49 obserwujących
196 notek
640k odsłon
799 odsłon

"Ukraińcy mają potężną pracę do wykonania" - frapujący wywiad z

Wykop Skomentuj4

Krzesimir Dębski: Zgadza się. To były częste przypadki. Do tej pory nie wiemy, gdzie są pochowani. W zasadzie nie znamy ich losów. Oficjalnie zostali uprowadzeni i są zaginieni. Nie ma ich na listach zamordowanych osób. Długie lata mój ojciec prowadził poszukiwania, ja również się tym zajmowałem. W tej chwili mamy tylko poszlakę, kto ich zamordował. Zrobił to sąsiad. Żeby było śmiesznie, jego wnukom pomagała moja mama w znalezieniu tu pracy w Polsce. Przyjeżdżali często w celach handlowych. Potem okazało się, że to właśnie ich dziadek był bezpośrednim sprawcą. Dowiedzieliśmy się jednak o tym po jego śmierci.(...) Muszę powiedzieć, że gdy jeździmy do Kisielina i okolic, obserwujemy tam nieciekawe zjawisko, jakby jakiś złowrogi duch UPA w tamtym miejscu jeszcze żył. Wydaje się niestety, że te konflikty przenoszą się nawet na wnuków. Są przypadki zabójstw, morderstw między wnukami byłych członków UPA. Najwidoczniej jeszcze załatwiają jakieś porachunki. Nie mam pojęcia czy są trzymani w jakichś nieoficjalnych strukturach, ale ten złowrogi duch cały czas tam pokutuje.

Aleksander Szycht: A czy nie sądzi Pan, że jest to powodowane popieraniem tej nazistowskiej w swym charakterze ideologii przez część państwa ukraińskiego i brakiem reakcji ze strony państwa polskiego? Wydaje się, że swoim milczeniem wspieramy zło, jakim jest kult UPA.

Krzesimir Dębski: Są pewne głosy nieodpowiedzialne, jakie u nas się słyszy, które wspierają właśnie w ten sposób ekstremalnych działaczy. Paradoksalnie wśród ukraińskich zwolenników UPA nie słyszy się głosu samokrytyki. My zaś mamy dziwną skłonność: A to krytykowanie Powstania Warszawskiego, mówienie że powstańcy dopuszczali się jakichś nieprawidłowości albo, że akowcy to byli tacy i owacy lub, że Polacy to czy to robili. Sami poddajemy argumenty stronie, która nie wychodzi naprzeciw absolutnie, która w ogóle nie dopuszcza możliwości, że z ich strony coś całkowicie było nie tak. (...)

Aleksander Szycht: Kiedy z grupą filmowców był Pan we Lwowie, przewodnik zaczął na Kopcu Unii Lubelskiej udowadniać odwieczną ukraińskość miasta. Mówił o 650 latach polskiej okupacji polskiego miasta...

Krzesimir Dębski: Muszę zaznaczyć, że to był Polak - chłopak, który studiował we Lwowie dopiero pół roku ukrainistykę. Pochodził z poznańskiego i po tym krótkim czasie „sadził"już takie androny. Proszę więc zauważyć, jaka jest skuteczność tej propagandy. Już nawet zrozumiałbym, gdyby nie mówił, że to jest miasto polskie, ale międzynarodowe. Budowniczy pochodzili bowiem z wielu państw i mieszały się tam narodowości. Mógł powiedzieć przynajmniej, że było to miasto o kosmopolitycznym charakterze.
(...)
Aleksander Szycht: Sama ludność cywilna Ukrainy cierpiała niezwykle nie tylko w czasie wojen światowych. Istnieje jednak praktyka dorabiania do tego nacjonalistycznej ideologii. To dokładnie tak samo jak robienie z powstania Chmielnickiego świadomego powstania narodowego... Taką ukraińską kulturę czy świadomość narodową mieli nawet wg pewnych teorii ukraińscy chłopi.

Krzesimir Dębski: Dobrze byłoby, gdybyśmy doszli do tego, że to jest wspólna historia jednej ziemi, na której dwa narody żyły pokojowo obok siebie - nawet nie tylko dwa. Musi dojść do zrozumienia pewnych sytuacji. Przykładem takiej ekspansji przyczepiania na siłę tej czystej ukraińskości jest dumka ukraińska. Wszystko, co tylko się słyszy, to jest podobno ukraińskie. „Hej sokoły" mają być ponoć melodią ukraińską, a jest to tak naprawdę austriacka piosenka ludowa z dorobionymi w 1919 roku słowami Hallerczyków. Często spotykam się ze stwierdzeniami Ukraińców, że to jest absolutnie ukraińska melodia. A to nie jest melodia ani ukraińska, ani polska. Polskie są natomiast słowa. Trzeba wytłumaczyć Ukraińcom, że to była wspólna ziemia, że dumki ukraińskie pisał Moniuszko, pochodzący z terenów dzisiejszej Białorusi. I nie chodzi tu o to, że przymiotnik „ukraińska" wziął się z Ukrainy, ponieważ wtedy posługiwano się nazwą Ruś. Chodziło o krainę gdzieś „u kraju", na końcu. Moniuszko napisał 150 dumek i setki innych kompozytorów pisało dumki, zanim jakikolwiek ukraiński kompozytor zaczął pisać dumkę ukraińską. Były też odpowiednio dumki białoruskie, litewskie, kompozytorzy wymyślali nawet, nieco rzadziej dumki polskie. Setki twórców żyło czasami bez świadomości, jakiej są narodowości, tak jak np. Gogol. Uznano go za ukraińskiego pisarza, a on sam nie wiedział czy jest Rosjaninem, czy Ukraińcem. Nie było czasami ostrego rozgraniczenia. Twórca rosyjskiej szkoły narodowej, kompozytor Michaił Glinka, którego teraz Ukraińcy adoptują jako Ukraińca, był np. człowiekiem, który najchętniej przyjeżdżał na zimę do Warszawy jako do najwygodniejszego „rosyjskiego" miasta na zimę... Rozgraniczanie „to jest Ukraina to nasze a nie wasze" jest jakimś anachronicznym myśleniem.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura