7 obserwujących
266 notek
71k odsłon
471 odsłon

Ekologia i DIESEL, i seledynowe kamizelki

Wykop Skomentuj6

Co znów zrobiłaś Francjo, że jesteś na paskach telewizji całego świata. Protesty przeciwko podwyżkom cen oleju napędowego, paliw efektem całokształtu polityki we Francji? Nawet padają oskarżenia, że za protestami stoi Le Pen-tradycyjny garçon do bicia, francuskiej sceny politycznej.

Jaka jest przyszłość paliw i transportu? Bajania o taksówkach powietrznych, czy elektrycznych samochodach, takich jakie znamy dziś, możemy sobie darować. Są bardziej energochłonne, od tych z tradycyjnym silnikiem wysokoprężnym.

Silnik ten ma swoje wady: trudny rozruch w zimnie, waga. Ostatnimi laty doszły jeszcze takie ciekawostki (elementy podnoszące zysk producentów i serwisów) jak filtry cząstek stałych, sprzęgło dwumasowe, blue coś tam, dodatek mający czemuś zapobiegać i coś wspomagać - drugi zbiornik i układ zasilania. Jednak są one przezwyciężone: na rozruch świece żarowe, płomieniowa w wiekowym Perkinsie, dodatki antyparafinowe do paliw, lepsze akumulatory i rozruszniki.

Część z tych usprawnień, jak sprzęgło, to problematyczne wynalazki, kiedyś drogie, dziś już tylko skomplikowane. Inne znajdują zastosowanie w pozostałych silnikach. Nowoczesny silnik "na benzynę" camonrail, to w istocie diesel, jedynie z nieco mniejszym stopniem sprężania. ON ma większą wartość energetyczną od benzyny i wie to każdy użytkownik niemieckiego dizla, gdyż efektem mieszania ON z benzyną w celu użytkowania zimą, był spadek mocy.

 Prawda jest taka, że rozwój silnika wysokoprężnego zakończył się i już nic więcej nie da się usprawnić. Silnik z bezpośrednim wtryskiem paliwa do komory spalania, jest szczytem technicznym tej konstrukcji. Wady i zalety są znane. Chciałbym napisać o najbliższej przyszłości motoryzacji i jak by to wyglądało, gdyby nie KASA i polityka. A tak, to nie wiadomo.

Tzw ślad węglowy aut elektrycznych, jest dużo większy od śladu a. spalinowych - to fakt. O ile ma uzasadnienie merytoryczne, elektryfikowanie komunikacji zbiorowej (bus w Eidhowen NL np już dawno są na prąd),ale i w Lublinie są na prąd - trolejbusy, z możliwością jechania bez trakcji. Takim antyprzykładem elektryfikacji komunikacji publicznej jest za to Olsztyn, gdzie spruto ulice, pod tory tramwajowe, choć Olsztyn tramwajów nie miał. To w ogóle bardzo ciekawe1 miasto. I da się i jest ekonomicznie i czysto w centrum, bez zasłony dymnej z wyjeżdżonego dizla. Ten dym, leci z komina w elektrowni, jednak dym ten jest najbardziej ekologiczny, jak to tylko możliwe - wierzę : ) A indywidualnie? Całe południe jeździ na dwóch kołach: mopedy, motorowery, motocykle spalające 3l benzyny na 100km i elektryczne już także, tyle że ich ślad?

U nas jazda na dwóch kołach, to męka przez pół roku. Nawet całkowicie ekologiczne rowery, traktowane są po macoszemu w miastach i przez Państwo także. Pomijam śmiertelność rowerzystów i wypadkowość, bo to jest całokształt. Miasta na rowery!

Wracając do przyszłości motoryzacji. Na dziś, optymalnym rozwiązaniem, byłby system Toyoty. Podobnie, ale nie tak samo. Tyle, że z silnikiem camonrail oczywiście, da się to zoptymalizować w taki sposób, by zrekompensować przemianę ON na prąd, a to na napęd. Da się, ponieważ charakterystyka silnika cieplnego nie jest liniowa i optymalizacja może dać najlepszy wynik spalania dla 1, 2 wartości obrotów z maksymalnym momentem obrotowym. Toyota zrobiła coś pośredniego, bo silnik (słaby) napędza tam koła i prądnicę. A to pozostawia tani w wykonaniu dziś (skala) układ napędowy: silnik, sprzęgło, skrzynia, koła. A nie jest to rozwiązanie optymalne. Silnik elektryczny nie wymaga przekładni, może się bez niej obejść. A więc tak samo, ale nie tak samo. Na dziś nie da się odejść od silnika spalinowego, bez okrojenia funkcjonalności samochodu. Ślad węglowy powinien być wyznacznikiem rozwoju transportu indywidualnego.

Czekam na następnego, genialnego Teslę. Ten skonstruował alternator. A obecnie potrzebujemy równie genialnego i prostego urządzenia, do wytwarzania MOCY elektrycznej z czegoś. Samochód się musi zmienić, będzie miał znowu motocyklowe koła, takie jak kiedyś miały motocykle: duże i lekkie. Będzie lekki, zunifikowany i pozbawiony licencji producentów. Taki pojazd się pojawi szybciej niż to komukolwiek się wydaje i będzie w każdy m gospodarstwie domowym, do jazd codziennych. Będzie kosztował 10 tysięcy i służył 20 lat. Do przezwyciężenia jest polityka, patenty firm samochodowych i opór nafciarzy - producentów paliw - polityka, podatki, akcyzy, homologacje. Te podrygi z polskim samochodem, to naprawdę śmieszne były. Śmieszne, ponieważ wszystkie potrzebne komponenty już są: koła, materiały na karoserie, zawieszenia, prądnice, silniki, meble samochodowe, szkło i jeden z najważniejszych składników, oświetlenie led, pożerające niegdyś znaczną część prądu oświetlenie halonowe. Na trasę, pozostanie silnik na ON, da on ogrzewanie kabiny, ekonomiczny prąd i napęd. Do podtrzymania prędkości 90km/h nie potrzeba 100KM, wystarczy ich 12. 12 KM to silnik, który jest dziś potrzebny i konieczny, a on już jest. Jeszcze alternator ~6KW, też są, jednak ten najpopularniejszy, kosztujący dziś na złomie 50 zł ma tylko 1KW. Można z niego wyciągnąć i 6, ale trzeba by go chłodzić olejem. Chyba łatwiej zrobić urządzenie do tego celu, nowe. Posłuży też do przydomowych elektrowni. Takie powstaną, to też kwestia już lat. Wystarczy, że ktoś "zwęszy biznes" i sprzeda milion zestawów KIT. Czekam.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka