Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
77 obserwujących
1855 notek
1477k odsłon
  282   1

Nie pytaj mnie dlaczego sypiam z NIĄ


Teledysk został nakręcony w Warszawie na Pradze, głównie na ulicy Brzeskiej oraz bazarze Różyckiego.Warszawa Praga ul.Brukowa rok 

Miejsce urodzenia Mojej Matki 16 września 1912 roku.

Wiktoria moja Matka Wiktoria.

Dziadkowie Stasia i Staś, kombatant w cudzej Wojnie Rosyjsko - Japońskiej. Inwalida wojenny.

Na szczęście obecnie nie bijemy się w cudzej sprawie i oby tak pozostało na AMEN.

http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/37670?t=Refleksje-o-wojnie-rosyjsko-japonskiej-1904-1905

image

Wraki rosyjskich pancerników; od lewej Piereswiet, Połtawa, Retwizan, Pobieda i krążownika Pałłada w Port Artur, 1905 r. Źródło: Domena publiczna

Czym była wojna rosyjsko-japońska 1904–1905? Czy była to, jak określili autorzy wydanej w jej stulecie w Holandii syntezy „wojna światowa numer zero”, „zapowiedź katastrofy, która pochłonęła świat mniej niż dekadę po podpisaniu [kończącego zmagania] traktatu w Portsmouth”? Ze swymi liniami okopów i górami skoszonych pod Port Artur przez karabiny maszynowe trupów, lata 1904–1905 antycypowały z pewnością przyszłe pola Flandrii. Z drugiej strony fakt, że nie doszło w niej do ani jednego skutecznego ataku spod wody, źle zapowiadał realia przyszłej światowej morskiej konfrontacji. A może był to początek emancypacji Azji spod wpływów Zachodu, jak przepowiadał z entuzjazmem kibicujący Japonii chiński rewolucjonista Sun Yatsen? Zapewne, choć niebawem Japonia okazała się najbardziej niebezpieczna właśnie dla Azji.

Dalekowschodnia wojna stała się też istotnym wydarzeniem w dziejach odległej Polski. „Przyszłość może pokazać – pisał rok po jej zakończeniu Roman Dmowski – iż na losy nasze pośrednio wpłynęła ona nie mniej niż na losy samych stron wojujących. Nie dlatego, że przeleliśmy w niej tyle krwi naszej, ale dlatego, że towarzyszące wojnie wypadki w Rosji odbiły się silnym echem u nas, że zmiany w ustroju politycznym i w układzie sił wewnętrznych państwa rosyjskiego pociągnęły już za sobą oraz w przyszłości pociągną zmiany w naszym stosunku do tego państwa i odwrotnie, że wreszcie zmiany w położeniu międzynarodowym, będące tej wojny skutkiem, muszą prędzej czy później doprowadzić do wysunięcia się kwestii polskiej na porządek dzienny w zupełnie nowym charakterze”.

Dwa światy

Obie walczące strony, a ściślej ich żołnierze i społeczeństwa, postrzegały konfrontację odmiennie. Dla Japończyków była ona wojną narodową, której przegranie oznaczałoby utratę dopiero co uzyskanej – z trudem – równoprawnej pozycji w świecie. „Jeśli mimo wszystko przegramy – alarmował, stanowiący filar reżimu, Yamagata Aritomo – będzie to ogromna katastrofa”. Pozycje wyjściowe pamiętano doskonale. Na Wyspach Japońskich wycofywanie się z kolonialnych przywilejów, wyjmujących cudzoziemców spod miejscowego prawodawstwa, rozpoczęli w 1894 roku Brytyjczycy: po dziesięciu latach nie wszystkie ograniczenia zostały zlikwidowane. W trakcie czterech dziesiątek lat reform, zapoczątkowanych w latach sześćdziesiątych XIX wieku, pozycja japońskich wieśniaków, stanowiących ciągle zdecydowaną większość wyspiarzy, uległa jednak fundamentalnej zmianie. Szkoła, armia i rynek (w znacznie mniejszej mierze stronnictwa polityczne) uczyniły z nich świadomą część organizmu narodowego w stopniu nie mniejszym niż mieszkańców Europy Zachodniej, a nieporównywalnie silniejszym niż Rosjan. Zakaz noszenia broni wydany samurajom (1876) i wyposażenie w nią pochodzących z poboru rekrutów czynił synów wieśniaków i rybaków swoistymi sukcesorami klasy panującej, mającej dotąd wyłączny przywilej noszenia oręża.

Edukacja była arcyskuteczna. W 1904 roku praktycznie wszyscy poborowi potrafili czytać i pisać, podczas gdy w 1893 (przed wojną z Chinami) odpowiednie komisje odnotowywały jeszcze jedną trzecią niepiśmiennych. Acz większość rekrutów miałaby problemy ze wskazaniem na mapie Europy, żołnierze odczuwali dumę z własnego kraju, jego barw narodowych i cywilizacyjnej unikalności. Poczucie to mocno wzmacniała narodowa religia sinto. Mimo proklamowanej i w zasadzie przestrzeganej religijnej tolerancji sintoizm państwowy, uznany nie bez pewnej racji nie za religię, ale za naukę cnót obywatelskich, zaszczepiał już uczniom szkół podstawowych ofiarny i wojowniczy patriotyzm.

Pod tym względem państwo carów stanowiło antypody Japonii. Przymus szkolny nie istniał. W 1901 roku do 84 544 szkół podstawowych uczęszczało 4,5 mln uczniów – liczba zawstydzająco niska jak na kraj mający 23 mln dzieci w wieku szkolnym (7–14 lat). W rzeczywistości było jeszcze gorzej, uwzględniając tylko stanowiących trzon armii Wielkorusów. Według spisu z 1897 roku odsetek tych ostatnich umiejących się podpisać wynosił nieco ponad 29% (wśród Ukraińców, przez carat tradycyjnie do Wielkorusów wliczanych, 18,9%), podczas gdy wśród Polaków sięgał 42%, Litwinów 48,5%, a Niemców bałtyckich 95% (Rosja była więc uderzającym przykładem imperium, w którym naród panujący był gorzej wyedukowany niż uciskane przez niego mniejszości). Choć car Mikołaj II w wyniku poniesionej na Dalekim Wschodzie klęski podjął wielkie i niebezskuteczne wysiłki oświatowe (w 1913 roku podobno już 68% rekrutów potrafiło złożyć podpis), wynik ten odpowiadał danym dla francuskiej, napoleońskiej armii z 1800 roku.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale