35 obserwujących
688 notek
371k odsłon
  2355   0

W HOŁDZIE POGAŃSKIEJ BOGINI Z CZESŁAWEM MIŁOSZEM W TLE

Nadchodzący rok 2011 będzie poświęcony pamięci noblisty Czesława Miłosza pisarza i poety – taką uchwałę podjęła we czwartek 23 września 2010 sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu, pomimo sprzeciwu posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy wytykali temu twórcy m.in. publikowane skandaliczne opinie na temat Polaków, polskości, obyczajów, oraz kultury polskiej. Posłowie PIS zostali jednak przegłosowani przez  zrzeszonych w PO członków sejmowej Komisji .
 

„Bardzo mnie dziwi, że sygnatariusze tej uchwały nie przedstawili całokształtu dorobku Czesława Miłosza i tak naprawdę nie powiedzieli, co on sądził o Polakach – oświadczyła poseł Anna Sobecka / PIS / na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Wskazała, że książki pisarza „pełne są różnorakiej pogardy wobec Polaków”.- Wielką obelgą jest insynuacja Miłosza, jakoby w Polsce panował analfabetyzm, a chłopi byli ohydnymi śmierdzącymi głupcami, których trzeba nauczyć myśleć / „Zniewolony umysł” wyd. Kraków 1990 str. 293 / - zaznaczyła  Sobecka. Zacytowała również kolejne wycinki twórczości pisarza m.in.  nazywającego „szczuropolakami” Polaków wyjeżdżających za granicę w poszukiwaniu pracy, piszącego o „pogańskiej bogini” w odniesieniu do czci oddawanej Matce Bożej– o której poniżej.– Najbardziej, najbrutalniej, perfidnie zbezcześcił Polaków pisząc: „Polak musi być winią, ponieważ się Polakiem urodził” / „Prywatne obowiązki” /. Dodała , że Zbigniew Herbert, „który nagrody Nobla nie otrzymał, a powinien”, wspominał epizod, który „skończył się  jego rozstaniem z Miłoszem w 1968 roku  na zawsze”. Jak podała Sobecka, Miłosz miał wówczas oznajmić poecie, że „trzeba przyłączyć Polskę do Związku Sowieckiego”. Ostro zaatakował Sobecką Kazimierz Kutz poseł Platformy Obywatelskiej, który uznał, że tylko ktoś „pełen nienawiści”  może posługiwać się takimi argumentami. – To coś obrzydliwego, żeby w swoim zacietrzewieniu przekreślić całą twórczość poety o wymiarze międzynarodowym. Czasami człowiek mówi to, co myśli. Bywa, że takie słowa padają z ust osoby, która kocha Polskę – indagował Kutz. Wyraził również opinię, że słów Miłosza o przyłączeniu Polski do ZSSR „nie można odrywać od kontekstu literackiego i poetyckiego”.   Posłowie PO kolejno wyrażali swoje oburzenie, że można w ten sposób traktować postać pisarza. Według Andrzeja Celińskiego /SLD/, mało który człowiek tak jak Miłosz zasługuje na uhonorowanie przez parlament. Natomiast Iwona Śledzińska-Katarasińska, przewodnicząca komisji, stwierdziła, iż nie każda twórczość powinna być „miłą dla ucha papką”, ale czasem musi być ostra /”Nasz Dziennik” 24.09.2010 Jacek  Dytkowski /.

W latach trzydziestych ubiegłego wieku Czesław Miłosz związał się w Wilnie z komunistyczną organizacją młodzieży akademickiej „Front”. Wówczas powstało komunistyczne pismo wileńskie „Słowo”. Przy periodycznym dodatku „Słowa” zatytułowanym „Żagary” / 1931-1932/ powstała lewicowa grupa młodzieży związana z komunistycznym „Frontem”. Działali tu piewcy stalinizmu i dygnitarze komunistyczni: Stefan Jędrychowski, agent NKWD, w 1944 roku minister spraw zagranicznych moskiewskiego PKWN , Jerzy Putrament, przedwojenny agent NKWD , Kazimierz Petrusewicz, agent NKWD, działacz komunistyczny, członek rządów PRL, od roku 1931 członek Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, w okresie wojny partyzant sowiecki, w PRL wiceminister aprowizacji i żeglugi, członek politbiura, Jerzy  Sztachelski, agent NKWD, członek politbiura, minister w kilku rządach PRL, Czesław Miłosz. Wymienieni redagowali „Żagary”, pisząc w nich wyłącznie komunistyczne teksty. Kierownictwu „Frontu” za udział w t. zw. Lewicy Akademickiej, będącej ekspozyturą sowieckich służb specjalnych wytoczono proces sądowy. Grupa literacka „Żagary” którą miał założyć Czesław Miłosz była zatem zwykłą jaczejką bolszewicką, z żądaniami / wspólnie i w porozumieniu z Komunistyczną  Partią Zachodniej Ukrainy / przyłączenia południowo-wschodniej części Polski do Związku Sowieckiego. Czołowi przywódcy KPZU: Szpilman, N. Chomyn, Ostap Dłuski, Roman Kuźma, Osip Kriłyk, Ozjasz Szechter / ojciec Adama Michnika /.

Prokomunistyczne stanowisko ujawnił Miłosz już w Wilnie w latach trzydziestych, pisząc lewicowe artykuły, gloryfikujące komunistyczny radziecki kraj:

" Jest pod bokiem najciekawszy kraj świata - ZSRR"- pisał i wygłaszał w podobnym duchu pogadanki – agitki komunistyczne  w wileńskim radiu, żądające m.in. przyłączenia Polski do Związku Sowieckiego, za co został zwolniony z pracy z tej rozgłośni.
 
Owa myśl nie opuszczała Miłosza również w latach późniejszych:

Zbigniew Herbert który nagrody Nobla nie otrzymał, chociaż powinien, w wywiadzie na łamach tygodnika "Solidarność" w 1994 roku powiedział o Miłoszu:  „…było to w 1969 roku  w dworku Jerzego Turowicza w Goszycach, powiedział mi Miłosz - na trzeźwo - że trzeba przyłączyć Polskę do ZSRR . Ja na to - Czesiu , weźmy lepiej zimny tusz i chodźmy na drinka , myślałem że to żart, lub prowokacja. Lecz gdy powtórzył to na kolacji , gdzie byli Amerykanie , wstałem i wygarnąłem : takich rzeczy nie można mówić nawet żartem".

Po tym spotkaniu powstał wiersz Zbigniewa Herberta:

„był hybrydą w której wszystko się telepie
duch i ciało góra z dołem raz marksista raz katolik
chłop i baba a w dodatku pół Rosjanin a pół Polak
Chodakiewicz / Miłosz - dopisek autora / pisał także prozą – żal się Boże
o dzieciństwie a to było nawet ładnie
był jak student który czyta parę książek
niedokładnie”.

W 1993 roku jako noblista  Czesław Miłosz powrócił do kraju , dano mu honorowe obywatelstwo miasta Krakowa, luksusowe mieszkanie przy ul Bogusławskiego w Krakowie i pochowano z honorami w Panteonie Narodowym Na Skałce z decyzji lewackiego prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego i przeora oo. Paulinów prof. Andrzeja Napiórkowskiego – figurującego na liście Wildsteina, dotąd nie zlustrowanego. Po śmierci Miłosza w jego krakowskim mieszkaniu doszło do gorszących scen rodzinnych, łącznie z rękoczynami w walce o spadek.

Postać Jerzego Putramenta znana jest powszechnie, przypomnę jedynie, iż działał w Polsce jako agent NKWD jeszcze przed 1939 rokiem. Związek Literatów Polskich Zarząd Główny -  którym do dzisiaj kierują prezes i sześciu wiceprezesów, wszyscy ubowcy – w 1949 roku ze związku twórczego stał się stowarzyszeniem politycznym, nad którym nadzór sprawował Jerzy Putrament, późniejszy wiceprzewodniczący związku, przy współudziale Wandy Wasilewskiej i „Krwawej Luny”- Julii Brystygierowej, pułkownika NKWD, żony działacza syjonistycznego Natana Brystygiera, która miała już za sobą krwawe przesłuchania we Lwowie po 17 września 1939 roku. To krwawe monstrum w sposobie działania przewyższało nawet nadzorczynie  z nazistowskich niemieckich obozów koncentracyjnych. „Specjalizowała” się w przesłuchiwaniu mężczyzn, nierzadko wkładając nieszczęśnikom genitalia do szuflady, gwałtownie ją zatrzaskując. Była dyrektorem V Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, głównym wykonawcą polityki stalinowskiej wobec Kościoła, a w okresie dominacji „bezpieczeństwa” nad partią nieraz twórcą tej polityki. Była przedwojenną dogmatyczną marksistką chcącą zniszczyć „opium ludu”, czyli Kościół katolicki wszelkimi dostępnymi metodami. Były wśród nich również wyroki śmierci na księży, więzienie biskupów i prymasa Polski kardynała  Stefana Wyszyńskiego, szantaże i naciski, ale przede wszystkim próby rozbicia Kościoła, czyli polityka divide et impera. Płk. NKWD Julia Brystygierowa była współautorem i głównym wykonawcą próby rozbicia Kościoła przez „księży – patriotów”. Brystygierowa kierowała akcją uwięzienia kardynała Stefana Wyszyńskiego, chociaż decyzja o jego uwięzieniu zapadła dużo wyżej i wcześniej z udziałem czynników sowieckich.  Rządziła bezpieką za czasów Bieruta i Bermana; szkolona za czasów Gomułki.

Prześladowanie polskich pisarzy przez władze Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich  po 1949 roku szeroko dokumentuje Joanna Siedlecka w swoich historycznych publikacjach „Obława” i „Kryptonim liryka”.

Telewizja publiczna w 2009 roku zaprezentowała film „Jerzy Putrament – errata do biografii” w reżyserii Andrzeja Gajewskiego. Scenariusz tego filmu oparty jest na mojej publikacji „Upadek nagrody Nobla z hańbą domową i ubekami w tle” / „Głos Polski” Toronto nr  16 - /16 – 22-04 2009/, nr 17 – /22 – 29-04 2009/, nr 18 –/ 1 05 – 6 05 2009/, „Kurier Codzienny Chicago”, www.wzzw.wordpress.com , www.rodaknet.com  , www.iskry.pl , http://aleszum.salon24.pl  , http://aleksanderszumanski.pl , Radio Pomost. 

Jerzy Putrament przedwojenny agent NKWD był również agentem służby bezpieczeństwa PRL.  Wraz z Czesławem Miłoszem członek jaczejki bolszewickiej nazywanej grupą literacko-artystyczną „Żagary” zrzeszającą opisanych wyżej działaczy komunistycznego „Frontu”. Działał w utworzonym po wybuchu wojny we Lwowie  kolaboracyjnym komunistycznym Związku Patriotów Polskich z założycielką związku Wandą Wasilewską. W połowie lat trzydziestych dokonał t. zw. "wolty politycznej” przechodząc na pozycje komunisty -   internacjonalisty. Członek Związku Radzieckich Pisarzy Ukrainy. Współtwórca Związku Patriotów Polskich. Członek Komitetu Centralnego PZPR.
Związek Patriotów Polskich (ZPP) - organizacja polityczna, powołana w lutym 1943 przez komunistów polskich w ZSRR, narzędzie polityki Stalina w kwestii polskiej - przygotowywał warunki do przejęcia władzy przez komunistów w powojennej Polsce.

ZPP pełną działalność rozwinął po zerwaniu przez władze ZSRR (kwiecień 1943) stosunków dyplomatycznych z rządem RP na uchodźstwie. We władzach ZPP dominowali komuniści (od I 1944 skupieni w Centralnym Biurze Komunistów Polskich), którzy nie ujawniali perspektywicznego celu organizacji. Powstanie organizacji oficjalnie ogłoszono na zjeździe ZPP w czerwcu 1943. Wcześniej było to niemożliwe z powodu napiętej sytuacji polsko-sowieckiej (Katyń, zerwanie stosunków dyplomatycznych).

W maju 1943 komuniści uzgodnili ze Stalinem skład dowództwa polskiej dywizji w ZSRR, na której czele miał stanąć gen. Zygmunt Berling. 9 i 10 czerwca odbył się w Moskwie zjazd ZPP, na którym ogłoszono statut, deklarację ideową, wybrano zarząd i komisję rewizyjną. Na zjeździe wybrano Zarząd w składzie: przewodnicząca Zarządu Głównego - Wanda Wasilewska, członkowie - Stanisław Skrzeszewski, Stefan Jędrychowski, Włodzimierz Sokorski i Zygmunt Berling. W deklaracji jednoznacznie potępiono rząd RP na uchodźstwie z premierem Władysławem Sikorskim, jako działający na szkodę "bloku anglo- radziecko -amerykańskiego". W programie na pierwsze miejsce wysunięto konieczność przebudowy struktury społeczno-politycznej przyszłej Polski, znaczenie sojuszu z ZSRR dla bezpieczeństwa jej granic, oraz rewizję granicy wschodniej (odrzucenie postanowień terytorialnych traktatu ryskiego).
W 1944 związek powołał Polską Agencję Prasową Polpress z siedzibą w Moskwie. ZPP prowadził propagandę (organ prasowy "Wolna Polska"), opiekę społeczną (przejął polskie sierocińce, domy inwalidów i starców), pracę oświatowo-kulturalną. W lipcu 1944 ZG ZPP formalnie podporządkował się Krajowej Radzie Narodowej i uczestniczył w powołaniu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. W latach 1944–1946 ZPP przesiedlał Polaków i Żydów z ZSRR do Polski.
W październiku 1944 roku powstał Komitet Organizacyjny Żydów Polskich przy Związku Patriotów Polskich. ZPP zakończył działalność w sierpniu 1946.
Po wkroczeniu sowietów do Lwowa we wrześniu 1939 roku powstała gazeta "Czerwony Sztandar", zwykła agitka wojskowa w randze dziennika, przez lwowian zwana „machorką”, ponieważ miała wiele stron, przeważnie przemówień dygnitarzy komunistycznych i doskonale służyła na skręty z machorki kupowanej od sołdatów za kilka kopiejek. W "Czerwonym Sztandarze" publikowali pisarze kolaboranci, a to Jerzy Putrament, Czesław Miłosz, Aleksander Wat, Adam Ważyk, Leon Pasternak, Tadeusz Żeleński-Boy, Stanisław Jerzy Lec, Władysław Gomułka, Jerzy Borejsza Goldberg, Jacek Goldberg Różański - kat UB, Julia Brystygierowa, Władysław Broniewski, Hilary Minc, Edward Ochab.
Tymczasem w Kujbyszewie i w Moskwie na polecenie Stalina przygotowywano kolejną mordownię NKWD we Lwowie. Polecenie od Stalina otrzymali politrucy najbardziej zaufani, Julia Brystygierowa - "Krwawa Luna" i Wanda Wasilewska. Zasadnicza jaczejka bolszewicka miała za zadanie stworzenie pod szyldem literackim indoktrynacji na modłę sowiecką przede wszystkim inteligencji i "pierekowkę dusz". Stworzono więc wzorcową placówkę NKWD. Placówka otrzymała nazwę "Nowe Widnokręgi". Redakcja, czyli miejsce przesłuchań początkowo znajdowała się przy ul. Pełczyńskiej, ale krzyki przesłuchiwanych rozchodziły się wokół, przeniesiono więc redakcję w ustronne miejsce przy ul. Jagiellońskiej 4 gdzie mieszkałem. Tam było cicho, tylko  po powrocie ze szkoły słyszałem jakieś krzyki i jęki. Przypuszczam, iż przesłuchiwania odbywały się w różnych mieszkaniach prywatnych, więźniów trzymano w dawnym więzieniu wojskowym przy ul. Zamarstynowskiej , w Brygidkach przy ul Kazimierzowskiej, lub przy ul. Łąckiego. Z więzień tych prawie nikt nie ocalał, więźniowie zostali zakatowani.
Redaktorem Naczelnym "Nowych Widnokręgów" została Wanda Wasilewska, zespół tworzyli Julia Brystygierowa, Jerzy Borejsza, Jerzy Putrament, Czesław Miłosz, Adam Ważyk, Julian Przyboś, Tadeusz Boy - Żeleński, ale również i tacy tytani powojennego terroru jak Roman Zambrowski, Stefan Jędrychowski, Edward Ochab, Hilary Minc, Włodzimierz Sokorski.  Do współpracy nie przystąpił m.in. Władysław Broniewski tłumacząc, iż on jest od pisania, a nie do przesłuchiwania i może z kolegami pójść na wódkę. Według  Jalu  Kurka Broniewski za tę wypowiedź został aresztowany na krótko.
W latach 1947 –1950 z powołania prezydenta Bolesława Bieruta Jerzy Putrament  został ambasadorem komunistycznej Polski w Paryżu, wraz z Czesławem Miłoszem  atache’ kulturalnym, wspierającym po II wojnie światowej aktywnie system stalinowski w Polsce. Miłosz podjął m.in. pracę w dyplomacji komunistycznego rządu Polski również w Stanach Zjednoczonych.

W 1951 roku Miłosz uzyskał azyl polityczny we Francji. Emigracja owa nie była politycznym azylem Miłosza – takiego nie potrzebował. Była jego świadomym wyborem literackim zmierzającym do sukcesu, o którym w kraju nie mógł nawet marzyć. Jest bowiem rzeczą oczywistą, iż jego  pióro w kraju nie byłoby złotym Watermanem, przy takich gigantach poezji jak Leopold Staff, Julian Tuwim, Jan Lechoń, Zbigniew Herbert, Kazimierz Wierzyński, Konstanty Ildefons Gałczyński. I tymi właśnie poetami „ lepiej grodzić płoty”, jak wyznaje Miłosz wznoszonym w 1949 roku toaście / „Toast” / z dalekiego Waszyngtonu nie opuszczając strof antypolskich:

„…w Bazylei
nie lubią Polaków
jak mówią złodziei…”

Miłosz urodzony w 1911 roku w Szetejniach na Litwie nigdy nie uważał się za Polaka, przedstawiając się jako Litwin piszący po polsku.

Prof. Jacek Trznadel:

„w Paryżu po nastaniu stanu wojennego, jak sam słyszałem, Miłosz przedstawiał się w radiu francuskim jako Litwin piszący po polsku”. 

Równocześnie z powstaniem "Solidarności", w 1980 roku Czesław Miłosz otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Przyznanie temu poecie literackiej nagrody Nobla przyjęte zostało w kraju radośnie, w dobie narodowego sprzeciwu wobec komunistycznego reżimu, a Miłosz traktowany był jako symbol antyreżimowego buntu. Owa radość z miłoszowego Nobla nie trwała zbyt długo, bowiem stopniowo zaczęły ukazywać się na rynku wydawniczym w kraju emigracyjne utwory tego poety, a ich treść wręcz zaszokowała polskich czytelników, gdyż prawie każda jego książka była brutalnym paszkwilem i złośliwą dyskwalifikacją polskiej kultury.
 
Okazało się, iż Miłosz nie jest jednym z nas, lecz wynarodowionym kosmopolitą, człowiekiem obcym, zewnętrznym i wręcz wrogim całemu naszemu dziedzictwu narodowemu, historycznemu, religijnemu i kulturowemu, a pasją jego twórczości literackiej stało się obrzucanie Polaków inwektywami, utworami pełnymi złowrogiego jadu - cykutą podawaną z cynizmem wszystkiemu co polskie.
 
W każdej księgarni w Polsce półki zawalone są paszkwilancką twórczością noblisty Miłosza, wymierzoną w Polskę.

"Historia literatury polskiej" autorstwa noblisty stała się podręcznikiem zalecanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej jako książka pomocnicza do nauki języka polskiego w szkołach ponadpodstawowych. Ubolewać należy, iż pracownicy naukowi, przygotowujący do polskiego wydania ów podręcznik / Kraków 1993 / nie wyeliminowali wielu zawartych partackich spłyceń w ocenach twórczości naszych pisarzy." - podaje doc. dr hab. Jan Majda.

Ten prawnik z wykształcenia, auto kreowany na profesora literatury, ex cathedra, raz w todze prokuratora, raz z pozycji profesora literatury, nie znając podstawowych zasad jej wartościowania lży to co nam najświętsze.
 
Opinie naukowców - historyków literatury i krytyków literackich w większości są zgodne; przytoczę najistotniejsze z nich:
prof. Bożena Chrząstowska w swojej książce "Poezje Czesława Miłosza"-/ 1992 / przytacza kilka antypolskich wypowiedzi noblisty, by stwierdzić:

"laureat Nobla przyjmowany jest w kraju jako pisarz narodowy, a z tym pojęciem wiąże się polskość, ze wszystkimi tradycyjnymi uwarunkowaniami, jak katolickość, jak współodczuwanie wszystkich narodowych tragedii, jak obywatelskość i społeczno - polityczne zatroskanie o losy narodu. W esejach Miłosz jest w ciągłym konflikcie z polskością".

Prof. Aleksander Fiut w książce "Moment wieczny" jak i prof. Bożena Chrząstowska cytują Miłosza: "Nie urodziłem się w Polsce, nie wychowałem się w Polsce, nie mieszkam w Polsce, ale piszę po polsku, przyznaję się, na polskość jestem alergiczny”.

I dalej:
 
prof. Aleksander Fiut stwierdza: „Miłosz oskarża tyleż naród, co jego język. Widać u niego sprzeczność pomiędzy miejscem urodzenia, a kulturą przynależnościową, językiem i etnicznym pochodzeniem. Miłoszowy spór z narodem, polskością, będzie nieustannie i na stałe wplątany w historyczne i literackie konteksty”.
 
Prof. Jacek Trznadel w naukowym studium "Miłosz - lewy profil" omawia niektóre antypolskie wypowiedzi tego noblisty rozsiane w jego książkach. Autor tego studium przytacza liczne wypowiedzi Miłosza pełne nienawiści do naszej międzywojennej II Rzeczypospolitej, a w czasie okupacji do Państwa Podziemnego, AK i polskiego rządu londyńskiego. Widać u tego poety niechęć do Polski nawet po 1989 roku.
 
Również prof. Marian Stępień, też w naukowym studium p.t. „Powojenne dysharmonie moralne Czesława Miłosza" omawia  „komunistyczne balansowanie tego poety".
 
Oszczerstwem wobec Polaków nazwał prof. Stanisław Trepka wiersz Miłosza "Campo di Fiori", w którym ten poeta szydzi z nas, że podczas okupacji, gdy Niemcy mordowali Żydów w getcie warszawskim, to Polacy beztrosko, przy muzyce bawili się na karuzeli obok getta. Trepka podaje fakty i to liczne, że sytuacja wyglądała odwrotnie niż podaje Miłosz, bo chociaż karuzela należała do folksdojcza, to w czasie walk w getcie była nieczynna, a opór zbrojny getta był możliwy dzięki zaopatrzeniu w broń przez polskie podziemie.
 
Tysiące Żydów uciekających z getta uratowali Polacy, narażając życie własne i rodzin. Prawdę tę potwierdzają opracowania naukowe o okupacyjnej Warszawie Tomasza Szaroty.
 
"Campo di Fiori" napisał Miłosz w Wielkanoc 1943 roku w Warszawie, a więc na początku powstania w getcie warszawskim, poświadczył oto nieprawdę, szkalującą nasz naród. Czyżby ów wiersz nie dał początku niewybrednym atakom na Polskę i Polaków?
 
Prof. Andrzej Romanowski pisze: „Miłosz nie jest - i nigdy nie był polski. Litwin polskojęzyczny".
 
Podobną opinię wyraża prof. Teresa Walas, prof. Elżbieta Morawiec, a nawet dotychczasowy gloryfikator Miłosza prof. Jan Błoński.
 
Nie tylko historycy literatury posiadają jednoznaczny stosunek do antypolskiej twórczości Miłosza, ale również i pisarze. Jan Józef Szczepański w opowiadaniu pod znamiennym tytułem "Koniec legendy" opisał autentyczną imprezę sylwestrową, która odbyła się w dworku Jerzego Turowicza w Goszycach, w czasie której Miłosz stwierdził:
 
„…walka Polaków z hitleryzmem to nieprawdopodobna wprost manifestacja głupoty".
 
Melchior Wańkowicz zarzucił Miłoszowi po roku 1946, że praca dyplomatyczna to "podpieranie nazwiskiem literackim niewolnictwa własnego narodu".

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale