Blog
Nietoperz Minerwy
avenarius
avenarius W Enneagramie mój typ to 5w4: Obserwator i Obrazoburca. Pasuje idealnie.
0 obserwujących 18 notek 7793 odsłony
avenarius, 20 października 2010 r.

Piekło w Twojej głowie (3)

No tak, pospieszyłem się...

Różne rzeczy zaprzątnęły mi umysł i nie spełniłem obietnicy rychłego zakończenia tematu. Ale mam chwilę oddechu i dokańczam.

Poprzedni fragment sugerował, że Bóg nie jest OBIEKTYWNIE bardziej dobry niż zły. Ale jest od tego ważny wyjątek. Wydaje się, że Bogu nie jest obojętne, którą z perspektyw przyjmiemy. Stara się, żebyśmy znaleźli sie w punkcie, z którego wygląda na dobrego. Nie ma więc pełnej symetrii. Uważam, że to wystarczy, by zaakceptować to podstawowe radosne odkrycie Starego Testamentu: "Pan jest dobry!" Nie docecniamy tego, traktując jako oczywistość to, że ktoś kiedyś połączył te dwie wielkie idee: Suwerena Świata oraz Dobra. Wcale to nieoczywiste połączenie, a niesłychanie ważne. Zmienia w sposób zasadniczy nasze czucie-się-w-świecie, że pozwolę sobie po Heideggerowsku zapisać ten egzystencjał.

Jednak wciąż nie dotknęliśmy problemu tego, co jest zasadniczym elementem decydującym o zmianie perspektywy. Ja widzę to tak, że jest nim droga. Podstawową rzeczą jest akt wiary odrywający nas od Bezpiecznego i kierujący w Nieznane. To dwa fundamentalnie i niemożliwe do pogodzenia imperatywy. Czuć się Bezpieczym i czuć sie Wolnym. Tego się w szczególnych, przełomowcyh momentach życia nie da zrobić NARAZ. Musimy w danym momencie (kairos) wybrać. To nasza opcja fundamentalna.

Ufność, że nie zginę będąc wolnym, czyli ufność w możliwe połączenie obu imperatywów to Wiara. Ale wiara żyje dzięki AKTOM wiary. A locus naturalis  aktu wiary to wybór bez gwarancji. Najpierw w wierze wybieram  wolność. Potem odkrywam, że wciąż żyję. Nie da się tego zrobic odwrotnie: wybrać bezpieczeństwo i w konsekwencji znaleźć wolność.

Jeśli wybierzemy bezpieczeństwo, to Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bóg, który mówi nade wszystko: WYJDŹ!  będzie dla nas zły, będzie zagrożeniem, będzie nas straszył potępieniem (które w swej istocie jest przypisanym Mu potępieniem nas przez samych siebie - z zemsty wywartej na sobie za to, że się nie odważyliśmy wyjść).

Jeśli wyjdziemy, to grzechy nasze zredukują się, przybiorą normalny rozmiar - przeszkód w drodze. Ale nie przeszkód totalnych. Wszak to, że idziemy nie ulega wątpliwosci. Gdybyśmy wcale nie ruszyli - każdy grzech staje się śmiertelnym. Zatrzymuje nas w śmierci.

Ciekawe, że gdy Bóg chce zniszczyć lud Izraela w drodze do Ziemi Obiecanej za odstępstwo, to Mojżesz uchyla to potępienie wskazując właśnie na Wyjście, które nie pozwala Bogu zgładzić narodu wybranego, choćby nie wiem jak grzeszącego. Lud bowiem WYSZEDŁ i to jest zdarzenie, którego sam Bóg nie może zakwestionować. Niesamowite wrażenie robi na mnie proste i bezpośrednie poddanie się Boga argumentowi Mojżesza. Nawet Najwyższy nie jest zdolny zaprzeczyć rozstrzygającej wymowie zasadniczego faktu: To jest Lud, który kiedyś postawił na Pana! Zaryzykował zyciem, by być Mu posłusznym i jest W DRODZE. Nie można go teraz odrzucać.

"Mojżesz rzekł jednak do Pana: «Egipcjanie słyszeli, że Ty ten naród wyprowadziłeś swą mocą spośród nich, i donieśli o tym mieszkańcom tego kraju. Słyszeli oni, że Ty, Panie, przebywasz pośród tego narodu i bywasz widziany twarzą w twarz; że Twój obłok stoi nad nimi, że Ty wśród dnia idziesz przed nimi w słupie obłoku, a w nocy - w słupie ognistym. Gdy więc ten naród wybijesz do ostatniego męża, narody, które o tym posłyszą, powiedzą o Tobie: Pan nie mógł sprawić, by ten naród wszedł do kraju, który mu poprzysiągł, i dlatego ich wytracił na pustyni. Niech się okaże, Panie, cała Twoja moc, jak przyobiecałeś mówiąc: Pan cierpliwy, bogaty w życzliwość, przebacza niegodziwość i grzech, lecz nie pozostawia go bez ukarania, tylko karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia. Odpuść więc winy tego ludu według wielkości Twego miłosierdzia, tak jak znosiłeś ten lud od Egiptu aż dotąd».

I odpowiedział Pan: «Odpuszczam zgodnie z twoim słowem»."

 To nas leczy z lęku przed piekłem. Uważam to za ważny fragment. Jezus chyba też własnie z tego powodu nie łagodził ideą apokatastazy lęku przed potępieniem: bo wzywał na drogę. Wiedział, ze człowieka, który odmówi wyjścia nic nie powstrzyma od samoptępienia. I cóz mu pomoże wówczas miłosierdzie?

Opublikowano: 20.10.2010 23:37.
Autor: avenarius
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Mity i Fakty W mieście z którego pochodzę do kościoła uczęszcza między 20 a 25 %. Kapelan...
  • @nols To przezabawne - już drugi raz w ostatnim czasie zażądano ode mnie świadectwa...
  • @piowel Odpowiem tak: mam znajomego protestanta. Jego zbór w ciągu ostatnich kilkunastu lat...

Tematy w dziale