49 obserwujących
196 notek
649k odsłon
  438   0

Remanenty - przegląd prasy ukraińskiej

Wydaje się, że w tym momencie można postawić kropkę i wyrazić zadowolenie, że ukraińsko-polskie stosunki są tradycyjnie przyjazne. Jednak obchody w Polsce 65-tej rocznicy wydarzeń na Wołyniu nie zdjęły z porządku dnia co najmniej dwóch nadal aktualnych kwestii: dlaczego "wołyńska tragedia" z 1943 roku jest wykorzystywana do eskalacji napięcia między Ukrainą i Polską i czy Ukraina jest gotowa do tego, czy postrzegać wołyńskie wydarzenia nie tylko jako część historii ojczyzny, ale również jako czynnik nowoczesnej polityki pamięci narodowej?
(...)
Jeżeli jednak dokonamy podsumowania, możemy sformułować kilka wniosków, które powinny krystalizować stanowisko Ukrainy. Po pierwsze, tragiczne wydarzenia w Wołyniu mają bezpośrednie znaczenie dla całej historii polsko-ukraińskich stosunków, w szczególności - Polacy próbowali zbrojnie opanować etniczne ukraińskie ziemie i umocnić na nich polską państwowość. Główną motywacją do działań odwetowych była chęć ukraińskiej strony, aby uwolnić terytorium Wołynia od sił okupacyjnych, w tym od Armii Krajowej [4], która Wołyń uważała za część Polski. Po drugie, pomimo wielkości i charakteru krwawej konfrontacji, OUN i UPA nie przenosiło walki wyzwoleńczej walki na terytorium, tradycyjnie uważane za polskie [5]. W związku z tym nieodpowiednie jest używanie takich terminów, jak ludobójstwo, czystki etniczne, którymi często posługuje się stronie polska, a także czasami i niektóre kręgi polityczne na Ukrainie, ponieważ nie odpowiadają one istocie konfliktu i międzynarodowym definicjom tych pojęć [6].
(...)
Jest oczywiste, że prawdziwemu pojednaniu naszych krajów szczególnie szkodzi antyukrainska histeria, którą od czasu do czasu rozpętują określone kręgi polityczne w Polsce. Za przykład może posłużyć wydanie przez stronę polską książki Władysława i Ewy Siemaszko "Ludobójstwo ludności polskiej dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu w latach 1939-1945 ". Ta książka jest czytana przez szerokie czytelnicze audytorium, w tym młodzież, i jest zalecana do wykorzystania dla szkół w Polsce.

Oczywiste, że dla strony ukraińskiej niedopuszczalne są oświadczenia składane przez poszczególne polskie osobistości, mówiące, że uznanie OUN i UPA na Ukrainie będzie postrzegana w Polsce "jako głęboka niesprawiedliwość". Ciekawe, jaka będzie reakcja społeczeństwa Polski, jeżeli Ukraina złoży podobne oświadczenie w sprawie Armii Krajowej lub innych formacji Polski podziemnej, walczących w czasie II wojny Światowej z okupantem w Polsce? [7]

Ze swojej strony Ukraina musi wreszcie rozwiązać problem OUN i UPA. W tej sytuacji jest to publiczne bezwarunkowego państwowe uznanie tych i innych ukraińskich sił zbrojnych, które podczas II Wojny Światowej walczyły o niezależność Ukrainy.
(...)
Na koniec nasuwa się następujący wniosek: musimy nauczyć się twardo bronić własnej prawdy historycznej [8], o czym świadczą wydarzenia związane z obchodami 65-tej rocznicy wołyńskiej tragedii, okazuje się, ze historyczne zaszłości mają znaczący wpływ na teraźniejszość i przyszłość Ukrainy.

„Deń", Bohdan Czerwak, 8 sierpnia 2008, http://www.day.kiev.ua/205699/
Wolne tłumaczenie W.Tokarczuk
__________________
Ukraina albo śmierć

Czy możemy sobie pozwolić właśnie teraz na szeroką dyskusję o OUN - UPA? Wydawałoby się, że po uzyskaniu niepodległości wyjaśnienie historycznej prawdy będzie priorytetem ukraińskiego społeczeństwa. Jednak ton i argumentacja całej serii publikacji oraz państwowa polityka pamięci świadczą, że adekwatne opracowanie tego okresu na razie jest ponad nasze siły. A poważna społeczna i naukowa dyskusja, zainicjowana bodajże tezami Jarosława Hrycaka w 2003 roku nie była kontynuowana.
Społeczeństwo jest dość mocno podzielone między dwoma rzeczywiście antagonistycznymi wersjami wydarzeń: demonizacji ukraińskiego nacjonalizmu i powstańczego ruchu z jednej strony, i jego naiwnej idealizacji z drugiej. Jak zawsze w takiej sytuacji, trudno jest nazwać rzeczy po imieniu. (...) w największym stopniu przyczyniły się do tego, według mnie, dwa czynniki: spadek po Związku Sowieckim i - po (ukraińskim) nacjonalizmie.

I chociaż korekty w światopogląd sowiecki wniosło częściowo samo życie, to obciążenie ideami nacjonalizmu nadal pozostaje nie uzmysłowione. Co więcej, na tle światopoglądowych i etycznych niedoborów nacjonalizm nabrał osobliwego powabu, a z punktu widzenia "sukcesów" sąsiadów, zwłaszcza Rosji i Kazachstanu - w ogóle wydaje się receptą na sukces w współczesnym świecie, finalnie dopełniającym ukraińskie społeczeństwo.

Powiadają, że ocena działalności OUN, UPA w znacznej mierze zależy od naszego zrozumienia, czym jest nacjonalizm. Z jednej strony, na samym początku nacjonalizm był tą decydującą siłą, która sankcjonowała walkę o niepodległość, a teraz jest podobno fundamentem współczesnej Ukrainy. I na tej płaszczyźnie nacjonalizm nawiązuje do ruchów wyzwoleńczych i pozytywnie odbieranego patriotyzmu. Z drugiej strony - i o tym nam teraz rozmawiać jest bardzo trudno - w imieniu ukraińskiej nacji zostały popełniane zbrodnie.
(...)
Jak by nie odżegnywali się zwolennicy nacjonalizmu od sowieckiej rzeczywistości, ich interpretacja nacjonalistycznego podziemia i państwa jest na wskroś SOWIECKA, bo symetrycznie powiela wszystkie sowieckie schematy. Przy wszystkich zapewne szczerych próbach bardziej dwustronnego wyjaśnienia roli UPA w kontekście "nowych" materiałów MUSI być jednoznaczna, wyłącznie pozytywna ocena, i co najbardziej chimeryczne - nieustająca heroizacja "swoich", włącznie z wykorzystaniem do bólu znanej sowieckiej frazeologii i pomnikowej stylistyki.
(...)

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura