13 obserwujących
12 notek
145k odsłon
  5096   0

Einstein's Theory of Relativity - Scientific Theory or Illusion?

Gospodarz Salonu Fizyki24, dr. Ark Jadczyk przedstawił na swym blogu interesującą notkę pt. Będąc szczególnie względnym.

Zaczyna się ona słowami: Ponad sto lat temu, niemal równocześnie, powstały dwie nowe teorie fizyczne które zrewolunicjowały nasze widzenie Przyrody i nasz sposób o niej myślenia. To mechanika kwantowa i teoria względności – najpierw szczególna, poniej zaś ogólna. Można o tych teoriach myśleć dobrze, można myśleć źle, ale od tego myślenia nie zmieni się faktu, że nie sposób dziś twierdzić iż się zna i rozumie fizykę gdy się nie zna przynajmniej fundamentów obu tych teorii. Elementy tych teorii, podstawowe ich pojęcia, sposób opisu zjawisk – stały się elementami powszechnego wykształcenia.

http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/250214,bedac-szczegolnie-wzglednym

http://www.scribd.com/doc/42638005/stw1

Zgadzam się całkowicie z powyższym wstępem. Tak! Żeby o czymś dyskutować, trzeba to zagadnienie dogłębnie znać. Obiecałem też, że może napiszę coś na ten temat. Więc napisałem. 

 

Einstein's Theory of Relativity - Scientific Theory or Illusion?     Einstein's Theory of Relativity - Scientific Theory or Illusion?Einstein's Theory of Relativity - Scientific Theory or Illusion?

Wielki Albert postanowił poszukać rozwiązania zagadki wszechświata we względności, na bazie poruszających się z prędkością światła układów. Wg mnie jest to, co najmniej, dziwne.
Bo odpowiedzi na trudne pytania fizyki leżą, nie we względności, nie w poruszających się
z prędkością światła układach, ale raczej w bezwzględności m. inn.: w Słońcu, w świetle, w atomie, etc.; jednym słowem w Naturze. Przedstawiam tutaj takie moje refleksje na ten temat m. inn: na tle wspominków A. Einsteina rozumienia fizyki światła z lat jego młodości i stworzenia przez niego teorii względności.
Albert Einstein, Autobiographisches
A.Einstein: Po 10 latach rozmyślań taka zasada zrodziła mi się z paradoksu, na który się natknąłem, gdy miałem 16 lat:

 Einstein's Theory of Relativity - Scientific Theory or Illusion?

Jeżeli podążę za promieniem światła z prędkością c, to taki promień powinienem widzieć jako pole elektromagnetyczne w spoczynku, ale oscylujące w przestrzeni. Wydaje się jednak, że coś takiego nie może istnieć, co wynika zarówno z doświadczenia, jak i również z równań Maxwella.

I tu jest to fałszywe założenie teorii względności: lecisz z prędkością światła i nie zrównujesz się ze światłem, ale w dalszym ciągu pędzi ono przed Tobą ze swoją prędkością c. Einstein ma kompleks prędkości światła; wg niego, światła nigdy nie można dogonić ani przed nim uciec, jego prędkość względem obserwatora jest zawsze stała i wynosi c. I świat fizyki w to uwierzył.

dalej A. Einstein mówi: Od samego początku wydawało mi się intuicyjnie jasne, że z punktu widzenia takiego obserwatora wszystko musi się dziać zgodnie z tymi samymi prawami, co dla obserwatora pozostającego w spoczynku względem Ziemi.

To jest oczywiste, że: z punktu widzenia takiego obserwatora wszystko musi się dziać zgodnie z tymi samymi prawami, co dla obserwatora pozostającego w spoczynku względem Ziemi.

Tylko, co się pod pojęciem rozumie, że: zgodnie z tymi samymi prawami, co dla obserwatora pozostającego w spoczynku względem Ziemi.

Einstein mówi, że: zgodnie z tymi samymi prawami, a wprowadza nowe, swoje prawo, że dogoniłeś światło, zrównałeś się z nim, a mimo to widzisz je w dalszym ciągu, jak ono pędzi przed tobą ze swoją prędkością c.

I jeszcze Einstein pyta: W jaki bowiem sposób pierwszy obserwator mógłby wiedzieć lub stwierdzić, że jest w szybkim ruchu jednostajnym?

Powtórzmy jego, Einsteina, pytanie: W jaki bowiem sposób pierwszy obserwator mógłby wiedzieć lub stwierdzić, że jest w szybkim ruchu jednostajnym?

Jak nie wie, no to po prostu nie wie, bo to nie zawsze można stwierdzić. Ale, jak można, no to stwierdzamy i już. W wielu przypadkach rozumem możemy pomóc naszym zmysłom i to stwierdzić.  Na siłę mówić, że nie wiem, jak moge wiedzieć, jest dziwne. Wszyscy np. piloci statków muszą nieraz do wskazań przyrządów czy nawet własnych zmysłów angażować swój rozum, by stwierdzić jak się poruszają np. patrząc na gwiazdy, używając kompasu, żyroskopu etc. Ale Enstein, ciągle 16-letni, mówi: nie wiem, czy lecę czy stoję.

 Kiedyś myślano, że Słońce krąży wokół Ziemi. Rozum człowieka nie wiedział, że jest odwrotnie.

Nucono, więc piosneczkę: Zachodź, że Słoneczko, skoro masz zachodzić, bo nas nogi bolą po tym polu chodzić.  Ale dzisiaj wiemy, że to Ziemia krąży wokół Słońca.  

I tu jest einsteinowskie błędne myślenie.

 To, że my, ludzie, nie czujemy, gdy poruszamy się jednostajnie, to nie znaczy, że się nie poruszamy.

A. Einstein jest naiwny jak małe dziecko siedzące w pociągu na stacji, który wolno jedzie. Sam tego kiedyś, będąc małym chłopcem doświadczyłem. Mój pociąg wolno jechał i ja odnosząc się do dworca wiedziałem, że jadę.

Nagle nadjechał z boku drugi pociąg i mi nagle zaczęło się wydawać, że on jedzie a ja stoję.
I mi to pasowało. Ale też sobie sytuację za chwile odwróciłem, że ja jadę a on stoi i też mi to pasowało. Ale nie dałem się nabrać jak 16-letni Albert; wiedziałem bowiem, że prawda jest tylko jedna a drugi wariant to złudzenie.

Wniosek: To, co my czujemy nie jest wiarygodne, innymi słowy nie jest prawdą, bo to jest subiektywne odczucie na bazie naszych kiepskich zmysłów i przy ruchu jednostajnym. Do naszych zmysłów należy dołączyc rozum. A. Enstein nie dołączył rozumu.
Twierdzi on, że możemy przyjąć, że my stoimy, skoro nie czujemy a nie czujemy bo jedziemy jednostajnie. I przyjmujemy, że światło porusza się względem nas z prędkością c. Chłopiec w tamtym pociągu też nie czuje, że jedzie, bo to ruch też jednostajny i też do swoich spekulacji ze światłem przyjmuje, że prędkość światła względem niego jest c. Do swych zmysłów nie dołącza rozumu.
Taka zabawa - każdy
„pali głupa”, że nie wie czy jedzie czy stoi, a więc zakłada dla uproszczenia, że stoi i każde światło rozchodzi się względem niego z prędkością c. I na tym polega istota teorii względności Einsteina.

A.Einstein: „Widzimy, że paradoks ten zawiera już zarodek szczególnej teorii względności.
Dziś każdy oczywiście wie, że wszelkie próby wyjaśnienia tego paradoksu były skazane na niepowodzenie dopóki w naszej podświadomości tkwi aksjomat o absolutnym charakterze czasu.
Właściwie już rozpoznanie tego aksjomatu i jego arbitralnego charakteru zawiera o w sobie zasadnicze elementy rozwiązania problemu...”

Wielki Czarodziej Albert nawet nas usprawiedliwia, mówiąc, że: w naszej podświadomości tkwi aksjomat o absolutnym charakterze czasu.
I, dlatego:
wszelkie próby wyjaśnienia tego paradoksu były skazane na niepowodzenie.
Tak, nasza podświadomość jest ułomna, bo może mięliśmy trudne dzieciństwo i tych jego mądrych, choć prostych rzeczy nie rozumiemy.
I jakie konsekwencje takiego einsteinowskiego myślenia.
Jak na dłoni widać błędność założeń tej teorii.
I wyszło z tego krzywe zwierciadło, w którym, oczywiście można się przeglądać, ale obraz jest zniekształcony i oczywiście w pobliżu prędkości światła; natomiast w odległości od tej prędkości – do przyjęcia.

I ludzie się na to „łapią”. Wielki Czarodziej Albert ludzi zaczarował i oczarował swoim czarem, swoją, trzeba mu to przyznać, bardzo dużą inteligencją, ale i młodzieńczą naiwnością.
Dalej A. Einstein pisze:
„Dobrze wiadomo, że elektrodynamika Maxwella – jak się ją dziś rozumie – w zastosowaniu do ciał w ruchu prowadzi do asymetrii, które nie wydają się być nieodłączne od zjawisk.
Weźmy, na przykład, oddziaływanie elektromagnetyczne między magnesem i przewodnikiem. Obserwowane tu zjawisko zależy tylko od ruchu względnego przewodnika i magnesu, podczas gdy zwyczajowe ujęcie wprowadza wyraźne zróżnicowanie między dwoma przypadkami, w których jedno lub drugie z tych ciał jest w ruchu.”
„Jeśli bowiem magnes jest w ruchu, a przewodnik w spoczynku, to w otoczeniu magnesu powstaje pole elektryczne o określonej energii; pole to wytwarza prąd elektryczny w miejscach, gdzie znajdują się części przewodnika.
Jeśli natomiast magnes jest w spoczynku, a przewodnik w ruchu, w otoczeniu magnesu nie powstaje żadne pole elektryczne, natomiast w przewodniku pojawia się siła elektromotoryczna, której nie odpowiada żadna energia, lecz która prowadzi – przy założeniu równości ruchu względnego w obu dyskutowanych przypadkach – do powstania prądów elektrycznych o takim samym natężeniu i kierunku, jak te, które są wytwarzane przez siły elektryczne w pierwszym przypadku.”

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie