Blog
Wyłowione z Myśli
arturborat
arturborat Przez moją wieś przepływa rzeka Myśla. Będę pisywał o tym, co z niej wyłowiłem.
0 obserwujących 9 notek 8627 odsłon
arturborat, 17 listopada 2011 r.

Stanisław Heller 1946-2011

 

Iza, córka Stanisława Hellera, zamieściła dziś na blogu swojego ojca nekrolog:  
 
 
 
 
 
 
Stanisław odszedł wczoraj, zabrała go wyniszczająca choroba. Społecznoś blogerska Salonu 24 w obliczu jego choroby wykazywała dużą solidarność. W wielu miejscach powielony został jego apel o pomoc. Stanisława nie stać było u schyłku życia nawet na wykup lekarstw uśmierzających ból.  Już mu nie pomożemy, ale pamiętajmy chociaż, że był to człowiek, który swoją wojskową, najpierw odebraną politycznym wyrokiem sądowym pod koniec lat. 70 XX w. i odzyskaną na początku lat 90., emeryturę przekazał darowizną na rzecz Wolnej  Polski.  Pozbywszy się w ten sposób jedynego pewnego dochodu, cierpiał w tej wolnej Polsce na szkorbut. Tak, widziałem, jak krwawiły jego dziąsła i wypadały mu zęby. Wszystko co zarobił myjąc tiry przy drodze przeznaczał na utrzymanie swoich malutkich wtedy dzieci i żony oraz starca, który przygarnął jego rodzinę do domu w lesie. Sam jedną zimę przeżył tylko na beczce kiszonych ogórków.  A jednak nigdy nie narzekał, zawsze był otwarty na innych. Udowodnił, że z największej nędzy można się podnieść. Zaczynając od zera, ze swoimi krwawiącymi dziąsłami, bez żadnego wsparcia, bez złotówki kredytu stworzył firmę, która była największym i najlepiej płacącym pracodawcą w okolicy. Zatrudnił kilkadziesiąt osób. Zawiść i złe języki doprowadziły go do bankructwa, ale nie stracił swojej wiary w ludzi. Nie stracił też nigdy wiary w sens dążenia do prawdy. Bo praca naukowa była jego wielką pasją, poświęcał jej każdą wolną chwilę. Swoim dorobkiem dzielił się na Salonie24. Nie wszyscy go rozumieli, wielu wprost twierdziło, że bredzi. Ale nie było to dla Stanisława potwarzą.  On chciał rozmawiać, wierzył, że różnice mogą zbliżać, a nie tylko dzielić. Oby ta największa z wartości, jaką wypracował i wielu zaszczepił, nie odeszła wraz z nim. Jego blog będzie istniał. Iza napisała:
 
"Proszę administratorów o nie usuwanie blogu Taty, gdyż Tata chciał, aby Jego blog mógł być czytany również po Jego odejściu, a mnie prosił o opublikowanie swoich dwóch rękopisów, co postaram się zrobić w stosownym czasie."  
 
 
 
Będzie istniał!  
 
 
 
Stanisław zainspirował mnie kiedyś do napisania książki zatytułowanej "Wedle reguły kreacji". Nie lubił jej, miał do mnie pretensje, że za dużo w niej o Nim. Na tym blogu tłumaczyłem, mu że to nie o Nim, ale teraz sam nie wiem. Ta książka kończy się tak:
 
 
 
 "Przestał widzieć. (...) Zapomniał o swoich słabościach. Osunął się na kolana. Nad nim, jedna po drugiej, wschodziły gwiazdy."
 
 

Niech świecą, Stanisławie, dla Ciebie. Rozumiałeś je.

 

 

Opublikowano: 17.11.2011 23:25.
Autor: arturborat
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @bufon Z pewnością pszczoły nie muszę się zamartwiać, że zniknięcie ludzkości będzie...
  • @Jacek Lawrenz Jacku, ja nie kwestionuję, że Einstein miał filozoficzne usposobienie i był w...
  • @Kejow @: "Sp. Stanisław Heller jako żołnierz zawodowy oficer Wojska Polskiego podlegał...

Tematy w dziale