93 obserwujących
454 notki
601k odsłon
1115 odsłon

Nasza barykada

Wykop Skomentuj15

Po wyjściu z Muzeum, na słonecznym jego podwórzu, siedząc przy murze gdzie wyryte było imię i nazwisko Brata Mamy, zapytałem o to, co dręczyło mnie od wielu lat: „Mamo, ile osób zginęło wtedy jak zbombardowali naszą oficynę na Złotej?” Usłyszałem: „Jak śmiesz o to pytać!? Ty pytasz ilu zginęło? Ja ich wszystkich znałam, ja widziałem spod gruzu ich głowy, ich ruszające się ręce i nogi, oni tam jeszcze żyli, myśmy rękami drapali kamienie i nie mogliśmy im pomóc, a ty pytaszilu !?”

Więcej już nie pytałem. Pamiętam piwnicę. W naszym pomieszczeniu mieszkala pani, która przygarnęła dziewczynkę w moim wieku uratowaną z transportu dzieci z Zamojszczyzny wiezionych do Niemiec. Pamiętam dużo szczegółów, znoszenie rannych, na których nie wolno nam było patrzeć, pamiętam podpieranie stropów drewnianymi słupami nazywanymi stemplami, pamiętam jak zgasło światlo elektryczne, pamiętam palące się później karbidówki, pamiętam wannę i prawie równą jej wielkością bombę - niewybuch, na podwórzu przy których bawiły się dzieci, pamiętam jak Ojciec wyprowadził nas z bratem na ulicę i pozwolił nam chodzić „tylko do tej barykady” wskazując na zgięty czarny słup metalowy. Długi czas później myślałem, że barykada to taki zgięty metalowy czarny słup. :o)

Podczas naszego pobytu w piwnicy Ojciec był stale na zewnątrz. Mężczyźni coś razem robili. Jak wstawiali podpierające sufit piwnicy i jej korytarz „stemple” z ciekawościa oglądałem. Co jeszcze wówczas robili? - nie wiem. Raz Ojciec przyszedł cały zaypany pyłem, usiadł na czystym łóżku, za co dostał ostrą reprymendę od Mamy. Okazało się, że przed chwila zdążył uskoczyć przed spadającą bombą i chyba cudem przeżył jej wybuch.

Fot. 9. Ulica Złota. Taki słup, jakie widać przy chodnikach, tylko mocno zgięty stał na obok naszej barykady.

Fot. 8. Ulica Złota. Barykada była odległa kilkadziesiąt metrów od bramy naszego domu. Na fotografii zrobionej przez niemiecki samolot rozpoznawczy dnia 30.sierpnia widać, że jeszcze oficyna wtedy stala. Można też dostrzec tę barykadę, którą przy zgiętym słupie widziałem w Powstaniu.

Ta barykada może uratowała nam życie. Niemcy doszli do Żelaznej, to było około 200m od nas. Niewiele dalej była Hala Mirowska gdzie masowo rozstrzeliwano ludność. Myśmy przeżyli.

Pamiętam jak w piwnicy prosiłem Babcię Miecię o „kawałek chleba ze szmalcem i z solą” i jak mi dawała do jedzenia kostki cukru. Później mi powiedziano, że kostki te były z kapniętym do nich spirytusem stosowanym przez Babcię jako profilaktyczne lekarstwo.

Wyszliśmy z piwnicy dopiero w październiku po zakończeniu walk. Pieszo szliśmy na zachód. Kiedy minęliśmy zabudowania Ochoty ktoś wsadził mnie na furmankę, których kilka podstatwili okoliczni rolnicy. Nogi przywalono mi ciężkimi pakunkami ale bałem się poskarżyć, żeby nie kazali mi dalej iść pieszo.

Kiedy przechodziliśmy przez pole cebuli, ktoś podał mi jedną. Pamiętam, że jadłem ją ze smakiem tak, jak jada się jabłka. Doszliśmy do Podkowy Leśnej, gdzie spędziliśmy noc.

Na razie tyle ....
Jeszcze o barykadzie!

Budując Barykadę

Anna Świrszczyńska

Baliśmy się budując pod ostrzałem barykadę.
Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer, wszystko tchórze.
Upadła na ziemię służąca dźwigając kamień z bruku,
baliśmy się bardzo, wszystko tchórze -
dozorca, straganiarka, emeryt.

Upadł na ziemię aptekarz wlokąc drzwi od ubikacji,
baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz, wszystko tchórze.

Upadł chłopak z poprawczaka
wlokąc worek z piaskiem,
więc baliśmy się naprawdę.

Choć nikt nas nie zmuszał,
zbudowaliśmy barykadę pod ostrzałem.

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale