52 obserwujących
393 notki
472k odsłony
5641 odsłon

Chazarowie, judaizm i geny Polaków albo arcyrubaszny mit

Wykop Skomentuj127

Mit określa świadomość
S.J. Lec

image

Ksiądz profesor W. Chrostowski podczas jednego ze swoich wykładów poruszył niezwykle ciekawą kwestię. Wykazał bowiem, że olbrzymia większość Polaków nie posiada świadomości genealogicznej. Oczywiście bez niej da się żyć (bo to ani swędzi, ani skrzypi), ale od przybytku głowa nie boli i byłoby pięknie, gdybyśmy wychowując własne pociechy, mogli snuć barwne opowieści o naszych bezpośrednich przodkach z czasów – dajmy na to – Wiktorii Wiedeńskiej. Ktoś może się obruszyć, że „jak to?, przecież ja swoich antenatów znam!”. Doprawdy? Gwoli sprawiedliwości trzeba podkreślić, że  wśród nas żyją osoby mogące wylegitymować się pochodzeniem od „Zbyszka z Bogdańca” czy „Cztana z Rogowa”, lecz są to naprawdę absolutne wyjątki. Jeśli wydaje się to przesadą, to proszę przypomnieć sobie imiona dziadków (od obu rodziców). Znamy? Dobrze. A teraz pradziadków (wszystkich ośmiu!). Tu już pojawia się trudność, a co dopiero w przypadku prapradziadków (16!), praprapradziadków (32!), prapraprapradziadków… Taki stan rzeczy powoduje, iż w przestrzeni publicznej od czasu do czasu pojawiają się historie wywracające nasz ogląd rzeczywistości na nice. Wprawdzie pozornie, ale…

Przyznam się do pewnej słabości. Trochę to krępujące, lecz w tym miejscu chyba mogę czuć się swobodnie. Otóż zdarza się, że od wielkiego dzwonu zaglądam na strony i fora prowadzone przez środowiska związane z „GW”. Khm… Cóż począć?! I muszę powiedzieć, że to moje „zaglądanie” przynosi mi sporą satysfakcję, a to z tej przyczyny, iż natrafiam tam na prawdziwe wykwity intelektu wiernych „gazetowyborczych” komentatorów i dyskutantów. Ot choćby prawdziwy dyjament wyprodukowany przez (Panią/Pana?) o nick-u  xxalfxx. Cytuję: „Jeśli spojrzeć na matematykę to 90% Polaków ma jakiegoś przodka Żydowskiego. Potwierdzają to także badania genetyczne itd.” (pisownia oryginalna, link pod notką). Można? Można! Dodatkowo przeświadczenie xxalfxx doskonale koreluje z opiniami ludzi zamieszczających w sieci tzw. Listy Żydów w Polsce. Co z tego, że ich twórcy stoją w zdecydowanej kontrze do xxalfxx? Tak naprawdę – chociaż o tym zapewne nie wiedzą - tworzą jedną drużynę. Nazwać ją można: Precz z rozumem! To jednak nie wszystko. Obie frakcje nieustannie i z pasją szukają potwierdzenia swych imaginacji w historii i - jak sądzą – znajdują. Tym etnicznym „świętym Graalem”, rozsiewającym żydowskie geny w Europie wschodniej (m.in. w Polsce), miał być tajemniczy lud zwany  Chazarami. Rzućmy okiem na to zagadnienie…

Wielki Step ciągnący się od Mandżurii po Węgry przez całe wieki pozostawał w władaniu ludów koczowniczych. Nad jego zachodnia częścią  panowali kolejno Kimmerowie, Scyci, Sarmaci, Hunowie, Awarowie, Protobułgarzy… Aż przyszedł czas gdy najsilniejszymi okazali się Chazarowie (turecki: Hazarlar). Nastąpiło to w pierwszej połowie VII w. n.e. I chociaż najwcześniejsza pewna wzmianka o tym plemieniu dotyczy roku 552 n.e. (mieli wtedy podbić kaukaską Albanię), to wzrost potęgi chazarskiej datować trzeba na okres kilka dziesięcioleci późniejszy. Jeśli chodzi o pochodzenie etniczne Chazarów to jest z tym poważny problem. Jedni badacze uznają ich za odłam Sabirów, inni widzą w nich cząstkę zachodnich Turkutów, Akatzirów czy Heftalitów (tzw. Białych Hunów) lub szczep składający się z wielu komponentów (również irańskich). Jakby nie było, nie podlega dyskusji, że dominowały wśród nich pierwiastki tureckie. Świadczą o tym nie tylko skromne pozostałości językowe ale także opinie dziejopisów oraz informacje o ustroju wewnętrznym.

Chazarowie byli ludem bitnym i ekspansywnym. W toku licznych oraz ciężkich kampanii podbijali sąsiadów narzucając im swoją zwierzchność. Jak wynika ze źródeł w okresie rozkwitu państwa do poddanych kagana zaliczali się m.in.: Bułgarzy Kamscy, Sawirowie, Erzja, Burtasi, Czeremisi, Wiatycze, Siewierzanie, Alanowie Kaukascy, Adygejczycy, Polanie Ruscy, Radymicze, Uzowie, Goci Krymscy… Granice państwa i bezpośrednich wpływów chazarskich sięgały od Dniestru po Jezioro Aralskie i od północnego Kaukazu po średnią Wołgę. Trzeba przyznać, że rozmach robi wrażenie. Zresztą nie tylko w naszych czasach, lecz również u współczesnych.

image

Granice państwa chazarskiego w dobie rozkwitu (połowa IX w.)


image

Wojownicy chazarscy

Wzrost silnego podmiotu w południowo-wschodniej Europie zwrócił uwagę władców Bizancjum, którzy u Chazarów szukali wsparcia w walce z ekspansją islamu. Jego wyznawcy od ok. połowy VII w. n.e. penetrowali terytoria zakaukaskie, a w następnym stuleciu (737 r.) pod wodzą Marwana ibn Muhammada zniszczyli pierwszą stolicę Chazarów i dotarli nawet nad Wołgę (i Don?). Można zaryzykować twierdzenie, że to właśnie kaganowie, dzięki heroicznemu oporowi zbrojnemu, powstrzymali muzułmanów u wschodnich granic naszego kontynentu, taj jak Karol Młot uczynił to na krańcach zachodnich. Z powodu wspólnego wroga w postaci Arabów przez około dwa wieki kwitła przyjaźń chazarsko-bizantyjska. Panowie Konstantynopola wspomagali swych sojuszników finansowo, wysyłali inżynierów budujących na obszarze Chazarii twierdze (np. Sarkel), wreszcie żenili się z chazarskimi księżniczkami. Władcy państwa chazarskiego odwdzięczali się basileusom akcjami dywersyjnymi na terytorium wyznawców proroka Mahometa.

Gdy muzułmanie zajęli się problemami wewnętrznymi przyjaźń poczęła blaknąć. W tym mniej więcej czasie pojawili się nowi, niezwykle niebezpieczni przeciwnicy – Waregowie i Pieczyngowie. Ich nacisk spowodował, że powoli zaczęły odpadać od Chazarii kolejne ludy. Najpierw naddnieprzańscy Słowianie, potem Alanowie, Bułgarzy Kamscy… Wreszcie w roku 965 „poszedł Światosław na Chazarów. Usłyszawszy zaś, Chazarowie wyszli naprzeciw z kniaziem swoim Kaganem, i zaczęli bić się, i w walce tej zwyciężył Światosław Chazarów i gród ich i Białą Wieżę wziął…” Niektórzy znawcy tematu twierdzą, że władca Rusi przeprowadził kolejną wyprawę przeciw Chazarom w 968 r. i ostatecznie dobił potężnego do niedawna rywala. Niektórzy spośród mieszkańców uciekli poza granice ojczyzny. Wybierali Zakaukazie, Azję Środkową, Węgry a nawet ziemie polskie. Śladami tych wydarzeń są u nas  najpewniej  nazwy miejscowości w rodzaju: Kowary, Kawiary itd. Ostatnie pisemne informacje dotyczące resztek Chazarów pochodzą  od G. de Plano Carpiniego i Wilhelma Rubruka (XIII w.). Po tym czasie słuch po nich zaginął.

image

Moneta chazarska z IX w. odnaleziona na terenie Szwecji z napisem głoszącym "Mojżesz wysłannikiem Boga"


image

Starcie Rusów z Chazarami (na pierwszym planie Światosław)

Od wielu lat pojawia się pytanie o przyczyny upadku Chazarii. Lud, dzięki któremu na niezmierzonych przestrzeniach zapanował „Pax Khazarica”, dzielnie powstrzymywał armie wyznawców proroka, posiadał rozległe kontakty i potężnych sojuszników, nie potrafił utrzymać na kolejne wieki swego państwa. To niektórych dziwi. Jednak doszukiwanie się jakichś tajemnych czy nieziemskich przyczyn wydaje się pozbawione sensu, bo przecież bywa tak, że państwa powstają, trwają (jedne dłużej, inne krócej) i upadają – zawsze. W tym konkretnym przypadku na smutny koniec złożyły się trzy główne przyczyny.

Pamiętać trzeba, iż Chazaria powstała na skrzyżowaniu międzykontynentalnych szlaków handlowych. Wiodły one z północy Europy na Bliski Wschód oraz z Chin do zachodniej i centralnej części naszego kontynentu. Jak wspominał arabski geograf al-Istrachi „jego [kagana] skarb składa się z ceł i dziesięcin na towary, zgodnie z ustalonymi zwyczajami, pobieranymi na wszystkich szlakach lądowych, morskich i rzecznych. Należą [też] do niego regularne daniny przypisane do ludzi w różnych miejscach i regionach”. Wśród podstawowych towarów, którymi handlowano w Chazarii można wymienić: miód, wosk, skóry, futra, klej rybi, wytwory rzemiosła, towary luksusowe oraz niewolników. Najczęściej skarbiec kagana był pełen srebra i złota. To oczywiście rzecz chwalebna, ale i… niebezpieczna. Bogactwo przyciąga i to nie tylko poszukujących mecenasa głodujących artystów. Doskonałym przykładem żądnych łupu straceńców byli właśnie Waregowie, systematycznie niepokojący liczne rejony Chazarii i upuszczający jej nieustannie krew. Kropla po kropli. Drugą kwestią warunkującą w jakimś stopniu siłę państwa chazarskiego były zmiany klimatyczne dokonujące się mniej więcej od końca IX stulecia. Przez kolejne dziesiątki lat poziom Morza Kaspijskiego miał nieustannie się podnosić. Zmiana była niebagatelna, ponieważ różnica w poziomach lustra wody pomiędzy końcem wieku IX a schyłkiem następnego stulecia wynieść miała 3 metry! Tego rodzaju „wahnięcie” istotnie przeobraziło stosunki w sercu Chazarii zlokalizowanym w okolicach ówczesnej delty Wołgi. Pod wodą znalazły się nie tylko żyzne ziemie uprawne, ale również soczyste łąki, na których wypasano nieprzeliczone stada koni i bydła. Nie trzeba specjalnie podkreślać jakie znaczenie taka metamorfoza miała dla ludu półkoczowniczego. Pozostała trzecia przyczyna…

Otóż w pierwszej połowie IX w. w państwie chazarskim doszło do poważnych niepokojów. Miały one charakter wewnętrzny, gdyż po obu stronach barykada stanęły plemiona tworzące rdzeń władztwa chazarskiego. Bizantyjski cesarz Konstanty VII Poprfirogeneta (905 r. - 959 r.) w ten sposób opisywał wypadki: „Wiedzieć należy, że tak zwani Kawarowie z pokolenia Chazarów wzięli początek. Podnieśli jakiś rokosz przeciwko swej władzy, a kiedy przyszło do wojny domowej, władza ich naczelna wzięła górę, z pomiędzy nich zaś jedni wymordowani zostali, drudzy uciekli, i poszli i rozbili namioty razem z Turkami [Madziarami] na ziemi Pacynaikitów [tzn. obszarach pozostających pod kontrolą Pieczyngów], i zaprzyjaźnili się ze sobą, i Kawarami przezwali się niektórzy…” Przekładając powyższe na praktykę wygląda to tak, iż na skutek wielkiego napięcia pomiędzy szczepami chazarskimi wybuchł konflikt, w wyniku którego część etnosu chazarskiego odłączyła się od swych współbraci i zawarła przymierze z Węgrami, dzieląc następnie ich dole i niedole. Wszystko to wydaje się zrozumiałe, Pozostaje jednak pytanie: jaki był powód sporu? 

W drugiej połowie VIII w. Chazaria wciąż tkwiła pomiędzy dwoma światowymi  potęgami. Islamskim młotem i bizantyjskim kowadłem. Zapewne rola surowca poddawanego nieustannej obróbce niespecjalnie odpowiadała Chazarom. Tym bardziej, iż rozwój stosunków wewnętrznych był już u nich wysoko zaawansowany. W związku z tym szukano wyjścia z trudnej sytuacji i podobnie jak nieco później na Morawach, w Bułgarii Naddunajskiej czy w Polsce, postanowiono odejść od wierzeń pierwotnych i związać się z którymś z wyznań monoteistycznych. Przyjmując islam należało brać pod uwagę autorytet i znaczenie Kalifatu, a w przypadku wyboru chrześcijaństwa trzeba by było uznawać prymat Konstantynopola. Obi religie były doskonale znane Chazarom, ponieważ w ich państwie żyły znaczne grupy ich wyznawców. Istniało jednak inne wyjście – judaizm.

Islamski pisarz pochodzenia perskiego, Ibn Rosteh, odnośnie przełomu IX i X stulecia pisał tak: „Najwyższy ich [Chazarów] władca wyznaje judaizm, podobnie jak Isza [taki wice-król] i ci spośród dowódców i wielmożów, którzy starają mu się przypodobać…” Wiadomym jest zatem, iż w owym czasie wyższe warstwy chazarskie dokonały już konwersji na religię żydowską. Według dostępnych źródeł wstępny etap procesu dokonał się  w latach 786-809. Następnie za pomocą perswazji i siły (vide: przypadek Kabarów) zwiększano szeregi wyznawców judaizmu. Inspiratorem przemian był niejaki Bulan, przywódca jednego z klanów chazarskich lub stowarzyszonych z nimi Alanów. To on miał dostąpić wizji, podczas której anioł rozkazał mu podporządkować się Bogu, przekazać przesłanie najwyższym dostojnikom, pozyskać ich dla sprawy i rozpocząć judaizację państwa. Jego następcy dynamicznie przystąpili do pozyskiwania wiernych - prośbą i groźbą. Szczególne zasługi w tym dziele mieli mieć kaganowie Obadija, Hanukka oraz Zebulon.

Nieco inna wersja mówi, że na terenie Chazarii od dawna mieszkało wielu uciekinierów żydowskich z terenów Armenii, Mezopotamii i Bizancjum. Byli oni jednak tak mocno zasymilowani z ludnością nie żydowską, iż nie znali nawet Tory, a z dawnych obyczajów honorowali jedynie obrzezanie i święcenie soboty. I to właśnie w tym środowisku pojawił się uzdolniony wojownik, który dzięki zwycięstwom zyskał sympatię ludności i został wybrany na przywódcę. Gdy to nastąpiło, to za namową żony i teścia (widocznie trzymających się mocniej dawnych obyczajów) powrócił do judaizmu, a za nim uczynili to liczni poddani. Prawdę mówiąc, to raczej nie poznamy prawdziwych przyczyn i przebiegu nawrócenia. Faktem natomiast jest, że w świadomości współczesnych Kaganat Chazarski zarządzany był przez wyznawców judaizmu. Czy miał on charakter bliższy judaizmowi rabinicznemu, czy też narodzonemu na przełomie VII i VIII w. karaimizmowi – trudno powiedzieć. W każdym razie w stuleciu X grono wiernych nie ograniczało się wyłącznie do warstw uprzywilejowanych (szlachty i urzędników). Najpewniej – jak pozwala przypuszczać opis misji św. Konstantego-Cyryla do „Kozarów” z początku lat 60tych IX w.  – wyznawcy religii żydowskiej nie byli bardzo liczni, lecz nie brakowało ich np. wśród kupców. Dowodzi tego całkiem niedawno odnaleziony pochodzący z początków X stulecia tzw. Rękopis Kijowski. Było to pismo rekomendacyjne wystawione przez gminę kijowską i podpisane przez członków wspólnoty o imionach: Kyabar, Manas, Kofin, Manar oraz Gostata (?). Wiadomo, iż Żydzi chazarscy zamieszkiwali miasta ruskie w XI i XII stuleciu. Czy w okresie późniejszym kontynuowali samodzielny byt, czy też stopili się z współwyznawcami napływającymi z południa i zachodu – nie da się stwierdzić.

image

Rękopis Kijowski z odręcznym podpisem w języku chazarskim (?): Przeczytałem.

Przypadek Chazarii jako organizmu politycznego z dominującą religią żydowską jest z pewnością oryginalny. Z drugiej strony trzeba stwierdzić, że wbrew potocznej opinii, nie jest wcale wyjątkowy. Zwykle zapomina się, iż poza żydowskimi (starożytnymi) państwami w Palestynie istniały inne, mniej lub bardziej zjudaizowane. Choćby Adiabene, czyli kraj leżący nad górnym Tygrysem, którego król w I w. n.e. przyjął (podobno pod wpływem kupców i uczonych) religię żydowską. Albo zlokalizowane na obszarze dzisiejszego Jemenu państwo Himjarytów (VI w. n.e.), siłą nawracające Arabów na religię żydowską,  prześladujące chrześcijan i pobite przez… Etiopczyków. Poza tym państewka żydowskie w rejonie Maghrebu i nawet w Afryce Centralnej! To wszystko wydarzyło się naprawdę. W każdym jednak przypadku wspomniane organizmy pod rządami władców żydowskich wiodły efemeryczny żywot. W przypadku Chazarów nie działo się inaczej.

Według zgrubnych szacunków (w które można powątpiewać) w Chazarii w X stuleciu żyło kilkadziesiąt tysięcy (30 000-50 000) wyznawców judaizmu. Jeśli nawet w rzeczywistości było ich kilkukrotnie więcej, to w porównaniu z kilkumilionową populacją całego kraju stanowiło to stosunkowo niewielki odsetek. Wniosek stąd taki, że warstwy przywódcze oraz elity zasobów, przez ponad półtora wieku nie znalazły w szeregach zwykłych poddanych większego poparcia dla procesu judaizacji. Ba! Napotkały na zdecydowany sprzeciw, a nawet  grupy dlań pozyskane przy pierwszej lepszej okazji  wybierały islam (w X w. za pośrednictwem Chorezmu). Innymi słowy można powiedzieć, że od momentu rozpoczęcia przez elity flirtu z religia żydowską począł pogłębiać się rozdźwięk pomiędzy nimi a wielkimi rzeszami ludności pospolitej. I ten wewnętrzny konflikt stał się jedną z głównych przyczyn zniknięcia Chazarii z mapy świata. Brakło po prostu „chemii”.

Na koniec wypada odnieść się do mitów krążących nie tylko w Internecie, ale również w światku pasjonatów historii, zagadnień religijnych i genetyki.  Wszelkie głosy autorytatywnie twierdzące, iż nic takiego jak żydowskie państwo Chazarów nie istniało (wg. prof. Shaula Stampfera, Chazarów Żydami przezwali Arabowie, którzy uczynili to z nienawiści do wyznawców judaizmu!) trzeba odrzucić. Posiadamy zbyt dużo jednoznacznych dowodów. Z jednakowym zdecydowaniem należy potraktować opowieści o tym, że Żydzi wschodnioeuropejscy w całej swej masie wywodzą się od zjudaizowanych Chazarów. Najwięcej prawdopodobieństwa posiada za to wariant zakładający pewien  udział Żydów z Chazarii w populacji żydowskiej dawnej (i dzisiejszej) Polski, Białorusi, Ukrainy, Mołdawii, Litwy i Rosji. Najpewniej wkład tego odłamu ludności żydowskiej był stosunkowo niewielki. Skoro tak, to bajędy o wtręcie krwi chazarsko-żydowskiej w żyłach większości Polaków zasługują tylko i wyłącznie na wzruszenie ramion. Zatem kochani rasiści maści i przynależności wszelakiej; wy z frakcji „gazetowyborczej” i tej produkującej masowo „listy zakamuflowanych  Żydów”: cadit quaestio!


Linki:

https://www.flickr.com/photos/28772513@N07/8609825072

http://forum.gazeta.pl/forum/w,29,41967555,41967555,Jak_patrzycie_na_wlasne_Zydowskie_pochodzenie_.html

https://www.algemeiner.com/2015/03/29/kings-of-the-jews-himyar-khazaria-ethiopia/

https://pl.pinterest.com/pin/415386765616163105/



Wykop Skomentuj127
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura