Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
70 obserwujących
1518 notek
1302k odsłony
271 odsłon

Dar od Boga Jan Wyżykowski w Polsce - Gorączka złota, diamentów i bieda w Sierra Leone

Wykop Skomentuj

Do 1848 r. na południu Afryki zbudowano niewiele dróg, do 1860 - ani jednego liczącego się banku, a do 1880 - żadnej linii kolejowej. Wyjąwszy porty, tutejsze miasta były albo siedzibami władz, takimi jak Graaff-Reinet, albo miejscami, gdzie raz na kwartał odbywał się nachtmaal Holenderskiego Kościoła Reformowanego. Wywożono stąd do Europy głównie wełnę, kość słoniową i skóry zwierząt.

Przełom nastąpił w 1867 r., kiedy to na północ od rzeki Oranje znaleziono pierwszy diament. Zaraz potem poszukiwacze z Kolonii Przylądkowej i Natalu, garstka burskich farmerów, a także murzynów z plemion Griqua i Tlhaping - ruszyli szukać szczęścia w rosnących niczym grzyby po deszczu kopalniach. Z powodu strategicznego położenia cały ten region stał się jednak szybko ko¬ścią niezgody pomiędzy Brytyjczykami, Wolnym Państwem Orania oraz Republiką Transwalu, zamieszkałymi przez Burów. Konflikt tymczasowo zażegnano dopiero w sądzie arbitrażowym, który zadecydował, iż diamentowe pola mają należeć do Zachodniego Griqualandu (obecnie Transkei / Kimberly).

Kimberly

Ostatecznie jednak otwartego konfliktu brytyjsko-burskiego nie udało się uniknąć. Jego skutkiem były dwie krwawe wojny, które doprowadziły do upadku państw rządzonych przez Burów i do wchłonięcia ich kraju przez Związek Południowej Afryki będący brytyjskim dominium. Co ciekawe, Burowie cieszyli się pod koniec XIX w. ogromną sympatią Polaków, dostrzegających wiele historycznych podobieństw w historii obu narodów, walczących o niepodległość z wielkim imperium. Sympatię tą tylko pogłębiał fakt stosowania przez brytyjskich generałów strategii uznawanej wówczas za skrajnie niehonorową. Rzecz w tym, że to właśnie w trakcie wojen burskich Brytyjczycy rozpoczęli wysiedlenia ludności cywilnej, którą następnie osadzano w specjalnych „obozach koncentracyjnych”.

Wróćmy jednak do „naszych” diamentów, które po podbici Burów stały się jednym z fundamentów południowo afrykańskiej gospodarki.

Pierwsze z nich odkryto w rejonie obecnego miasta Kimberly już w 1866 r. Wszystko rozpoczęło się od tego, że farmer Schalk van Niekerk zauważył w rękach nastoletniego chłopca kamyk, który uznał za potencjalnie szlachetny i chciał go od niego odkupić. Matka chłopca stwierdziła, że nie będzie brać pieniędzy za kamień i podarowała go farmerowi. Gdy kamień trafił do rąk Dr Atherstone, ten rozpoznał w nim .23,25 karatowy diament. Kilka lat później w Zandefontein znaleziono kolejny diament, tym razem .83,5 karatowy.

Okolica w której pojawiły się diamenty zaczęła wkrótce ściągać setki, a potem tysiące poszukiwaczy skarbów, skutkiem czego stało się założenie w 1871 r. miasteczka Kimberly oraz budowa kopalni.

Kontrolowana przez Brytyjczyków kopalnia była intensywnie eksploatowana, aż do 1914 r. W tym czasie wydobyto z niej prawie 3 tony (!) diamentów, wykopując przy okazji dziurę głęboką na 214 metrów o powierzchni 17 hektarów i obwodzie ok 1.6 km.

Obecnie na terenie kopalni zorganizowano Tourist Center, który ma przybliżać osobom zwiedzającym ten obiekt historię „diamentowej gorączki”. Osobiście w Kimberly nie byłem, gdyż obiekt ten leży stosunkowo daleko od tras turystycznych (ok. 500 km od Johanessburga), skutkiem czego podobno bywa tu sennie i pustawo mimo, że oprócz „wielkiej dziury” jest też do obejrzenia miasteczko górnicze przekształcone w skansen. Osobiście zdecydowałem się na wizytę w działającej do dziś i otwartej dla ruchu turystycznego kopalni Cullinan, która znajduje się zaledwie 30 kilometrów od centrum Pretorii. Tym samym jest to obiekt, który doskonale nadaje się na jednodniową wycieczkę.

Cullinan - panorama kopalni

Miasteczko Cullinam, a w tle kwitnące jakarandy.

Cullinan

Pierwsze diamenty w rejonie Cullinan odkryto w 1902 r., skutkiem czego zaczęły tu ścigać setki poszukiwaczy. Początkowo mieszkali oni w miasteczku namiotowym, które z czasem, gdy precyzyjnie określono położenie komina kimberlitowego, zaczęto przekształcać w stałą osadę. Jako pierwszy, w 1903 r., powstał domek dyrektora, a po nim kolejne tarasowo położone obiekty dla kadry inżynierskiej. Szeregowi górnicy dalej jednak mieszkali w namiotach lub też glinianych, okrągłych chatach.

Z czasem jednak i oni zaczęli budować domy, sprowadzając swoje rodziny. Wkrótce potem w mieście powstał kościół, szkoła oraz oczywiście stacja kolejowa. Wraz z jej otwarciem bezimienna osada otrzymała miano Cullinan, którą nadał jej ówczesny dyrektor kopalni William McHardy. Nazwa została zaczerpnięta od nazwiska Thomas Cullinan, prezesa i właściciela kopalni.

Całkiem sporo z budynków które powstały w czasach pionierów przetrwało do dziś nadając miasteczku specyficzny koloryt i charakter, dlatego też większość turystów rozpoczyna zwiedzanie kopali od jej „zaplecza”. Ponad stuletnie budynki wyglądają szczególnie atrakcyjnie na tle kwitnących na błękitno jakarand.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale