3 obserwujących
13 notek
4847 odsłon
  721   0

Mama zmarła na covida

Niestety, prawie tydzień temu lekarka z OIOMu zadzwoniła z tragiczną wiadomością. Już nieco doszedłem do siebie po tej przejmującej stracie.

Wszyscy z rodziny jesteśmy w szoku, że tak szybko virus sobie z Mamą poradził.

Mimo, że działaliśmy bardzo szybko. Po pierwszych objawach wezwanie prywatne znanej lekarki. Wezwaliśmy wymazobus, już po południu byli. Wynik potwierdzający obecność koronawirusa, również bardzo szybko.

2 dni walki w domu. Leki zaordynowane przez lekarkę, jakieś antybiotyki plus witaminy i inne jakieś. Niewiele to dało, saturacja wciąż słabła. Podawanie tlenu poprawiało na chwilę. Po następnych 2ch dniach, lekarka wysłała Mamę do szpitala.

Oddział covidowy. Już nie mogliśmy Mamy odwiedzać. Dzwoniliśmy do Niej, ale słychać było, że rozmowa sprawia Jej wielką trudność, więc nie męczyliśmy długo. Ostatni raz widzieliśmy Ją przez okno, bo leżała na parterze szpitala.

Niestety stan zdrowia pogarszał się. Płuca zajęte w połowie. Dren ściągający płyny z płuc. Mamę wysłali na OIOM. Dzwoniliśmy po kilka razy dziennie na oddział. Żadnej poprawy, rokowania coraz gorsze.

Mamę przewieźli do szpitala w sąsiedniej miejscowości. Tu nowocześniejsze wyposażenie. Nic to nie dało. Po tygodniu płuca  już zajęte w całości. Lekarze przygotowują nas na nieuchronne. My wciąż wierzymy w cud. Bratanek mówi, że nie wierzy, że Babcia tak ciężko tego wirusa przechodzi. Sam go przechodził, to jedyne objawy brak smaku i węchu.

Mówił, że nie znał osoby w jej wieku tak silnej, wciąż samodzielnej. Ona gdy miała 75 lat opiekowała się kilka godzin dziennie ich 4 letnim dzieckiem! Nie tylko w domu, chodziła z nim do parku, na plac zabaw. Dawała radę bez jakichś wielkich problemów. Niesamowicie silna. Całe życie ciężko pracowała. Niestety cukrzyca typu1 trochę Ją męczyła, ale po 20 latach zmagania się z tą podstępną chorobą, dawała radę. Wiedziała kiedy i ile insuliny sobie wstrzyknąć. Prowadziła aktywny tryb życia, nie miała nadwagi, sama wokół siebie wszystko robiła.

I covid Ją zniszczył kompletnie w 3 tygodnie.

Tak się cieszyła, że będzie miała wyższą emeryturę od nowego roku. Z 14-stki zrobiła sobie nową podłogę w sypialni. Mówiła, że za 13-stkę zrobi podłogę w salonie. Oczywiście nie sama, tylko wynajęła fachowca.

Wymieniła sobie pralkę-automat, miała nowy zlew, odnowiła armaturę w łazience. Mówiła, że teraz wie co to godne życie emeryta. Od nas nigdy niczego nie chciała. Jedyną okazją Jej coś dać były urodziny i Święta Bożego Narodzenia. Dzięki temu miała sporo nowoczesnego sprzętu w Kuchni i np telewizor.

Bała się panicznie zarówno wirusa jak i szczepionki. Niestety, bandyci antycovidowi skutecznie Mamę wystraszyli. Tłumaczyliśmy Mamie, że ma bardzo zdrowe serce (jak wszyscy w naszej rodzinie) więc efekty uboczne szczepionki Jej akurat nie dotyczą. Poza tym, liczyć na to, że mogłaby być wybranką losu jedną na milion, to lepiej grać w Lotto.

Nie wiemy czy szczepienie by Ją uratowało na pewno. Na pewno zwiększyłoby Jej szanse na ozdrowienie. Myślimy, że w Jej organizmie dało by się jeszcze wytworzyć wystraczającą ilość antyciał do walki z tym podstępnym wrogiem. Bez immunologicznej informacji o tym zagrożeniu, reakcje Jej organizmu były znacznie opóźnione i osłabione. 

Oczywiście, ze teraz to jest bezsensowna dyskusja co by było gdyby. Na pewno wiemy tylko, że niezaszczepiona zmarła.

Antycovidowi szaleńcy mogą triumfować. Mają jeszcze jedną ofiarę ich szaleńczej ideologii.

Tak, to ich wina. Mama im uwierzyła, a nie własnej rodzinie czy medycznym ekspertom. Wystraszyli Mamę do tego stopnia, że straciła realizm w ocenie sytuacji.

Inną sprawą jest, że ktoś Ją zaraził tym wirusem najprawdopodobniej w sklepie mięsnym. To jedyne miejsce, w którym Mama mogła się zarazić. Była do przesady ostrożna w kontaktach z ludźmi. Sklep to jedyne miejsce, gdzie przebywała w jednym pomieszczeniu z wieloma ludźmi, przez około pół godziny. Raz w tygodniu. Wystarczyło, że jakiś zarażony palant maseczkę miał na brodzie, bo co go tam rządzący będą uczyć o transmisji wirusa. Przecież on/ona wie lepiej. Poza tym ma konstytucyjną wolność do zarażania innych, więc z niej korzysta. I co mu/jej zrobicie?

Lepiej żebym nie spotkał kogoś takiego na swojej drodze.

Lubię to! Skomentuj100 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości