Mors malis, vita bonis!
Jarosław Iwaszkiewicz, "Kościół w Skaryszewie", fragment: "- Ksiądz by chciał, aby wszyscy ludzie do kościoła chodzili. Nie każdy zły, co do kościoła nie chodzi. Nie każdy dobry, co przed ołtarzem klęczy".
6 obserwujących
78 notek
17k odsłon
79 odsłon

O sprzeczności nauki i religii słów kilka sołtysa Magierckiego. Sprawa ostra i poważna

Wykop Skomentuj5


"Nauka wyklucza metafizykę, bo opiera się na doświadczeniu, a nie na oderwanej od rzeczywistości spekulacji (zob. I. Kant "Krytyka czystego rozumu”).

Nauka przeczy religii w podstawowym jej zakresie, jakim jest teoria o powstaniu świata, a przede wszystkim paleontologia. Ona zaś wyklucza prawdziwość historii o raju, wężu gadającym, o Adamie i Ewie, co dla religii chrześcijańskiej jest podstawą nauki o zbawieniu jako pokonaniu grzechu pierworodnego (zob. P. de Rosa).

Biblia ze swoimi bajkami o słońcu kraczącym wokół Ziemi, o śmierci jako zapłacie za grzech i o chorobie jako zjawisku powstałym wskutek grzechu nie może być podstawą do uzasadnienia zgodności nauki z religią, lub o braku między nimi sprzeczności.

Religia to sprawa wiary i zasad moralnych oraz kultu, a więc stanu świadomości w zakresie etyczno-estetycznym (zob. S. Kierkegaard), a nauka to sprawa metody interpretacji świata zgodnie z prawami rzeczywistymi, nawet jeśli ich wszystkich nie znamy, to nie znaczy, że brak podstawy do wyjaśnia zjawisk np. przyrodniczych, należy tłumaczyć przy pomocy teorii i dogmatów religijnych.

Jedna z różnic między religią a nauką jest taka, że religia zakłada i tworzy idee oraz uzasadnia rzeczywistość i sprawy człowieka przy użyciu owej hipotezy, w logice nazywa się to błędem petitio principi (zob. P-H de Holbach).

To religia lub religie (było ich kilka tysięcy), wbrew wszelkim pozorom, doprowadzają do wykluczenia wiary w Boga z powodu swoich sprzeczności i paradoksów (proszę zobaczyć, ile w Biblii jest sprzeczności, to już Abelard ujawnił w dziele ”Sic et non”).
Jednym z największych paradoksów chrześcijaństwa jest problem pogodzenia idei Boga z istnieniem zła, a przy tym sprzeczność między chrześcijańską filozofią a teologią: filozofia chrześcijańska twierdzi, że zło jest brakiem dobra, czyli jakoby nie istnieje, bo brak czegoś jest niebytem (zob. św. Augustyn "Państwo Boże"), a teologia twierdzi, że zło jest bytem realnym i objawionym jako szatan.

Nauka, mimo że opiera się o analizę praw rzeczywistych, nie musi wykluczać Boga, lecz może wskazywać nawet na możliwość Jego istnienia. W religii nie jest to oczywiste i pozostaje w granicach wiary, a owa wiara to nie nauka (zob. św. Tomasz z Akwinu „Suma teologiczna”; twierdził on, że nie jest oczywiste dla człowieka istnienie Boga, ale rozum może sugerować argumenty, to nie znaczy dowody, na rzecz Jego istnienia – tzw. „quinta via", one nie są dowodami, lecz argumentami a to różnica; Kościół w katechizmach i w dogmatyce swojej sugeruje, że to są niby dowody, ale o czym innym jest mowa w tekście oryginalnym i jego porządnych tłumaczeniach z łaciny).


Zatem w sprawie Boga będzie mieć więcej do powiedzenia nauka, chociaż Bóg nie może być jej przedmiotem, ale nauka może potwierdzać możliwość Jego istnienia.

Religia przy tym staje się tylko karykaturą Boga, np. wiara w zaczarowany chleb, sok z winogron zamieniony krew Boga lub straszny i niehumanitarny dogmat piekła wiecznego" - to fragment pracy proseminaryjnej sołtysa Andrzeja Magierckiego, bo okazało się (sprawa to dziwna, ale prawdziwa), że jest już on po zaliczeniu pierwszego roku studiów filozoficznych, chociaż zaocznych, ale poważnie traktowanych.

Ja zaś, jako publikujący jego tekst, nie zgadzam się do końca z powyższymi tezami, ale z mini zgodził się pewien polski uczony, profesor filozofii (nie mam upoważnienia do podania jego nazwiska - tzw. ochrona danych).

Publikuję czasami wypowiedzi sołtysa Magierckiego, bo dostaję za to świeże mleko, jaja i warzywa, po prostu dorabiam na życie w zakresie ekologicznym.

Proszę mnie nie obrażać, pisząc ewentualne, chociaż mile widziane, komentarze. Kasjerka sprzedającą w sklepie wódkę nie jest odpowiedzialna za alkoholizm kupującego — to tak dla wyjaśnienia, chociaż ono tu nie pasuje, ale piszę po chłopsku, bo na wsi jestem i to w sadzie. Czekam na dojrzałe śliwki, bo czereśni w tym roku mało!

.

image

Triumf św. Tomasza z Akwinu, Benozzo Gozzoli, ok. 1468-1484 (il.: domena publiczna)

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale