mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
8 obserwujących
57 notek
11k odsłon
  416   4

Wojny nie będzie. Ponieważ można ją przegrać!

Obserwuje się ostatnio wzmożoną aktywność  propagandowej machiny kremlowskiej, głośno  i  z zamierzenia sygnalizującej , źle ukrywane zamiary napastnicze - wobec Ukrainy.  Interesujące obserwować ich transmisję na agencje wykonawcze. Także w Polsce. To dobry czas dla przyjrzenia  się i oceny “kto jest kto”. Także w mediach społecznościowych. Reprezentatywną próbkę stanowi portal Neon24.pl  .
Nasiliły się tam demonizujące ataki na ukraińską państwowość (bloger Jacek Boki) jak i  gloryfikacja reżimu Putina  (np. przez tamtejszą szarą eminencję – indywiduum nazwiskiem Jarek Ruszkiewicz czy  inteligentnego i wpływowego demagoga, ukrywającego się pod pseudonimem  -“Ikulibal”).
Miejmy oczy otwarte i wyciągajmy wnioski.


Dlaczego Rosja nie podejmie agresji i dlaczego wszystkie ruchy wojsk na granicy z Ukrainą -to próba przymusu Stanów Zjednoczonych do negocjacji. wyjaśnia Julia Łatynina-Латынина


https://novayagazeta.ru/static/records/f09689ed300b4505adf2cf0f386ae46a.webp
Zdjęcie satelitarne MAXAR rosyjskiego sprzętu wojskowego w rejonie Jelni – Ельни (obwód smoleński), opublikowane w Politico 11 listopada 2021 r.

W tym tygodniu Bloomberg opublikował plan możliwej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, przekazany przez amerykański wywiad - europejskim sojusznikom.

 W inwazji ma uczestniczyć 100 grup batalionowo-taktycznych liczących 100 tys. osób, z których połowa zajęła już pozycje. Uderzenie  ma nastąpić z trzech stron: z Rosji kontynentalnej, Krymu i Białorusi. Przewidywany czas inwazji to początek przyszłego roku. „Ameryka i reszta nie mówią, że wojna jest nieuchronna, ani nawet, że wiedzą na pewno, że Putin zamierza zaatakować. Ludzie mówią, że prawdopodobnie jeszcze nie zdecydował, co zrobi ”- pisze Bloomberg.

Obecna koncentracja sił zbrojnych na granicy to już druga taka historia w krótkim czasie. Poprzedniej, letniej również towarzyszył przerzut wojsk i zakończył się spotkaniem Bidena z Putinem.

Obecnej towarzyszy poważny spadek notowań władz rosyjskich, totalne sparaliżowanie opozycji, a także kryzys na granicy białorusko-polskiej, podczas którego Łukaszenka groził Warszawie wstrzymaniem dostaw gazu, a jego propagandyści - strategicznymi rosyjskimi bombowcami.

Poniżej postaram się wyjaśnić, dlaczego taka inwazja jest niemożliwa.

Po pierwsze, Kreml nigdy dotąd nie toczył prawdziwych wojen. Wiódł jedynie  wojny hybrydowe.

Prawdziwa wojna toczy się w imię zwycięstwa. W takiej wojnie następuje bardzo ważna weryfikacja przez rzeczywistość, a jeśli w takiej wojnie zaczyna się kłamać, to, jak powiedział kiedyś japoński admirał Yamamoto, „uznajcie, że wojna już została przegrana”.

Wojna hybrydowa toczy się nie dla zwycięstwa, ale dla wizerunku. W takiej wojnie kłamstwa są jednym z głównych narzędzi.

W prawdziwej wojnie wysiłki podejmuje się w celu maksymalizacji strat wroga.

Podczas wojny hybrydowej, celem jest często maksymalizacja informacji o rzekomych stratach własnej strony. Czasami wojna hybrydowa toczy się tylko po to, by opowiedzieć, jak izraelskie wojsko zabiło dziecko lub jak ukraińscy faszyści ukrzyżowali chłopca.

Po drugie, wszystkie wojny prowadzone przez Kreml zostały oparte na możliwości zaprzeczenia.

„To nie Rosja. To  osoby prywatne.” Pozwalało  uwolnić się od odpowiedzialności za wszelkie działania sił zbrojnych i zminimalizować ryzyko w przypadku strat wojskowych. Gdyby marszałkowi Haftarowi w Libii udało się zdobyć Trypolis, to  o zwycięstwie usłyszelibyśmy od każdej Skabajjewy - Скабеевой . Po tym, jak tureckie „Bajraktary” pokonały Haftara i jego rosyjskich najemników, można było niczego nie pisać.

I wreszcie po trzecie: wszystkie wojny prowadzone przez Kreml zawsze dawały Zachodowi możliwość zajęcia neutralnego stanowiska i nie podejmowania nieodwracalnych decyzji. „Tam wszystko skomplikowane. To wewnętrzny konflikt ukraiński. To ochotnicy ” i tak dalej. Danie szansy zachowania twarzy przez Zachód i jednocześnie nie podejmowania akcji, zawsze było integralną częścią strategii wojskowej Kremla.

Właściwie wszystko powyższe, to oznaki wojny hybrydowej – wojny prowadzonej nie po to, by wygrać, ale po to, by kłamać i szkodzić. Szkodzić - wrogowi, kłamać - własnej ludności. Idealną wojną dla Kremla zawsze był generowany komputerowo obraz rosyjskich rakiet uderzających  we Florydę.

Jednocześnie, mimo zdjęć i obietnic wytarcia Stanów Zjednoczonych „w nuklearny pył”, Kreml zawsze ostrożnie unikał prawdziwej wojny.

Kiedy w lutym 2018 roku Amerykanie rozgromili kolumnę z rosyjskimi najemnikami pod Deir az-Zor, Kreml nie tylko nie odpowiedział, ale po prostu udawał, że klęski nie było.

Kiedy w kwietniu tego samego roku Amerykanie zbombardowali syryjską infrastrukturę, Rosja, która głośno zadeklarowała, że ​​nie będzie tolerować amerykańskiej agresji, znów zachowała się hybrydowo: kłamiąc w telewizji, że zestrzelili wszystko i od razu próbując zapomnieć o tym nieprzyjemnym incydencie, który pokazał całkowitą wyższość amerykańskich rakiet.

Innymi słowy, za każdym razem, gdy przed Kremlem pojawia się widmo prawdziwej wojny,  której nie będzie już można pozbyć się  ukrzyżowanymi telewizyjnie chłopcami i zestrzelonymi w telewizji rakietami, Moskwa udaje, że to wszystko jej nie dotyczy.

Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że Kreml zdaje sobie jednak sprawę z rzeczywistego stanu rosyjskiego sprzętu wojskowego i dobrze pamięta, w jakich okolicznościach padło sformułowanie o „małej zwycięskiej wojnie”, która nie okazała się ani mała, ani zwycięska.

Nietrudno zauważyć, że inwazja na Ukrainę z trzech stron, przy wsparciu lotnictwa, ze 100-tysięcznym kontyngentem wojskowym, nie mieści się w definicji wojny hybrydowej.

A  Ukrainie oprzeć się takiej inwazji, nie będzie trudniej - ale łatwiej.

Żadna ze stron nie przygotowywuje się teraz do wielkiej wojny w Donbasie. Konflikt  podsycany jest „środkami dyplomatycznymi”i  strzelaniną.

Cała siła Noworosji polegała na tym, że prorosyjscy bojownicy walczyli, podszywając się pod „uciskaną ludność miejscową” i "przykrywając" się  cywilami. W takich warunkach każdy strzał w bojowca, w istocie uderzał w ludność cywilną, a Zachód mógłby z ulgą przymknąć oko na ten złożony problem. Inwazja 100-tysięcznej armii nie pozostawia takiej szansy.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale