Blog
Nietoperz Minerwy
avenarius
avenarius W Enneagramie mój typ to 5w4: Obserwator i Obrazoburca. Pasuje idealnie.
0 obserwujących 18 notek 7793 odsłony
avenarius, 2 października 2010 r.

Gumki i religia czyli katecheza w szkołach

Pisałem już  tym temacie lata temu. avenarius.salon24.pl/65843,a-ateistow-mnogosc W zasadzie nie zmieniłem poglądów, a teraz tylko uzupełniam je o kontekst polityczno-społeczno-teologiczno-... i jeszcze jakiś.

Katecheza w szkole MOGŁABY być, gdyby rozwiązano trzy problemy:

1) Nie mogłaby być finansowana z budżetu państwa. Musiałyby katechetom płacić związki wyznaniowe. Bo jest to po prostu niesprawiedliwe, żeby ateista czy muzułmanin musiał część zarobionych pieniędzy oddawać na nauczanie dzieci poglądu, z którym się nie zgadza. Na podobnej zasadzie zresztą zabroniłbym dofinansowywania z budźetu państwa środków antykoncepcyjnych, nie wspominając już w ogóle o in vitro. Niech płacą zainteresowani. Za gumki i za religę.

2) Coś musiałoby się stać w szkole w ogóle, żeby ona nie wyglądała tak jak wygląda. Znajoma nauczycielka mówiła mi ostatnio o filmie nagranym przez ucznia komórką. Lekca religii w średnim mieście w technikum. Ksiądz poruszający się w wyimaginowanym hermetycznym kloszu przestrzeni przytablicowej i mówiący coś kompletnie niesłyszalnego. Reszta klasy gada głośno i rzuca papierami. Wbrew pozorom nie sądzę, że to samo w sobie jest kryzysem katechezy. To jest, ujawniający się z całą ostrością na katechezie, kryzys edukacyjny. Inni nauczyciele mają po prostu straszak w postaci możliwości oblania. Jeśli osobowość nauczyciela nie pozwala mu straszaka użyć, jeśli jest psychicznie słaby, to mu nic nie pomoże poważny przedmiot. Pamiętacie to może?

http://www.youtube.com/watch?v=DgIe4OfL-zo&feature=related

To nie była lekcja religii.

Religia jest jednak podwójnie poszkodowana na tym edukacyjnym schamieniu.

Można sobie wyobrazić nauczyciela, który mówi rozwydrzonemu szczeniakowi coś w rodzaju: "Słuchaj synku, jak będziesz mi tutaj rozwalał lekcję, to zadbam o to, żeby Cię w nieskończoność pytać odmiany czasowników nieregularnych / występowania skał metamorficznych / partii politycznych w Polsce międzywojennej. I będę Ci sadził jedną jedynkę za drugą. A jak zmarnujesz rok życia kiblując w tej samej klasie, to zawsze będziesz mógł dziękować za to znajomemu głupkowi z lusterka." To pewnie niepedagogiczne, ale MOŻLIWE. Co więcej, ten język niektórzy uczniowie faktycznie chwytają wyczuwając tutaj jakieś zderzenie twarde: klata w klatę. I w warunkach takiego zderzenia da się nauczać angielskiego/geografii/ historii.

A teraz przedstawcie sobie katechetę, który ma w warunkach takiej konfrontacji uczyć np. o darmowej miłości Boga lub o darach Ducha Swiętego. To się wyklucza po prostu. Nowy Testament jest w tej sprawie przejrzysty jak Bajkał: gdy słuchacze nie chcą słuchać, to się przerywa głoszenie, strzepuje proch z nóg i idzie dalej. Ich czas jeszcze nie nadszedł. Nie rzuca się psom tego co święte. Niestety, choć św. Paweł mógł sobie zejść z Aeropagu, gdy Ateńczycy zaczęli drwić z Ewangelii, to współczesny katecheta nie może wyjść z sali lekcyjnej. Zostało przecież jeszcze 30 min. do dzwonka i cały długi rok szkolny. I kolejny, i kolejny...

3) Trzeci problem jest taki, że dla Kościoła katolickiego nadchodzi długi czas płacenia za wieloletnią pychę, butne wypowiedzi hierarchów i ich roszczenia do odgrywania roli decydentów w życiu publicznym. Za sięganie nawet do jawnie złodziejskich rozwiązań, żeby tylko nachapać się jak najwięcej tych samych dóbr, które na ambonie potępiali. Za próbę związywania ludzi z Kościołem za pomocą poczucia winy. Wszystko to wróci rykoszetem w postaci nienawiści, która - jak to nienawiść - nie wyhamuje na rozsądnych granicach walki o słuszność, lecz będzie musiała odreagować tym silniej, im silniej Kościoł pchał się z butami tam gdzie nie jego miejsce. 

I religię wypchnie się ze szkół, choć wydaje mi się, że mogłaby tam być, gdyby rozwiązano dwa problemy, o których pisałem wcześniej. Ponieważ jednak na rozwiązanie pierwszego problemu nie będzie się chciał zgodzić Kościół, jak rozwiązać drugi problem nie wie nikt na świecie, a trzeci może rozwiązać tylko czas, to wg mnie zegar nad katechezą szkolną już tyka.

 

I dobrze.

Opublikowano: 02.10.2010 11:05.
Autor: avenarius
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Mity i Fakty W mieście z którego pochodzę do kościoła uczęszcza między 20 a 25 %. Kapelan...
  • @nols To przezabawne - już drugi raz w ostatnim czasie zażądano ode mnie świadectwa...
  • @piowel Odpowiem tak: mam znajomego protestanta. Jego zbór w ciągu ostatnich kilkunastu lat...

Tematy w dziale