Blog
Felieton z oblężonego państwa
BartekEM
1 obserwujący 134 notki 68553 odsłony
BartekEM, 16 lipca 2017 r.

System, kadry, procedury - naprawa sądownictwa.

272 12 0 A A A

Odejdźmy na chwilę od przpychanek i wrzasków, które napędzane są irracjonalnymi lękami, zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Sądownictwo w Polsce - i zgadza się z tym nawet "zjazd prawników" -  nie jest w zadowalającej kondycji. Główną bolączką sądownictwa są: przewlekłość postępowania i brak komeptencji sędziów. Dotyczy to w szczególności postępowań cywilnych i administracyjnych - a nie jak większość twierdzi -  postępowań karnych, które co jak co ale nie są codziennością przeciętnego Kowalskiego. Dla porównania w 2016 r. wpłynęło 2 537 287 spraw karnych, podczas gdy spraw cywilnych i tzw. gospodarczych było 10 779 989 (źródło MS)  To właśnie sprawy cywilne i administracyjne kosztują społeczeństwo najwięcej pieniędzy i energii. Przewlekłe postępowanie, to przede wszystkim trwonione na potęge pieniądze - nie tylko te wyrażane w pensjach sędziów i kadry sądowniczej  ale i pośrednie, o wiele ważniejsze, które przejawiają się w ogromnych problemach przedsiębiorców, rodziców, spadkobierców i tak dalej i tak dalej. Średni czas rozpoznania sprawy w I instancji w Sądach Okręgowych w 2016 r. wyniósł 8,2 miesiąca (źródło MS). Gdzie tutaj mowa o postępowaniu apelacyjnym i ewentualnie kasacyjnym. Takie tempo rozpoznawania sporów hamuje przedsiębiorczość, podkopuje zaufanie obywateli do państwa i powoduje zniechęcenie do dochodzenia swoich słusznych praw przed sądem.


Lekarstwo na tego typu bolączki musi być kompleksowe i obejmować zasadniczo trzy obszary: system, kadry i procedury. Ustawy PiS koncentrują się obecnie na kadrach i trochę na systemie, omijając jak na razie procedury. Oczywistym jest, że ustawy o KRS i ustroju sądów powszechnych mają wymienić kadry i  rozwiązać problem "kastowości", czy jak kto woli "środowiskowej niezależności" sędziów. Pomijając emocjonalne podejście do sprawy, w skrócie chodzi o to aby wybieralność sędziów nie należała do nich samych. Podobny manewr zakończył się sukcesem w przypadku adwokatów i radców prawnych. Reformę tych zawodów dokonanych za poprzednich rządów PiS należy ocenić jednoznacznie pozytywnie, albowiem otworzyła zawody na weryfikację wolnego rynku. Przenosząc ten manewr na grunt sędziowski, należy mieć na uwadzę mimo wszystko większą doniosłość tego zawodu i jego specyfikę. Linia przyjęta przez PiS w odniesieniu do dwóch uchwalonych ustaw jest właściwa - otwiera samorząd sędziowski i poddaje kontroli i weryfikacji jej "wybory". Dla rozemocjonowanych tłumów jest oczywiście niedostrzegalna różnica pomiędzy niezawisłością sędziowską w sferze orzekania i trybu wyboru. Różnica ta jest jednak niezwykle doniosła - z rzeczywistym naruszeniem niezawisłości moglibyśmy mówić jedynie w przypadku, gdy ingerencją ministerialną objętoby orzecznicze kompetencje sędziów. Z niczym takim nie mamy jednak do czynienia. Wprowadzenie spójnego i silnego sądownictwa dyscyplinarnego sędziów to kolejny "mus". Kończy on bowiem 27 letni okres pozostałości PRL-owskiej, kiedy sędzia był ober - urzędnikiem wyłączonym z zakresu kontroli suwerena. Niedopuszczalnym jest w państwie prawa tworzenie takich konstruktów, które "same sobie" wymierzają kary i je wykonują. Sędzia ma być DLA społeczeństwa, co więcej ma on kilkuktornie bardziej "obawiać" się o swoją reputację niż przeciętny Kowalski.  Myślenie takie jest nie do pojęcia przez "elity" zasiadające w SNie i Sądach Apelacyjnych. Dlatego też, jak najszybsza wymiana kadrowa tych ludzi jest kolejnym niezbędnym elementem w układance na drodze do sprawnego sądownictwa. Nieusuwalność sędziów oraz ich alienacja od społeczeństwa odbija się w orzecznictwie sądów. Szczególnie pierwsza ze wspomnianych kwesti powinna zostać rozwiązana w sposób zdecydowany - ale nie poprzez decyzje polityczne - lecz systemowe i określające jasne przewinienia za które sędziowie byliby usuwani z urzędu - co więcej muszą one dotyczyć nie tylko zachowań o znamionach czynów zabronionych, ale przede wszystkim w zakresie pracy sędziego (przewlekłość, wydanie orzeczeń w sposób oczywiście naruszających prawo). Zaskakujące może być dla niektórych, że takie przewinienia już wymienione są w ustawie ustrojowej sądów, lecz ich zaistnienie nie powoduje poważnych konsekwencji dla sędziów. Mentalność sędziowskiej "góry" odbija się również w ich orzeczeniach, które nie przystają do obecnych realiów państwa kapitalistycznego, a przeciwnie pozostają zakorzenione w minionym ustroju.

Co martwi, to zaniedbywanie dwóch pozostałych obszarów,  o których wspominałem. Zmiany systemowe są nieodzowne.  Chodzi tutaj przede wszystkim o szkolenie przyszłych sędziów,  organizację systemu ich awansu i degradacji. Wprowadzenie w tych obszarach zdecydowanej kontroli "drugiej siły" - (zapewne Ministerstwa Sprawiedliwości) jest niezbędne. Zmiana organizacji pracy sędziów to kolejny ważny punkt w reformie sądownictwa. Odwoływanie rozpraw, urlopy zdrowotne, spóźnianie się na rozprawy, wyniosła postawa sędziów na rozprawach, to chleb powszedni polskch sądów. Z drugiej jednak strony potrzebne jest kształcenie kadr pomocniczych sędziów: asystentów, asesorów i urzędników sekretariatów oraz zwiększenie ich liczby. Dobrym pomysłem może być nadanie tym zawodom pewnej wyższej rangi i co za tym idzie zwiększenie wynagrodzeń. Koniecznym byłoby również specjalistyczne kształcenie sędziów w danej dziedzinie prawa, a nie bezmyślne przerzucanie ich od wydziału do wydziału. Specjalizacja sędziów skutkowałaby większą sprawnością orzekania i podniosła poziom merytoryczny samych orzeczeń - obecnie na porządku dziennym jest sytuacja, w której sędzia przeniesiony z wydziału karnego do cywilnego przetrzymuje sprawę, jako że zwyczajnie nie wie co z nią dalej zrobić.

Przechodzimy wreszcie do trzeciego obszaru - który powinien właściwie znajdować się na pierwszym miejscu. Procedury (cywilna, karna i adminsitracyjna) promują bierność stron, pełnomocników i sędziów i na przeciętnym obywatelu wywierają wrażenie tzw. prawa dla prawników. Przykładowo dla podmiotu, który nie chce zapłacić i jest w stanie wynająć w miarę dobrego pełnomocnika, przedłużenie postępowania do kilku lat nie będzie problemem. W procedurze cywilnej szczególnie potrzebe jest zwiększenie aktywności samych stron postępowania i wprowadzenie surowego rygoryzmu dowodowego, który uniemożliwiałby stronom odwlekanie spraw w nieskończoność. Zupełnie niezrozumiałym jest odejście przykładowo od formy szczególnego trybu postępowania dla przedsiębiorców, w którym taki rygoryzm występował.  Z drugiej strony konieczna jest eliminacja "pieniaczy sądowych", którzy korzystają z dobrodziejstwa pomocy z urzędu, podczas gdy ich sprawy zajmują wokandy i kosztują podatników.  

Te kilka kwestii to jedynie "liźnięcie" tematu. Gdybyśmy mieli w kraju opozycję, to zapewne jej rolą byłoby opracowanie właśnie takich rozwiązań. Gdybyśmy mieli środowisko prawnicze o "dobrych intencjach", to takie propozycje powinny znaleźć się na ich slotach. Mniejsza jednak z tym. Jeżeli PiS zatrzyma się jedynie na "kadrówce", to problemy sądownictwa nie zostaną rozwiązane na czym ucierpimy wszyscy. 

Opublikowano: 16.07.2017 21:29.
Autor: BartekEM
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Licze ze podliczy Pan straty jakie ponoszą Polacy przez sprawiedliwe sądy każdego dnia
  • No to grubo. Owczarki wyją, a tymczasem ich kraj zamienia się w kalifat :)
  • Rozumiem ze sedzia iustiti to tez pisowski kret ktory ujawnil sie w odpowiednim czasie :))))

Tematy w dziale Społeczeństwo