15 obserwujących
759 notek
1113k odsłon
979 odsłon

Cieszmy się, właśnie uniknęliśmy prawdziwej katastrofy

Wykop Skomentuj16

image

Malkontenci narzekają, że PiS nie ma większości w Senacie. Wierzę, że tylko przez jakiś czas. Do pierwszego posiedzenia tej izby sytuacja powinna być już klarowna. Na razie wszyscy krygują się i obnoszą ze swoją cnotą, podczas gdy powszechnie wiadomo, że w środowisku polityki jest to zjawisko unikatowe. Partia rządząca ma tu wszystkie atuty, czytaj wabiki, w ręku. Na razie trwa dyplomatyczne wyczekiwanie wszystkich stron. Źle się stało, bo uważam, że ktokolwiek by nie wygrał powinien mieć absolutną większość i komfort rządzenia, aby po pierwsze mógł wykazać zamierzenia i talenty, a po drugie utracił alibi w przypadku zaniechań, czy potknięć. Inaczej mówiąc pełnia władzy i pełna odpowiedzialność.


Opozycja z jej głównym szefem, a także zwolennicy partii anty-pisowskich, powtarzają na przykładzie Senatu, że błędem było zrezygnowanie z porozumienia w sprawie wspólnego startu do Sejmu, bo przy tych samych wynikach wyborów była możliwość odsunięcia PiS od władzy. Rzeczywiście opozycja miałaby już dzisiaj większość, także sejmową. Tylko co z tego? Co poza pozbawieniem PiSu mandatu do rządzenia udałoby się uzyskać? Czy ktoś jest sobie w stanie wyobrazić sam proces tworzenia rządu przez przedstawicieli tych kilkunastu skrajnie różnych ugrupowań w momencie gdy nie ma tam wystarczającego autorytetu, aby nad tym zapanować? Jakim cudem udałoby się zaspokoić apetyty i ambicje liderów tych wszystkich partyjek? Piszę o samym procesie tworzenia rządu, bo gdyby nawet jakimś cudem się udało, to sprawnego rządzenia takiego tworu nikt chyba nie jest w stanie sobie wyobrazić?


Wracam do podobnego porozumienia, jakie udało się opozycji stworzyć przed  eurowyborami. Grupa byłych premierów i byłych szefów MSZ podpisała wtedy deklarację zawierającą apel o powstanie Koalicji Europejskiej i stworzenie szerokiej listy w wyborach do PE. "Powołujemy Koalicję Europejską, bo wspólnie lepiej zadbamy o interesy Polek i Polaków w UE. Uniemożliwimy wyprowadzenie Polski z Unii. Na trwałe zbudujemy dla Polski miejsce wśród głównych sił europejskich" – czytamy w deklaracji. – "Tylko silna Polska w Unii Europejskiej jest gwarantem naszego bezpieczeństwa, dobrobytu i rozwoju" - dodano. Jeśli ktoś pisze o PiS, że to partia populistyczna, to jak nazwać te deklaracje? Czyż to nie jest populizm w najczystszej postaci? Co zostało z tych wzniosłych deklaracji poza tym, że Schetynie udało się wprowadzić do Europarlamentu dwóch wzorcowych komuchów, Milera i Cimoszewicza, którzy natychmiast po wyborze pokazali mu to miejsce na plecach, gdzie słońce nie dochodzi?


Jeśli ktoś jeszcze nie czuje, jakiej niebezpiecznej i karykaturalnej sytuacji udało się uniknąć, to może warto pospekulować, kto znalazłby się w tym potencjalnym rządzie i na jakiej posadzie? A więc premierem Kidawa Błońska, a co bardziej prawdopodobne sam Grzegorz Pomysłodawca, ministrem środowiska zapewne ktoś z zielonych (biada górnikom),  od spraw socjalnych wrażliwy Kamysz wróciłby do swego pomysłu z wiekiem emerytalnym, to tak na początek. Aż się boję zapytać kto w tym rządzie wziąłby tekę ministra edukacji (może Biedroń), sprawiedliwości (mają przecież Stanisława Gawłowskiego),  MON pewnie Siemoniak ( w końcu skutecznie rozwalił polską armię), zdrowia Kopacz do spółki z Sawicką (nadrobiłyby, co się wczesnej nie udało),  finansów pewnie ktoś z Nowoczesnej (byłaby w końcu okazja spłacić długi partii), itd., itd.

. Może PiS nie jest idealny, ale jeśli nie ma kogoś ze zbliżonym poparciem, to niech rządzi i odpowiada za swoje decyzje. W żadnym wypadku zbieranina, od sasa do lasa, której jedynym sukcesem i celem ma być odsuniecie PiS od władzy. Bo to byłaby rzeczywiście katastrofa i kolejne stracone lata. Polski dziś na to nie stać.  

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka