4 obserwujących
150 notek
116k odsłon
249 odsłon

Życie z Bogiem w kościele czy życie z Bogiem obok kościoła ?

Wykop Skomentuj22

Adwent, okres oczekiwania na narodzonego Jezusa. Adwent, okres szczególnie wyczekiwany przez dzieci. Tak było w czasach mej młodości. Roraty o 6 rano - teraz PIS nasyła o tej godzinie - z lampionami własnej roboty ze świeczką wewnątrz, Anioł na schodkach ołtarza, codziennie jeden wyżej aż do tego dnia, dnia najważniejszego, dnia narodzin Jezusa. Kościół daleko bo z Józefki musiałem chodzić aż do bazyliki która to była - i jest - najważniejszą parafią Piekar i nie tylko. Jednak utrudnienia dla takiego dziecka - o 5:30 wyjście z domu - to nic w porównaniu z przeżyciami. I ze świeżym prawie codziennie śniegiem - wtedy jeszcze były zimy. W międzyczasie 6 grudnia św. Mikołaj. Kilka cukierków, ciepłe skarpety lub czapka - lata50/60 - to był przedsmak prezentów pod choinką. Zdarzył się też rok gdy w torebce św. Mikołaj mi przyniósł węgiel i obierki z ziemniaków - za karę. Bo Śląskie wychowanie było zawsze połączone z obowiązkami i grzecznością.  Później w domu te zapachy, ubieranie choinki w bombki ale i cukierki i najładniej pachnące jabłka. Dzisiaj takich jabłek już nie spotykam.

A co mamy dzisiaj? Roraty po południu, św. Mikołaja zastąpiły jakieś Mikołajki a tym samym brak tego czegoś zwanego atmosferą adwentu. Ilość dzieci na roratach też nie powala, ba powiedziałbym że zawstydza. Pytanie kogo? Wiernych czy księży, biskupów. Bo gdy słyszę z ust emerytowanego księdza słowa o bolszewizacji ludzi to pytam się od kiedy, przez kogo ta bolszewizacja następuje? I mimo że prawie codziennie siedzimy przy jednym stole to nie chce przyznać - być może z racji przynależności - że to mafia kościelna i PIS-owska skutecznie odstręcza ludzi od kościoła.

A co mamy dzisiaj w domu przedświątecznym? Choinka sztuczna - wielu się dziwi że chce się nam z żoną kupować zieloną choinkę - teraz kupują takie z "klockiem na opał" - jak mówię o tym trendzie sztucznych choinek na pniu. Brak pachnących jabłek, prezenty bogate ale dalekie od tych co dziecko by cieszyło - może to brak zimy. I pasterka. W ubiegłym roku były nawet wolne miejsca w ławach. Tego roku patrząc na ilość ludzi w kościele - teraz moja parafia jest 300 m od domu - na pasterce będzie można policzyć bez wysiłku. Dlaczego tak zniechęciliśmy się do kościoła? Dlaczego mamy tak złą opinię o nim? Dlaczego nasi wnukowie są tak daleko od kościoła rezygnując nawet z nauki religii? Czyja wina? Rodziców, dziadków czy hierarchów i rządzącego PIS?

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo