Blog
Świat od mniej znanej strony
ArturZ
ArturZ Ciekawią mnie dalekie kraje.
16 obserwujących 14 notek 82345 odsłon
ArturZ, 7 grudnia 2012 r.

Biały człowiek bierze lekcję pokory.

1575 15 0 A A A
Droga rosyjskich jednostek na Pacyfik. Autor: Ref.(Futabasya NihonkaiKaisen ISBN 4-575-47639-0). Creative Commons 3.0.
Droga rosyjskich jednostek na Pacyfik. Autor: Ref.(Futabasya NihonkaiKaisen ISBN 4-575-47639-0). Creative Commons 3.0.

 

Dwa i pół tysiąca lat temu chiński mędrzec Sun Zi, znany też jako Sun Tzu, mawiał: "Człowiek bez strategii, który lekceważy przeciwnika, nieuchronnie skończy jako jeniec". Słowa te nieraz potwierdzała historia. Na początku XX wieku w szczególnie bolesny sposób przekonali się o tym dowódcy armii carskiej Rosji i sam imperator Mikołaj II, władca największego i najludniejszego kraju Europy.

 

W II połowie XIX w. przedmiotem rosnącego zainteresowania władców Rosji staje się Daleki Wschód. Już Traktaty Ajguński (1858) i Pekiński (1860) ustaliły korzystny dla Rosjan przebieg granicy z Chinami. Kolejnym przejawem wzrostu rosyjskiego zainteresowania wybrzeżem Pacyfiku była budowa Kolei Transsyberyjskiej na przełomie XIX i XX w. Ważnym krokiem były też rosyjskie poczynania w samych Chinach. W 1898 r. Rosja wydzierżawiła zajęty rok wcześniej Port Artur (dziś w sąsiedztwie miasta Dalian) na Półwyspie Liaodong, po czym zaczęła budować tam umocnienia. Rosja i Chiny podpisały też układ, na mocy którego Rosjanie uzyskali prawo budowy kolei biegnącej przez chińską Mandżurię. Rosnąca rosyjska obecność w Chinach omal nie doprowadziła do zbrojnej kontrakcji Wielkiej Brytanii. Zaniepokojeni rosyjską ekspansją Brytyjczycy zrazu wysłali okręty do Port Artur. Jednak do konfrontacji obu wielkich imperiów nie doszło. Brytyjczycy opuścili rejon Port Artur, najwyraźniej wychodząc z założenia, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci (np. Francja lub kajzerowskie Niemcy) niechybnie skorzysta. Mało kto jednak brał pod uwagę, że pod bokiem wyrasta nowe mocarstwo, dynamicznie rozwijające nie tylko gospodarkę, ale i imperialne apetyty - Japonia.

A przecież już w 1895 r. Japończycy pokazali swoją militarną siłę, sprawność i ekspansywne zamiary pokonując Cesarstwo Chin. Japonia, pod panowaniem cesarza Mutsuhito (epoka Meiji) modernizująca się i czerpiąca garściami z zachodnich wzorców w zakresie administracji, przemysłu i edukacji, zaskakująco łatwo pokonała znacznie większe Chiny, narzuciła im kontrybucję, wyrugowała ich wpływy z Korei i przejęła Tajwan. Ale ówczesne Chiny były słabym, zacofanym gospodarczo, kiepsko uzbrojonym, feudalnym państwem, jakby żywcem wyjętym z innej epoki. Uważano, że z takim militarnym słabeuszem nawet "jacyś tam" Japończycy potrafiliby wygrać. Tak więc Nippon mimo pokonania Kraju Środka nadal był postrzegany z pewnym przymrużeniem oka. Powszechnie uważano, że Azjaci nie są w stanie w otwartym polu stawić czoła którejkolwiek z zachodnich armii, że są zbyt zacofani, że brak im umiejętności organizacyjnych itd. Osób żywiących takie pogardliwe lub wręcz rasistowskie przekonania nie brakło także na carskim dworze.

Tymczasem Rosja skrzętnie korzystała z okazji, by umacniać swoją pozycję w Chinach. I tak na przełomie stuleci wzięła czynny udział w zdławieniu narodowego powstania pod egidą stowarzyszenia Pięśc w Imię Sprawiedliwości (Yihequan), od którego wzięła się zachodnia nazwa "powstania Bokserów". Rosjanie tłumiąc ów narodowo-wyzwoleńczy ruch nie ustępowali barbarzyństwem innym armiom kolonialnym. Po stłumieniu powstania obce mocarstwa nałożyły na Chiny olbrzymią kontrybucję i okupowały niektóre tereny tego kraju. Rosjanom przypadła w udziale Mandżuria, gdzie zaczęli usadawiać się na dobre. Zwłaszcza Harbin stał się miejscem masowego osadnictwa Rosjan, gdzie wyrastały rosyjskie domy, placówki kulturalne, sklepy, magazyny, banki, biura, świątynie - słowem, rozmaite oznaki obecności poddanych cara.

Na ten obszar łakomym okiem spoglądali Japończycy. Jak wspomniałem, na Zachodzie wciąż nie traktowano Japonii jako równorzędnego partnera ani tym bardziej rywala. Anglicy i Amerykanie, którzy krzywym okiem patrzyli na "rozpychanie się" Rosji w Chinach, uznali, że dobrze będzie udzielać poparcia Tokio i tym samym osłabiać wpływy Petersburga. Wychodzono z założenia, że Japonia nawet jeśli uzyska coś kosztem Rosji, to i tak nie będzie stanowiła zagrożenia dla anglosaskich interesów w Kraju Środka. Niektórzy nawet w swojej naiwności kalkulowali, że Japonia stanie się państwem marionetkowym, że w zamian za udzielane wsparcie i niewygórowane korzyści będzie udzielała poparcia Wielkiej Brytanii i USA. Ludzie tak myślący nie mieli żadnego rozeznania w świecie japońskiej polityki. Nie mieli też bladego pojęcia o prawdziwych zamiarach Japończyków. Stali się zakładnikami myślenia w kategoriach stereotypów i uprzedzeń. W wypadku rosyjskich elit takie lekceważące myślenie miało przynieść katastrofalne następstwa.

Tymczasem, korzystając z politycznego wsparcia Londynu i Waszyngtonu, Tokio usiłowało osłabić pozycję Rosji w Mandżurii. W Petersburgu natomiast ścierały się dwie grupy: rzeczników rozwiązania konfliktu interesów przy stole rokowań oraz zwolenników konfrontacji siłowej, liczących na szybkie pokonanie Japonii. Tym pierwszym przewodził hrabia Siergiej Witte, carski minister finansów, późniejszy premier (szef komitetu ministrów). Z kolei na czele zwolenników rozwiązań siłowych stał generał-major Władimir Biezobrazow. Car Mikołaj II przychylił się do opinii grupy Biezobrazowa. Niejednokrotnie zresztą sam imperator wypowiadał lekceważące opinie nt. Japończyków. Bardzo możliwe, że na jego zdanie o Japonii wpływ miała podróż do tego kraju, którą odbył jako następca tronu w 1891 r., trzy lata przed koronacją. Mikołaj II prawdopodobnie nie brał pod uwagę, że to, co widział kilkanaście lat wcześniej, mogło ulec radykalnej zmianie (np. widoczna na zdjęciu ryksza piesza), bowiem ówczesna Japonia była najszybciej modernizującym się krajem świata.

Opublikowano: 07.12.2012 16:52.
Autor: ArturZ
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"Gdy wieją wichry zmian, jedni budują mury, inni budują wiatraki" - przysłowie chińskie. "Zachód podbił świat nie dzięki wyższości swoich idei, wartości czy religii, lecz dzięki lepiej rozwiniętemu aparatowi zorganizowanej przemocy. Ludzie Zachodu często o tym zapominają, ludzie spoza Zachodu – nigdy." - Samuel Huntington.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @ProvoCatio Jakieś źródła czy tylko tak z nudów bździmy przy niedzieli?
  • @bravo01 W Hollywoodzie tego nie zobaczysz. Ale gdy np. zobaczysz kino z innych części świata,...
  • @bravo01 Też mi problem. Kinematografie innych krajów, te to dopiero hejtują same siebie....

Tematy w dziale Kultura