3 obserwujących
36 notek
11k odsłon
301 odsłon

Sprawa polska w refleksji G. K. Chestertona

Wykop Skomentuj3

Sprawa polska w refleksji G. K. Chestertona


 http://www.teologiapolityczna.pl/krzysztof-sadlo-sprawa-polska-w-refleksji-g-k-chestertona

 

Rzeczpospolita dla Chestertona była przede wszystkim ucieleśnieniem tego, co autentycznie chrześcijańskie - przeczytaj w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: Chesterton - obrońca człowieka tekst Krzysztofa Sadły o stanowisku Chestertona wobec Polski.

W tym roku, a dokładnie 14 czerwca, mija 80 rocznica śmierci Gilberta Keitha Chestertona. W polskich biogramach Chesterton najczęściej przedstawiany jest jako: znany angielski pisarz, myśliciel i publicysta pierwszych dekad XX wieku, mistrz paradoksu i groteski, twórca idei dystrybutyzmu, konwertyta, katolicki apologeta, autor kryminałów i przyjaciel Polski. Jak to się stało, że ten światowej sławy pisarz określany bywa przyjacielem naszej ojczyny? Co sprawiło, że Chesterton już w początkach XX wieku, kiedy Polski jeszcze w ogóle nie było na mapie, zainteresował się jej sprawami? – W niniejszym artykule postaram się odpowiedzieć na te pytania i zaprezentować poglądy Chestertona na to co zwykliśmy nazywać „Sprawą polską”.

Antemurale Christianitatis

W czasie swojej jedynej wizyty w Polsce, w 1927 roku, Chesterton w księdze pamiątkowej PEN Clubu w Warszawie napisał: „Gdyby Polska nie narodziła się ponownie, umarłyby wszystkie chrześcijańskie narody”[1]. Zdanie to jest oczywiście bezpośrednim nawiązaniem do walki jaką w obronie Europy musiała w 1920 roku stoczyć odradzająca się Rzeczpospolita. W podobnym duchu pisał kilka lat wcześniej w jednym ze swoich artykułów dotyczących relacji Polsko-Angielskich: „Kiedy Jan Sobieski rozpoczął wspaniałą szarżę polskich jeźdźców, która ratując środkowoeuropejski Wiedeń, ocaliła przed Turkami całą Europę, nie zastanawiał się, czy Wiedeń nie posiada złych cech”[2]. Pisarz ze swoimi poglądami o Polsce i jej roli w Europie wpisywał się więc w tradycję postrzegania naszej ojczyzny jako Antemurale Christianitatis (przedmurze świata chrześcijańskiego). Pojęciem tym tradycyjnie określana była przez papieży Polska, przez wieki najdalej wysunięty na wschód przyczółek katolickiego świata, a co za tym idzie mur i zapora przed najpierw Tatarami, potem Turkami, a w końcu jak się okazało, i przed Sowietami. Cenił więc Chesterton Polskę przede wszystkim ze względu na rolę jaką ona odgrywała, chroniąc to, co dla pisarza była w Europie najcenniejsze – chrześcijańską cywilizacją i kulturę. W cytowanym wcześniej już artykule, poszukując tego co dla Polski i Anglii wspólne pisał: „Oba kraje rozumiały, że ich niezmiennym, wspólnym wrogiem są muzułmanie i barbarzyńcy, czyli cała ta zewnętrzna, mniej lub bardziej koczownicza anarchia z północy i wschodu (…). Prawdziwi wrogowie Anglii byli zawsze wrogami Polski; lecz Polska ucierpiała dużo mocniej w tej samej bitwie, z tego prostego powodu, że przypadkiem leży na wschodzie, na samej linii frontu”[3].

Duch chrześcijańskiego dziedzictwa

Chesterton upatrywał wielu podobieństw pomiędzy pewnym ideałem, którego życzył Anglii – tj. powrotu do tego, co zwykło się w angielskiej literaturze nazywać „Merry Old England”, a tym jak jawiła mu się Polska – katolicka, rycerska, rolnicza i pozbawiona krytykowanych przez pisarza imperialistycznych zapędów. Rzeczpospolita dla Chestertona była przede wszystkim ucieleśnieniem tego, co autentycznie chrześcijańskie: „to kultura katolicka, wepchnięta niczym nagie ostrze miecza pomiędzy bizantyńską tradycję Moskwy i pruski materializm. (...) Wiara katolicka stanowi najjaskrawszą różnicę pomiędzy Polakiem a bolszewikiem czy pruskim junkrem”[4]. W 1919 roku pisał o Polsce: „Większość tych krain jeszcze parę lat temu była niewidoczna na ogromnej mapie Rosji. Polski również nie było wówczas na mapie, ale bez cienia wątpliwości była ona na miejscu. Trzykrotnie zrywała się do rewolucji, aż cała Europa zadrżała w niepewności. Od Kalifornii po Kaukaz znano płomienny patriotyzm polskich wygnańców.”[5] Pomimo uciemiężenia i zaborów Polska pozostała wierna katolickiej tradycji i nie uległa temu co Chesterton zwykł nazywać ideologią postępu, zachowując właściwe przywiązanie dla wartości takich jak rodzina, honor, odwaga, braterstwo oraz wielki głód wolności. Poza wiernością wobec wspomnianych wartości, w myśli Chestertona jawi się jeszcze jeden osobliwy związek pomiędzy chrześcijaństwem, a Polską – szeroka, nieuzasadniona i często bezpodstawna krytyka.

W swoim dziele Ortodoksja napisanym kilka lat po nawróceniu na chrześcijaństwo wspominając jałowość argumentów krytycznych wobec chrześcijaństwa Chesterton pisał: „Wszystko to stawało się niepokojące. Wyglądało nie tyle na to, że chrześcijaństwo jest tak złe, iż można w nim znaleźć wszystkie wady, ale że każdy kij jest wystarczająco dobry, by nim uderzyć w chrześcijaństwo. Czym jest – pytałem znowu – ta zadziwiająca rzecz, której ludzie tak bardzo starają się zaprzeczyć, że nie zważając na nic, przeczą sami sobie?”[6]. Czasy największej aktywności publicystycznej Chestertona to lata 1900-1925. „Sprawa polska” dość często była wtedy (zwłaszcza u progu zakończenia I wojny światowej, negocjacji traktów pokojowych i wojny Polsko-Bolszewickiej) dyskutowana w brytyjskiej polityce i prasie, gdzie niestety roiło się od krytycznych opinii względem Polski i Polaków. Podobnie zatem, jak każdy kij był dobry, aby uderzyć nim w chrześcijaństwo, tak każdy racja wydawała się wtedy wystarczająco dobra, aby napiętnować Rzeczpospolitą. Z jednej strony Polskę krytykowano za „anarchizm” dobry przedrozbiorowej, z drugiej zaś za deficyt demokracji pod rządami Piłsudskiego. Z jednej strony za „efemeryczność” polityczną i słabość gospodarczą, z drugiej zaś za ekspansywność podczas walk o granicę odrodzonego państwa... Zatem pewnego rodzaju uczciwość intelektualna i instynkt które kiedyś sprawiły, że Chesterton zbliżył się do chrześcijaństwa (odkrywając jałowość i wewnętrzną sprzeczność krytyki jakie na nie spadała), kazały mu popierać Polskę dokładnie na bazie tych samych przesłanek. Pisał: „Ów instynkt powstał przede wszystkim na bazie oskarżeń wobec Polski, które w żadnym razie nie były zjawiskiem rzadkim. Zdanie na temat Polski wyrabiałem sobie poprzez jej wrogów. (…) Odkryłem właściwie niezawodną prawdę, że wrogowie Polski byli zarazem wrogami wielkoduszności i człowieczeństwa. Kiedy jakiś człowiek lubował się w niewolnictwie, kochał lichwiarstwo, miłował terroryzm i całe rozdeptane błoto materialistycznej polityki, to zawsze okazywało się, że do tych afektów dodawał on także pasję nienawiści do Polski. Niech ten kraj będzie osądzany przy naświetlaniu tej nienawiści – wtedy osąd będzie się okazywał poprawny.”[7]

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura