Kłamał od początku. Zawsze był człowiekiem "złych intencji". W końcu będą o tym wiedzieć wszyscy, a nie tylko pasjonaci bieżącej polityki.
Kolejna żenada
Facet nie zrozumiał tekstu, nie wziął poprawki na felietonową formę, która polega właśnie na przerysowaniu i wyjaskrawieniu problemu, po czym złapał się kilku słówek (jak tonący brzytwy...) i napisał pompatyczny tekst, niczym ideową deklarację.
Ręce opadają.
@GITA2
Ale wniosek stąd taki, że JFL lewituje w próżni i niebawem szczęśliwie zniknie.
Pozdrawiam.
kto wybrał Libickiego do Sejmu?
Ale natychmiast!
I wytłumaczyć się!
A jak nie, to do kąta i cicho siedzieć!
A ja myślę, że to postawa Ziemkiewicza jest uczciwa
No dobrze, ale...
Jeśli Ziemkiewicz "robi to samo", czyli grzeszy, to znaczy, że jest grzesznikiem. Sam zresztą nie ukrywa, że "spieprzył" pierwsze małżeństwo i że nie jest człowiekiem bez wad. Ale z tego powodu, że się sam na sobie zawiódł nie obraził się na kościół i religię odrzucając ich je i potępiając. Nie wyrzucił dotychczasowych wartości do kosza i nie dołączył do szeregów ich prześmiewców. Ta postawa moim zdaniem jest właśnie uczciwsza, bo wynika z niej że wyciągnął wobec samego siebie konsekwencje z tego co nabroił. Że wartości są dla niego dalej wartościami skoro stosuje je do oceny swojego życia. Z Michalskim jest najwyraźniej odwrotnie: on się sprzeniewierzył, ale nadal chce przemawiać z wyżyn nieskalanego autorytetu, którego sądy są niepodważalne. Dlatego "wypisał się" z katolicyzmu, tutaj autorytetem moralnym być już nie może, i teraz wyznaje jakiś nowy kościół. Taki w którym może dalej grać rolę proroka.
Tyle, że jest już zupełnie pozbawiony wiarygodności.
Tak to widzę.
@autor
@marci
Może zamiast wydawać pieniądze na wojsko i wywiad powinniśmy od razu odda się w opiekę Rosji. Czyje interesy Pan reprezentuje, na pewno nie Polskie.
autor
@Autor
Uważam, że tyle wystarcza by zauważyć, że przebił pan dno.
Nie czytam reszty, bo po co?
@BASIAP
Wiemy, że nie poczekali...
Czy Tusk rzeczywiście powiedział, czy nie powiedział nie ma w tym kontekście znaczenia. Znaczenie ma to, że:
1. nawet jeżeli powiedział, to nikt go nie słuchał. Ale jeszcze większe znaczenie ma to, że :
2.Tuskowi się wydaje, że on - premier Polski - może się skutecznie wytłumaczyć z niestsosowności swojego postępowania tym, że chciał dobrze, ale ruscy mu nie dali: najpierw funkcjonariusz, którego sam wpuścił do swojego auta, a potem Putin, z którym sam chciał się spotkać. Ten gość, Tusk, nawet nie czuje jaka to wielka niestosowność, żenada, aby premier niepodległego państwa tak się tłumaczył!
@autor
"Odkryłem" Pana dla siebie kilkanaście miesięcy temu i śledzę od tego czasu Pana aktywność publicystyczną z nieustającą satysfakcją, że - choć nie we wszystkich ocenach się z Panem zgadzam - to odnajduję w Pana pracy wrażliwość na imponderabilia i intelektualną uczciwość. Serdeczne pozdrawiam.
cześć pamięci Kuklińskiego
@Autor
2. A co do Pańskiego wpisu: Pozycja mentora pouczającego ex cathedra młodszego i niedouczonego kolegę, może dać piorunujący efekt i przynieść erystyczny sukces tylko wówczas, gdy mentor rzeczywiście jest mądrzejszy; W przeciwnym wypadku jest tylko sztuczką dla sztuczki, obnażającą intelektualną jałowość i faktyczny brak merytorycznych argumentów. A że rzecz dotyczy profesora... cóż, wstyd.
3. Wstyd tym większy, że czytając Pański tekst nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przypisując Wildsteinowi cechy donosiciela i szpicla robi to Pan tak, jakby wspominał swoją młodość. No bo niby skąd ma Pan wiedzę, jakie uczucia miotają donosicielem, gdy pisze donos?
4. A jeśli jeszcze zważyć, że nie wydobył Pan z siebie żadnej reakcji gdy lewacka bojówka, której członkowie być może są znani bywalcom Nowego Wspaniałego Świata, może nawet się z nimi przyjaźnią, napadła i brutalnie pobiła sympatyków ONR jadących pociągiem na manifestację z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości, to nie pozostaje nic, tylko spuścić zasłonę politowania.
teksty niby wart zainteresowania, ale...
@Autor
Myślę, że na "rewoltę młodzieżową" nie ma Pan co liczyć.
Przynajmniej we wrocławskiej "14-ce"
A zachowanie prof Legutki jest jak najbardziej właściwe.
Nie ma najmniejszego sensu wdawać się w "dyskusję" z podpuszczonymi przez starszych wyjadaczy partyjnych młodymi lewakami, bo do nich argumenty profesorskie nie dotrą.
@AUTOR
Ale mnie Pan wzruszył powyższym passusem!
Czy Pan jest szczerze przekonany, że ktokolwiek, kto żył w Polsce w minionym 20-leciu da sobie wmówić, że to Michnik był wykluczany?
Że to o Michniku wdzięcznie pisano: oszołom, jaskiniowiec ("jaskiniowi antykomuniści"), wścieklizna, ciemnogród, że przytoczę tylko kilka epitetów jakimi właśnie Michnik piętnował każdego, kto miał inny niż Michnika pogląd.
Jeśli Pan w to wierzy, to jest Pan kompromitująco naiwny.
Jeśli Pan nie wierzy, ale mimo to pisze takie bzdury, to jest Pan propagandystą rodem z czasów totalitarnych: kłamać, kłamać, kłamać aż wreszcie ktoś uwierzy.
jeszcze kilka cudów
Cenny tekst