Kobieta Wamp
Tylko dla dorosłych
8 obserwujących
8 notek
24k odsłony
  438   0

Niemieckie media nie pozostawiły suchej nitki na polskim filmie "365 dni. Ten dzień"


27 kwietnia została udostępniona na platformie Netflix długo oczekiwana druga część hitu z 2020 roku "365 dni" pod tytułem "365 dni. Ten dzień". Opowiada ona o dalszych losach Laury, którą zagrała Anna Maria Sieklucka i Massimo, w którego rolę wcielił się włoski aktor i model Michele Morrone. W 2020 roku erotyk „365 dni” wywołał poruszenie i stał się mega hitem Netflixa, pomimo ostrej krytyki. Tym razem twórcy pokazują dalsze perypetie zadziornej Polki i bezwzglednego włoskiego mafioza. Do akcji wkracza nowa postać Nacho, przystojny syn hiszpańskiego szefa mafii. Ten ostatni najwyraźniej próbuje zdobyć serce i zaufanie Laury.

Twórcy filmu po raz kolejny postawili na nagość i sceny seksu. Pomimo przytłaczającej reakcji wielu Krytyków, którzy uznali pierwszą część jako miękkie porno, to i tak odniosła ona ogromny sukces. W drugiej części "365 dni. Ten dzień" zostaly znacznie ograniczone tendencje mizoginistyczne, kobiety mogą mieć w końcu coś do powiedzenia. Jednakże to właśnie te treści sprawiły, że poprzednia część ​​filmu była hitem. Po zmienieniu tego w części drugiej, która miała być podobnie jak i pierwsza erotycznym thrillerem, nie wniosła napięcia tak bardzo potrzebnego w tym gatunku. Cały film to jeden wielki bałagan. 

Historia jest postrzegana jako nudne porno, które różni się od niego tylko tym że jest zbyt długi. Źle dobrana muzyka przerażała. Kilka scen było całkiem ładnych, ale nie na tyle, by odwrócić uwagę od nędznej treści całości. Brak tu akcji i napięcia, czyli podstawy dobrego thrillera, również sceny erotyczne pozbawione sa emocji. Film ogólnie zbiera tylko słowa krytyki. Ignorowanie historii zawartej w książce lub bardzo uogolniony jej obraz czuć na każdym kroku. Niestety scenarzysci zniszczyli ją całkowicie. Rezygnacja z nakręcenia kluczowych scen z książk spowodowała, że film jest tylko nudny. 

Całkowicie absurdalne zwroty akcji i powaga, z jaką przedstawia się ten nonsens, dostarczają trochę rozrywki. Polska produkcja w oczach niemieckich widzów i krytyków jest co najwyżej znośna jako mimowolnie śmieszny śmieć. 365 dni” byl kontrowersyjnym hitem, a napaść na tle seksualnym została sprzedana jako romans. „365 dni. Ten dzien” jest jego kontynuacją, jednak nie przypomina on niczego z pierwszej części, brak mu polotu. Pozostaje kolejnym nudnym pseudo-porno ze złą muzyką, kiepskim zespołem i kiepskim dialogiem. Przypomina on bardziej przydługawy teledysk niż thriller erotyczny.

Druga część nawet jeśli będzie oglądana, to raczej z ciekawości dalszych perypetii głównych bohaterów niż wartość artystycznej tej produkcji. Producenci nie wykazali sie kreatywnością, dobra historia zostala całkowicie zniszczona. Jedynym plusem jest to, że młode dziewczyny tym razem raczej nie będą chciały naśladować głównej bohaterki. Z której zrobiono karykaturę bohaterki książki Bianki Lipińskiej. Prawdopodobnie miał na to wpływ obecny trend panujący w naszym społeczeństwie, który ukazuje kobietę jako kobietę wyzwoloną, bez zasad moralnych.

No cóż twórcy 365 dni nie powtórzą sukcesu trylogii erotycznej " 50 twarzy Greya", a szkoda ponieważ historia jest niezła i miala szansę na bycie na tym samym lub nawet lepszym poziomie.







Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura