35 obserwujących
652 notki
355k odsłon
48 odsłon

CENTRUM SIMONA WIESENTHALA

Wykop Skomentuj1

CENTRUM SIMONA WIESENTHALA
FORUM ŻYDÓW POLSKICH

Centrum Simona Wiesenthala publikuje doroczną listę „antysemickich wydarzeń”. Nietrudno zgadnąć, że o Polsce nie ma tam mowy.
Z rozmowy dla „Gazety Wyborczej” (21.12.19) z Romanem Polańskim (którego rodzice wyjechali w 1937 roku z Paryża do Krakowa, by uniknąć antysemityzmu we Francji), na temat najnowszego filmu Polańskiego „Oficer i szpieg”.
Jarosław Kurski: A ja myślę, że część widzów obejrzy film z satysfakcją na zasadzie: może i w Polsce jest antysemityzm, ale patrzcie, jaki był we Francji!
Roman Polański: Ale to prawda, że był kolosalny. Większy niż w Polsce.
Mój artykuł „Los Żydów w Europie: LICZBY NIE KŁAMIĄ” * wywołał oburzenie tych, którzy wbili sobie do głów kłamstwo, że Polska była i jest krajem największego antysemityzmu – „antysemityzmu wyssanego z mlekiem matki”. Kłamstwo jest stare, teraz dostaje „nowe życie”, bo zaczyna się propagandowa wojna radykałów na polu bitewnym udeptanym przez amerykańską ustawę S447.
W artykule tym zwróciłem uwagę, że w 1933 roku żyło w Polsce nie tylko więcej Żydów (ponad 3 miliony) niż w jakimkolwiek kraju europejskim, ale więcej niż w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Finlandii, Włoszech, Jugosławii, Szwajcarii, Bułgarii, Grecji, Albanii, Turcji, Luksemburgu, Portugalii, Hiszpanii, Belgii, Holandii, Danii, Czechosłowacji, Austrii, Węgrzech i Wolnym Mieście Gdańsku – RAZEM.
Rok 1933 jest datą graniczną: do władzy w Niemczech dochodzi Hitler. Los europejskich Żydów, w tym polskich, ma za moment ulec katastrofie. Kolejność: Ustawy Norymberskie, Konferencja w Évian, Kristallnacht, Holokaust. Zaraz nadejdzie kataklizm, który we wszystkich europejskich narodach, nie wyłączając Polaków, ujawni bohaterów ratujących Żydów i zbrodniarzy pomagających Niemcom w ich dziele. To ostatnia chwila, gdy ogromna liczba żydowskich obywateli jest dowodem na wyjątkowość żydowskiego losu w Polsce przez stulecia.
Czy dochodziło przez te stulecia do pogromów? Tak. Były prześladowania? Były. Czy miały miejsce bezpodstawne oskarżenia o profanację hostii i „mordy rytualne”, połączone z procesami, podczas których stosowano wobec Żydów tortury i skazywano ich na karę śmierci? Tak. Czy były antyżydowskie akcje i regulacje prawne, getto ławkowe, numerus clausus i inne formy dyskryminacji w II Rzeczypospolitej (1918-1939), zwłaszcza po latach kryzysu 1929-1933? Tak. A czy są dziś w Polsce antysemici? Oczywiście, że są. Jak, niestety, wszędzie.
Jednak obowiązkiem ludzi dbających o obiektywizm jest postrzeganie sytuacji Żydów do roku 1933 w Polsce w kontekście innych państw Europy. Tam, gdzie życie było dla Żydów trudniejsze lub niemożliwe. Z ogromu żydowskiej populacji w I Rzeczypospolitej i w Polsce międzywojennej, a także z rozwoju religii, kultury, nauki, sztuki i gospodarki, którą osiągnęła społeczność żydowska w Polsce, można wyprowadzić jeden wniosek: to miejsce na Ziemi było przez stulecia dla Żydów najlepsze. I co z tego, że dalekie od utopijnego ideału, skoro realnie najlepsze?
Ktoś, kto nie mógł strawić tej prawdy, napisał do mnie: „Jeżeli 3 miliony Żydów mają świadczyć, że było im w Polsce dobrze, to liczba dzisiejsza [zaledwie kilka tysięcy] jest widocznie świadectwem, że w Polsce jest im źle„.
Każdy, kto zna historię na poziomie najbardziej nawet elementarnym, dostrzega absurd tego twierdzenia. Wie, że większość polskich Żydów padła ofiarą niemieckiego ludobójstwa. To Niemcy wydali wyrok na miliony europejskich Żydów. To oni wymyślili, zorganizowali i zrealizowali zbrodnię.
Ci nieliczni Żydzi, którzy przeżyli, plus ci, którzy przetrwali w ZSRR, w znacznym procencie zdecydowali się na emigrację z Polski, szczególnie po pogromach krakowskim (1945) i kieleckim (1946). Jednak wybrali emigrację także po prostu dlatego, że powstało państwo Izrael. Inni wykorzystali szansę emigracji, gdy zakończył się stalinizm (gdyby tę szansę mieli wszyscy obywatele PRL-u, wyjechałaby pewnie wówczas ich połowa). Wreszcie, zostali do tej emigracji zmuszeni przez nagonkę antysemicką rozpętaną przez polskie władze komunistyczne w roku 1968.

A jak jest obecnie?

Wszyscy znający realia życia w Polsce wiedzą, że Żydom żyje się w Polsce dokładnie tak jak wszystkim obywatelom. Nie ma żadnych różnic. Natomiast, w porównaniu z resztą Europy, Żydom żyje się bezpieczniej, czyli – pod tym względem – lepiej niż we Francji, Niemczech czy Wlk. Brytanii, gdzie padają ofiarami zamachów terrorystycznych lub obawiają się o swoje życie. W Polsce jest inaczej. Od roku 1989 już bez przeszkód odradza się żydowska kultura, religia, tradycja. Działają organizacje i instytucje kulturalne (TSKŻ), naukowe (ŻIH), i chroniące żydowską kulturę (FODŻ). Odbywają się liczne (sentymentalne, nostalgiczne i cieszące się wielkim zainteresowaniem) festiwale kultury żydowskiej (najważniejsze z nich to krakowski i warszawski), powstało imponujące rozmachem Muzeum Polin, a Teatr Żydowski i Cmentarz Żydowski w Warszawie otrzymały ostatnio od państwa polskiego wielomilionowe dotacje. Od roku 1997 gminy żydowskie odzyskują własność przedwojennych żydowskich instytucji i organizacji. Kompletnie zaniedbane są natomiast sprawy odzyskiwania znacjonalizowanej własności indywidualnej, ale to dotyczy wszystkich obywateli i Żydzi nie są tu żadną grupą prześladowaną.
A przecież w Wielkiej Brytanii kilkanaście dni temu premierem mógł zostać autentyczny antysemita (Jeremy Corbyn). W Zachodniej Europie po ulicach wielkich miast od lat przetaczają się wielkie antyizraelskie i propalestyńskie demonstracje. Izraelskie produkty są bojkotowane. Intensyfikuje się antyizraelska akcja BDS. W 2019 roku Żydzi byli atakowani lub mordowani wyłącznie dlatego, że byli Żydami. Działo się to w Jersey City (USA), w Halle (Niemcy) i w San Diego (USA). Sprawa mordercy francuskiej przedszkolanki, Żydówki Sarah Halimi, nie została przez prokuraturę przekazana sądowi pod tak absurdalnym pretekstem, że morderca był…pod wpływem marihuany. Mimo że motywacją zbrodni była nienawiść do Żydów. W USA członkinie Kongresu Rashida Tlaib i Ilhan Omar otwarcie ujawniały swój agresywny antysemityzm. We Włoszech 89-letnia, ocalona z Auschwitz, dożywotnia senator Liliana Segre musi być dzień i noc strzeżona przez policję, ponieważ otrzymała niezliczoną liczbę gróźb pozbawienia życia. Na ulicach Nowego Jorku doszło do 159 przypadków zaatakowania i pobicia Żydów, zwłaszcza chasydów w Brooklynie. Ambasador Niemiec w ONZ 25 razy głosował przeciwko Izraelowi. Na amerykańskich lewicowych uniwersytetach kwitnie radykalny antysemityzm, maskowany jako „antysyjonizm”. W Danii i Szwecji rocznica Kristallnacht stała się okazją do antysemickich akcji neonazistów i dewastacji cmentarza w Randers (Dania). Podczas gdy Żydzi stanowią zaledwie 0.20% populacji Szwecji, są celem ponad 4% ataków motywowanych etniczną czy religijną nienawiścią.
W Polsce istnieją żydowskie gminy, instytucje, wspomniałem już o wielu żydowskich, masowych imprezach kulturalnych. Trzeba też pamiętać o tysiącach turystów z Izraela i ogromnej liczbie religijnych Żydów odwiedzających corocznie groby wielkich cadyków (np. w Leżajsku). Okazji więc do ataków by nie zabrakło. Tylko chętnych do przeprowadzenia tych ataków w Polsce nie ma.
Jedynym realnym, fizycznym incydentem ostatnich kilkunastu miesięcy był rzut kamieniem w szybę synagogi w Gdańsku w roku 2018, wykonany przez człowieka uznanego za chorego psychicznie, który kilka miesięcy wcześniej zaatakował parafię rzymsko-katolicką. No i spalenie symbolicznej kukły Judasza w Pruchniku.
Centrum Simona Wiesenthala opublikowało właśnie listę najbardziej antysemickich wydarzeń roku 2019. Te wydarzenia umieszczają się na mapie Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Niemiec, Szwecji, Danii, Stanów Zjednoczonych.
Nietrudno zgadnąć, że Polski tam nie ma.
A ponieważ nie ma, to z braku rzeczywistych aktów antysemityzmu nadyma się do monstrualnych wymiarów awantury w mediach społecznościowych. Przeprowadza „badania” poziomu antysemityzmu tak, aby wyniki były porażające.
Pod mikroskopem wyszukuje się antysemityzmu w wypowiedzi polityków oraz publicystów i oskarża ich razem z … figurkami i obrazkami „Żyda z pieniążkiem – na szczęście”.
Dewaluując tym samym i trywializując pojęcie antysemityzmu, bo zapominając, że gdy BZDURY nazywa się antysemityzmem, to antysemityzm zaczyna być uważany za BZDURĘ.

Paweł Jędrzejewski https://forumzydowpolskichonline.org/2019/12/22/1058/



Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale