Rozmowy Rosja - USA. Na stole sprawa Ukrainy. Niektórzy mówią o drugiej Jałcie

PAP/EPA
PAP/EPA
USA, NATO, OBWE i Rosja będą w przyszłym tygodniu prowadziły konsultacje. Ma to być początek długich strategicznych negocjacji. Eksperci nie mają jednak złudzeń. Według nich rozmowy nie przyniosą żadnego przełomu.

Władimir Putin chce, by "zagrano z nim w pacyfikację agresora" - mówi ekspert. Jego zdaniem, rosyjski prezydent potrafi manipulować historycznymi wydarzeniami, "chce doprowadzić do nowego Monachium i chce, by kraje Zachodu przekształciły Ukrainę w Czechosłowację końca lat 30. i by w taki sposób Ukraina skapitulowała".

Jeśli NATO, USA zgodzą się choć na jeden punkt wysuniętych przez Rosję propozycji, odniosą bardzo poważną porażkę - ostrzega ekspert.

- W taki sposób zniszczą sens istnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego, a to nie doprowadzi do niczego dobrego - podkreśla. Jak dodaje politolog,

- Rosja już dawno pokazała całemu światu, że w jej przypadku taktyka pacyfikacji ma odwrotny efekt - dodaje.

Zobacz: Polscy naukowcy znowu na Antarktydzie kontynentalnej. Minęły 42 lata

Nieukarane w 2008 roku zło - wojna w Gruzji - doprowadziło do wydarzeń z roku 2014 r. i lat następnych, czyli aneksji Krymu i wojny w Donbasie - kontynuuje rozmówca PAP. "Dziwię się, że wielu europejskich polityków tego nie rozumie. Dziwię się, że wielu europejskich polityków nie rozumie też, że za kryzysem migracyjnym na granicach Białorusi z Polską i Litwą stoi nie Łukaszenka, tylko Putin" - podkreśla. Niemówienie o tym sprawia, że Rosja czuje się bezkarna - sądzi politolog.

W ocenie Mahdy członkostwo w NATO pozwoliłoby Ukrainie na wygraną z Rosji w wojnie hybrydowej.

- Nie widzę innej możliwości wygrania tej niewypowiedzianej publicznie wojny - wskazuje.

Politolog wyraża przekonanie, że Polska, która 1 stycznia przejęła przewodnictwo w OBWE, będzie zajmować się sprawami ukraińskimi.

- Nie mam wątpliwości, że Polska będzie podejmować kwestie ukraińskie. Ale w OBWE niemożliwe jest uchwalenie decyzji bez udziału Rosji i jej satelitów - zaznacza.

Jak Monachium i Jałta

Były szef MSZ, europoseł PiS Witold Waszczykowski jest zdania, że "zgoda Amerykanów, żeby rozmawiać w innym kraju z Rosją, pachnie skompromitowaną konferencją z Monachium z 1938 roku, gdy dyskutowano i decydowano o Czechosłowacji, czy konferencją w Jałcie z 1945 roku, kiedy decydowano m.in. o Polsce"

Waszczykowski jest krytyczny wobec takiego formatu spotkania. Jego zdaniem USA decydując się na rozmowy z Rosją łamią pewne zasady, które budowane były od 30 lat w ramach nowej architektury bezpieczeństwa po upadku ZSRR i zakończeniu zimnej wojny.

- Przede wszystkim NATO hołdowało i hołduje od dawna doktrynie tzw. otwartych drzwi, która zakłada, że każdy ma prawo przystąpić do NATO, jeśli spełni pewne kryteria, warunki, no i zapadnie odpowiednia decyzja polityczna. Gdyby teraz Sojusz uznał, że Ukraina się nie kwalifikuje do tego, i umówi się z Rosjanami, to cała koncepcja doktryny otwartych drzwi zostałaby pogwałcona – ocenia europoseł.

- Po drugie – jak mówi - Europa zakładała, że każdy kraj na kontynencie ma prawo wybierać sobie ścieżkę rozwoju i sojusze.

- Gdyby Amerykanie i NATO zawarli w takim razie jakieś porozumienie z Putinem, to ta zasada zostałaby przekreślona. Również w ostatnich 30 latach wychodziliśmy z założenia, że nie akceptujemy w Europie żadnych stref wpływu, żadnej "bliskiej zagranicy". Tymczasem jeśli zgadzamy się z postulatem, że Ukraina nie wejdzie do NATO albo jeszcze że NATO ma się częściowo wycofać z terytoriów państw nowo przyjętych [do Sojuszu] po 1999 r., czego chce Rosja, to pogwałcilibyśmy kolejną zasadę, czyli przyznalibyśmy Rosji prawo do stworzenia jakiejś strefy wpływów - wskazuje.

Zobacz: Nie patrzcie w górę. Potężna asteroida zmierza w kierunku Ziemi

Waszczykowski podkreśla, że w ciągu ostatnich 30 lat Zachód budował architekturę bezpieczeństwa w sposób jak najbardziej demokratyczny, aby odchodzić od XIX-wiecznych koncepcji tzw. koncertu mocarstw oraz „sytuacji, jakie miały miejsce w latach 60., 70., 80., kiedy to światem zarządzały dwa mocarstwa, USA i ZSRR”.

- Wtedy czekaliśmy od szczytu do szczytu, od Genewy po Reykjavik, od Reykjaviku po Helsinki itd. – ocenia. Jak dodaje, Putin chciał do tej sytuacji wrócić i okazuje się, że mu się to udało.

Były minister spraw zagranicznych Polski zwraca też uwagę na kolejność zaplanowanych na najbliższe dni spotkań.

- Najpierw jest spotkanie Biden-Putin, potem spotkanie NATO, potem OBWE i dopiero na końcu zakomunikują wyniki Ukrainie. Putinowi, który mówił od dawna, że największą tragedią był upadek ZSRR, i chciał odbudować potęgę Rosji do poziomu ZSRR, udaje się – przynajmniej na poziomie politycznym - odzyskać ten status. Znów Europa i cały obszar transatlantycki nie rozmawia w całości z Putinem, tylko rozmawiają Amerykanie. Czyli kolejna zasada jest pogwałcona – że rozmawiamy z Rosją albo jako NATO, albo UE, albo w ramach OBWE. Tymczasem nie, rozmawiamy albo w formule Amerykanie-Rosja, albo w formule koncertu mocarstw z XIX wieku – mówi Waszczykowski.

Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka