Ciarka: Niech politycy się miedzy sobą naparzają, wyzywają się. Są do tego stworzeni

Salon24
Salon24
Gościem programu "Jastrzębowski wyciska" był dziś rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka. W rozmowie ze Sławomirem Jastrzębowskim mówił m.in. o sytuacji na granicy. Poruszono również temat mandatów za nieprzestrzeganie obostrzeń.

Rozumiem, że fotoreporter nie został też uderzony gumową kulą?

To było 11 listopada zeszłego roku. Jak pamiętam i KGP i kierownictwo MSWiA przeprosiło za tę sytuację. Nie mnie ją oceniać, prokuratura cały czas bada tę sprawę. Tutaj nawet środowisko fotoreporterów się podzieliło. Część z nich przyznała, że nawet najlepsze ujęcie nie może być ważniejsze od życia i zdrowia. Wielu fotoreporterów skrytykowało to zachowanie, że tam gdzie trwały walki nagle pojawił się fotoreporter pomimo komunikatów.

Zobacz: Zmiany w resortach rozwoju i klimatu. Są konkretne nazwiska

Dlaczego policja jest na granicy?

Ja myślę, że tam, gdzie coś się dzieje, tam jest policja. Policja jest tam, gdzie coś się dzieje.

Jak zdrowie rannych policjantów na granicy?

Rannych zostało 12 funkcjonariuszy. Na szczęście ze wszystkimi jest dobrze. Warto wspomnieć o tym, że ci funkcjonariusze, gdy tylko okazało się że ich obrażenia nie zagrażają zdrowiu - na własną prośbę  chcieli wrócić na granicę, żeby wspierać swoje koleżanki i kolegów. 

Co pan sądzi o tzw. użytecznych idiotach? Myślę o aktorach, celebrytach, itd., którzy nazywają służby mordercami etc.

Myślę, że większość policji i obywateli uważa, że to są niepotrzebne wypowiedzi. Niech każdy zajmuje się tym, do czego został powołany. Dziennikarz niech będzie dziennikarzem, więc niech relacjonuje, nie pyta i ustala. Policjant niech będzie policjantem, sędzia niech będzie sędzią, prokurator prokuratorem, a aktorzy niech zajmą się aktorstwem. Politykę zostawmy politykom. Niech ci politycy się miedzy sobą naparzają, niech między sobą wyzywają się. Oni są do tego stworzeni. Oczywiście, że chcielibyśmy mieć idealną politykę, gdzie ten język byłby aksamitny, ale wiemy dobrze, ze w polityce jest rożnie, a ci aktorzy więcej na tym ucierpieli, niż skorzystali, nie wyczuli tego, czego społeczeństwo polskie oczekuje.

Zauważmy, ze ci aktorzy, którzy się włączali na tę politykę, dużo na tym stracili, bo przecież to są zerwane kontrakty, wypowiedziane umowy i to jest utracone zaufanie wielu fanów, którzy odhaczali te polubienia. 

[Zelt] współpracował z Akademią Bezpiecznej Jazdy, a więc próbowano wykorzystać jego autorytet. Okazało się to rzeczywiście wpadką. My natychmiast przeprosiliśmy, zwłaszcza za to, że została przez niego nieładnie potraktowana, znieważona. Natychmiast zerwaliśmy z tym panem umowę. Niech to będzie nauczka dla wszystkich, żeby zajmowali się aktorstwem, a nie polityką. 

Zobacz: Koniec programu "Zdrovve Love" w gdańskich szkołach. Urząd miasta pod ostrzałem

Jaki przewidujecie scenariusz na polsko-białoruskiej granicy?

Sytuacja jest tam nieprzewidywalna, nikt nie ma wątpliwości, że to scenariusz kreślony przez Łukaszenkę, ale też służby rosyjskie. Jeszcze kilka tyg temu służby białoruskie zaprzeczały, że mają związek z tym, co tam się dzieje. My jako polska zostaliśmy postawieni w sytuacji, w jakiej jeszcze żadne państwo w europie nie było. Bo nawet nawiązując do kryzysu migracyjnego, jaki ma miejsce w europie zachodniej, pamiętajmy, że tam nie angażowało się bezpośrednio żadne obce państwo.

Dalej będziecie gnębić ludzi, którzy chodzą bez maseczek?

Jeszcze raz powtórzę, my walczymy z pandemią, a nie z ludźmi. To pokazują nasze statystyki. Codziennie w chwili obecnej np podając dane za ostatnią dobę, to jest ok. 4 tys. skontrolowanych pojazdów komunikacji zbiorowej, gdzie nie ujawniamy żadnych poważniejszych wykroczeń. Oczywiście może być tak, że kiedy pojazd jest zatrzymywany, to ludzie szybko zakładają maseczki, ale od razu dodam ze zdarza się ze policjanci wchodzą po cywilnemu wspólnie z inspektorami sanitarnymi robią kontrole i rzeczywiście ta poprawiło się. Ludzie przestrzegają przepisów. Codziennie pouczamy 5 tys. osób aby zakrywali nos i usta, karzemy mandatem 1500 -2000 zł. Pamietajmy, że tych pouczeń jest więcej. W pierwszej kolejności policjanci zwrócą uwagę i kończy się na upomnieniu. Dopiero, gdy ktoś odmawia założenia maseczki, wyciągamy większe konsekwencje

SW

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka