1 obserwujący
17 notek
11k odsłon
1569 odsłon

ONZ - kampania Grety na rzecz redukcji CO2, czy globalnej waluty?

Wykop Skomentuj46

Era pieniądza fiducjarnego (niewymienialnej na złoto papierowej waluty) rozpoczęła się za czasów Nixona w 1971 roku w Bretton Woods, gdy ustalono odejście USD od złota, uzależniając go od ropy naftowej, dzięki temu stał się jednocześnie światową walutą rezerwową, żartobliwie nazywaną petrodolarem. Od tamtej pory, aby kupić ropę naftową należało wpierw nabyć na rynku USD. Do dzisiaj powyższy mechanizm pozwala na finansowanie amerykańskiego kolosa przez cały świat. Ile FED nie nadrukowałby zielonej makulatury, tyle zostanie wchłonięte przez rynek. Irak próbował obejść niepisane prawo i handlować ropą za euro, skutki są opłakane do dzisiaj dla obywateli tego kraju. 

Ale nie jest już tak różowo, bo ilość wydrukowanego papierowego pieniądza spowodowała ogromne spustoszenie, szczególnie wygenerowała dług przekraczający 10 krotną wartość globalnego PKB, co może zakończyć się: albo upadkiem systemu, albo jego resetem w postaci wszechobecnej hiperinflacji, doprowadzając do niekontrolowanych niepokojów społecznych.

Ale za sprawą unijnej biurokracji pojawiło się światełko w tunelu, które nazwa się walka z klimatem.

Obecnie prowadzone są już działania mające na celu ustanowienie nowej waluty węglowej/CO2 jako ostatecznego rozwiązania globalnych problemów zmniejszenia ubóstwa, kontroli populacji, kontroli środowiska, globalnego ocieplenia, alokacji energii oraz równej dystrybucji bogactwa ekonomicznego. Zapytacie jak to możliwe? 

Od zeszłego roku uprawnienia emisyjne stały się instrumentem finansowym, działają podobnie jak papiery wartościowe, którymi łatwo spekulować. Cena pozwoleń podskoczyły o 150 %, a pozwolenia przekładają się wręcz liniowo na cenę energii dla poszczególnych regionów świata, zaś od tego roku kwoty dwutlenku węgla zostały poddane urynkowieniu w postaci handlu emisjami.

Warto wyjaśnić, na czym polega cały przekręt, nie gorszy niż opisany wcześniej przypadek z 1971 roku. Waluta węglowa będzie bezpośrednio powiązana z dostępem do energii na całym świecie, w postaci czasowych limitów. Jeśli nie zostanie ona wykorzystana, a jej termin ważności wygaśnie (podobnie jak w taryfach miesięcznych minut na telefony komórkowe), trzeba będzie ponownie ją wykupić, aby otrzymać nowy przydział oparty na nowych kwotach produkcji energii na następny okres. Można? Można...

Niestety największym zagrożeniem będzie ustalanie kwot produkcji energii, który arbitralnie ograniczy ilość tej dostępnej waluty (CO2) w obiegu w jakimkolwiek czasie. To oczywiście w naturalny sposób ograniczy produkcję, wytwarzanie żywności i migrację/przemieszczanie się osób. Jest to doskonale widoczne w UE, w której reglamentacja jest de facto przedmiotem silnego lobbyingu, im słabsza pozycja kraju, tym mniejszy przyznany limit CO2, a co za tym idzie konieczność dokupowania na wolnym spekulacyjnym rynku, a w konsekwencji spowoduje wzrost cen energii, a później praktycznie wszystkiego. 

Teraz wyobraźmy sobie ciąg dalszy, jak potoczą się losy waluty węglowej dla każdego mieszkańca Ziemi? Limity...ustalane administracyjnie, jak podatki.


PS. z ostatniej chwili 

W Irlandii kierowcy zostaną wypchnięci z dróg a ludność zostanie wtłoczona do miast o „większej gęstości”. Według rządu, który w ubiegłym roku zobowiązał się do rozszerzenia polityki „zerowych emisji” w tym ogromnych podwyżek podatków, a także wprowadzenia zakazów i wzmożonej kontroli biurokratycznej, powiedział, że utorują one drogę do „tętniącej życiem” Irlandii o zerowej emisji dwutlenku węgla w 2050 roku. 

Minister transportu Shane Rossa aby zapobiec „apokalipsie klimatycznej”, planuje zmusić ludzi by „zrezygnowali z prywatnych samochodów, ponieważ to one są największymi generatorami emisji”. Jak podają raporty lokalnych mediów jego propozycje obejmują zakaz wprowadzania do miast pojazdów na paliwa kopalne, co obciąży zwykłych kierowców. Ogólny podatek od emisji dwutlenku węgla zostanie podniesiony z 20 EUR za tonę do „co najmniej” 80 EUR. Ponadto plany wymagają zastąpienia elektrowni węglowych i torfowych farmami wiatrowymi i innymi „zielonymi” źródłami energii, aby spełnić wymóg, by do 2030 r. 70% energii elektrycznej wytwarzano z odnawialnych źródeł.



Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka