35 obserwujących
264 notki
438k odsłon
  635   0

O tym jak Żyd Cyganowi grał na skrzypcach

Łódż Wojska Polskiego 84
Łódż Wojska Polskiego 84

Po kilku miesiącach, po wywiezieniu wszystkich Cyganów do Chełmna, gdzie wsadzono ich do specjalnych samochodów, z takimi śmiesznie wygiętymi rurami na spaliny, Niemcy tą kamienice znowu oddali Żydom. Pewnie dopiero wtedy zrobiono wiele, aby pozbyć się wesz i pluskiew. Co zrobili? Dokładnie tego nie wiem. Może wie dyrektor Instytutu Żydowskiego, pan Śpiewak, może tak? Być może Niemcy przekazali wapno, chlor, może nawet DDT? Tego nie wiem… I potem Żydzi, szorowali i szorowali … i wiedzieli, że jak dobrze nie wyszorują każdy zakamarek, każdą szczelinkę, to tyfus także ich dopadnie. Tyfus plamisty. Czyli krosty. Gorączka. Jakiś bełkot, czyli niewyraźna mowa, a potem już tylko śmierć.

Po wojnie, po wywiezieniu wszystkich Żydów do obozów, ta kamienica, na powrót trafiła w polskie ręce. I znowu zaczęło się szorowanie podłóg i wszelkich zakamarków. Nowa ludowa władza produkowała już swój własny DDT, znany jako Azotoks, wiec także sypano w zakamarki i znowu szorowano. Ponieważ, tak jak Żydzi bali się cygańskich pluskiew i wesz, tak i Polacy bali się żydowskich insektów. To na pewno smutna a nawet przerażająca historia tej kamienicy. Historia walki z ludzi z ludźmi, ale też ludzi z pluskwami i wszami, Ale takie jest życie, aby przetrwać trzeba czasami spalić skrzypce i gitary. Trzeba także dobrze wymyć i wyszorować kamienice. Najlepiej popularnym wtedy azotoksem fundamentu aż po dach.

Ale zostawmy te na boku to robactwo i wszelkie strachy a zajmijmy się szlachetnością ludzką. Z pewnością owej ludzkiej szlachetności jest za mało. Lecz, w co głęboko wierze, ona jest. Mimo walki o życie i przetrwanie. Mimo pluskiew i wesz. Dlatego, życzę dyrektorowi Instytutu Żydowskiego, aby w swoich archiwach odnalazł jakiegoś Żyda wirtuoza, Żyda, który wszedł na dach owej kamienicy i zagrał na skrzypcach. Czyż nie byłoby to wzruszające ale zarazem piękne widowisko. Zachodzące słońce a na dachu owej łódzkiej kamienicy żydowski skrzypek gra adagio Albinoniego.

Dla wszystkich. Także Polaków i Cyganów.

Na koniec moich rozważań wrócę do Pawła Śpiewaka, nie posługuje się on pojęciem – Naród polski, pewnie dlatego, że w niektórych kręgach, to pojęcie jest już passe, a także dlatego, że dla socjologa, to termin trudny do zdefiniowania. Posługuje się on raczej terminami „ Kilka tysięcy szlachetnych osób” oraz „ Reszta Polaków” Nawet jestem w stanie zrozumieć tą terminologię i ją zaakceptować. Lecz takim razie, na zasadzie analogii można powiedzieć, że istnieje - Kilka tysięcy szlachetnych skrzypków na dachu i, cała reszta Żydów.

Ja w każdym razie wierze w owych skrzypków na dachu. Ba, nawet wierze, że istnieje jeden.

Wystarczy jeden.


Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura